My konsumenci przyzwyczailiśmy się do możliwości zwrotu lub wymiany towarów w określonym terminie – 14, 30, czy nawet 100 dni. „Kup teraz, zdecyduj później” – kuszą sprzedawcy. Niewątpliwie taka możliwość wpływa na decyzję wielu klientów o zakupie towaru. Kupię, zastanowię się – najwyżej zwrócę.
ZWROT/ WYMIANA
Warto podkreślić, że przepisy polskiego prawa nie gwarantują możliwości wymiany ani zwrotu pełnowartościowego towaru. Przyjmuje się, że jeżeli klient miał możliwość obejrzenia i sprawdzenia towaru – świadomie podjął decyzję o jego zakupie. Umożliwienie klientowi zwrotu lub wymiany pełnowartościowego produktu, to wyłączna decyzja sprzedawcy.
Oczywiście nie mówimy tutaj o towarach zakupionych na odległość
(np. w sklepie internetowym). Kwestie te regulują bowiem odrębne przepisy. Jeżeli więc polityka sklepu nie gwarantuje możliwości wymiany lub zwrotu niewadliwych produktów, sprzedawca nie ma obowiązku ich realizacji.
REKLAMACJA
Sprzedawca odpowiada względem kupującego, jeżeli rzecz sprzedana okazała się wadliwa (odpowiedzialność z tytułu rękojmi).
Kodeks cywilny rozróżnia wady fizyczne i wady prawne rzeczy. Z wadą fizyczną mamy do czynienia m.in. wówczas, gdy zakupiony towar nie ma właściwości, które rzecz tego rodzaju powinna posiadacze względu na cel oznaczony w umowie albo cel wynikający z okoliczności lub przeznaczenia. Wada fizyczna musi powstać niejako „wewnątrz” kupionej rzeczy, nie może wynikać z jej używania. I tak sprzedawca będzie odpowiadał z tytułu rękojmi, jeżeli nowe buty rozkleją się po dwukrotnym ich założeniu i normalnym użytkowaniu. Zapewne nie poniesie jednak odpowiedzialności, jeżeli nowe buty ulegną uszkodzeniu, w związku z ich rozdarciem na skutek nadepnięcia na ostry przedmiot.
Wadliwy jest również produkt, który nie ma właściwości, o których istnieniu sprzedawca zapewnił kupującego. O takiej wadzie mówimy wówczas, gdy faktyczny przebieg auta jest większy niż oznaczony w ogłoszeniu lub jeżeli zakupiony samochód nie był „bezwypadkowy” wbrew zapewnieniom.
Wada fizyczna wystąpi także, gdy zakupiona rzecz nie nadaje się do celu, o którym kupujący poinformował sprzedawcę przy zawarciu umowy, a sprzedawca nie zgłosił zastrzeżenia co do takiego jej przeznaczenia. Opisana sytuacja wystąpi wówczas, gdy strony uzgodniły sprzedaż aparatu fotograficznego określonego typu, a kupujący zamierza używać go podczas nurkowania – do czego dany typ w ogóle nie jest dostosowany.
Odpowiedzialność sprzedawcy z tytułu rękojmi powstanie także wtedy, gdy rzecz została kupującemu wydana w stanie niezupełnym, np.: telefon bez baterii, ładowarki lub słuchawek, jeżeli cały zestaw był przedmiotem zakupu; ale także w przypadku braku wymaganych części zapasowych, instrukcji lub innych elementów wyposażenia.
Rzecz sprzedana ma wadę fizyczną także w razie jej nieprawidłowego zamontowania i uruchomienia, jeżeli czynności te zostały wykonane przez sprzedawcę albo przez kupującego, który postąpił według instrukcji otrzymanej od sprzedawcy.
O wadzie prawnej mówimy wówczas, jeżeli rzecz jest „wadliwa pod względem prawnym” na przykład zakupione auto pochodziło z kradzieży, a nie stanowiło własności zbywcy lub zakupiona nieruchomość jest obciążona hipoteką, o której kupujący nie miał wiedzy.
Sprzedawca jest zwolniony od odpowiedzialności z tytułu rękojmi, jeżeli kupujący wiedział o wadzie w chwili zakupu.
Jeżeli rzecz sprzedana ma wadę, kupującemu przysługują cztery podstawowe uprawnienia. Może domagać się od sprzedawcy:
1) wymiany rzeczy na niewadliwą;
2) usunięcia wady;
3) obniżenia ceny zakupionego towaru;
4) odstąpienia od umowy, tj. zwrotu towaru i zwrotu zapłaconej ceny.
Warto zwrócić uwagę, że decyzja którą z ww. opcji wybrać należy do kupującego. Możliwość skorzystania z poszczególnych opcji może jednak podlegać ograniczeniom. Mogą to być ograniczenia naturalne, gdy wymiana rzeczy jest niemożliwa, np. wówczas gdy przedmiotem sprzedaży jest rzecz używana. Naprawienie rzeczy będzie niemożliwe, jeżeli wada jest nieusuwalna. Ograniczenia mogą mieć również prawny charakter, podyktowany interesem sprzedawcy.
Sprzedawca zobowiązany jest uwzględnić żądanie kupującego w związku z wadą produktu, o ile wybrany przez kupującego wariant, jest możliwy do realizacji, albo o ile nie wymagałby nadmiernych kosztów.
Kupujący dostarcza rzecz wadliwą do sprzedawcy na koszt sprzedawcy. Również koszty wymiany lub naprawy ponosi sprzedawca. W szczególności obejmuje to koszty demontażu i dostarczenia rzeczy, robocizny, materiałów oraz ponownego zamontowania i uruchomienia.
Sprzedawca odpowiada z tytułu rękojmi, jeżeli wada ujawni się w ciągu dwóch lat od daty zakupu. Kupujący powinien poinformować sprzedawcę o wadzie oraz zgłosić swoje żądania reklamacyjne nie później niż w ciągu roku od dnia ujawnienia się wady.
Przepisy kodeksu cywilnego nie wymagają, aby reklamacja została sporządzona w szczególnej formie. Jednak uwzględniając korzyści obu stron, warto, aby dla celów dowodowych została sporządzona na piśmie. W reklamacji należy wskazać co najmniej: datę zgłoszenia roszczeń, datę zakupu towaru, datę ujawnienia się wady, opisać wadliwość towaru oraz ustalić czego żąda kupujący. Warto ustalić również, w jaki sposób strony będą się kontaktować w związku ze zgłoszeniem reklamacyjnym – telefonicznie, mailowo czy listownie.
Anna Gad, radca prawny, kancelaria Ziemski & Partners
Należy pamiętać, że jeżeli sprzedawca nie ustosunkował się do reklamacji klienta w terminie 14 dni, uważa się, że uznał ją za uzasadnioną w całości. W przypadku, gdy nie udało się rozpoznać reklamacji w ww. terminie przed jego upływem należałoby poinformować klienta, że „reklamacja nadal jest rozpoznawana” i wskazać przewidywany termin jej rozpatrzenia.
Istotne jest, że odpowiedzialność sprzedawcy z tytułu rękojmi wynika z przepisów prawa. Sprzedawca nie musi składać żadnych oświadczeń w tym zakresie, ani wręczać kupującemu żadnych potwierdzających ją dokumentów.
GWARANCJA
Sprzedawca może zapewnić kupującemu dodatkową ochronę poprzez udzielenie gwarancji. Gwarant zobowiązuje się do określonych świadczeń na rzecz kupującego w przypadku, gdy sprzedana rzecz okaże się wadliwa. Obowiązki te mogą polegać na wymianie rzeczy, bądź jej naprawie lub zapewnieniu innych usług. Zwykle świadczenia te są zbliżone do tych wynikających z rękojmi, ale mogą być szersze. Udzielenie gwarancji najczęściej wiąże się z wydaniem dokumentu gwarancji, który określa prawa i obowiązki stron oraz wskazuje termin gwarancji.
Kupujący może dochodzić swych roszczeń albo z rękojmi albo z gwarancji (nie można łączyć, ani mieszać tych podstaw odpowiedzialności). Istotne jest to, że w razie wykonywania przez kupującego uprawnień z gwarancji, bieg terminu do wykonania uprawnień z tytułu rękojmi nie biegnie, ulega zawieszeniu z dniem zawiadomienia sprzedawcy o wadzie. Ochrona kupującego zostaje więc przedłużona.
Sprzedając towary lub dokonując ich zakupu należy pamiętać o wskazanych obowiązkach i uprawnieniach poszczególnych stron. Warto bowiem znać swoje prawa. Udanych zakupów!
Artykuł ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.
W dzisiejszych czasach konsumenci mają do wyboru w sklepach tysiące produktów. Jak zatem przykuć ich uwagę i sprawić, aby sięgnęli właśnie po naszą ofertę? Wyrazisty i spójny branding, dogłębna analiza potrzeb klienta, kanały komunikacji dopasowane do naszej grupy docelowej to podstawy, które zwiększają skuteczność sprzedażową.
Jak pokazują badania GUS, Polacy z roku na rok coraz więcej kupują. Tylko na rynku spożywczym w 2017 roku spożycie w sektorze gospodarstw domowych wzrosło o 4,8%, podczas gdy w 2016 wynosiło tylko 3,9%. Zjawisko to spowodowane jest m.in. zwiększeniem zamożności Polaków, na co wpływają chociażby wyższe pensje, czy rządowe programy socjalne. Jednocześnie konsumenci mogą wydać te środki na stale rozbudowującą się ofertę setek marek. Jak zatem sprawić, żeby wybrali właśnie naszą?
Opakowanie przykuwa uwagę
Według badań Nielsena aż 70% decyzji zakupowych jest podejmowana impulsywnie już w sklepie. Jednym z ważniejszych elementów mających wpływ na wyniki sprzedaży ma opakowanie produktu. Dlatego pracując nad efektywnością sprzedaży powinniśmy się kierować dwoma ideami: „najważniejsze jest pierwsze wrażenie” i „kupujemy oczami”. Jeśli wygląd produktu przypadnie klientowi do gustu, jest o krok bliżej do jego zakupu. Psycholodzy uważają, że za te decyzje konsumenckie odpowiada m.in. tzw. efekt aureoli, inaczej zwany efektem halo. Polega on na skojarzeniu pozytywnych cech, np. ładne opakowanie kojarzymy z produktem o wysokiej jakości. Jak zatem powinno wyglądać takie opakowanie?
Stephane Tikhomiroff, Perfetti Van Melle Polska
– Najlepszym sposobem będzie dobranie charakterystycznego, ale niezbyt krzykliwego koloru. Ważny jest też spójny branding marki, który wyróżni ją na sklepowej półce i pozwoli jej łatwiej zaistnieć w świadomości klientów. Cały projekt opakowania musi być atrakcyjny dla grupy docelowej i powinien komunikować wartości produktu – mówi Stephane Tikhomiroff, dyrektor generalny Perfetti Van Melle Polska.
Dobrze dopasowany produkt
Konsumenci, wśród całej gamy produktów spożywczych, coraz częściej poszukują produktów funkcjonalnych, czyli takich, które zapewniają im większą wartość niż typowe produkty. Chodzi tu m.in. o artykuły z dodatkiem witamin podwyższających odporność organizmu czy odświeżające oddech. Zmiany nawyków i rosnące zjawisko występowania wśród Polaków chorób cywilizacyjnych sprawiają, że stawiają oni markom coraz większe wymagania.
– Uważnie obserwujemy zmieniające się trendy na rynku i dokładamy starań, by nasze produkty odpowiadały na potrzeby konsumenta. Dlatego w naszej ofercie znajdują się m.in. pastylki, które nie zawierają sztucznych barwników i aromatów, a ich skład bazuje na mentolu i eukaliptusie, dzięki czemu pomagają odblokować gardło i nos. Z kolei na potrzebę wspomagania higieny jamy ustnej odpowiadają gumy Mentos Pure Fresh, które zawierają ksylitol mający działanie przeciwpróchnicze – wyjaśnia Stephane Tikhomiroff.
Social media sprzedają
Do tego, że obecność w social mediach jest jedną z podstaw współczesnego marketingu, nie trzeba nikogo dziś przekonywać. Najlepiej świadczą o tym liczby. Badania firmy Buffer i Social Media Week „The State of Social 2018” pokazują, że ponad 96% podmiotów komercyjnych używa Facebooka jako narzędzia sprzedażowego. Raport Izby Gospodarki Elektronicznej pt. „Jak media społecznościowe wspierają sprzedaż?” informuje, że już dwa lata temu aż 38% użytkowników w Polsce deklarowało, iż skorzystało z przycisku „Kup teraz”, a 61% oceniło go jako przydatny. Administratorzy profili muszą także wykazywać się dużym refleksem i zaangażowaniem. Według badań Convince & Convert z 2017 r. aż 42% konsumentów oczekuje od marki odpowiedzi w ciągu godziny.
– W naszej grupie docelowej są głównie młodzi ludzie, dla których social media to codzienność i rzeczywistość, w której funkcjonują niemal bez przerwy. Dlatego też duży nacisk kładziemy na kanały społecznościowe, dzięki którym budujemy z nimi więź, ale też wzmacniamy świadomość naszych produktów – wyjaśnia Stephane Tikhomiroff.
Warto również podjąć współpracę z influencerami, ponieważ budzą oni zaufanie, a przede wszystkim są bardziej wiarygodni niż typowy przekaz reklamowy. Społeczność obserwująca danego blogera robi to ze względu na jego charyzmę, wiedzę w danym temacie oraz atrakcyjny sposób przedstawiania treści. Podjęcie współpracy z influencerami jest też najlepszym sposobem na zdobycie ściśle zdefiniowanej grupy odbiorców, gdyż często zajmują się oni konkretną, zawężoną tematyką.
Artykuł ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.
Skuteczne strategie marketingowe opierają się na komunikacji, która uwzględnia głęboko skrywane potrzeby i wartości konsumentów. Zatem z jakich narzędzi skorzystać, aby poznać szczegółowe preferencje potencjalnych klientów?
Badania shopperowe coraz częściej pogłębiane są o naukowe ekspertyzy, które odnoszą się do ludzkiej podświadomości. Dziedziną, która umożliwia poznanie głęboko skrywanych preferencji konsumentów jest neuromarketing. Odnosi się on do monitorowania aktywności wybranych obszarów mózgu pozwalających zrozumieć dlaczego i na jakiej podstawie podejmujemy takie, a nie inne decyzje zakupowe.
Jacek Jaroszewski, Agencja PA
W ramach projektu badawczego Buyology stwierdzono, że aż 85% codziennych decyzji zakupowych jest podejmowanych na poziomie podświadomości. Tak wysoki współczynnik pozwala wysunąć tezę, że kluczem do skutecznego oddziaływania na klientów mogą być ich głęboko ukryte i nieuświadomione pragnienia, emocje oraz wartości. – Skuteczne działania marketingowe opierają się właśnie na dotarciu do tych skrywanych czynników, których poznanie stanowi fundament efektywnej strategii i komunikacji marketingowej – mówi Izabela Kaczmarska, Strategic Planner w agencji PA. – Pod koniec 2018 roku przygotowaliśmy In-Store Marketing Raport 2018. Niezbędnik sieci handlowych. Udowodniliśmy w nim, jak wiele może zyskać marka wykorzystując w pełni potencjał drzemiący w przemyślanych działaniach in-store. Konsumenci zwracają uwagę nie tylko na ceny produktów w wybranej sieci. To, co staje się coraz bardziej istotne to wygoda i szybkość, z jaką mogą zrealizować zakupy oraz sposób przedstawienia oferty produktowej (w gazetce i w miejscu sprzedaży) tworzące unikalne doświadczenie zakupowe – dodaje Kaczmarska.
Widzieć i wiedzieć więcej
W miejscu sprzedaży znajduje się wiele elementów, które oddziałują na percepcję człowieka, jak i podejmowane przez niego decyzje. Jednym z kluczowych badań kształtujących pierwsze wrażenia konsumentów jest eye tracking. Metoda ta polega na śledzeniu ruchów gałki ocznej za pomocą specjalnie zaprojektowanych kamer, dzięki którym możemy określić, w jaki sposób ludzie reagują na konkretne obrazy. Pomiary skupienia wzroku na konkretnych obszarach mogą okazać się dla detalistów niezwykle przydatnym źródłem wiedzy związanej z nieuświadomionymi reakcjami konsumentów. Analiza sposobu postrzegania otoczenia jest niezwykle przydatna w tworzeniu koncepcji marketingowych wielu sklepów stacjonarnych. Strategiczne rozłożenie kategorii produktowych w obszarze całego sklepu sprawia, że konsumenci mogą swobodnie poruszać się w alejkach promocyjnych. Wyniki badań ruchów gałki ocznej odgrywają istotną rolę również w czasie projektowania materiałów reklamowych, np. cenówek i wobblerów. Wnioski z metody eye trackingowej przedstawiane są w formie mapy cieplnej. Jest ona pomocna także dla marketerów, którzy tworzą platformy internetowe i aplikacje mobilne. Z pomocą urządzeń i programów komputerowych można stwierdzić, które elementy strony internetowej były dla badanego przyjemnością, a które go zainspirowały czy zaniepokoiły. Otrzymane w ten sposób informacje służą stworzeniu przyjemnego dla oka interfejsu.
W głąb zmysłów
Kolejnym badaniem pozwalającym ocenić reakcję mózgu na bodźce marketingowe jest EEG, czyli elektroencefalografia. Polega ona na odpowiednim rozmieszczeniu na powierzchni skóry głowy elektrod rejestrujących zmianę potencjału elektrycznego, które pochodzą od aktywności neuronów kory mózgowej. Szczegółowa analiza wyników tego badania dostarcza marketerom wielu istotnych informacji związanych z emocjami badanych. Zebrane w ten sposób dane dotyczące preferencji konsumentów pozwalają specjalistom od marketingu przygotować ofertę i działania reklamowe skrojone na miarę potrzeb konkretnej grupy docelowej. Wiele korporacji skorzystało z badań neuromarketingowych przy projektowaniu swoich opakowań. Przykładem może być marka Frito-Lay, która dzięki badaniu EEG odkryła, że matowe opakowania chipsów wywołują w konsumentach bardziej pozytywne odczucia niż ich błyszczące odpowiedniki.
Główną zaletą badań neuromarketingowych jest wynik oparty na potwierdzonych naukowo faktach, a nie deklaracjach respondentów, które nie zawsze pokrywają się z prawdą. Nie ulega żadnym wątpliwościom, że pomimo wysokich kosztów ich realizacji, będą one odgrywały znaczącą rolę w tworzeniu dopasowanej do odbiorców komunikacji marketingowej. Dynamiczny rozwój neuromarketingu będzie także przyczyną pojawiających się dyskusji na temat etyki tego rodzaju działań.
Artykuł ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.
DZIEDZIK POSM SOLUTION o systemach, które decydują o skutecznej sprzedaży.
Rynek produktów FMCG od pewnego czasu jest bardzo mocno zdywersyfikowany, a wybór przy półce staje się coraz bardziej intuicyjny. Nieraz możemy zaobserwować, że wybór dokonywany jest na podstawie dostępności, a nie przywiązania do konkretnego produktu. Powoduje to, że projektując naszą półkę nasi klienci muszą poświęcić więcej czasu i starań, aby zadbać o każdy szczegół.
Z każdym dniem klienci stają się coraz bardziej świadomi. Dlatego tak ważna jest dbałość o wizerunek i odpowiednie komunikowanie produktów na półce. Elementem koniecznym jest odpowiednie ułożenie i zapanowanie nad porządkiem w miejscu sprzedaży. To bardzo skutecznie przekłada się na dostępności i czytelność marki na półce. Każdy z nas wie doskonale jak ważne jest poczucie słuszności wyboru przy dokonywaniu decyzji zakupowej. To wszystko mechanizmy, które bezpośrednio przekładają się na podniesienie wolumenu sprzedaży.
Dziś możemy spotkać bardzo dużo rodzajów regałów, półek oraz rozwiązań w halach sprzedażowych, różnice potrafią być bardzo duże i często implementacja gotowych rozwiązań nie jest możliwa. Systemy, które proponujemy naszym klientom, opierają się w głównej mierze na profesjonalnym „developmencie” opartym tylko i wyłącznie na potrzebach danego produktu oraz kategorii, w której będziemy je stosować. Za każdym razem podchodzimy do rozwiązania indywidualnie tak, aby sprostać najbardziej rygorystycznym oczekiwaniom oraz zapewnić 100% zwrotu z poniesionej inwestycji.
Każdy z naszych systemów przechodzi szereg testów zarówno wytrzymałościowych, jakościowych, jak i wizerunkowych. Wszystko co proponujemy musi być przemyślane, a każdy słaby punkt wyeliminowany już w fazie prototypu. Projektując listwy cenowe czy też popychacze na półkę, staramy się zawsze zoptymalizować dobór
materiałów, wygląd i sposób montażu do stawianych nam oczekiwań cenowych, jak i funkcjonalnych. Jedną z najważniejszych cech jest również wytrzymałość na kontakt z klientem i personelem, który będzie ten system użytkował. Każde rozwiązanie musi spełniać dwie funkcje, pomóc w zatowarowaniu półki i spowodować, że jest szybsze, sprawniejsze i bardziej efektywne oraz drugą, skierowaną bezpośrednio do odbiorcy, który dokonuje zakupu – mówi Marek Dziedzicki z firmy Dziedzik.
Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom naszych klientów bardzo często stosujemy praktykę, w której przeprowadzamy testy w wybranych sklepach, obserwując jak zmieniają się wybory klientów po zastosowaniu dedykowanego rozwiązania. To etap, w którym można bardzo łatwo obliczyć wzrost z inwestycji, wprowadzić ostatnie korekty do rozwiązań tak, aby mieć pewność, że finalna produkcja, która opuści fabrykę i trafi na rynek będzie w 100% taka jak się spodziewamy. Wszystko co proponujemy wytwarzane jest w Polsce, dlatego też jesteśmy w stanie bardzo szybko przygotować rozwiązanie i spełnić wszystkie oczekiwania. Czas produkcji jest bardzo elastyczny, gdyż wszystko wytwarzane jest na miejscu w jednej fabryce.
Na przestrzeni ostatnich lat naszego rozwoju staliśmy się specjalistami tego typu rozwiązań, nasze portfolio zawiera każdy rodzaj rozwiązania, które obecnie jest stosowane w sprzedaży. Zaufały nam największe marki na rynku, z czego jesteśmy bardzo dumni. Pokazuje to również, że wszystko co robimy działa i przekłada się na rozwój produktów naszych klientów. W naszej firmie pracują wykwalifikowani konstruktorzy-technolodzy oraz osoby odpowiedzialne za analizę sprzedaży i wpływ POS-a na potencjalną sprzedaż. Wszystko co robimy jest konsultowane i starannie sprawdzane pod każdym kątem. Zapewniamy najwyższy stopień obsługi oraz doradztwo w wyborze. Niejednokrotnie zwracano się do nas z ogólnym problemem polegającym na przykład na spadku sprzedaży. W takich przypadkach analizujemy rynek i obserwujemy, z czego może wynikać zła sytuacja konkretnego produktu i jak możemy wpłynąć na zmianę w wyborach klientów. To bardzo ciekawe i ambitne zadanie.
Obecna sytuacja na rynku powoduje, że zastosowanie tego typu zabiegów jest niemal konieczne. Mnogość różnych produktów w obrębie jednej kategorii jest tak duża, że to jedyny sposób, żeby się wyróżnić i skłonić kupującego do wyboru z portfolio klienta. Sami jesteśmy konsumentami i często na podstawie własnych zachowań wyciągamy wnioski i proponujemy gotowe rozwiązania na podstawie osobistych odczuć – opowiada Damian Dziedzicki z firmy Dziedzik.
www.dziedzik.pl
Artykuł ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.
Działania marketingowe opierają się głównie na skutecznej komunikacji. Odpowiednia jej forma, z kolei, zbliża klienta do produktu i marki. Mimo ogromnej popularyzacji zakupów online w ciągu ostatnich kilku lat, to właśnie w handlu bezpośrednim interakcja między klientem a marką jest najbliższa. Ponad 80% decyzji zakupowych klienta jest dokonywanych w sklepie, a marketing w środowisku punktu sprzedaży, zwany shopper marketingiem, to bardzo skuteczne narzędzie, jeśli zostanie „poprawnie” zastosowane.
Shopper marketing na ogół łączy w sobie zarówno komunikację z klientem, jak i psychologię zachowań kupujących. Najefektywniejszym rodzajem komunikacji w handlu bezpośrednim powinien być sposób najbardziej „naturalny”, bazujący na doświadczaniu. Doświadczenia powinny być zaprojektowane w taki sposób, aby właściwie stymulować odpowiednie części mózgu klienta do zakupu towarów lub usług i zwiększyć liczbę wizyt w sklepie oraz jego przychody. Choć shopper marketing koncentruje się na kliencie w punkcie zakupu, to prowadzone działania marketingowe nie powinny być tylko krótkoterminowe, ale powinny polegać na długoterminowej, złożonej komunikacji.
Miejsce zakupu zamienia się w miejsce doświadczania
Jaka jest kluczowa korzyść sprzedaży bezpośredniej? Możliwość dotykania, wzięcia do ręki, wypróbowania, przymierzenia lub powąchania określonego produktu, który klient chce kupić. Sprzedawcy handlu bezpośredniego powinni zatem wykorzystać tę ogromną korzyść i przenieść zakupy na inny poziom. Kupujący, najczęściej, idą na zakupy do punktów sprzedaży bezpośredniej z konkretnym pragnieniem lub potrzebą, które chcą spełnić. Zwykle kupują swoje ulubione produkty i w większości przypadków, wiedzą, gdzie je znaleźć. Sam zakup może wydawać się nawet zachowaniem automatycznym „na autopilocie”. To jest powód, dla którego sprzedawcy i specjaliści ds. marketingu muszą „obudzić klientów” z letargu stosując skuteczną komunikację, która powinna być skierowana i dopasowana do właściwych odbiorców.
Digital Shelf Strip z oferty POS Media Poland.
Jednym ze sprawdzonych sposobów reklamy w sklepie są działania promocyjne. Wydawanie próbek jest działaniem szeroko stosowanym w reklamie nowych produktów, których klienci nie mieli jeszcze okazji poznać. Dzięki próbkom mogą więc próbować, dotykać lub wąchać produkt za darmo, a jeśli aktywność promocyjna jest realizowana profesjonalnie i kreatywnie, może to być nawet bardzo przyjemne doświadczenie. Dlatego też rola hostess w shopper marketingu jest w tej sytuacji kluczowa.
Działania promocyjne rozwinęły się w sieciach sklepów w formie shop-in-shop, czyli sklepu w sklepie, a raczej wyspy reklamowej w danym sklepie. Ta forma reklamy działa bardzo skutecznie i polega na „zbudowaniu” w danej przestrzeni wewnętrznego, małego „sklepu”. Forma ta łączy tradycyjne nośniki POS wraz z promocją nowego produktu. Kupujący chętnie biorą udział w „mini-eventach” wykorzystujących wiele narzędzi takich jak gry, konkursy, degustacje lub inne sposoby interakcji z klientem. Efektywność każdego z nich jest mierzalna, dzięki czemu stosunkowo łatwo jest dobierać odpowiednie narzędzia do promowanego produktu i poprzez obserwację wyników wybierać te, które najskuteczniej wpływają na wyznaczane P&L. Należy brać pod uwagę fakt, że największą skuteczność otrzymuje się dzięki konsekwencji i odpowiedniemu łączeniu kilku różnych narzędzi jednocześnie.
Wzmacnianie doświadczeń w świecie handlu bezpośredniego dzięki kanałom cyfrowym
Mimo faktu, iż osobista interakcja w handlu bezpośrednim jest kluczowa, obecnie nowe formy doświadczeń są oferowane klientom za pomocą różnych platform, kanałów komunikacji i technologii cyfrowych. Shopper marketing promuje aktualnie doświadczenie wielokanałowe strategii „omnichannel”, podkreślając tym samym wartość dodaną produktów i usług. Cyfryzacja powoli staje się uważana za „must-have” w handlu bezpośrednim, z zastosowaniem ekranów telewizyjnych, oświetlenia LED, cyfrowych półek czy nawet rozszerzonej rzeczywistości „AR”. Te „przyciągające wzrok” formy reklamy sprawiają, że zakupy stają się przyjemniejsze, szczególnie dla młodszych odbiorców.
POS Media Group oferuje szeroką gamę produktów i usług w zakresie reklamy w punktach sprzedaży w dużych sieciach handlowych, w tym działań z zakresu marketingu doświadczeń. Spółka działa w sześciu krajach Europy Środkowej i Wschodniej i posiada filie w dwóch krajach Europy Zachodniej. Spółka współpracuje długoterminowo z wiodącymi europejskimi sieciami handlowymi, w tym z Tesco, Ahold, Kaufland, Lenta, Carrefour, SPAR, Magnit, Metro i wieloma innymi oraz dostarcza rozwiązania reklamowe dla wielu najbardziej znanych marek oraz wiodących reklamodawców na świecie.
Artykuł ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.
Oto 10 prostych i skutecznych kroków do tego, jak doprowadzić do katastrofy.
Krok 1 – traktuj klienta jak Boga
Wiadomo, że relacja z klientem nie jest relacją równą. Klient ma cel, wizję i oczekiwania, klient zna swoich odbiorców, zna swoje potrzeby, ma pewne doświadczenie no i wreszcie… to klient płaci. Na tych podstawach opiera się respekt do zamawiającego. Jeśli jednak przerodzi się on w uległość i bezwzględną czołobitność, realizowany event może być bardzo zagrożony. Klienci często reprezentują świat marzeń, a eventowiec musi być realistą. Jeśli będziesz traktował każde słowo klienta jak święte, jeśli braknie ci odwagi, by podważyć jego wizję, by z nim dyskutować i wykazywać błędy koncepcyjne, to ryzykujesz. Pamiętaj, że ty jesteś producentem. Klient często nie ma doświadczenia w tym, w czym ty się specjalizujesz. Jeśli ulegniesz złym pomysłom klienta, impreza, za którą odpowiadasz, będzie twoją osobistą wpadką.
Krok 2 – traktuj siebie jak Boga
To jest druga odsłona ślepego zaufania. Tym razem chodzi o bezwzględne zaufanie okazywane sobie samemu. Choć jesteś wytrawnym praktykiem, mającym na koncie dziesiątki lub setki realizacji, zawsze musisz poświęcić maksimum czasu i energii potrzebnej na zrozumienie intencji klienta, jego celów i możliwości. Musisz zrozumieć i poczuć perspektywę zamawiającego. Arogancki i pyszałkowaty eventowiec po pierwsze zraża do siebie klienta, a po drugie sam sobie zamyka drogę do zrobienia wydarzenia bezbłędnie wpisującego się w potrzeby i oczekiwania tego, który zamawia i płaci. Wiesz wszystko, rozumiesz wszystko, a rola klienta kończy się na napisaniu briefu – tak trzymaj, a porażka jest bardzo prawdopodobna.
Krok 3 – kontakty z klientem ogranicz do minimum
Rozmowy, burze mózgów, debaty, dodatkowe pytania zadawane klientowi są absolutnie zbędne, jeśli chcesz położyć wydarzenie. Szanuj czas swój, szanuj czas zamawiającego i nie roztkliwiaj się zbytnio nad zdobywaniem dodatkowej wiedzy. Brakujące informacje uzupełnij własną intuicją i bogatym doświadczeniem. I płyń… w otchłań katastrofy.
Krok 4 – nie definiuj celu wydarzenia
Każda impreza służy jakiemuś celowi. Jeśli ktoś organizuje wydarzenie i ponosi jego koszty, robi to dlatego, że ma jakiś określony cel, który to wydarzenie ma spełnić. Czasem chodzi o integrację, czasem o promocję produktu, promocję marki, o wyrażenie wdzięczności, o zacieśnianie więzów, budowanie autorytetu. Są różne cele, a te, dzielą się na zasadnicze i szczegółowe. By zrobić dobrą imprezę, musisz wszystkie cele znać, rozumieć i czuć. By zrobić złą imprezę – nie musisz.
Krok 5 – niech każdy zostanie ze swoimi myślami
Brak dobrej wymiany myśli doprowadzi do nieudanego eventu. Wymiana ta, na każdym etapie produkcji, jest niezbędnym warunkiem powodzenia. A jej brak – warunkiem klęski. Dobry producent nie ustaje w upewnianiu się, czy wszyscy rozumieją wszystko tak samo. Wszyscy – od klienta, po grafika czy animatora zabaw. Wyjaśnianie oczywistości, przepowiadanie sobie wzajemnie, jak się rozumie poszczególne zapisy i ustalenia chroni przed wpadkami wynikającymi z nieporozumień. Ten rodzaj wpadek zna każdy, kto działa w branży. Dobry eventowiec rozmawia godzinami o szczegółach, pokazuje wizualizacje, plany i prototypy, dopytuje, czy to właśnie o to chodziło. Tłumaczy wszystkim, jak każdy element ma działać i upewnia się, że realizatorzy zrozumieli go właściwie. Słaby eventowiec – pozostaje ze swoimi myślami i zostawia wolność interpretacyjną podwykonawcom.
Krok 6 – ufaj bezgranicznie
Zaufanie to piękna cecha, ale zawsze warto się zabezpieczyć. Jeśli relacja wykonawcza ma swe pisemne potwierdzenie, daje to spokój każdej ze stron. Dobre są zapisy na dużym poziomie szczegółowości. Warto mieć takie podkładki na ustalenia z klientem, z realizatorami, z podwykonawcami. Oczywiście, jeśli ktoś chce zrobić zły event, deklaracja „Panie Marku, będzie pan zadowolony” w zupełności wystarczy.
Krok 7 – oszczędzaj na ludziach
To jest bardzo dobra metoda na położenie imprezy. Zatrudnij niewiele osób, a tych, których zatrudnisz, wynagródź umiarkowanie. Potraktuj stawki wykonawców jako dobre pole do oszczędności. Skoncentruj zadania na niewielu osobach. Zbyt duże zakresy obowiązków i wiążący się z nimi stres, zmęczenie i frustracja zagwarantują wpadki podczas eventu. Poza tym wycieńczeni i niewyspani wykonawcy są słabą wizytówką firmy, więc jeśli dążysz do porażki, tą drogą osiągniesz wiele.
Krok 8 – unikaj jasnego komunikowania
Dobry event jest oparty na prostej i jasnej komunikacji na każdym etapie – od wymiany mailowej, po oznakowanie przestrzeni czy strefy kateringowej. Umiejętność wypracowania dobrej komunikacji to cecha profesjonalnych eventowców. Prosta i jasna komunikacja poprawia przepływ informacji między zaangażowanymi w działanie osobami, a całej imprezie nadaje rangę profesjonalizmu i elegancji. Niski poziom komunikowania rozwali wydarzenie na każdym jego etapie.
Krok 9 – zostaw klientowi swobodę
Zdarza się, że klient chce mieć swój udział w pracach nad realizacją eventu, na przykład zrobić i wysłać zaproszenia, przygotować i dostarczyć wizualizacje na galę, zapewnić jakąś animację na imprezie. Tak bywa, i to całkiem często. Jeśli jednak nie będziesz kontrolować postępu jego działania, jakości i terminowości, może wyjść z tego niezły pożar. Czasem przyjmuje się za oczywistość, że klient nie może nawalić z przygotowaniem tego, do czego się zobowiązał, bo to przecież jemu najbardziej zależy na jakości wydarzenia. Ale jego wkład jest integralną częścią wydarzenia, a każdy element łączy się z innymi w całość. Niepowodzenie części kładzie się cieniem na całości.
Krok 10 – nie myśl o ryzyku
„Always look on the bright side of life” to nie jest hymn eventowców. Tu szaleją demony ryzyka. Tu trzeba każdą sytuację rozpatrywać także w jej ciemnej wersji. Kreatywny i doświadczony producent imprez ma w głowie bogatą siatkę wariantów B. Kto pracuje w tym środowisku wie, że ryzyko jest tu solą życia. Prawdopodobnie w każdej realizacji zdarza się coś niespodziewanego. Jeśli nie umiesz szybko reagować i sprawnie działać w sytuacji przykrej niespodzianki, masz duże szanse na niepowodzenie.
Grzegorz Kieniksman, Rebelia Media
Grzegorz Kieniksman – Propagator łączenia biznesu z kulturą. Inspiracje i kreatywną energię czerpie ze świata sztuki, kultury i designu. Jego pasją są zarówno projekty komunikacyjne, jak i eventowe, dedykowane wydarzeniom kulturalnym. Od wielu lat działa na polu marketingowym, a od pięciu również w branży public relations. Posiada doświadczenie w launchu marek i produktów, organizacji eventów, pokazów mody, festiwali, wystaw i konferencji prasowych. Łączy w sobie pasję zarówno do kreacji, jak i do technologii.
Artykuł ukazał się w ostatnim wydaniu magazynu OOH event!
Wersja online dostępna TUTAJ.
Dostawca wyśmienitych belgijskich słodyczy, firma Mount Blanc, prezentuje nowości Wielkanocne!
Wśród nich znajduje się kolekcja Elegance Spring z możliwością personalizacji. Niebanalne pudełeczko w odcieniach bieli i beżu, przełamane kolorowym, wiosennym nadrukiem. Wieczko odsłania część słodkiej zawartości przez przezroczyste okienka w kształcie pisanek.
W środku bombonierki znajduje się 5 wyśmienitych jajeczek oblanych przepyszną belgijską czekoladą. Każde o innym, niepowtarzalnym smaku.
To propozycja eleganckiego prezentu firmowego z okazji Świąt Wielkanocnych. Przy zamówieniu powyżej 10 sztuk istnieje możliwości nadrukowania wybranego logo lub indywidualnego projektu.
JK
W czasach, w których półki sklepowe świeciły pustkami, a problemem konsumenta było zdobycie produktu, a nie bogaty wybór spośród wielu marek, dziedzina shopper marketingu nie była tak rozwinięta w Polsce.
Po tym jak w końcu wizyta w sklepie zmieniła się w walkę o uwagę i zaufanie shoppera, nastąpiła era digitalizacji. Na co więc zwracać szczególną uwagę planując działania stymulujące zachowania shoppera?
Agencja badawcza Nielsen w jednym ze swoich raportów dotyczących shopper marketingu stawia tezę, iż utożsamianie konsumenta z shopperem nie zawsze jest zasadne. Podstawowa różnica dotyczy zaspokajania potrzeb jednego i drugiego. W przypadku konsumenta, jego potrzebę zaspokaja produkt, który kupuje dla siebie lub dla swoich bliskich: jego jakość, smak, walory. Potrzeby, które zaspokaja shopper dotyczą samego proces zakupu. Mowa tu o możliwości wyboru marki, wartości produktu czy doświadczeń, jakich doznajemy w trakcie zakupu – a to przede wszystkim domena Millenialsów, nazywanych „pokoleniem doświadczeń”.
Role w procesie zakupowym
Philip Kotler określił role w procesie zakupowym sprowadzając je m.in. do inicjatora zakupu, doradcy, decydenta, nabywcy oraz użytkownika. W kontekście shopper marketingu najistotniejsze jest to, że komunikacja niekoniecznie musi być kierowana do nabywcy! Najprostszy przykład dotyczy kategorii słodyczy. W przypadku niektórych produktów ich nabywcą będzie rodzic, natomiast inicjatorem zakupu niejednokrotnie jest dziecko – warto o tym pamiętać planując przestrzeń sklepową, a także ekspozycję kategorii lub konkretnej marki.
Dzisiejszy shopper, a wpływ digitalizacji
W Polsce według GUS ponad 80% gospodarstw domowych ma dostęp do Internetu. Digital marketing pełni dziś bardzo istotną rolę w procesie zakupowym również w punkcie sprzedaży. Dlaczego? Głównie przez efekt odwróconego ROPO (ang. Research Offline, Purchase Online), zwanym inaczej showroomingiem. To dziś popularny model działania – zanim konsument wyruszy do sklepu, poszerza swoją wiedzę na temat produktu w Internecie, często korzysta też z porównywarek cenowych. Jak istotne jest to narzędzie niech świadczy fakt, iż jego funkcję częściowo przejmuje Google, dzięki usłudze Google Shopping oraz reklamom produktowym PLA w ramach modułu reklamowego Google Ads. Badania Deloitte’a wskazują z kolei, iż na 1 dolara, 56 centy wydawane są w sklepie pod wpływem komunikacji cyfrowej. Dlatego też komunikacji in-store nie wolno dziś oddzielać od digitalu!
Materiały POS jako dźwignia sprzedaży
Wg teorii reklamy, idealny materiał POS powinien przykuwać uwagę i wpływać na świadomość marki, wzbudzać zainteresowanie produktem, wywoływać chęć posiadania i wreszcie stymulować do zakupu. Rozwiązania digitalowe i transformacja procesu zakupowego nie zmniejszają roli zakupów impulsowych, aktywizowanych często przez materiały POS.
– Za pomocą standów reklamowych najczęściej promowane są towary szybkozbywalne. Zwłaszcza w strefie przykasowej, nazywanej często „złotą strefą”, to dalej impuls decyduje o wyborze danej marki. Klienci są tego świadomi, a po naszej stronie leży kreacja oryginalnych materiałów POS, spójnych z DNA marki oraz dobór odpowiednich surowców i technologii produkcyjnej – mówi Piotr Marcik, Key Account Manager w ATS Display, firmie projektującej i produkującej materiały POS, trafiające do ponad 50 krajów na świecie.
Beneficjenci shopper marketingu
W teorii – zarówno jeśli chodzi o marki sprzedawane offline, jak i punkty sprzedaży – każdy powinien dziś czerpać z dorobku shopper marketingu. Szczególnie dotyczy to marek impulsowych, takich jak wspomniane wcześniej słodycze. Dla niektórych shopper marketing to szansa – dobrym przykładem są marki alkoholowe, których co do zasady dotyczy zakaz publicznego rozpowszechniania swoich znaków towarowych oraz reklamowania produktów w telewizji, kinie czy teatrze (poza piwem w określonych godzinach). Z tego względu punkty handlowe pozostają nielicznym miejscem styczności konsumenta z daną marką.
Marketing sensoryczny
Z założenia statyczne otoczenie półek sklepowych wymaga oddziaływania na zmysły shoppera. Badania brytyjskiego oddziału organizacji POPAI, dotyczące materiałów POS, wskazują na istotę stosowania podświetlenia. Display, który zawiera elementy podświetlane zwiększa tzw. dwell time – czas obcowania, utrzymywania uwagi shoppera ponad dwukrotnie w porównaniu do takiego samego standu bez podświetlenia. Wzrasta też w tym wypadku współczynnik podejmowania decyzji zakupowych – o 23%! W raporcie POPAI zwrócono także uwagę na rolę zapachu, który, o czym warto pamiętać wpływa na człowieka o 75% bardziej niż jakikolwiek inny zmysł. Co istotne, doznania zapachowe angażują przede wszystkim przednią część mózgu, czyli tę odpowiedzialną za podejmowanie decyzji! Mając tę wiedzę, nie trudno się domyślić, dlaczego duże sieci handlowe prowadzą piekarnie na terenie hali, a przy samym wejściu do sklepu konsumenta uderza zapach świeżo wypieczonego pieczywa.
Shopper marketing to dziś dziedzina bardzo interdyscyplinarna, wymagająca szerokiej wiedzy nie tylko na temat zachowań konsumentów, ale także o zmieniającym się otoczeniu. Dlatego planując komunikację in-store warto sięgać po nieszablonowe rozwiązania, a działania online integrować z offline. Wszystko po to, aby maksymalizować prawdopodobieństwo, iż shopper sięgnie akurat po nasz produkt.
Rafał Domagała, Marketing Specialist ATS Display
Wywiad ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.
– Jak podaje serwis sport.pl, już pięć lat temu szef Netfliksa Reed Hastings zapowiadał, że do 2030 r. tradycyjna – liniowa – telewizja umrze, a zastąpią ją serwisy streamingowe, takie jak Netflix czy Hulu. Wtedy jeszcze wydawało się, że to dość abstrakcyjne przepowiednie – komentuje Adrian Kawecki, CEO Mindshare Polska. Dom mediowy jest partnerem głównym konferencji dla branży medialnej – Multiscreen Day 2019, która odbędzie się już 3 kwietnia (w MsMermaid, ul. Wioślarska 8, Warszawa). Organizatorem 4. edycji konferencji jest magazyn „Media & Marketing Polska” oraz serwis informacyjny MMP24, wydawane przez VFP Communications.
CZY ŻYJEMY W EPOCE POSTTELEWIZYJNEJ?
Na pytanie czy za 10 lat Polacy nie będą już oglądać telewizji linearnej, Kawecki odpowiada: – Dziś spadek zainteresowania tradycyjną telewizją – zwłaszcza wśród młodych ludzi – jest gigantyczny. W USA w ciągu 5 lat (między 2012 a 2017 r.) oglądalność TV w grupie wiekowej 12-17 lat zmalała o 45,5 proc.; w grupie wiekowej 25-34 – o 32,2 proc.; w grupie wiekowej 35-49 – o 15,8 proc. Średnia wieku widzów top 10 najpopularniejszych seriali w TV waha się od 47,8 lat (“Imperium”) do 58,6 (“The Good Doctor”). W Norwegii osoby wieku 13-29 na tradycyjną telewizję poświęcają już tylko 47 minut dziennie (średnia), w Szwecji – 49, a w Holandii – 83.
W Polsce sposób konsumowania mediów, związany m.in. z rosnącą penetracją wideo online, rzeczywiście zmienia się zauważalnie w ostatnich latach. Nie pozostaje to bez wpływu na oglądalność telewizji, szczególnie wśród najmłodszych widzów, chociaż nazywanie obecnej sytuacji epoką post-telewizyjną jest trochę na wyrost. Jak wynika z naszego badania, zrealizowanego w lutym br., oglądalność telewizji wśród najbardziej regularnych użytkowników tego medium (oglądający telewizję co najmniej kilka razy w tygodniu) jest nieco większa niż rok wcześniej.
Faktem jest, że konsumpcja wideo od kilku lat dynamicznie rośnie, natomiast nie zauważamy, aby wzrost ten na poziomie ogółu użytkowników internetu wprost kanibalizował TV.
Zawsze podkreślaliśmy rolę kontentu jako czynnika, który decyduje, na jakim nośniku zostaje on konsumowany. Jeśli zatem TV linearna będzie w stanie zaspokoić potrzeby różnorodnej widowni, produkując wysokojakościowy programming, nie ma się czego obawiać, bo konsument zawsze będzie podążał za swoim ulubionym programem czy też serialem.
ONI TAM BĘDĄ
Do grona prelegentów Multiscreen Day 2019 zaproszeni zostali eksperci z szeroko pojętego rynku wideo – w tym przedstawicieli nadawców TV, operatorów VoD, marketerów, agencji mediowych, biur reklamy i firm badawczych, a wśród nich:
dr Tomasz Baran, partner merytoryczny, ogólnopolski panel badawczy Ariadna, adiunkt na Wydziale Psychologii Uniwersytetu Warszawskiego, Jarek Boliński, producent/partner zarządzający, Propeller Film, Piotr Bombol, CEO, Gameset, Michał Cabaj, kierownik ds. komunikacji i CRM, Skoda, Jan Kasprzycki, współzałożyciel MillionYou, dyrektor EY Crowdsourcing, Ernst & Young Crowdsourcing, Paweł Kolenda, dyrektor ds. badań, IAB Polska, Aleksandra Popławska, content partnership director, LiquidThread (Publicis Media), Damian Rezner, dyrektor ds. innowacji Screen Network, Marta Sułkiewicz, chief sales officer, EMEA, Gemius, Łukasz Urbański, business development director, Polsat Media, Olek Wandzel, VP sales & marketing, Abstra, Karolina Chołuj, director, business planning, Mindshare, Beata Sokołowska, head of research, Publicis Media, Robert Kisiel, kierownik zespołu ds. sprzedaży sponsoringu sportowego, Biuro Reklamy TVP SA, Maciej Iwański, dziennikarz i komentator sportowy, TVP Sport, Karolina Chojnowska, agency sales manager, TalentMedia, Justyna Kozłowska, youtuberka, 10minutspokoju.
Tegoroczną keynote speaker będzie Rebecca Hill, International Marketing Director z National Geographic.
Eksperci ci na co dzień śledzą najnowsze trendy na rynku mediów. Budują efektywne strategie marek w komunikacji multiscreen, tworzą alternatywne rozwiązania wokół produkcji wideo, a także znają receptę na nowatorski pomiar audytorium wielu ekranów. Omówią oni m.in. takie tematy jak:
– Wpływ serwisów sVoD na rynek telewizyjny i działania marek
– Gaming – zagrożenie czy sprzymierzeniec marketera
– Nie tylko 30-s spot – niestandardowe formy obecności marek w telewizji
– Wideo w social media
– Sport na wielu ekranach
– Jakiego badania jednoźródłowego potrzebuje rynek
Na pytanie o rynek VoD i to czy polscy widzowie przywykli już do płacenia za filmy w serwisach VoD oraz czy działalność Netfliksa i innych graczy z tego rynku można już uznać za sukces? – tak odpowiada Kawecki: – Płatne platformy wideo rok do roku odnotowują wzrosty liczby użytkowników. Pod tym względem z pewnością działalność tych graczy można uznać za sukces. Z wcześniej wspomnianego badania wynika, że takie abonamenty posiada dzisiaj 1/3 internautów, a kolejne 10 proc. rozważa ich zakup w najbliższej przyszłości. W dalszym ciągu są to społeczności mniejsze niż platformy oferujące darmowe treści, w tym telewizja, natomiast 30-40 proc. to już są liczby, która robią wrażenie.
PRAKTYCZNA KONFERENCJA
Multiscreen Day to konferencja poświęcona komunikacji marketingowej na wielu ekranach. Tegoroczna edycja odbędzie się pod hasłem:
CONTENT IS KING, DISTRIBUTION IS QUEEN, A GRAALA ZNAJDZIESZ NA MULTISCREEN DAY
„Konkurujemy bardziej z grą Fortnite niż z HBO” – napisał niedawno Netflix w liście do inwestorów. To stwierdzenie pokazuje, jak skomplikowany jest dzisiaj krajobraz mediów, ekranów i rozrywki i jak wiele różnych treści konsumują dziś odbiorcy. Podczas tegorocznego Multiscreen Day eksperci będą zastanawiać się, jakie wnioski z tych zjawisk płyną dla marek, nadawców i agencji.
W trakcie wydarzenia przedstawione zostaną wyniki badania na temat serwisów VoD oraz korzystania z treści wideo oraz gier na różnych urządzeniach (badanie przygotowały „Media & Marketing Polska” oraz panel badawczy Ariadna).
DLA KOGO MULTISCREEN DAY
Co roku udział w konferencji bierze ok. 250 przedstawicieli branży mediowo-reklamowej, a wśród nich m.in. marketerzy, nadawcy TV, wydawcy internetowi, producenci kontentu – związani zawodowo z mediami, domami mediowymi, agencjami reklamowymi, digital, kreatywnymi, studiami produkcyjnymi.
Do udziału w Multiscreen Day zapraszamy również oraz osoby zainteresowane tematyką mediów, marketingu i reklamy pragnące rozwijać się zawodowo w tej branży.
KUP BILET: TUTAJ.
Szczegółowy plan konferencji: ZOBACZ TUTAJ.
Konferencję poprowadzi Tomasz Wygnański, redaktor naczelny magazynu „Media & Marketing Polska”, portalu MMPonline oraz serwisu MMP24
OOH magazine jest patronem medialnym wydarzenia.
JK
Dziesiąta edycja Customer Loyalty Summit to doskonała okazja do sprawdzenia, jak z budowaniem skutecznych strategii lojalnościowych poradzili sobie specjaliści odpowiedzialni za budowanie mocnych i długotrwałych więzi z klientami. Nasi eksperci opowiedzą o fundamentalnej roli programów lojalnościowych w organizacjach oraz o najskuteczniejszych rozwiązaniach, które sprawdziły się w ich firmach.
Konferencja obędzie się 11-12 kwietnia 2019 roku, tradycyjne w Krakowie. To tutaj od 10 lat budowana jest prawdziwa lojalność! W jubileuszowej konferencji weźmie udział ponad 250 ekspertów-praktyków ze 130 firm odpowiedzialnych za budowanie oraz realizowanie skutecznych strategii lojalnościowych.
W programie:
Agenda: TUTAJ.
Strona główna konferencji: TUTAJ.
Dla czytelników OOH magazine aż 500zł mniej za bilet – wystarczy wpisać w formularzu zamówieniowym kod OOH.
MW