Logo


O początkach firmy, której polski oddział świętuje 15-lecie, koncentrowaniu się na promocji Exclusive Brands, udziale w targach Promo Show Professional 2019 oraz hitach w ofercie tekstyliów reklamowych na nowy sezon mówi Paweł Gołajewski, CEO Falk&Ross Group Polska.

Jako dystrybutor odzieży reklamowej oraz roboczej posiadacie ponad 40-letnie doświadczenie w działalności na rynku europejskim. Cofnijmy się w czasie… Jak wyglądały początki Falk&Ross w Niemczech?
Koniec lat 70. XX wieku Stephen Ross wraz ze wspólnikiem Maxem Falkiem drukują w Niemczech koszulki, głównie dla amerykańskiej armii i po niedługim czasie, jako jedni z pierwszych w Europie, podejmują się dystrybucji odzieży promocyjnej, jeśli dobrze pamiętam to pierwsza była nieistniejąca już marka Jerzees. W kolejnych latach nastąpił dynamiczny rozwój i ekspansja w Europie – i tak do dnia dzisiejszego…

Paweł Gołajewski, CEO, Falk&Ross Group Polska

Na pewno przełomowym momentem było otwarcie nowego centrum dystrybucji w Polsce. Jak to wspominacie?
W roku 2012 zdecydowaliśmy przyśpieszyć serwis dla klientów z Polski i części regionu Centralnej Europy. Ten rynek rósł i rośnie bardzo dynamicznie, a centrum logistyczne w Krakowie pozwala nam go wlaściwie obsłużyć. Jesteśmy jedynym pan-europejskim i multibrandowym dystrybutorem odzieży promocyjnej oferującym taki serwis w tej części Europy.

W takim razie, w tym roku obchodzicie jubileusz 15-lecia jako Falk&Ross Group Polska. W jaki sposób zamierzacie świętować?
Mamy pewne plany, ale to jeszcze tajemnica…

Sektor odzieży jest jednym z najlepszych przykładów oddziaływania marek na zachowania konsumentów. Można również zaobserwować rosnące zainteresowanie tematyką zdrowego odżywania oraz aktywności fizycznej. W jakim kierunku powinien się rozwijać rynek tekstyliów reklamowych?
To już istniejący proces, weźmy chociażby przykład rosnącej sprzedaży odzieży oddychającej i technicznej. Jest to najbardziej widoczne przy okazji organizowania imprez masowych, np. maratonów, gdzie bawełniane podkoszulki zastąpiły oddychające poliestrowe.

Czy personalizacja to nadal niekwestionowany numer jeden w sektorze artykułów reklamowych, a może pojawiły się nowe możliwości dotarcia do klienta?
Personalizacja jest nadal głównym celem. Techniki ewoluują, ale dążą do tego samego celu – pokazania i reklamowania swojego logo lub motto biznesowego. Oczywiście to nie jest jedyna gałąź branży, ale nadal dominująca.

Po raz kolejny dołączyliście do Promo Show Professional w Warszawie. W ubiegłym roku jedną z atrakcji na Waszym stoisku była prezentacja na żywo nadruku na trampkach Sg Footprints metodą DTG. Czym przyciągaliście uwagę w czasie drugiej edycji wydarzenia?
Chcieliśmy skupić się na pokazaniu naszych prywatnych marek (Exclusive Brands). Główny brand SG przeszedł gruntowne „odświeżenie” i pod jego logiem wprowadzamy kolejne nowe produkty, które można było zobaczyć na targach PSP. Oczywiście prezentowaliśmy też nowości ze wszystkich naszych marek prywatnych i pozostałych prawie 50 brandów odzieży.

W ubiegłym roku Falk&Ross wprowadził do swojej oferty aż 4 nowe marki. Czy podobny wysyp nowości zaplanowaliście na rok 2019?
Jak wcześniej wspomniałem, w 2019 roku koncentrujemy się na markach prywatnych, ale zaprezentujemy też nowe linie, nowe katalogi są już w rękach naszych klientów, więc mają świadomość jakie to marki…

Jakie produkty powinny być hitem tegorocznej wiosny?
Od kilku sezonów obserwujemy wzrost zainteresowania ekologicznym stylem życia, a co za tym idzie świadomością konsumencką. Hitem na nadchodzący sezon będą niewątpliwie tekstylia z bawełny organicznej, potwierdzone najważniejszymi certyfikatami w  branży – OCS oraz GOTS.

Zdecydowanym faworytem będzie również wspomniana odzież sportowa – w tegorocznej ofercie zostało wprowadzonych kilkadziesiąt nowych bluz i koszulek oraz spodni z najwyższymi parametrami odprowadzania wilgoci oraz wielokolorowymi wzorami (m.in. gradientowymi).

Czego życzyć Falk&Ross Group Polska na kolejne lata działalności?
Konsekwencji, wytrwałości i pomysłowości w działaniach biznesowych. To są czynniki, które doprowadziły nas do miejsca, w którym jesteśmy teraz – lidera rynku w Polsce i Europie!

Rozmawiała Jaga Kolawa

Wywiad ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.

Czy warto zadawać pytania? Oczywiście, że tak, ale tylko wtedy kiedy naprawdę chcemy poznać odpowiedź.

Wydawać by się mogło, że to banalne, ale moje doświadczenie w pracy z zespołami i pracy w sprzedaży pokazuje, że bardzo często zadajemy pytania, bo „trzeba i wypada”, a nie dlatego, że chcemy dotrzeć do prawdziwej odpowiedzi. Co gorsza, bardzo często zadając pytanie, już z góry zakładamy, co chcemy usłyszeć i mamy przygotowany dalszy scenariusz naszej rozmowy.

Piotr Śliwiński, coach, konsultant biznesu, autor bloga „Manager z Głową”

Takie postępowanie możemy zaobserwować zarówno w sprzedaży, jak i w zarządzaniu zespołami.

Wielu sprzedawców ma wyuczone konkretne schematy sprzedażowe, w których jednym z elementów jest badanie potrzeb klienta. To jest ten moment, w którym pojawiają się pytania: Jaka oferta Pana interesuje? Jak często będzie Pan z tego korzystał? Co Pan potrzebuje? Jakie są Pana oczekiwania w stosunku do naszej oferty?

I co dzieje się dalej? Klient odpowiada sprzedawcy i ze szczegółami opowiada o rzeczywistych potrzebach oraz wskazuje swoje oczekiwania.

Najgorsze co może się później wydarzyć to brak odniesienia się do potrzeb klienta. Dość często takie postępowanie jest domeną telemarketerów, którzy najpierw zadają pytania i zaczynają angażować klienta, a później i tak przedstawiają ofertę, która została im narzucona z góry.

To tylko potwierdza, że sprzedawca ma już od początku rozmowy pomysł na swojego klienta i jego celem jest jedynie próba zrealizowania swojego scenariusza, w którym klient nie jest głównym bohaterem, a staje się tylko niewiele znaczącym dodatkiem.

Na podobne problemy skarzą się moi klienci współpracujący z agencjami marketingowymi. Na początku bywa bardzo profesjonalnie, otrzymują ankiety, wypełniają różne formularze, dzwonią opiekunowie projektu, którzy zadają im dziesiątki pytań. To wszystko ma pomóc w przygotowaniu idealnego projektu, a co się później okazuje? Powstaje coś, co zupełnie odbiega od określonych wcześniej potrzeb klienta. Odczucie kupującego usługę jest jednoznaczne – „robią ze mną wywiad, zadają mnóstwo pytań, a i tak przesyłają coś, co zrobił za nich program i liczą na to, że wyrażę akceptację”. Wykonawca usługi musi być świadomy, że to „zabija” klienta i już na tym etapie powoduje negatywne nastawienie do dalszej współpracy.

Oczywiście, może być i tak, że klient jest trudny, specyficzny i sam nie wie czego potrzebuje, ale to zawsze dostawca usługi lub produktu jest odpowiedzialny za to, żeby odbiorca otrzymał odpowiednie komunikaty i był świadomy, czego może oczekiwać i jakiego efektu powinien się spodziewać. A jak to wygląda u wszystko wiedzących managerów? To dość prowokacyjne pytanie, ale jest jeszcze wielu szefów, którzy za wszelką cenę pokazują otoczeniu i swoim współpracownikom, że to oni (szefowie!) mają w sobie całe pokłady wiedzy, rozwiązań, umiejętności i wszelkiej kreatywności.

Taki manager czuje, że jest samowystarczalny, ma na wszystko swój pomysł, nie pyta o rozwiązania swoich współpracowników, nie angażuje ich w tematy firmy, a później dziwi się, że jego zespół niechętnie angażuje się w nowe przedsięwzięcia.

Są też tacy, którzy mają świadomość, że warto pytać, ale zapominają o tym, że… powinni jeszcze wysłuchać odpowiedzi. Pojawia się tutaj podobny schemat, jak u wspomnianego powyżej telemarketera, tzn. najpierw pojawia się pytanie, po którym pada odpowiedź, ale już nikt jej nie słucha. Dlaczego? Nie chcą słuchać, bo wiedzą lepiej i mają już ułożony swój plan na to, co będzie dalej. Mają swoje rozwiązania, pomysły, wizje, a pytanie zadane współpracownikowi staje się tylko „polityczną” zagrywką, która ma pokazać członkom zespołu, że ich zdanie jest ważne.
To czysta fikcja – szef udaje, że jest zainteresowany zdaniem współpracownika, a współpracownik ma tego świadomość i udaje, że chce pomóc swojemu szefowi.

Podsumowując: zbyt często zapominamy, że to druga osoba jest tą, na której powinniśmy się skoncentrować. Niezależnie od tego czy jest naszym klientem czy współpracownikiem. Warto najpierw pytać, a później słuchać. Słuchać w taki sposób, żeby naprawdę usłyszeć, a później na tej podstawie pomóc znaleźć najlepsze rozwiązanie dla kogoś, dla siebie i dla szeroko rozumianego biznesu.

To m.in. coaching, który jest w Polsce coraz częściej spotykaną formą indywidualnego rozwoju, poszerzania samoświadomości i odkrywania potencjału, oparty jest przede wszystkim na odpowiednim zadawaniu pytań i wsłuchiwaniu się w drugiego człowieka.

W prowadzonych przeze mnie procesach coachingowych dostrzegam postęp i rozwój moich klientów, a zawdzięczamy to głębokim pytaniom oraz znalezieniu kluczowych odpowiedzi. Dopiero na ich podstawie podejmujemy konkretne działania, które przekładają się na wymierne efekty.

Zadawaj pytania, słuchaj odpowiedzi, bądź uważny na to, co i w jaki sposób mówi druga osoba, usłysz to i na końcu wykorzystaj to dla realizacji Waszych wspólnych celów.

Piotr Śliwiński – Doświadczony manager, coach, konsultant biznesu, twórca największej społeczności managerów w Polsce oraz autor bloga „Manager z Głową” (www.managerzglowa.pl). Praktyk, który pracuje coachingowo, mentoringowo i szkoleniowo z managerami oraz przedsiębiorcami. Współpracował z topowymi korporacjami w branży telekomunikacji i branży medycznej oraz zrealizował wiele projektów dla sektora małych i średnich przedsiębiorstw. Od kilku lat z wielkim powodzeniem prowadzi działalność blogową, a jego wpisy trafiły już do kilku milionów odbiorców.

Artykuł ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.

Wszechobecność reklam w mediach uodporniła potencjalnych klientów na działanie klasycznego marketingu. Chcąc zaskoczyć klientów i przyciągnąć ich uwagę, wiele firm decyduje się na niestandardowe formy promocji. W większości przypadków cel jest jeden – zainteresować i zdobyć klienta, ale drogi do niego są zawsze różnorodne i niewyczerpane. Sposobów promocji firmy jest mnóstwo, dlatego też każdy, kto zarządza firmą, powinien pamiętać o kreatywnym ich wykorzystaniu. Z jakich form nietypowego marketingu, warto korzystać i kiedy je stosować?

Firmy działając na rynkach o dużej konkurencji, potrzebują skutecznych narzędzi marketingowych. Wobec występującego na co dzień szumu medialnego z licznymi przekazami komercyjnymi, klienci coraz bardziej zmęczeni są klasyczną formą reklamy, a przy okazji stają się coraz bardziej wymagającymi konsumentami.

Aleksandra Potrykus-Wincza, Country Manager, Poland & Baltics w MOOD

– Aby skuteczniej pozyskiwać klienta, należy śmiało korzystać z doświadczenia innych firm i sprawdzonych już przez nich skutecznych form promocji. Należy jednak zawsze pamiętać, aby nie powielać ich całkowicie, a dostosowywać do profilu swojej firmy i zawsze dodawać coś oryginalnego od siebie. Marketingowcy powinni zwracać uwagę na stereotypowe zachowania panujące w społeczeństwie, badać najczęstsze i najsilniejsze potrzeby grupy docelowej, a wnioski przeobrażać w kreatywny sposób, tak aby wpłynęły korzystnie na pozycję firmy na rynku – mówi Aleksandra Potrykus-Wincza, Country Manager Poland & Baltics w MOOD.

Obecnie istnieje bardzo dużo form marketingu niekonwencjonalnego, czyli tzw. ambient marketingu. Jego realizacja odbywa się zazwyczaj na specjalne zamówienie pod określony produkt lub usługę oraz pod ściśle określoną grupę docelową klientów. Z jakich form nietypowej promocji mogą korzystać firmy?

Jednym z rodzajów ambient marketingu jest np. marketing szeptany. Jego działania mają na celu dotarcie do klienta poprzez rekomendację dotyczącą danej marki, produktu lub usługi za pomocą bezpośredniego i spontanicznego przekazu ustnego. Dlatego też kanałem takiej komunikacji może być plotka, opowiadanie lub towarzyska dyskusja.

Aby zainspirować do dyskusji o marce lub jej produkcie, firma musi dać ludziom powód do rozmowy o niej. Marketing szeptany, inaczej nazywany buzz marketingiem, cieszy się sporym uznaniem wśród przedsiębiorców z uwagi na jego bezpośredni i dość wiarygodny charakter. Klienci wobec reklamy telewizyjnej mają coraz bardziej mieszane odczucia. Natomiast, jeśli produkt poleca znajomy, to wówczas ma o wiele silniejsze oddziaływanie na decyzję zakupową. Oprócz bezpośredniego kontaktu, bardzo istotnym medium uczestniczącym w rozprzestrzenianiu się buzz marketingu jest Internet. Ludzie polecają sobie produkty na forach, portalach społecznościowych oraz blogach, gdzie wymieniane są informacje, szczegółowe opinie oraz tworzone rekomendacje o dobrach konsumpcyjnych. Tutaj należy mieć jednak na uwadze, iż przez to, że marki chcą coraz bardziej wpływać na moderację dyskusji, klienci też już ostrożniej podchodzą do rekomendacji znalezionych w Internecie.

W ramach marketingu szeptanego możemy wyróżnić wiele jego form i odmian. Są to m.in.:

• Marketing wirusowy – występuje najczęściej w postaci zdjęć, filmików internetowych i e-maili. Jego głównym celem jest dotarcie z chwytliwym komunikatem do jak największej liczby osób w jak najkrótszym czasie,

• Product seeding – czyli dostarczenie towaru znanym lub wpływowym osobom, aby rozpowszechniały pozytywne opinie w szerokich kręgach swoich znajomych,

• Trendsetting – to ostatnio bardzo popularna forma marketingu szczególnie wśród marek odzieżowych. Osoby popularne w Internecie oraz w swoich środowiskach nosząc produkty danej marki, reklamują ją w swoich kręgach,

• Evangelist marketing – pracowanie na duże zaufanie wśród swoich klientów, którzy poźniej stają się organicznymi ambasadorami marki,

• Community marketing – wspieranie poszczególnych (często niszowych grup społecznych), przez co ich przedstawiciele wchodzą w głęboką interakcję z firmą,

• Blogging – tworzenie blogów oraz umieszczanie tam ciekawych treści produktowych, cennych informacji na temat brandu, które pobudzają użytkowników do rozmów na temat marki i jej produktów,

• Cause marketing – popieranie istotnych inicjatyw i kwestii społecznych, przez co firma zyskuje aprobatę wśród osób popierających dany temat/ inicjatywę,

Popularną formą niekonwencjonalnych działań jest marketing partyzancki. Opiera się przede wszystkim na dużej dawce kreatywności i wyczuciu czasu. Polega na promowaniu produktów lub usług firmy w ramach nietypowych technik, jak np. murale, graffiti czy tzw. wlepki firmowe umieszczane w różnych miejscach. Działania marketingu partyzanckiego mają na celu zyskanie wielu odbiorców w krótkim czasie, za pomocą jak najniższych nakładów finansowych. Metody te często skierowane są do młodszej grupy klientów.

Przedsiębiorcy coraz częściej korzystają również ze sponsoringu, dzięki któremu pozytywne wrażenie związane np. z obiektem sponsorowanym, przenoszone jest na samego sponsora. Ta forma promocji jest często bardzo kosztowna, ale też dociera do szerokiego grona odbiorców, gdyż towarzyszy zazwyczaj masowym zgrupowaniom ludzi (potencjalnych klientów).

Promowanie produktów, które działa w sposób najbardziej bezpośredni na zmysły klienta oraz na jego podświadomość, to z kolei działania marketingu sensorycznego. Ich celem jest wywoływanie wśród konsumentów zaprojektowanych, dogłębnych doznań zmysłowych, w efekcie których wzrośnie ich świadomość marki i przywiązanie do niej oraz wpłynie pozytywnie na decyzje zakupowe. Marketing ten bazując na sferze emocjonalnej człowieka, dąży do pełnego zaangażowania odbiorcy na wszystkich płaszczyznach. Profesjonalne i odpowiednio zaplanowane działania marketingu sensorycznego, wywierają wpływ na wszystkie pięć zmysłów. Doznania wzrokowe zależą od takich kwestii jak design, opakowanie, kolor, wystrój wnętrza czy też motyw przewodni. Słuch rejestruje komunikat głosowy lub ścieżkę dźwiękową. Węch pozwala poczuć logo zapachowe marki oraz jego rodzaj i intensywność.

Doznania dotykowe pozwalają zapoznać się z fakturą materiału, kształtem i wagą produktu. Smak natomiast, po prostu musi być synonimem przyjemności dla określonej wcześniej grupy odbiorców. Doskonałym przykładem jest sytuacja, w której konsument otwiera butelkę swojego ulubionego napoju. Wzrok rejestruje wygląd opakowania (kształt, kolor, etykieta); słuch umożliwia rejestrację dźwięku podczas otwierania butelki, za pomocą węchu rozpoznajemy zapach naszego produktu; dotyk pozwala na ocenę design’u opakowania, a smak umożliwia nam ocenienie najważniejszych walorów produktu w tym przypadku.

– Wykorzystując wszystkie pięć zmysłów, wraz z odpowiednim ich dopasowaniem do grupy docelowej która nas interesuje, możemy skutecznie wpływać na konsumentów. Potencjał marketingu sensorycznego jest bez wątpienia ogromny, a branżę czeka z pewnością jeszcze duży rozwój. W Polsce, klienci powinni spodziewać się trendów przychodzących z rynków mocniej rozwiniętych. Przedsiębiorcy coraz częściej dostrzegają zalety tego rodzaju marketingu, co przekłada się na stale zwiększającą się liczbę polskich marek, które wabią klientów działaniami multisensorycznymi – mówi Aleksandra Potrykus-Wincza, Country Manager Poland
& Baltics w MOOD.

W walce o klientów firmy coraz częściej stosują nietypowe formy reklamy i promocji, czyli tzw. ambient marketing. Działania te powinny wiązać się z zaskoczeniem, nowatorstwem czy też z wykorzystaniem zaaranżowanych przestrzeni lub niekonwencjonalnych technik komunikacji. Chodzi o to, aby zaintrygować klienta, wzbudzić jego ciekawość i wywołać dyskusję na dany temat, np. o marce lub jej produktach.
www.moodmedia.com

Artykuł ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.

Z Wojciechem Herrą, jednym z najbardziej inspirujących mówców w Polsce, rozmawiamy o roli szkoleń w zakresie rozwoju kompetencji w sprzedaży, modelu rentownej relacji z klientem i IV edycji konferencji Value Based Selling.

W październiku tego roku odbędzie się IV edycja Value Based Selling. Skąd pomysł na takie wydarzenie? Jak wyglądały jego początki?
Pomysł na Value Based Selling w wymiarze otwartego wydarzenia jest bardzo prosty. Od 18 lat prowadzę projekty doradcze i szkoleniowe dla działów sprzedaży międzynarodowych korporacji oraz największych polskich koncernów. Inaczej mówiąc, moim idealnym klientem były firmy, których wielkość działu sprzedaży liczyła sto osób i więcej. Przez wiele lat mniejsze firmy nie były zainteresowane rozwojem kompetencji w zakresie zwiększania skuteczności sprzedaży. Myślę, że było to spowodowane głównie tym, że właściciele tych mniejszych firm samodzielnie sprzedawali w oparciu o dobre relacje ze swoimi klientami. Jednak, tak mniej więcej pięć lat temu, stanowczo wzrosło zainteresowanie szkoleniami z udziałem pracowników mniejszych firm. Główną przeszkodą w rozwoju były koszty. Bo organizacja szkolenia sprzedażowego dla zespołu mniejszego niż 15 osób rodzi bardzo dużo kosztów stałych, które powodują, że koszt jednostkowy (przeszkolenia jednej osoby) jest po prostu bardzo wysoki. A jeśli spojrzymy na firmy, w których sprzedają pojedyncze osoby, jak choćby sam właściciel i jeden, dwóch sprzedawców – to organizacja dobrego szkolenia jest praktycznie poza zasięgiem.

Zeszłoroczną edycję odwiedziło ponad 1000 osób. Jaka to kategoria uczestników, czy to tylko i wyłącznie sprzedawcy?
Uczestnikami Value Based Selling są osoby odpowiedzialne za sprzedaż drogich rozwiązań do klienta biznesowego. Co ważne w większości były to osoby odpowiadające za sprzedaż usług i rozwiązań „szytych na miarę”. A jeśli chodzi o poziom uczestnika to chyba najczęstszym przykładem jest to, że przychodzi zespół w składzie: właściciel firmy lub prezes. Wspólnie z nim dyrektor sprzedaży i dwóch, trzech handlowców.

Dlaczego tak ważne jest zbudowanie rentownej relacji z klientem?
Podczas szkolenia bardzo mocno podkreślam, że matematyka nie kłamie. Jednym z największych problemów dzisiejszej sprzedaży jest to, że za bardzo koncentrujemy się na pozyskaniu klienta lub utrzymaniu z nim relacji, a często zapominamy o rentowności sprzedaży. Value Based Selling jest modelem sprzedaży, w którym to nie cena jest decydującym argumentem sprzedawcy. Bardzo często spotykam sprzedawców, którzy prowadzą swoją sprzedaż w modelu „przebijania cen”. Inaczej mówiąc przychodzą do klienta i zadają pytanie „ile dziś płaci Pan za usługę/ produkt?”. Po otrzymaniu tej wiedzy przygotowują ofertę z mocnym naciskiem, aby było taniej.

Ta strategia prowadzi bardzo często do dwóch konsekwencji:
– Zabicia rentowności projektu, a tym samym długofalowo do doprowadzenia firmy do poważnych kłopotów.
– Zabicia relacji z klientem, który nie widzi innych korzyści niż inna cena.

Jak zatem powinien wyglądać prawidłowy proces sprzedaży oraz budowania długofalowych relacji z klientem?
Tego właśnie uczą się uczestnicy konferencji. Podczas tego wydarzenia nauczą się, w jaki sposób przygotowywać i prezentować swoje oferty klientom tak, aby skutecznie budować w ich oczach wartość oferowanych rozwiązań. Dlaczego? Bo nikt nie rodzi się sprzedawcą, ale każdy może nauczyć się sprzedawać i robić to właśnie w oparciu o budowanie wartości.

Kto powinien pojawić się na takim szkoleniu?
Idealnym uczestnikiem szkolenia jest firma adresująca swoje produkty i usługi do klientów korporacyjnych. Warsztaty są również wskazane dla firm, które swoim klientom dostarcza, usługi i kompleksowe rozwiązania. A z perspektywy branż będą to: media & marketing – agencje reklamowe, domy mediowe, wydawnictwa; MICE – hotele, firmy cateringowe, centra konferencyjne, agencje eventowe; HR & training; biura i wyposażenie; IT & telecom; automotive.
Rozmawiała Magdalena Wilczak

Wojciech Herra – Jeden z najbardziej inspirujących mówców w Polsce. Pracując w biznesie i sporcie prowadzi badania, ukierunkowane na uzyskanie odpowiedzi na pytanie: co sprawia, że niektórzy ludzie częściej osiągają sukcesy niż pozostali. Wiele lat poświęconych zgłębianiu zasad mistrzostwa, czyli poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie: co odróżnia najlepszych od bardzo dobrych sprawia, że jego wystąpienia są nie tylko inspirującymi wydarzeniami, ale przede wszystkim przepełnionymi praktycznymi narzędziami sesjami rozwojowymi.

www.valuebasedselling.eu

Wywiad ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.

Green Caffè Nero wprowadziło nową aplikację lojalnościową na telefon, pozwalającą klientom płacić za zamówienia i zbierać pieczątki. Oprócz możliwości podpięcia karty płatniczej do aplikacji, gwarantującej, że wszystkie pieczątki, płatności i rachunki znajdą się w jednym miejscu, klienci którzy ją zainstalują, podczas pierwszego zakupu otrzymają od marki kawę w prezencie. Mogą z niej skorzystać sami lub w prosty i szybki sposób podzielić się z najbliższymi – wysyłając do nich bon prezentowy.

– Aplikacja, działająca zarówno na iOS, jak i na Androidzie, została zaprojektowana z myślą o naszych klientach. Wiemy, że poszukują oni wygody oraz możliwości zintegrowania telefonów z codziennym życiem. Połączenie systemu płatności i zbierania pieczątek lojalnościowych w jednym miejscu zapewnia klientom szybkie i kompleksowe rozwiązanie, a dodatkowo pozwala nam informować ich o atrakcyjnych ofertach i specjalnie dla nich stworzonych promocjach. Wierzymy, że aplikacja umocni pozytywne doświadczenia gości związane z wizytą w naszych kawiarniach, że pozostaną one na tak samo wysokim poziomie, jak te związane z nasza ofertą kaw i jedzenia – powiedziała Agata Milewska, Brand Manager Green Caffè Nero.

Klienci korzystający z papierowych kart lojalnościowych Green Caffè Nero mogą przynieść taką kartę – niezależnie od liczby pieczątek na niej umieszczonych – do dowolnej kawiarni Green Caffè Nero, gdzie barista pomoże w przeniesieniu pieczątek do aplikacji. Klienci mogą nawet dzielić się nimi z przyjaciółmi czy członkami rodziny, korzystającymi z aplikacji. W ramach programu lojalnościowego za każdą zakupioną kawę otrzymuje się jedną pieczątkę. Każde 9 pieczątek może zostać wymienione na kawę w prezencie.

– Nasi klienci, którzy nie korzystają ze smartfonów, mogą w dalszym ciągu używać papierowej karty lojalnościowej. Obie formy, zarówno papierowa, jak i cyfrowa, będą honorowane we wszystkich 66 naszych kawiarniach na terenie całego kraju – dodała Agata Milewska.

Według opublikowanego 23 kwietnia 2018 raportu POLSKA.JEST.MOBI 2018, którego autorem jest Mobee Dick, Polacy są posiadaczami ponad 20 milionów smartfonów. Coraz częściej używają też telefonów komórkowych do realizacji codziennych czynności, 13% z Polaków korzysta z płatności zbliżeniowych telefonem.

www.greencaffenero.pl

JK

O genezie i kolejnej edycji kongresu profesjonalistów PR rozmawiamy z dr. hab. Dariuszem Tworzydło z Uniwersytetu Warszawskiego.

25 kwietnia w Rzeszowie rozpocznie się XIX edycja kongresu PR. Jaka jest jego geneza?
Kongres Public Relations został zainicjowany jako projekt akademicki 19 lat temu. Wówczas, PR był w Polsce nową dyscypliną, która nabierała kształtów. Pojawiła się potrzeba nie tylko edukacji osób tworzących branżę, ale także intensywnej debaty nad kierunkami jej rozwoju. Z czasem Kongres stał się okazją do wymiany praktycznych doświadczeń osób powiązanych zawodowo z komunikacją wizerunkową i przyjął formę jaką znamy dzisiaj.

Co roku Kongres PR jest poświęcony konkretnemu zagadnieniu. Jaki jest temat tegorocznej edycji i co wpływa na wybór tematów?
Temat tegorocznej edycji to „Social media, influencerzy i zabezpieczenie kryzysowe”. Zależy nam na tym, żeby Kongres poruszał najbardziej aktualne tematy. Od lat podczas wydarzenia prowadzimy badania, pytając uczestników o to, jakiemu zagadnieniu mają być poświęcone kolejne edycje. Wyniki z ostatniego roku pokazały, że osoby tworzące branżę PR chcą rozmawiać o działaniach prowadzonych w mediach społecznościowych i z zaangażowaniem influencerów. Chcą również słuchać o zarządzaniu kryzysowym i metodach skutecznego reagowania, gdy kryzys nadejdzie.

Czy osoby biorące udział w wydarzeniu muszą być profesjonalistami PR, czy mogą być to również osoby początkujące w tej branży?
Kongres jest tworzony z myślą o wszystkich, którzy mają do czynienia z szeroko rozumianym public relations. Uczestnikami wydarzenia są zarówno osoby dopiero rozpoczynające swoją karierę, profesjonaliści, którzy od lat działają w branży oraz osoby zajmujące się PR-em na uczelniach wyższych.

Czy za pomocą mediów społecznościowych i poprzez współpracę z influencerami można prowadzić skuteczne działania PR?
Tak, jednak wymaga to rozwagi i ostrożności. Warto pamiętać, że social media to szereg zagrożeń, które należy mieć na uwadze podczas komunikowania. W mediach społecznościowych o wiele łatwiej o kryzys wizerunkowy, o czym w ostatnich latach przekonało się wiele marek. Z kolei, niewłaściwy wybór influencera, z którym nawiążemy współpracę, może spowodować, że wskutek jego nieprzemyślanych lub oderwanych od założonych celów działań, rykoszetem dostanie marka. Z drugiej strony, umiejętnie prowadzone działania w mediach społecznościowych potrafią przynieść zadawalające rezultaty.

Jakich prelegentów zobaczymy na tegorocznej edycji Kongresu?
Jednym z tegorocznych prelegentów jest Ryan Socash – Dyrektor zarządzający Mediakraft TV oraz gospodarz autorskiego programu „Kult America”. Kolejny to Maciej „mediafun” Budzich – autor bloga o mediach, marketingu i Internecie. W swojej prelekcji przedstawi on mechanizmy, przypadki i pułapki jakie mogą na nas czekać przy współpracy z influencerami. Pojawią się również przedstawiciele Nadleśnictwa Baligród, których fanpage na Facebooku podbił serca Polaków. W trakcie Kongresu będzie można również wysłuchać prelekcji doświadczonych ekspertów z branży PR, jak np. Wojciecha Jabczyńskiego – szefa biura prasowego i rzecznika Orange Polska czy Adama Buraka – Dyrektora Wykonawczego ds. Komunikacji Korporacyjnej PKN ORLEN.

Czy tego typu spotkania branżowe są potrzebne? Jaka jest ich największa wartość?
Dowodem na to, że takie spotkania są potrzebne jest fakt, że spotykamy się już prawie od 20 lat. Kongres PR to od lat forum wymiany doświadczeń między specjalistami z różnych obszarów public relations. Jest to miejsce, gdzie nauka łączy się z praktyką i doświadczeniem. Kongres to również okazja do rozmowy o trendach w branży i kierunkach jej rozwoju. Zapraszam do udziału w wydarzeniu każdego, dla kogo komunikowanie jest elementem codziennej pracy.

www.kongrespr.pl
Rozmawiała Magdalena Wilczak

Dariusz Tworzydło – Dr hab. nauk społecznych w dyscyplinie nauki o mediach. Ekspert z zakresu ekonomii, badań społecznych oraz public relations. Kierownik Katedry Komunikacji Społecznej i Public Relations na Wydziale Dziennikarstwa, Informacji i Bibliologii Uniwersytetu Warszawskiego. Pomysłodawca Kongresu Profesjonalistów Public Relations. Autor blisko 250 publikacji z zakresu komunikacji i public relations. Prezes Zarządu EXACTO.

Wywiad ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.

Zakończyła się piąta edycja ZoomArt – wyjątkowego wydarzenia, które jest dedykowane wydawcom i twórcom kalendarzy. Jak co roku, ukoronowaniem Festiwalu i Konkursu była uroczysta gala. W tym roku organizatorzy zaprosili gości do wyjątkowego miejsca w Katowicach – do oryginalnych wnętrz Galerii Szyb Wilson.

W trakcie wieczoru odbyło się wręczenie nagród w 13 kategoriach. Jury wybrało najciekawsze, jego zdaniem kalendarze, a podczas gali zostały zaprezentowane wszystkie zgłoszone prace. Sędziowie przyznali też nagrody specjalne – związane z jubileuszem Konkursu oraz świętowanym w ubiegłym roku 100-leciem odzyskania przez Polskę niepodległości.

Organizatorzy zaproponowali również wystawy towarzyszące. Tradycją ZoomArt jest już prezentacja kalendarza Pirelli. Ponadto goście podziwiali wystawy prac Andrzeja Pągowskiego oraz Pawła Piłata.

Podczas gali królowały emocje towarzyszące wręczeniu nagród, ale ważnym punktem wieczoru była również część towarzysko-integracyjna.
Całość pięknie pokolorowała wspaniała muzyka finalisty jednej z odsłon programu Voice of Poland – Arka Kłusowskiego. Przez kolejne punkty wydarzenia z wdziękiem i pewną ręką prowadziła nas aktorka filmowa i teatralna –  Anna Dereszowska.



– Jesteśmy szczęśliwi, że firmy, samorządy, fundacje, artyści powierzyli nam swoje prace i jednocześnie złożyli na nasze ręce ogrom zaangażowania, które stoi za przygotowaniem kalendarzy. W imieniu organizatorów dziękuję za odwagę i wysiłek włożony w stworzenie wyjątkowych kalendarzowych dzieł. Dziękuję za ekscytujący wieczór i za wzruszenia, których doświadczyliśmy podczas odbierania nagród. Wierzymy, że nasze wspólne święto i spotkanie stały się dla państwa źródłem dumy i radości. Widzimy się za rok – mówi Marzena Miszczyk, właścicielka kreatywnej agencji AgirArt, organizatorka Konkursu.

 

Współgospodarzem tegorocznej edycji Festiwalu i Konkursu ZoomArt było Miasto Katowice.
Gości podjął Festiwalowy Hotel – Best Western Mariacki w Katowicach.

Lista laureatów (uporządkowana wg kategorii)

Kalendarz Wieloplanszowy

–  I miejsce
   Powszechna Kasa Oszczędności Bank Polski S.A. – „100 Lat Śmiałych Decyzji”
–  II miejsce
   TOFU Studio oraz Drukarnia NORMEX – „Mikro/Makro”
–  III miejsce
   Dagma Sp. z o.o. – „El Color Grana”
–  wyróżnienie
   ATM Grupa S.A. – „Kalendarz ATM Grupa 2019”
–  wyróżnienie
   Gedeon Richter Polska Sp. z o.o. – Kalendarz Artystyczny Gedeon Richter „Kobiecym Zdaniem”

Kalendarz Freelancera
–  I miejsce
   Anita Wasik – „Muzeum Zamkowe w Malborku”
–  II miejsce
   Polski Druk Publishing Sp. z o.o. – „Rollskalendarz”
–  III miejsce
   Magdalena Płońska – „Kalendarz Rolnika”

Kalendarz Trójdzielny
–  I miejsce
   Powszechna Kasa Oszczędności Bank Polski S.A. – „100 Lat Śmiałych Decyzji”
–  II miejsce
   Firma Handlowo-Usługowa Minar – „Stay Safe With Brenntag!”

Kalendarz Jednoplanszowy
–  I miejsce
   Paweł Piłat – Venedi – „Multicalendar 2019”
–  II miejsce
   Radio Katowice SA – „Odlotowe Radio Katowice”
–  wyróżnienie
   Anna „Lares” Sztuba – „Kalendarz Księżycowy”

Kalendarz Szkolny
–  I miejsce
   Ebrudesign Katarzyna Buk – „Smart Planner”
–  II miejsce
   Edica – „Sztuka Koloru”
–  III miejsce
   Edica – „Sztuka Koloru”

Kalendarz Inny/Nietypowy
–  I miejsce
   Usługi Poligraficzno-Reklamowe Pasja, Jacek Stencel – „Pasja SAIP 2019”
–  I miejsce
   Pan BonTon – „Pan BonTon + Hello Caligraphy Kalendarz Letterpress 2019”
–  II miejsce
   A.S.S.-3 Biuro Exportu, Importu i Marketingu Ewa Skoczeń  – „Kalendarz 100 Years”

Kalendarz Charytatywny
–  I miejsce
   TOFU Studio oraz Drukarnia NORMEX – „Mikro/Makro”
–  II miejsce
   Fundacja Iskierka – „Kalendarz Fundacji Iskierka Na 2019 Rok”
–  III miejsce
   Geberit Sp. z o.o. – „Razem Dla Czystych Rzek W Polsce”

Kalendarz Książkowy
–  I miejsce
   A.S.S.-3 Biuro Exportu, Importu i Marketingu Ewa Skoczeń – „Kalendarz We Save Trees”
–  II miejsce
   TOFU Studio – „Kalendarz Gdański”
–  II miejsce
   Paper Goods Design Hanna Szymańska – „Recycled Calendar 2019”
–  III miejsce
   Madama Klaudia Kuhn – „Happy Planner 2019”, „Minimal Planner2019”
–  wyróżnienie
   Firma Handlowo-Usługowa Minar – „Stay Safe With Brenntag!”
–  wyróżnienie
   glamCREATIVE Aneta Sawicka – „glamPLANNER No 2019”


Kalendarz Old

–  I miejsce
   Test Sp. z o. o. – „Podróż”

Kalendarz Administracyjny
–  I miejsce
   Miasto Rybnik – „Kalendarz Miejski 2019 Jestem Z Rybnika”
–  II miejsce
   Miasto Częstochowa – „Sztuka Wielkiego Formatu”
–  III miejsce
   Gmina Kędzierzyn-Koźle – „Kędzierzyn-Koźle Mamy To W Naturze”

Najlepsza Ilustracja
–  I miejsce
   Powszechna Kasa Oszczędności Bank Polski S.A. – „100 Lat Śmiałych Decyzji”
–  I miejsce
   PWS Konstanta S.A. – „Karolina Orzełek Malarstwo (Grudzień) Stranger In A Strange Land”

Najlepsza Jakość
–  I miejsce
   Madama Klaudia Kuhn – „Happy Planner 2019”, „Minimal Planner2019”
–  wyróżnienie
   glamCREATIVE Aneta Sawicka – „glamPLANNER No 2019”

Najlepsza Fotografia
–  I miejsce
   Dagma Sp. z o. o. – „El Color Grana”
–  wyróżnienie
   ATM Grupa S.A. – „Kalendarz ATM Grupa 2019 – Andrzej Grabowski”

Nagroda Specjalna
Kalendarz 5-lecia Międzynarodowego Festiwalu i Konkursu Kalendarzy ZoomArt 2019
Olivier Janiak „Kalendarz Dżentelmeni 2016”

Nagroda Specjalna za podejmowanie tematów historycznie istotnych

Papyrus Sp. z o. o. – „Polska 100”

OOH magazine był patronem medialnym wydarzenia.

JK

O początkach, konkurencyjności na rynku gastronomicznym, działaniach marketingowych i planach na dalszy rozwój rozmawiamy z Maciejem Sobolewskim, marketing managerem sieci Bobby Burger.

Bobby Burger rozpoczął działalność w 2012 roku od food trucka poruszającego się po ulicach Warszawy. Jak przez ostatnie lata toczyły się losy firmy?
Faktycznie wszystko zaczęło się od Warszawy i jednego food trucka, który podążał jej ulicami i gościł na najlepszych imprezach organizowanych w tym mieście. Jednak zaledwie rok później powstał pierwszy lokal stacjonarny pod marką Bobby Burger, który do dziś mieści się w samym centrum stolicy, przy ul. Żurawiej. W tym samym roku otworzyliśmy również kolejne lokale w stolicy i ruszyliśmy z programem franczyzowym. Ogromna popularność marki sprawiła, że po niecałych dwóch latach funkcjonowania na rynku, czyli w 2014 roku, lokale Bobby Burger można było znaleźć już w Krakowie i Gdańsku, chwilę później także w Bydgoszczy. Dziś Bobby Burger to nie tylko pierwsza, ale i największa polska sieć burgerowni. Mamy 38 lokali znajdujących się w 17 dużych miastach Polski, takich jak m.in. Poznań, Kraków, Olsztyn, Łódź, Szczecin, Wrocław, Bydgoszcz czy Lublin. Nasze burgerownie co roku odwiedza ponad milion gości.

Lokal Bobby Burger w galerii Avenida, na ścianie mural zaprojektowany i wykonany przez Alicję Białą – utalentowaną artystkę z tego miasta.

Rynek gastronomiczny w Polsce przeżywa ożywienie, a branża charakteryzuje się wysoką konkurencyjnością. Jednocześnie rosną wymagania konsumentów. W tej sytuacji niezbędne jest opracowanie odpowiedniej komunikacji. Jakimi działaniami marketingowymi posiłkuje się firma? Jak skutecznie dotrzeć do klientów?
Przede wszystkim słuchamy naszych klientów i reagujemy na ich potrzeby. Często zmiany wprowadzane w naszej sieci są inicjowane przez nich – informacja zwrotna płynie bezpośrednio do pracowników lokali, poprzez social media lub mailowo na adres feedback@bobbyburger.pl, który można bez problemu znaleźć w naszych burgerowniach, w menu lub na stronie www. Przeprowadzamy również badania rynkowe i konsumenckie, śledzimy trendy. Uwzględniamy preferencje konsumentów na poziomie oferty i wystroju wnętrz.

Dla przykładu: z naszych badań wynika, że lokale Bobby Burger to nie tylko miejsca, w których odbiorcy chcą smacznie zjeść, ale także miło spędzić czas np. w gronie znajomych. Dlatego nie brakuje w nich planszówek czy telewizorów, na których można wspólnie obejrzeć mecz. Naszym core’owym produktem nadal są oczywiście burgery 100 proc. wołowina, jednak wprowadziliśmy do naszego menu aż 4 burgery wegetariańskie – tak, by podczas takiego wyjścia „na miasto” w większym gronie każdy mógł u nas znaleźć coś dla siebie – również osoby, które mięsa nie jedzą lub nie mają na nie akurat ochoty.

Jeśli zaś chodzi o wystrój naszych lokali, to wszystkie utrzymane są w spójnym klimacie, jednocześnie każdy z nich nawiązuje do charakteru danego miasta. W otwartej ostatnio burgerowni w poznańskim centrum handlowym Avenida lokalnym akcentem jest mural zaprojektowany i wykonany przez utalentowaną artystkę z tego miasta – Alicję Białą, której prace zdobią ściany nie tylko w Polsce, ale także m.in. w Meksyku, Portugalii czy USA. Jest to mural inspirowany miastem Poznań.

Otwarcie lokalu Bobby Burger w Lublinie.

Jaką rolę w komunikacji Bobby Burger odgrywają social media?
Social media, poza lokalami i aplikacją lojalnościową, są głównym kanałem dotarcia do naszych klientów. Wynika to z faktu, że naszą grupę docelową stanowią przede wszystkim młodzi ludzie, w wieku 18-35, dla których komunikacja poprzez media społecznościowe jest naturalna i powszechna.

Działamy głównie na Facebooku i Instagramie. Oczywiście komunikaty są dywersyfikowane pod kątem danego kanału. Poprzez nasz fanpage, który śledzi ponad 100 tys. osób, informujemy konsumentów o nowościach produktowych, aktualnych promocjach czy nowo otwartych lokalach, a także włączamy ich w budowanie marki Bobby Burger – zapraszamy klientów do tworzenia nazw naszych burgerów sezonowych, wyboru burgera miesiąca czy, tak jak ostatnio, testowania naszych nowych pozycji w menu.

Tak jak wspomniałem wcześniej, w wiadomościach prywatnych i w komentarzach pod naszymi postami w social mediach otrzymujemy również informację zwrotną od naszych klientów – odnośnie oferty, lokali czy podejmowanych inicjatyw.

A co kryje się za inicjatywą Bobby Team?
Bobby Team towarzyszy nam niemal od samego początku istnienia marki – wspieramy młodych, aktywnych ludzi z pasją. Obecnie współpracujemy z Piotrkiem Krajewskim (kolarstwo grawitacyjne), Tomkiem Habdasem (góry), Przemkiem Słowikowskim (lekkoatletyka), Dawidem Rząca (mountainboard), Sebastianem Karasiem (pływanie), Marzeną Pater (gimnastyka) i Danielem Chudzikiem (kulturystyka). To grono „zajawkowiczów”, którzy kochają to, co robią i z powodzeniem zarażają tym innych. My dajemy im siłę i energię do realizacji ich pasji, między innymi z tego, co mamy najlepsze – naszych burgerów. Organizujemy również wspólne inicjatywy – w tym roku w ramach 27. Finału WOŚP wystawiliśmy na aukcję treningi i szkolenia prowadzone przez osoby z Bobby Teamu, dzięki czemu wspólnie przekazaliśmy prawie 5 tys. zł na zakup sprzętu dla specjalistycznych szpitali dziecięcych.

Nowy burger sezonowy Narchos: zestaw.

Marce przyświeca motto REAL FOOD, REAL PEOPLE. Jak to rozumieć?
Prawdziwe jedzenie dla prawdziwych ludzi. Mówimy o jedzeniu przyrządzanym z pasją, dla ludzi z pasją. Nasze lokale słyną z przepysznych burgerów 100 proc. wołowina, które są z nami od samego początku i wciąż stanowią główną pozycję w menu. Jednak, tak jak wspomniałem, menu powstaje w oparciu o preferencje klientów, dlatego pojawił się w nim bezglutenowy wariant bułki, burgery drobiowe oraz Wege Rodzina: Vedżesika, Grażyna, Janusz i Brajan, czyli nasze bezmięsne propozycje. W ofercie dostępne są również m.in. frytki z autorską przyprawą, kawa z ekspresu kolbowego czy lemoniada. Korzystamy również z sezonowości produktów i w menu sezonowym, zmienianym co trzy miesiące, znalazły się już burgery z brzoskwinią, jabłkiem, malinami czy z ćwikłą z ajvarem. Jako ciekawostkę dodam, że nie stosujemy też oleju palmowego, czyli tzw. frytury, ponieważ przez plantacje palm wycina się lasy tropikalne, które są domem m.in. dla orangutanów. Od sierpnia 2014 r. używamy wyłącznie oleju rzepakowego. Z tej okazji pod opieką firmy przez kilka lat byli też Raja i Albert – para orangutanów z gdańskiego zoo.

Czego możemy spodziewać się po Bobby Burger w najbliższej przyszłości?
Oczywiście w dalszym ciągu dbałości o najwyższą jakość naszych produktów. Chcemy również kontynuować ekspansję na polskim rynku, by jeszcze bardziej zwiększyć liczbę lokali. W kwietniu br. planujemy otwarcie dwóch nowych burgerowni w Warszawie, w maju na celowniku mamy Siedlce i nasz pierwszy lokal w tym mieście. Planujemy także otwarcie drugiego lokalu w Szczecinie, tym razem w nowym koncepcie kontenerowym Bobby Burger Smart Cube oraz trzeci już lokal w Łodzi. Tyle na dobry początek, czyli pierwszą połowę 2019 roku. Poza tym chcemy włączyć naszych klientów w biznesowy rozwój marki Bobby Burger – dotychczas uwzględniliśmy ich preferencje i potrzeby głównie na poziomie oferty i wystroju lokali. Czas pójść o krok dalej, co umożliwi nam crowdfunding. O szczegółach będziemy informować już wkrótce.

Rozmawiała Magdalena Wilczak

Maciej Sobolewski – Marketing manager sieci Bobby Burger – Absolwent Wydziału Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego, badacz jakościowo-ilościowy z wieloletnim doświadczeniem, zarówno po stronie agencji badawczej, jak i klienta. Na swoim koncie ma szereg zrealizowanych projektów, które zaowocowały wypracowaniem strategii marek opartych na analizie rynku konsumenta i  jego potrzeb. Zdobytą wiedzą i doświadczeniem chętnie dzieli się podczas licznych konferencji i spotkań branżowych. Od kilku lat związany z Bobby Burger, gdzie pełni funkcję Marketing oraz Brand Managera. Odpowiada za wizerunek, sprzedaż, strategię i komunikację marki Bobby Burger, która w zaledwie kilka lat z food trucka, poruszającego się po ulicach Warszawy, wyrosła na pierwszą i obecnie największą polską sieć burgerowni. 

Wywiad ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.

Gdy pierwsze, mocniejsze po zimie promienie słońca wyciągają nas z domów, niestety często dopada nas wiosenne przesilenie. Warto szybko zregenerować siły, najlepiej w Biowitalnym SPA.

Na wiosnę, gdy cała przyroda budzi się do życia, słońce optymistycznie rozświetla dni, które robią się coraz dłuższe i cieplejsze, nierzadko – jakby na przekór pięknej pogodzie – czujemy się bardzo zmęczeni, łatwo łapiemy przeziębienia i z trudem przychodzi nam wypełnianie podstawowych obowiązków. Nie możemy odnaleźć w sobie energii i najchętniej zapadlibyśmy w zimowy sen.
W dobrym SPA podpowiedzą jak poprawić nastrój po skutkach zimowej aury i sezonu grzewczego, które widocznie odbiły się na kondycji skóry i włosów.

W takiej sytuacji potrzebujemy sprawdzonego sposobu na wzmocnienie organizmu. Pewnego
i szybkiego, jak we współczesnym zabieganiu przystało. O tej porze roku, gdy zimowe wojaże już za nami, a do wakacji jeszcze kilka miesięcy, niewielu z nas może sobie pozwolić na dłuższy urlop. 

– Goście coraz częściej oczekują szybkiej regeneracji, najlepiej podczas weekendowych wyjazdów, a do tego o spektakularnych efektach utrzymujących się przez dłuższy czas. Chętnie wybierają się
w miejsca blisko natury, które wspomagają kompleksowy wypoczynek, redukcję stresu, poprawę zdrowia oraz wzmocnienie wewnętrznych akumulatorów – mówi Grażyna Wrona, założycielka Manor House SPA, który od lat jest Najlepszym Holistycznym Hotelem SPA w Polsce.

Ten mazowiecki kompleks hotelowy, położony z dala od gwaru, pośpiechu i smogu miasta,
w otoczeniu kojącej zmysły, urzekającej polskiej przyrody jest przepełniony spokojem i ciszą. To prawdziwa enklawa dla dorosłych (hotel bez dzieci),  przyjazna weganom i alergikom. Łatwo przychodzi tu błogi relaks, krzepiący sen i regeneracja organizmu pobudzana naturalnymi metodami.

– Wraz ze zmieniającym się potrzebami turystów, zmieniają się oferty wellness & SPA. W coraz bardziej zabieganym świecie, przestymulowanym nadmiarem informacji, mnogością obowiązków, szukamy hoteli SPA, które kuszą sielskim spokojem oraz poprawiającymi kondycję organizmu i odmładzającymi terapiami. Przy czym im młodszy Gość, tym większe zainteresowanie radzenia sobie ze stresem, detoksykacją organizmu, a często także medytacją oraz aktywnym wypoczynkiem – dodaje Prezes kompleksu Manor House SPA – Pałac Odrowążów.

Manor House SPA ze względu na wysokie oddziaływanie energetyczne, sięgające nawet do 30 000 j. Bovisa, często jest nazywany Polskim Centrum Biowitalności. Samo przebywanie w punktach
o wyższej od neutralnego poziomu dla zdrowego organizmu energetyce (ok. 6500 j. w skali Bovisa) wzmacnia go. Spędzanie czasu w miejscu tak szczodrze obdarowanym przez naturę biowitalnymi siłami pobudza drzemiącą w nas energię życiową, która sprzyja ogólnej sprawności organizmu
i dobremu samopoczuciu. Dla osiągnięcia wewnętrznej harmonii warto odwiedzić energetyczny Ogród Medytacji z Magicznym Kręgiem Mocy, Piramidą Horusa, spiralą energetyczną, Ogrodem Zen.

Warto też oddać się energetycznym terapiom, z których słyną Gabinety Bioodnowy hotelu Manor House SPA. W tutejszym Biowitalnym SPA stworzono unikatowy program odmładzający Akademii Holistycznej Alchemia Zdrowia®. Stosowane tu metody pobudzają naturalne zdolności organizmu do autoregeneracji, oczyszczają ciało i umysł oraz usprawniają przepływ energii w ciele i jej wymianę z otoczeniem. Godne polecenia są: Terapie Biowitalna, Harmonizacji Czakr na Kryształowym Łóżku  i z użyciem baniek HACI oraz Plazmowy System Balansujący Eemana i System Zdrowia Keshego, który służy do harmonijnego balansowania pól energetycznych człowieka, porządkuje je i wspomaga odzyskanie równowagi, inicjuje też procesy samoleczenia organizmu. Dobrze też wziąć udział w rytuałach zdrowia w Witalnej Wiosce® SPA, koncertach na gongi tybetańskie, seansach saunowych w Łaźniach Rzymskich oraz wypróbować kąpieli ofuro (również w romantycznej wersji w wysokich dwuosobowych wannach Duo Ofuro by Manor House) czy w bezchlorowym basenie z ożywioną wodą, która pielęgnuje skórę, nawet najbardziej wrażliwą.

Na wiosenne przebudzenie doskonale sprawdza się wyjazd do SPA.

www.manorhouse.pl

 

 

 

 

Stoiska targowe już dawno przestały być klasycznymi ekspozycjami produktów. Obecność na imprezach targowych, zwłaszcza tych najbardziej prestiżowych, zobowiązuje marki do kreatywności, zaskoczenia i stworzenia interesującej przestrzeni do doświadczania marki i bezpośredniej komunikacji. Pierwszy TREND.expo dla wystawców pokazuje najmodniejsze zastosowania koloru na stoiskach i wskazuje 4 wiodące trendy kolorystyczne na 2019 rok.

Moc kolorów i trendów

Kolory wywołują emocje, prowokują do reakcji, przyciągają bądź odpychają, budują nastrój i – co szczególnie istotne z punktu widzenia interesów marki – wpływają na decyzje zakupowe. Przyciągnięcie uwagi odwiedzających kolorami i formą stoiska targowego to skuteczny zabieg projektowy, pod warunkiem, że znamy zarówno pozytywne, jak i te negatywne konotacje kolorów. Przykładowo, biały może symbolizować czystość, otwartość, spokój, ale też przywodzić na myśl chłód, pustkę i sterylność, a w dalekowschodnich kulturach oznacza pecha i nieszczęście.

Planując kolorystykę stoiska warto też obserwować zmiany na rynku wystawienniczym, trzymać rękę na pulsie i szukać inspiracji na największych imprezach targowych, jak choćby Salone del mobile w Mediolanie, na których wiele nowatorskich rozwiązań znajduje swój początek. Najbardziej aktualne trendy kolorystyczne w branży wystawienniczej na 2019 rok prezentuje również premierowy TREND.expo, wydany przez Smart Design Expo, firmę projektującą i realizującą stoiska targowe. To pierwsza tego typu publikacja skierowana do wystawców dostarczająca inspiracji, wiedzy, wypełniona poradami oraz wypowiedziami architektów i ekspertów designu.

– Kolory mają niezwykłą moc wyrazu i nacechowanie emocjonalne, potrafią wywołać konkretne skojarzenia i uwydatnić charakter marki. Już po pierwszym spojrzeniu potrafimy ocenić czy stoisko jest interesujące, przykuwa uwagę i sprawia, że czujemy się komfortowo czy wprost przeciwnie Pierwszy z 4 numerów TREND.expo, jakie zaplanowaliśmy na ten rok dotyczy koloru. Zależy nam, aby wystawcy myśląc o swojej obecności na targach sięgali po to wydawnictwo w pierwszej kolejności, jako po pewne źródło konkretnej wiedzy i merytorycznych treści – mówi Katarzyna Rzadkiewicz, Sales & Marketing Director w Smart Design Expo, firmie projektującej i realizującej stoiska targowe.

Wśród najgorętszych trendów bieżącego roku eksperci i projektanci wytypowali:

1. Pastele – idealne gdy chcemy uzyskać wysublimowany efekt, podkreślić delikatność i eteryczność. Potrafią nadać stoisku targowemu lekkości, wyrafinowania i świetlistości.

2. Color blocking – zestawienia mocnych, wyrazistych kolorów czyli zupełne przeciwieństwo dla pasteli. W połączeniu z geometrycznymi formami tworzy odważne, soczyste i energetyczne wnętrza.

3. Monokolor – stawia na jeden kolor bądź dopełnia go jego różnymi tonacjami. Daje intrygujący efekt i zaskakuje. Jeśli na pierwszy rzut oka go nie widać, to znaczy że „działa”.

4. Kolory ziemi – sprawdzą się zarówno do aranżacji przestrzeni w stylu klasycznym, jak i nowoczesnym. Neutralne barwy dają poczucie ciepła i bezpieczeństwa, stwarzają atmosferę komfortu.

Widowiska i bogactwo doświadczeń

Atrakcyjna wizualnie przestrzeń pozostanie jednak tylko i wyłącznie przestrzenią jeśli nie zapewnimy zwiedzającym możliwości doświadczania samej marki. Dziś firmy sięgają po coraz ciekawsze rozwiązania, aby zainteresować odwiedzających i przykuć ich uwagę. Świetnym przykładem na zaangażowanie odwiedzających i oddziaływanie na ich percepcję jest realizacja niemieckiej firmy Atelier Dambock, która stworzyła na stoisku ścianę wodną, przez którą trzeba było wejść pod parasolem do środka stoiska. Dodatkowe bodźce, jakie czekają na stoisku pobudzają do indywidualnego zaangażowania i budują doświadczenie. Dzięki temu stoisko zyskuje wartość dodaną i wzbudza zainteresowanie zwiedzających, a marka płynnie znajduje swoje miejsce w ich świadomości.

Inną formą budowania doświadczenia jest postawienie na interakcję za pomocą nowoczesnych technologii. Video, multimedialne stoły połączone z aplikacjami, dotykowe ekrany czy VR – mogą nie tylko przybliżać samą markę, jej produkty i usługi, ale też zachęcać do zabawy czy sprawdzenia swoich umiejętności. Stoiska targowe zbudowane w oparciu o nowe technologie potrafią tworzyć spektakularne widowiska. Dobrym przykładem jest pawilon Niemiec na Expo 2017, przyciągający swoją interaktywną oprawą, która mocno angażowała i wzbudziła zachwyt wielu odwiedzających.

Zmieniająca się rzeczywistość i charakter imprez targowych wymaga od wystawców podążania za tymi zmianami, dostosowania się i otwarcia na nowe rozwiązania. Dziś chcąc być o krok przed konkurencją i przyciągać uwagę, trzeba zaskakiwać, inspirować i budować niezapomniane doświadczenia.

  •        Jak wykreować zapadające w pamięć stoisko?
  •        Po jakie środki sięgać, aby podkreślić identyfikację wizualną marki i opowiedzieć ciekawą historię?
  •        Jak za pomocą oryginalnych połączeń kolorów wyeksponować stoisko?

Odpowiedzi na te pytania udziela TREND.expo pt. „Czy kolor ma znaczenie?”, który w całości jest dostępny: TUTAJ.

JK