Logo


Myli się ten, kto uważa, że decyzje zakupowe jakie podejmuje, są wyłącznie jego świadomym wyborem. Rozważania na ten temat warto rozpocząć od tego, czy wchodząc do punktu handlowego czy też sklepu internetowego jesteśmy wyłącznie konsumentem czy może już shopperem?

Jaka jest różnica między tymi nazwami i czy na pewno podejmowana przez nas decyzja jest wyłącznie naszą decyzją czy też może ostatnim, dokładnie zaplanowanym etapem zakupowym, przez jaki przechodzimy, w wyniku wcześniej, dobrze skonstruowanej strategii marketingowej? Wszyscy jesteśmy klientami, niezależnie od tego gdzie mieszkamy, jaki jest nasz status społeczny czy też przekonania. Wszyscy codziennie dokonujemy zakupów, ale warto jednak wiedzieć na ile robimy to świadomie, a na ile są to zachowania wymuszone przez sklepy i firmy, z którymi na co dzień się stykamy.

Konsument czy shopper
Ujmując rzecz najprościej konsumentem jest osoba, która nabywa towary lub usługi na własny użytek tu i teraz, a shopperem nazwać możemy kogoś, u kogo decyzja o zakupie dojrzewa z czasem, gdyż wiąże się z przejściem przed kolejne fazy zakupów, na których końcu jest finalizacja transakcji. Dodatkowym aspektem jest fakt, że shopper dokonuje zakupów nie tylko dla siebie, ale również dla innych osób, najczęściej członków swojej rodziny. Tym samym zanim podejmie decyzję nie tylko wcześniej się do niej przygotuje, robiąc na przykład listę zakupową, ale także doczyta informację w Internecie, dopyta o zdanie znajomych i zakoduje po drodze różne komunikaty i reklamy z wybranym produktem, na jakie natrafia na swojej drodze do sklepu.

Ścieżki zakupowe klientów
Czym tak naprawdę jest wybierana przez klienta ścieżka zakupowa? W punkcie handlowym to nic innego jak droga, jaką pokonujemy zmierzając do kasy, a w Internecie to droga elektroniczna, którą podążamy zanim konkretny produkt wyląduje w naszym e-koszyku. W czasach, w których wręcz zalewani jesteśmy informacjami i reklamami, ciężko jest wpłynąć na klienta i osiągnąć zamierzony efekt bez wcześniejszego przygotowania. Dokładnie w tym miejscu pojawia się shopper marketing, który prowadzi klienta, jak dziecko za rękę, pokazując mu możliwości, uświadamiając ukryte potrzeby tak, aby na końcu tej drogi odbyła się finalizacja zakupu. Decyzje są podejmowane pod wpływem tych działań nie tylko w sklepach i punktach stacjonarnych, ale coraz częściej w sklepach internetowych. W punkcie handlowym ogromne znaczenie okazuje się mieć zarówno układ sklepu, jak i regałów oraz samych produktów. W sklepach internetowych podążamy przez strony, których budowa ma poprowadzić nas gładko do celu, czyli do koszyka. Treść, ale też czytelność, układ banerów i kolorystyka oraz intuicyjność to podstawy dobrych ścieżek zakupowych w każdym e-sklepie. Do tego dochodzą coraz powszechniej stosowane narzędzia z wyższej półki, takie jak social proof, który ma spowodować, że klient obdarzy firmę czy też markę większym zaufaniem. W tym miejscu pojawiają się opinie innych klientów, referencje i certyfikaty, liczby i statystyki czy też logotypy dużych i znanych nam marek. Wszystkie te elementy utwierdzają w słuszności dokonywanych wyborów i budują w jego świadomości skuteczną ścieżkę do kasy.

Owe ścieżki budują również tak ważne czynniki jak responsywność, czyli dostosowanie sklepu do urządzeń mobilnych, będąca absolutną podstawą w dzisiejszych czasach oraz szybkość wczytywania się strony. Praktycznie każdy, nawet najdrobniejszy element witryny czy sklepu internetowego wpływa na naszą decyzję i przybliża lub oddala sprzedaż. Nasz mózg podświadomie wybiera przede wszystkim to, co ładne, kolorowe, proste, intuicyjne, przyjazne dla oka i łatwe.

Niezależnie od tego – czy robimy zakupy w stacjonarnym punkcie handlowym czy w sklepie internetowym, to każda ścieżka zakupowa składa się z trzech głównych elementów: wejścia do sklepu, dokonania zakupów oraz płatności. Im dłuższa jest ta droga, tym lepiej dla sklepu, bo rośnie szansa na sprzedaż większej liczby produktów. Właściciele sklepów dwoją się i troją, żeby w jak najskuteczniejszy sposób pokazać nam jak najwięcej artykułów na półce. Dlatego nieświadomy shopper wędrując po sklepie nie wie, że już od progu kierowany jest dobrze przemyślaną strategią marketingową. Od oświetlenia i kolorystyki, muzyki, zapachu poprzez układ regałów, kolejność prezentacji produktów i działów, do dokładnego zaplanowania tego, co wystawiane jest przy kasie. Klient jest sterowany, dostając dodatkowe okazje do ostatnich, impulsywnych decyzji zakupowych. Wszystko to składa się na niejednokrotnie bardzo złożone metody, które są stosowane w celu ukierunkowania naszych decyzji zakupowych.

Czy shopper marketing sprawdza się w branży reklamowej?
Odpowiedź na to pytanie brzmi – TAK! Każdy importer gadżetów reklamowych posiada swoją stronę internetową przez, którą klienci dokonują zakupów. To, jaką ścieżką poprowadzimy ich przez to narzędzie oraz działania, które podejmujemy dookoła tej sprzedaży mają kolosalne znaczenie i wpływ na sprzedaż. Klienci oglądają katalogi, docierają na targi, czytają ulotki, napotykają w Internecie na reklamy wybranych marek z gadżetami, rozmawiają z innymi klientami, aż w końcu docierają na stronę internetową, żeby krok po kroku sfinalizować zakupy. Branża reklamowa sama w sobie kojarzy się z dużą kreatywnością, dlatego skonstruowanie dobrej ścieżki zakupowej nie powinno sprawiać nikomu zbyt wielu trudności.

Komunikacja 360o
Warto pamiętać, że potrzebna jest tzw. komunikacja 360o, której celem jest zatoczenie pełnego koła wokół klientów i doprowadzenie ich do wyznaczonego przez nas celu. Ich przyzwyczajenia oraz oczekiwania zmieniają się bardzo szybko. Zwłaszcza, że bodźce jakie są fundowane przez sklepy działają głównie na ich zmysły, dostarczają wiedzy i ciekawych spostrzeżeń na temat konkretnych produktów. Trzeba być także świadomym faktu, że prawie każdy ruch „zakupowy” nie jest dziełem przypadku, tylko lepiej lub gorzej przygotowanej strategii marketingowej. Wiedząc zatem to wszystko, firmy i sklepy powinny pokusić się o innowacyjne sposoby prowadzenia klienta przez labirynty ścieżek zakupowych. Na szczęście, ile głów tyle pomysłów, a od shopper marketingu nie ma odwrotu. Jesteśmy na niego skazani. Coraz większa świadomość klientów co rusz podnosi wyżej poprzeczkę, nawet najbardziej doświadczonym marketerom. Skoro jesteśmy świadomi utartych już ścieżek, to tylko nowe, naprawdę zaskakujące pomysły mogą skłonić nas do dokonania kolejnych zakupów.

Gabriela Niewiadomska, Reklamowe24

Artykuł ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.

Skuteczna komunikacja to znaczy jaka? Jak dotrzeć do klienta w miejscu sprzedaży, jakimi narzędziami ją wspierać, jakie są aktualne trendy i tendencje w branży POS? Tych kilka pytań zadaliśmy przedstawicielom firm specjalizującym się w rynku materiałów wspierających sprzedaż.

Jak dotrzeć do klienta w miejscu sprzedaży?
Marketing w miejscu sprzedaży to nie tylko skuteczne komunikowanie ofert handlowych, to w coraz większym stopniu kluczowy element brand experience (doświadczania marki).
– Znacznie częściej niż kiedyś uwzględnia on emocje jako istotny element decyzji zakupowej. Dlatego skuteczny shopper marketing musi łączyć racjonalne i emocjonalne aspekty komunikacji marki tak, aby poprzez unikalny (bo rzeczywisty) kontakt konsumenta z marką realnie wpływać na decyzje zakupowe – mówi Maciej Olipra, CEO Global Shopper Marketing.

Namacalny kontakt z klientem można nawiązać za pomocą materiałów wspierających sprzedaż. – Koncentrując się wyłącznie na działce, jaką są np. POS-y: oczywiście najlepiej zaskoczyć go pozytywnie, wywołać tzw. efekt WOW! Efekt ten, może wzbudzić niespodziewana forma, nieoczywiste i zachęcające do interakcji rozwiązanie lub po prostu dobrze przemyślana pozycja produktu, odpowiadająca preferencjom konsumenta, stylistyka i przyjazny sposób podania produktu – podkreśla Magdalena Ciszewska, ARTPLEX i dodaje – Dźwięki, zapachy, światła, multimedia, a czasem po prostu atrakcyjna grafika lub ciekawa forma muszą zawalczyć o sekundy uwagi odbiorcy. Tam, gdzie to możliwe, warto postawić na zagospodarowanie całej kategorii, wykonując personalizowane zabudowy, sugerujące lidera kategorii.

Jak więc wyróżnić dany produkty na tle licznej konkurencji?
Interaktywna ekspozycja z okazji mistrzostw świata w piłce nożnej. Projekt i produkcja ATS Display.

Potencjalny klient wchodzi do sklepu, powiedzmy, że przykuliśmy już jego uwagę i co dalej?
– To czas na budowanie pozytywnych wrażeń w kontakcie z produktem. Abstrahując ponownie od cech samego produktu, w projektowaniu POS-ów musimy myśleć o ergonomii, o wspieraniu pożądanych przez konsumenta cech produktu – takich jak np. elitarność, naturalność, luksus – komentuje Magdalena Ciszewska.

Ważny jest też spójny przekaz, ale nie tylko on. – Skuteczne wsparcie kampanii marketingowych w miejscach sprzedaży, to przede wszystkim harmonijny przekaz z pozostałymi kanałami komunikacji. Sukces prawidłowo przeprowadzonych działań marketingowych ma swój finał w punkcie sprzedaży, gdzie niebagatelny wpływ na decyzję zakupową mają wcześniejsze działania, które prowadzą shopperów do celu i nie ma znaczenia, czy jest to zakup impulsowy czy przywiązanie do marki. Geneza osiąganego wyniku sprzedażowego na grupie docelowej leży w odpowiednio przeprowadzonych działaniach marketingowych, konsekwentnej komunikacji i profesjonalnie przygotowanych standach reklamowych. Mogą to być rozwiązania sprzedażowe czy wizerunkowe, a ich charakter uzależniony jest od celu jaki marka chce osiągnąć, od targetowanej grupy docelowej, od rodzaju produktu czy punktu sprzedaży. Wskazane jest zastosowanie powtórzeń, o ile pozwala na to wybrany rodzaj kanału sprzedaży – zauważa Adam Stankiewicz, Sales Director ATS Display.

Opakowanie i nazwa produkty czy marki odgrywają wiodącą rolę w projektowaniu reszty materiałów wsparcia.
– Warto zauważyć, że najciekawsze kreacje rozwiązań POS nawiązują do promowanego opakowania. Efekt końcowy, czyli zwiększenie, czy też sama aktywacja sprzedaży uzależniona jest od samego produktu. Oznacza to, że nawet najlepiej uszyta kampania marketingowa uzupełniona standami nie zapewni siły pociągowej w przypadku, gdy nazwa produktu jest nietrafiona, czy kontrowersyjna, lub gdy opakowanie przywodzi na myśl produkt z zupełnie innej kategorii niezwiązanej z naszą marką. Jest to o tyle ważne, że konsument przed podjęciem decyzji często „skanuje” wzrokiem całą kategorię. Pomocne w kontekście wyróżniania produktu są rozwiązania w ramach marketingu sensorycznego. Mowa tu o oddziaływaniu na wzrok i słuch. W obecnych czasach rozwój technologiczny jest tak dynamiczny, że nie stać nas na pomijanie rozwiązań oddziałujących na wszystkie zmysły i jesteśmy zorientowani na kreację tego rodzaju przekazu w punktach sprzedaży – mówi Adam Stankiewicz.

Konstrukcja firmy Werner Kenkel dla Inna Bajka.

Zdania na temat skutecznego marketingu w miejscu sprzedaży są jak zawsze podzielone, gdyż nie ma jednej recepty na skuteczność dla wszystkich. – Nie istnieje złoty środek na „skuteczny marketing”. Każdy produkt potrzebuje indywidualnego rozwiązania i dla każdego trzeba stworzyć receptę na najoptymalniejsze odszukanie jego pozycji na rynku. Kluczem jest współpraca zespołu ludzi o zróżnicowanych możliwościach postrzegania życia produktu oraz jego strefy sprzedaży – tak, aby móc scalić walory produktu z szerokimi potrzebami klienta – mówi Piotr Stachura, Kierownik Projektu w Berkano Expo.

Wyzwaniem dla projektantów jest poznanie i zrozumienie potrzeby zakupowej shoppera oraz bliska relacja ze zlecającym. – Skuteczny to oczywiście taki, który realizuje zamierzony cel. Drogi do osiągania tego mogą być natomiast różne. Kluczem do sukcesu jest zawsze zrozumienie potrzeb nabywcy i przebiegu procesu decyzyjnego oraz zakupowego, wartości i cech produktu oraz specyfiki kanału sprzedaży. Do uwzględnienia mamy całkiem sporo zmiennych. Na nas, jako projektantów i producentów szytych na miarę POS-ów, spada tylko część z tych wyzwań. Otrzymujemy od producenta wytyczne dotyczące pożądanego zatowarowania, powierzchni, jaką mamy do zagospodarowania, dostajemy materiały graficzne z kampanii reklamowej (o ile istnieją), a także wytyczne do kwestii logistycznych i mniej lub bardziej określony budżet. Po naszej stronie pozostaje dobór materiałów i technologii, atrakcyjna i odpowiadająca najnowszym trendom forma, przygotowanie do transportu, a czasem montaż. W dążeniu do wspólnego sukcesu niezwykle ważna jest bliska relacja klient-producent. Ten pierwszy musi dzielić się swoją wiedzą i wytyczać cele, my musimy za wszelką cenę starać się im sprostać – dopowiada przedstawicielka firmy ARTPLEX.

Czy POS-y personalizowane, takie z uszlachetnieniami, lub też z wymyślnymi konstrukcjami 3D w znacznym stopniu zwracają uwagę kupującego? Przedstawiciele firm specjalizujących się w ich produkcji nie mają wątpliwości. – Materiały POS w miejscu sprzedaży są impulsem do spontanicznych zakupów, dlatego tak ważne jest, aby wyróżniały się w przestrzeni sklepowej. Ich podstawowym zadaniem jest wyeksponowanie produktu i podkreślenie jego atrakcyjności, wyjątkowości oraz dążenie do osiągnięcia spójności między danym produktem a sprzedającym go nośnikiem. Skuteczny marketing powinien opierać się na indywidualnym podejściu do klienta, najczęściej to w sklepie podejmuje on ostateczną decyzję o zakupie i zdajemy sobie sprawę, jak ważne jest przyciągnięcie jego uwagi. Dzięki drukowi cyfrowemu, w tym drukowi UV, umożliwiającemu bezpośredni zadruk różnych podłoży możemy, szybko i przy niezbyt wysokich nakładach finansowych, skorzystać z tak skutecznego narzędzia jakim jest personalizacja. Dzięki personalizacji i konstrukcjom 3D, możemy precyzyjnie zaplanować kampanię POS, dotrzeć do danego regionu, grupy wiekowej, formatu sklepu czy różnych sieci sklepów jednocześnie. Druk cyfrowy daje możliwość zadruku również na materiałach, takich jak naklejki podłogowe, headery, czy shelf-stoppery, mające przykuć uwagę i zatrzymać klienta przy produkcie – podkreśla Grażyna Hejneman, Marketing Manager QuadGraphic Europe.

Warto przy okazji też zadać sobie pytanie, jaki jest wzór idealnego klienta i jak zaspokoić jego potrzeby zakupowe?
Szafa kosmetyczna DermoFuture, ARTPLEX.

– Bardzo cieszy nas to, że towarzyszący nam na rynku klient jest wymagający, rzeczowy i zarazem dociekliwy, ale i również… podejrzliwy. Mówiąc kolokwialnie: obecnie mamy do czynienia z klientem pragnącym podjąć świadomy wybór z jednoczesnym przekonaniem „absolutnego spełnienia swoich potrzeb”. Błyskające światełka czy kolorowe ekspozytory są w tej chwili już tylko nośnikiem głębszego przekazu. Tak naprawdę, klient potrzebuje uświadomienia – czyli pełnej informacji na temat artykułu, którym potencjalnie go zainteresujemy. Informacja taka w miejscu sprzedaży powinna pełnić rolę wtórnej reklamy, informującej klienta o każdym parametrze produktu z jednoczesną propozycją jego zastosowania. Jest to jedno z rozwiązań pozwalające odbiorcy na krótką analizę swoich potrzeb, połączoną z analizą cech produktu i z bardzo dużym prawdopodobieństwem prowadzi do udanego zakupu – zaznacza Piotr Stachura, Kierownik Projektu w Berkano Expo.

Aktualne trendy i tendencje w branży POS
Tak naprawdę codziennie obserwujemy zmiany, nowe trendy, mody, tendencje otaczają nas w niemal każdej dziedzinie życia. – Mają wpływ na to jak się ubieramy, co jemy, jak mieszkamy czy i jakie produkty kupujemy. W przypadku tych ostatnich ważną rolę pełni nie tylko sam produkt, ale sposób, w jaki jest zapakowany czy eksponowany. Od zarania dziejów w miejscach handlu, czy to otwartych (targowiska, rynki), czy też zamkniętych (sklepy) istniały sposoby na prezentację towarów. Jednym z najbardziej prymitywnych była deska leżąca na dwóch kamieniach (będąca prekursorem półki). Jednakże jej niestabilność i znikome walory estetyczne wymusiły tendencję do zmiany, tzn. wzmocnienia konstrukcji przez ulepszenie mocowania, zwiększenia ilości płaszczyzn ekspozycyjnych, poprawienia walorów wizualnych. Tendencja przerodziła się w trend, a następnie stała się modą. Ten cykl powtórzył się wielokrotnie, czego efektem są dzisiejsze zaawansowane regały sklepowe. Jednak niekończąca się rzeka pytań, poddawanie w wątpliwość rzeczy oczywistych oraz wniosków za tym idących, które są motorem napędowym naszej cywilizacji, wymusiły kolejny cykl zmian. Jego efektem wiele lat temu było pojawienie się standów, ekspozytorów nie posiadających wprawdzie bardzo wysokiej trwałości, ale za to cechujących się mobilnością, relatywnie niską ceną oraz nieograniczonymi możliwościami personalizacji, czego półki sklepowe są w znaczniej mierze pozbawione. Początkowo skala była nikła, pojawiła się tendencja. Wielu producentów dostrzegło potencjał tego rozwiązania i tendencja przerodziła się w trend. Obecnie POS-y są modne, możemy je spotkać niemal wszędzie – komentuje Adam Marczuk, Główny projektant WERNER KENKEL.

– To zależy w dużej mierze od samego produktu i kategorii, a także od kanału do którego projektujemy. Mocno wybijają się z jednej strony wszelkiego rodzaju industrialne stylizacje, a z drugiej ciągle króluje trend eko. Sięgamy po naturalne, surowe materiały: metal pokryty rdzą, sklejki, lite drewno, beton lub jego imitacje. Wszelkiego rodzaju podświetlenia to już w zasadzie warunek konieczny wielu rozwiązań – zaznacza Magdalena Ciszewska, ARTPLEX.

Ekspozycyjny stand na alkohol, Berkano EXPO.

W czasach, kiedy nie było jeszcze mody na materiały wsparcia, a produkty nie były eksponowane tak jak dzisiaj, te prezentowane w oryginalny sposób, znacznie wyróżniały się na tle konkurencji. Zwracały na siebie uwagę. – Kiedy jednak rynek „zalany” został POS-ami (inna nazwa: FSDU – Free Standind Display Unit) konkurencyjność, współczynnik wyróżniania się z założenia spadł. Kolejny raz pojawiła się tendencja, a następnie trend ukierunkowany tym razem na maksymalne uszlachetnienie ekspozycji. Konstrukcje stały się wielokolorowe, powierzchnie metalizowane, tłoczone, nieograniczone kształty wyposażone w ruchome elementy przestrzenne, źródła światła, wyświetlacze oraz interaktywne emitery dźwięku czy dyfuzory zapachowe. Wszystkie możliwe rozwiązania dostępne ze stanu techniki zostały zaimplementowane. Od jakiegoś czasu obserwujemy dwa główne kierunki na świecie: ekologię, czyli szeroko pojętą dbałość o naszą planetę, oraz digitalizację (jako efekt postępu technologicznego), czyli przenoszenie się części naszej egzystencji do świata wirtualnego. Poziom uszlachetnienia ekspozytorów osiągnął już niemal apogeum. Różnią się już tylko rodzajem produktu, a nie poziomem zaawansowania czy „upiększenia”, w efekcie czego kolejny raz zanika aspekt konkurencyjności. W takim razie po co wyposażać je w elementy, których atrakcyjność wiąże się dodatkowo z użyciem sztucznych materiałów, które z kolei są trudne do powtórnego przetworzenia i nie sprzyjają środowisku naturalnemu? Co możemy więc zrobić… Pozbyć się wszystkiego, co zbędne. Obecnie obserwujemy nowy trend, w którym standy są „szare”, tzn. w naturalnym kolorze materiału np. tektury czy drewna. Elementy graficzne jednokolorowe, ograniczone do absolutnego minimum. Takie POS-y są wyważone i stonowane, pozbawione nachalnej, wszechobecnej reklamy. Teraz to one zwracają uwagę konsumenta jako oaza spokoju pośród wielobarwnego, mieniącego się kalejdoskopu. Dzięki zastosowaniu kodów QR lub markerów, odbiorca sam może teraz zdecydować czy potrzebuje dodatkowych informacji, uzyskując je w świecie wirtualnym czy też w coraz bardziej popularnej rzeczywistości rozszerzonej AR – akcentuje Adam Marczuk.

Trendy i tendencje zmieniają się, jak wspominaliśmy wyżej, praktycznie codziennie. Jak mówi znane w branży przysłowie: Wyróżnij się, albo zgiń! Jak to zrobić? Jednoznacznej odpowiedzi na pewno nie uzyskamy. – Wśród ogromnej masy produktów zalegających na półkach sklepowych trudno na pierwszy rzut oka dostrzec praktyczne różnice pomiędzy nimi i podjąć racjonalną decyzję zakupową w przekonaniu „dobrego wyboru”. Każdy produkt jest tak naprawdę w stanie sam się obronić przed konkurencją – trzeba mu tylko dać taką możliwość. „Testery” – czyli kompleksowy pokaz możliwości produktu jako czynnik uświadamiający, to jedno z rozwiązań „świadomego marketingu”, a pamiętajmy: klient świadomy, to klient przekonany o dobrym wyborze, to klient zadowolony. Bo przecież najkrótsza definicja marketingu brzmi: „zadowolić z zyskiem” – podsumowuje przedstawiciel Berkano Expo.

Zadowalajmy z zyskiem, ale też z głową, a wszyscy będziemy szczęśliwi.

 Magdalena Wilczak

Artykuł ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.

Klient w sklepie napotyka na swojej drodze bodźce marketingowe, które sprawiają, że rodzi się w nim potrzeba nabycia wybranego towaru. Z perspektywy sektora retail, reklama w miejscu sprzedaży musi być na tyle skuteczna, by klient stał się shopperem, czyli podjął finalną decyzję zakupową. Wyniki badań międzynarodowej organizacji POPAI, wskazujące na to, iż aż 68% decyzji zakupu nie jest zaplanowanych z góry, skłaniają do targetowania reklamy z rynku konsumenta na shopper marketing.

Shopper marketing powinien rozumieć potrzeby i oczekiwania klienta, znajdować odpowiedź na pytanie – czym kieruje się shopper w swoich wyborach konsumenckich? Budowanie strategii reklamowej warto zacząć od rozróżnienia pojęcia konsumenta od kupującego. – Konsument, czyli adresat produktu, może, ale niekoniecznie musi, być shopperem, czyli kupującym produkt. Dla przykładu konsumentem np. płatków śniadaniowych może być dziecko, a kupującą produkt pod nieobecność dziecka – matka. Zatem shopper to osoba robiąca zakupy, na którą możemy zadziałać w miejscu sprzedaży, tak aby wywrzeć wpływ na jego decyzję. Każdy producent czy dystrybutor powinien zatem odrobić zadanie domowe w postaci zasymulowania sobie różnych grup konsumentów i wyobrażenia sytuacji, w której występuje potrzeba zakupu danego towaru. W takiej sytuacji wystarczy tę potrzebę na tyle wzmocnić, aby wyróżnić produkt od konkurencyjnych, aby ten właściwy znalazł się w koszyku – doradza Tomasz Michalik, Chief Innovation Officer w Insignia.

Komunikacja promocji marki MOLA, Albedo Marketing.

Wiola Łada-Szewczenko, Head of DBI i Ecselis w Havas Media Group podkreśla znaczenie rozróżnienia: shopper jest klientem, ale nie musi być konsumentem. Marketerzy świetnie rozumieją klienta jako konsumenta. Żeby odpowiedzieć na potrzeby shoppera ważne jest, aby zrozumieć, że mówimy do innych osób. Natomiast rozpoznanie konsumenta i klienta musi być zintegrowane. Nie możemy skutecznie sprzedawać bez obu. – Shopper koncentruje się na tym, czego doświadcza w sklepie, ale na jego decyzję mają wpływ również przyszłe potrzeby konsumenckie oraz to, jak zostały zaspokojone wcześniejsze. Może znać markę, ale nie będzie to miało wpływu na zakup, np. z powodu wydłużonego czasu jej odnalezienia na półce. Może też nie znać jej zupełnie, a na zakup decyduje się chcąc zaspokoić potrzebę eksperymentowania. Skuteczne marki rozumieją, spełniają i przekraczają potrzeby zarówno kupujących, jak i konsumentów. Wyzwaniem dla shopper marketingu jest fakt, że klient jest nieprzewidywalny na ścieżce zakupowej. Początkiem do zrozumienia potrzeb jest segmentacja. Myślę tu o segmentacji kupujących, a nie o konsumencie. Jeden segment może być jednorodny jako konsument, ale nie jako kupujący. Innymi słowy, musimy zdać sobie sprawę, że nie wszyscy konsumenci marki są identyczni z kupującymi. W praktyce powstaje matryca segmentacji konsumentów, do której przypisane są klasyfikacje kupujących – wyjaśnia Wiola Łada-Szewczenko.

Rozróżnienie i segmentacja pojęcia konsumenta i shoppera pozwala na właściwe sprofilowanie ich wymagań i oczekiwań.
Akcja realizowana przez OEX Cursor.

– Potrzeby tego drugiego są często praktyczne i ograniczone (jego czasem, budżetem, miejscem przechowywania, wagą produktu, jeśli będzie z nim podróżować). Natomiast oczekiwania tego pierwszego nie zawsze są praktyczne – czasem poszukuje on tylko rozrywki, sensacji, jakiegoś typu doświadczenia. Niektórzy klienci idą na zakupy nie dla samego produktu, ale żeby wypełnić swój czas. Dokonując zakupu, klienci często kierują się kilkoma czynnikami: komfortem, finansami, poczuciem własnej wartości, przynależnością, bezpieczeństwem, rozwojem osobistym i zwykłą rozrywką. Dlatego mając na uwadze shopper marketing, trzeba przede wszystkim nierozłącznie brać pod uwagę potrzeby konsumenta i klienta. Skierowany do nich przekaz powinien być zwięzły i klarowny, a produkty dobrze wyeksponowane. To, że obsługa sklepu powinna stać na najwyższym poziomie jest na tyle oczywiste, że nie warto rozwijać tego wątku – tłumaczy Łukasz Wołek, CEO/ Business Development Director Abanana.

Obecnie strategie nastawione na shopperów są fundamentem biznesu w handlu detalicznym. Według Ireneusza Laskowskiego, General Directora Altavia Polska, należy jednak pamiętać, by nie myśleć o nich jako o jednolitej zbiorowości. – Każdy konsument tworzy indywidualną ścieżkę zakupową. Nie zaskakuje w tym kontekście fakt, że wiele firm, dzięki dostępowi do danych, rozwija algorytmy pozwalające określić i analizować spersonalizowane decyzje zakupowe, co w efekcie prowadzić będzie do zindywidualizowanej komunikacji marketingowej – dodaje Ireneusz Laskowski.

– Preferencje konsumenta można również poznać poprzez badania fokusowe, ale dzisiaj, kiedy coraz częściej wspierają nas w tym procesie technologie, lepiej sprawdzi się obserwacja w punkcie sprzedaży. To dużo efektywniejsza, a zarazem prawdopodobnie tańsza metoda. Dostarcza dokładnych danych, zebranych na przypadkowych klientach sklepu, w naturalnym środowisku, a to zwiększa ich wiarygodność. Badania fokusowe są dużo mniej precyzyjne. Osoby biorące w nich udział, wiedząc, że są obserwowane, nie zawsze zachowują się w sposób w pełni naturalny – mówi Piotr Haman, prezes zarządu OEX Cursor.
Na polskim rynku nie brakuje badań marketingowych oraz sondaży, na podstawie których można zaplanować skuteczne narzędzia komunikacji. – ARC Rynek i Opinia w badaniu Monitor Promocji, wskazuje podział konsumentów na następujące grupy: minimaliści, pasywni, racjonalni i łowcy promocji. Każdą z nich dzieli na płeć, miejsce zamieszkania oraz wiek. Studiując dokładnie ten podział oraz porównując ze swoją grupą docelową, aktualną bądź tą do której chcemy skierować swój komunikat marketingowy, można zaplanować – język, miejsce komunikowania, a także zastosowanie odpowiednich mechanizmów promocji sprzedaży. Potencjalna grupa docelowa, różni się podejściem do zakupów, korzystaniem z promocji czy przywiązaniem do marek. Znajomość grup jest kluczem do sukcesu – podkreśla Grzegorz Bonder, General Manager w agencji UNIQUE ONE.

Na żyznej glebie field marketingu
Jak wynika z Monitora Promocji ARC Rynek i Opinia: dwie trzecie Polaków korzystających z promocji przyznaje, że kupienie czegoś po okazyjnej cenie daje dużo satysfakcji. Akcje rabatowe, to ciągle dobra przynęta, ale marketerzy, oprócz nich, mają o wiele więcej narzędzi, za pomocą których mogą zachęcić do zakupu. Field marketing, pozwala na bezpośrednią ekspozycję produktu lub marki w tzw. terenie, czyli w sklepie, jak również w miejscach, gdzie przyszły shopper spędza wolny czas. Możliwości nie brakuje, począwszy od degustacji, prezentacji produktu przez hostessy po eventy branżowe czy sampling, czyli rozdawanie darmowych próbek. Jak podkreśla, Przemysław Bogdański, członek zarządu OEX Cursor, próbki produktu mogą podnieść sprzedaż od 150 do nawet 1500%! – Sampling sprawia, że klienci mogą wypróbować produkt, a następnie bez ryzyka sięgnąć po niego na sklepowej półce. Komunikacja samplingowa buduje w ten sposób świadomość marki i pokonuje obiekcje klienta. Angażuje ich za pomocą wszystkich zmysłów. Wspiera sprzedaż oraz podnosi lojalność klientów w punkcie sprzedaży. Ważna jest jego forma, czas i miejsce przeprowadzenia oraz stopień zaangażowania konsumenta. Zwykłe „rozdawnictwo” nie pozwoli osiągnąć celu. Dlatego coraz większe znaczenie ma sampling empiryczny, który przenosi konsumenta do świata marki, co finalnie wpływa na większą lojalność wobec produktu. Ta forma promocji jest szczególnie ważna przy wprowadzeniu na rynek nowego produktu albo w momencie poszerzenia oferty o nowe smaki czy warianty – konkluduje Przemysław Bogdański.

Sampling to działanie, które łatwo opakować w koncept kreatywny, pozytywnie oddziaływujący na markę. Nie zawsze jednak jest możliwy do zastosowania ze względów praktycznych. Wtedy warto postawić na przyciągający uwagę event. – Dla dóbr bardziej luksusowych, których rozdawać nie możemy, warto zwrócić uwagę, na działania sponsorskie – gdzie często współdzielimy prestiż eventu, uczestników, miejsca akcji. Pojedyncze działania nie wystarczą, ale strategia obecności, działań sponsorskich i ambasadorów dobrze osadza naszą markę w umyśle odbiorcy. Jeżeli do tego wszystkiego dodamy jeszcze istotny, dobrze skonstruowany storytelling marki, a nie jedynie nasze logo – efekt może przerosnąć nasze oczekiwania. Przykładem niech będą takie marki jak BMW, MTV czy Apart – różne branże, bardzo mocno zbudowana baza fanów oraz struktura samej marki – zaznacza Maciej Hilt, Business Development Director w agencji oS3.

Akcja realizowana przez OEX Cursor.

W opinii przedstawiciela agencji Albedo Marketing, w dalszym ciągu bezkonkurencyjne są loterie. Niski próg zakupowy, w połączeniu z atrakcyjnymi dla grupy nagrodami i zasięgową komunikacją, wygenerują tysiące, często setki tysięcy zgłoszeń i wyraźny pik zakupowy. – Doskonale sprawdzają się także mechanizmy collect&get, (które wróciły do łask po sukcesie Słodziaków). Tu jednak należy pamiętać, że stopień ich atrakcyjności jest ściśle związany z kanałem dystrybucji nagród – jeżeli więc nie mamy własnego – jak wydawanie pluszaków w kasie Biedronki – nasze nagrody musimy wydawać pocztą lub innym kanałem, co wpłynie na koszty całej akcji oraz zwiększy zaangażowanie uczestników – podkreśla Piotr Nowicki, Head of Strategy w Albedo Marketing.

Grzegorz Bonder przypomina, że perspektywa wygranej nieustannie działa na wyobraźnię konsumentów i rozbudza ich emocje. – Samochody, wycieczki, gotówka czy mieszkania to często stosowane nagrody motywujące do zakupu produktu. Jest to obok akcji rabatowych i promocji cenowych, najczęściej występujące na naszym rynku działanie shopper marketingowe. Warto również wspomnieć o równie popularnych mechanizmach konkursowych, ale musimy mieć świadomość mniejszego response’u oraz słabszych wyników sprzedażowych. Duży potencjał tkwi także w akcjach rabatowych i kuponowych – dodaje przedstawiciel UNIQUE ONE.

Oczywiście stale, możemy „grać” ceną, rabatem czy ofertą pakietową, ale obecnie coraz większą rolę odgrywa odwołanie się nie tylko do racjonalnych korzyści zakupowych. Niezwykle ciekawym działaniem w miejscu sprzedaży jest marketing zapachowy, czyli tak zwany aromamarketing. – Przykładem może być nadawanie zapachu prawdziwej skóry w sklepach z obuwiem, gdzie mamy produkty ze sztucznego tworzywa, jedynie imitującego skórzane i drogie zazwyczaj buty. Jeśli zdarzyło Wam się zamówić jedzenie, będąc np. na kręglach, to nic w tym dziwnego. Tam też mogliście się spotkać z aromamarketingiem, który pobudził Wasze kubki smakowe i podstępnie skłonił do zakupu przekąsek – akcentuje Łukasz Wołek.

Ekspert z agencji Insingnia dodaje, że możemy spróbować zawalczyć o uwagę shoppera na poziomie bardziej abstrakcyjnym.
– Chodzi o to, by zbudować impulsowo, często irracjonalne, wrażenie korzyści, jak np. szansa na wygraną w konkursie czy loterii. Może to też być wartościowa misja, np. część dochodu przeznaczona na cel charytatywny. Może to też być próba wciągnięcia shoppera w narrację silnej marki, np. jakiegoś rodzaju zabawa z brand hero marki lub stanie się (poprzez zakup produktu) jednym z bohaterów brandu. Lub zwyczajnie, uświadomienie shopperowi korzyści pozamaterialnej (np. uśmiechu osoby bliskiej) na tyle perswazyjnie, aby produkt znalazł się w jego koszyku. Miejsce zakupu to prawdziwe eldorado dla marketerów i działań typu shopper marketing – podkreśla Tomasz Michalik.
Innym ciekawym i mniej opatrzonym przykładem shopper marketingu są pop-upy. To tymczasowe sklepy, które istnieją w danej lokalizacji przez jakiś, określony czas. Takie rozwiązanie sprawdza się szczególnie w przypadku marek, które chcą budować świadomość inaczej, testując koncepcje produktów na żywo. – Sklepy w wersji pop-up oferują unikalną ofertę dla klientów, ponieważ nie zawierają wielu kosztów związanych z tradycyjną sprzedażą detaliczną (np. długoterminowe umowy najmu, zasoby, personel, narzędzia). Ponadto marka ma możliwość stworzenia spersonalizowanego, hi-touchowego doświadczenia, które napędza szum, wpływając jednocześnie na decyzję o zakupie. Wreszcie, „podręczne” sklepy pozwalają sprzedawcy przejść wszędzie tam, gdzie znajdują się klienci. Sprzedawca może dopasować produkty do osobowości danej grupy demograficznej kupujących i tam być. Może też przenieść stoisko w razie potrzeby, aby wypróbować inne segmenty klientów. Wiele cyfrowo-rodzimych marek, takich jak Bonobos, Glossier, Brandless, Warby Parker i inni, rozszerzyło swoją markę na przestrzeń fizyczną, a nawet tradycyjni detaliści, tacy jak Macy’s, eksperymentują z koncepcjami (np. Koncepcja Market@Macy)
– wyjaśnia Wiola Łada-Szewczenko.

Kanały komunikacji promocji robią robotę!
Komunikacja promocji marki Nestlé Pure Life, Albedo Marketing.

Marketerzy nieustannie głowią się nad wyborem najskuteczniejszych kanałów komunikacji promocji. Szeroki wachlarz – od obowiązkowych materiałów POSM, gazetek promocyjnych i ulotek – po reklamy w Internecie, a zwłaszcza w mediach społecznościowych, daje efekt tzw. klęski urodzaju. Łukasz Wołek zwraca uwagę na ciągłe przemiany odbioru reklam przez konsumentów. – IRCenter z końcem zeszłego roku przygotowało badania, z których wyraźnie wynikało, że w ocenie konsumentów do najbardziej irytujących form reklamy należą te widoczne na YouTube, stronach internetowych, serwisach VOD i lokowanie produktów w programach czy serialach. Praktycznie na równi z nimi uplasowały się reklamy w radiu, na Facebooku oraz ulotki reklamowe. Te, które konsumenci uznali za najbardziej przyciągające uwagę to: outdoor, reklama w czasopismach i w radio. W ocenie eksperta z Abanana, nie można jednak na podstawie tego badania rozpatrywać skuteczności wybranych działań w formie 0:1. – Błędne będzie założenie, że reklama outdoorowa przyniesie nam sukces, a reklama w social mediach nie zrealizuje zakładanego celu. Dlaczego? Ponieważ dziś jestem bliższy stwierdzenia, że nie tyle liczą się kanały komunikacji, co łączna częstotliwość ich odbioru w wielu miejscach przez jednego konsumenta oraz spójność wizualna i merytoryczna tych komunikatów – podsumowuje Łukasz Wołek.

Z badania Listonic LLC wynika, że 88% kupujących zawsze lub często przegląda gazetki przed zakupami. Wysoką skuteczność gazetek promocyjnych jako medium, z którego najczęściej Polscy dowiadują się o akcjach, potwierdzają też dane UNIQUE ONE.
– Przeprowadzamy kilkadziesiąt promocji sprzedaży każdego roku. To doskonała okazja, aby pogłębić swoją wiedzę o bezpośrednie kontrakty z uczestnikami promocji. Średnio, co trzeci uczestnik akcji odbywających się w sieciach wskazał właśnie to narzędzie. Wysoka skuteczność to również nośniki internetowe i komunikacja w miejscu sprzedaży. Siła telewizja jest zdecydowanie niższa niż jeszcze kilka lat temu – konkluduje Grzegorz Bonder.

Zdaniem przedstawiciela agencji oS3, media pierwszego kontaktu są wciąż aktualne i warto po nie sięgnąć. – E-mail marketing skazywany wielokrotnie na wymarcie ma się nadal dobrze, będąc bardziej dopasowanym narzędziem, które lepiej odpowiada na nasze akcje i momenty potrzeb. Ciekawym rozwiązaniem w ostatnich latach stała się również komunikacja za pomocą SMS. Przyjmując, że mamy prawo do komunikacji z naszym klientem, (w tym momencie warto pomyśleć o lojalizacji i programie z tym związanym), SMS jest to celne i efektywne kosztowo narzędzie. Jednak nadużywanie tej formy kontaktu, przynosi odwrotny efekt. Szkoda, że 80 proc. marek nie ma pomysłu i niepotrzebnie posiada profil w kanałach społecznościowych. Będąc pożywką dla wydatków mediowych, łowców konkursów i sfrustrowanych odbiorców, którzy w dziurawym jogurcie znaleźli pleśń… Oczywiście, można przyjąć, że Facebook to obsługa klienta – to jednak musi być bardzo przemyślana decyzja, aby nie skończyć jak banki czy telekomy zasypywane frustracją pod każdym postem. Dużo bardziej jednak radzę znaleźć odpowiedniego partnera agencyjnego i zadać sobie pytanie „po co?” – uprzedzając, że „bo inni są” – nie jest odpowiedzią, której szukamy – dodaje Maciej Hilt.

Generalnie podział na lepsze i gorsze, pod względem skuteczności, kanały komunikacji wydaje się obecnie przestarzały. Klucz tkwi w dokładnym zrozumieniu i zdefiniowaniu celu działania marketera i zwróceniu uwagi na oczekiwania shoppera. – Jednym z trendów pozostaje personalizowanie jego doświadczeń w kontekście oferty i samych zakupów. To, że większość z nas lubi czuć się potraktowana indywidualnie nie jest niczym nowym, ale dzisiejsza technologia oraz kanały komunikacji pozwalają zastosować takie podejście na szeroką skalę. Wszędzie tam, gdzie personalizacja (rozumiana jako dopasowanie oferty promocyjnej do klienta) jest możliwa, skuteczność będzie większa – dopowiada Tomasz Bogdanowicz, właściciel Shopper Link.

Nowe technologie zmieniają oblicze handlu!
Co do tego, chyba nikt nie ma najmniejszych wątpliwości. – Zautomatyzowane fizyczne sklepy, sztuczna inteligencja w obsłudze klienta, rozszerzona rzeczywistość, neuromarketing, precyzyjna geolokalizacja to tylko niektóre z rozwiązań niebędących już pieśnią przyszłości. W tym kontekście myślenie o shopper marketingu tylko jako POSM-ach czy konkursie promocyjnym jest wręcz nietaktem. Zwłaszcza, że z pomocą przychodzą badania, pozwalające na poznanie: kto tak naprawdę kupuje nasze produkty, jak i kiedy to robi, z jaką częstotliwością, gdzie? Pogłębione dane przy użyciu metod neuromarketingowych dodatkowo dostarczą nam danych o procesach poznawczych czy zaangażowaniu emocjonalnym naszych shopperów. To niezmiernie istotne, ponieważ ponad 90% decyzji podejmowanych przez nas dokonuje się nieświadomie – mówi Tomasz Bogdanowicz.

Co ciekawe, najwięcej nowych technologii, które dzisiaj zmieniają oblicze handlu to takie, które są niewidoczne dla „Kowalskiego” za sterami wózka. – Od systemów analizujących produkt, skład koszyka, segmentację (na dziesiątki wariantów) grup kupujących, aż po aktywną analizę heat mapy sklepu (Netizens – MoveStat), programy zdalnego zarządzania pracownikami w sklepie, sztuczną inteligencję, która rozwiązuje problemy optymalnego układu produktów. Nowe technologie to także łączenie punktów off-line i on-line, rozszerzanie rzeczywistości in store, ale także dużo prostsze działania jak marketing automation skorelowany z wysyłkami e-mail, consumer trackingiem na stronie itd. Z ciekawych trendów, które dzieją się tu i teraz, to coraz większe nakłady na zautomatyzowane punkty sprzedaży (patrz: E-Obuwie czy Rossmann), jak także tendencja wykorzystująca bazowe cechy człowieka do uproszczenia czynności dnia codziennego – czyli rozwój technologii operowania głosem oraz sztucznej inteligencji, która ten głos potrafi rozumieć, przetwarzać i wykorzystywać (Alexa, Google Duplex) – wymienia przedstawiciel oS3.

Zwycięzca w Urodzinowej loterii zdrAPKOWEJ, organizowanej przez Unique One dla Makro Cash&Carry.

Shopper robiący zakupy korzysta z aplikacji, skanuje produkty czy generuje kody rabatowe. Nowe technologie pomagają, kształtują i wpływają właściwie na cały jego proces zakupowy. Ścieżkę każdego klienta, jego percepcje i decyzje zakupowe można śledzić. Dzięki tej rewolucji technologicznej, nie tylko zbieramy dane, ale i efektywnie zarządzamy sklepem. – Jednym z takich rozwiązań jest technologia rozpoznawania obrazu, automatyzująca proces pozyskiwania oraz raportowania danych z punktów sprzedaży. Co pozwala np. na przekierowanie obsługi sklepu w miejsca o największym natężeniu ruchu, może być też wykorzystana w procesie rozpoznawania produktów w kasach, nawet dostarczać danych o tym, ilu klientów i w jakich kategoriach demograficznych odwiedza wybrany punkt handlowy. Połączenie tych informacji z danymi z kas może ułatwić zarówno zarządzanie sklepem, jak i doborem produktów – mówi Piotr Haman.

Poziom zaawansowania technologii jest na tyle wysoki i jest ona tak powszechna, że ma wpływ na każdy sektor rynku. Najlepiej takie wdrożenia sprawdzają się m.in. w reklamie, która z kolei bezpośrednio łączy się ze sprzedażą. To już nie jest futurologia. Cytując pisarza Sci-fi, Jacka Dukaja: „przyszłość jest dziś, tylko nierówno rozdystrybuowana”. Ekspert Albedo Marketing do innowacji, które obecnie wydają się najsilniejsze zalicza: inteligentne łączenie materiałów POSM z digitalem. – Przekierowanie shoppera z materiału przy półce do digitalu za pomocą komunikatorów, gdzie boty umożliwiają przyjazną interakcję z marką, w tym wzięcie udziału w promocji, software automatycznie czytający paragony i rejestrujący je jako zgłoszenia, czy inne platformy automatyzujące udział w akcji, nagradzanie shopperów środkami do sklepów z grami i aplikacjami, inne nagrody, które można dostarczyć do zakupowiczów cyfrowo. W poczekalni umieszczam cyfrowe nośniki POSM, rozszerzoną rzeczywistość i zakupy bez obsługi. Takie „kejsy” już od jakiegoś czasu pojawiają się na rynku, wciąż jednak są za mało efektywne kosztowo, żeby sięgać po nie masowo i regularnie – wylicza Piotr Nowicki.

Nowe formaty sklepów a zachowania shopperów
Biorąc pod uwagę ogromną ilość punktów sprzedaży, trudno już mówić o wpływie rodzaju sklepu na „zakupowicza”. Obecnie liczy się umiejętność podążenia jego śladem tak, aby w pewnym momencie przekonać go do podjęcia lub też zmiany podjętej decyzji kupna.
– Z moich doświadczeń wynika, że już dawno sklepy przestały wpływać na zachowania konsumentów, a wręcz przeciwnie – to nowe formaty powstają w odpowiedzi ich oczekiwania. Analiza procesów decyzji zakupowych, preferencji produktów, stylu życia itp. to dzisiaj podstawa w planowaniu tworzenia i modernizacji wszelkich punktów sprzedaży – mówi ekspert Altavia Polska.

Zmienia się profil rynku handlowego w Polsce, jak grzyby po deszczu w Polsce powstają mniejsze punkty sprzedaży. – Dla dzisiejszych konsumentów liczy się przede wszystkim czas i wygoda dokonywania zakupów. Stąd tak dynamiczny rozwój dyskontów, które idealnie wpisały się w ten trend. Oferują one ograniczony wybór dobrej jakości produktów w dobrych cenach, zaspokajających najważniejsze potrzeby konsumenta. Możliwość szybkiego dokonania zakupów blisko miejsca zamieszkania wpływa także na rozwój sklepów typu convenience i sprzedaży na stacjach benzynowych. Rosnąca popularność tych formatów spowodowana jest także wprowadzeniem zakazu handlu w niedziele – mówi prezes zarządu OEX.

Jak zauważa Łukasz Wołek, w ciągu dekady przeszliśmy ciekawą drogę od małych budek spożywczych do supermarketów i hipermarketów, a następnie dyskontów i formatu convenience.
– Convenience oznacza mały sklep, położony blisko naszego miejsca zamieszkania i handlujący głównie towarami pierwszej potrzeby. Czym się charakteryzują oprócz tego, że są blisko, mają preferencyjne godziny otwarcia i znajdziemy tam wszystko, co nam się może przydać na już? To przede wszystkim koszyk cenowy, ten w ich przypadku może wynosić nawet 50% więcej w porównaniu do hipermarketów i dyskontów. Co to oznacza i jak wpływa na zachowanie konsumenta? Ten odwiedza je często, korzystając z różnego rodzaju promocji: kupując trzy produkty, często zapłaci za nie łącznie taniej niż w dyskoncie, ale raczej robi tam mniejsze zakupy, wynikające z wygody, bliskości lub późnej pory. O rosnącej popularności sklepów convenience świadczy również fakt, że jeszcze w tym roku pojawią się u nas mikro Biedronki, które, podobnie jak sztandardowe w tym formacie, Żabki będą otwarte w niedziele. Jeśli dodamy do tego, że w Żabkach pojawią się kasy bezobsługowe, to czeka nas bardzo ciekawy rok w tym aspekcie – kontynuuje przedstawiciel Abanana.

Według danych firmy PMR, liczba sklepów dyskontowych w Polsce przekroczyła na koniec roku 2018 granicę 4 000. Błyskawicznie rośnie liczba sklepów typu convenience, który w Polsce reprezentują głównie sieci Żabka i Carrefour. W sumie w ubiegłym roku działało na naszym rynku 13 800 tego typu placówek, gdy w 2016 r. było ich 12 100. Z kolei, z rynku zniknęło niemal 8 000 małych sklepów. W obliczu rosnącej roli e-commerce (wg firmy doradczej PwC, e-zakupy w Polsce osiągną wkrótce wartość 10 proc. handlu detalicznego) te ostatnie wskaźniki będą nadal spadać.

Mimo wszystko, branża retail nie powinna wpadać w panikę, lecz zakasać rękawy, dostosowując komunikację w różnych punktach sprzedaży do shoppera. – Więcej sklepów to więcej kontekstów. Plusem jest możliwość dopasowania akcji przy półce nie tylko do wizerunku marki, ale także do sposobu, w jakim robimy zakupy w danym formacie. Np. w marketach łatwiej jest zaplanować skuteczny collect&get, w formatach convenience lepiej sprawdzą się impulsowe mechaniki instant-win. Duża – i wciąż postępująca – specjalizacja formatów to szansa na wywołanie nowych, dla naszych produktów, bodźców zakupowych czy angażowanie różnych segmentów grupy docelowej, zależnie od specyfiki zakupów w danym formacie. Minusem specjalizacji jest nasilenie się autopilota – im częstsze i mniejsze zakupy, tym bardziej sprecyzowane plany shoppera i w konsekwencji trudniejsze wpłynięcie na jego zachowanie przy półce – dopowiada Piotr Nowicki.

Jak wynika z raportu „Zakupy pełne wrażeń”, przygotowanego przez Colliers International, sieci handlowe przestają być tylko miejscem zakupu, a stają się areną spersonifikowanych doświadczeń zakupowych. Strategia nastawiona na rywalizację o doświadczenia klienta, bazująca z jednej strony na psychologii w marketingu, a z drugiej na najnowszych technologiach – to fundament. Sektor retail musi się przygotować na model handlu, będący połączeniem wygody e-commerce z namacalnymi doznaniami oferowanymi przez tradycyjne sklepy. To ogromne wyzwanie do działań w miejscu sprzedaży!

Jaga Kolawa

Artykuł ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.

Desperados wierzy, że impreza to stan umysłu. Marka nieustannie zrywa z tradycyjnymi zasadami imprezowania, zachęcając swoich konsumentów do tworzenia wydarzeń we własnym stylu. Tym razem zaprasza na szaloną imprezę, podczas której uczestnicy przekonają się, że najlepsze wydarza się, gdy choć na chwilę odłożymy telefon.

Inicjatorką wydarzenia jest Karolina Gilon, mająca już dość imprez, podczas których uczestnicy spędzają więcej czasu robiąc zdjęcia i scrollując social media niż bawiąc się z innymi gośćmi. W dobie smartfonów, gdy przeciętna osoba spędza 3 godziny i 43 minuty* przeglądając telefon, wydarzenia, podczas których jest się tu i teraz, stają się coraz bardziej atrakcyjne. Nie mogło to ujść uwadze eksperta od szalonych imprez, czyli marce Desperados.

JOMO (ang. joy of missing out) to trend, który zatacza coraz szersze kręgi. Chodzi o wylogowywanie się z mediów społecznościowych, aby cieszyć się życiem w realu. Z dnia na dzień zyskuje on większe grono zwolenników, którzy są już zmęczeni ciągłym brylowaniem w mediach społecznościowych. Trend jest przeciwieństwem FOMO (ang. fear of missing out), czyli obawy przed przegapieniem ważnej informacji czy szansy na interakcję. Nic dziwnego, że JOMO pojawia się również w nurcie imprezowym.

Już 30 marca, na warszawskiej Sadybie odbędzie się epicka domówka, podczas której telefony komórkowe wykorzystane zostaną zupełnie niestandardowo. Wszyscy goście poproszeni zostaną o pozostawienie swoich telefonów w zamykanych szafkach, a sam motyw smartfona przewinie się jeszcze w spektakularnej formie – w postaci instalacji z ok. 1800 smartfonów umieszczonych na ścianach w przestrzeni dance-floor. Prace programistyczne oraz testy potrwają aż 2 tygodnie, aby zapewnić uczestnikom jak najbardziej spektakularne doświadczenia.

– Desperados od lat wyznacza trendy w imprezowaniu – mówi Anna Owczarska-Pawlak, Kierownik marki Desperados. – Tym razem chcemy udowodnić ludziom, że można osiągnąć wyższy poziom imprezy, kiedy tylko oderwie się wzrok od swojego smartfona i skupi na tym, co dzieje się wokoło – dodaje.

Współtworzona przez Desperadosa seria wydarzeń pomaga marce wznosić imprezowy świat na wyższy poziom kreatywności, odkrywając, czego ludzie oczekują od festiwali i domówek, a nawet samej podróży na wydarzenie, do baru czy klubu. Warszawska domówka rozpoczyna cykl tegorocznych imprez Desperadosa. Seria zakończy się we wrześniu wielkim finałem, podczas którego wykorzystane zostaną śmiałe idee z całego świata na stworzenie jednej epickiej imprezy. Od kwietnia konsumenci będą mogli dzielić się pomysłami na event na Facebooku, Instagramie i Twitterze za pomocą #WeAreTheParty.

W warszawskiej imprezie weźmie udział około setki wybrańców. Imprezę nakręcać będą Last Robots.

Za działania marki w digitalu odpowiada agencja K2. Media planuje i kupuje Starcom, obsługę PR zapewnia Hope. Producentem imprezy jest agencja Brave.

MW

Fot. R. Kaźmierczak.

10 dni turniejów sprawiło, że Katowice stały się Światową Stolicą Esportu goszczącą rozgrywki IEM CS:GO, ESL One Dota 2, Fortnite oraz IEM StarCraft II. Emocje budziły także dodatkowe turnieje esportowe zorganizowane podczas IEM Expo.

ESL, największa na świecie firma esportowa oraz Intel Corporation, jedna z wiodących marek angażujących się w esport, świętują zakończenie wyjątkowo udanej serii turniejów esportowych zorganizowanych w jednej lokalizacji. W Katowicach, w kultowym Spodku, odbyły się zarówno flagowe turnieje ESL One powered by Intel, jak i Mistrzostwa Świata Intel® Extreme Masters (IEM). Ostatni przystanek 13. sezonu Intel Extreme Masters to miejsce, gdzie najlepsi zawodnicy esportowi osiągnęli historyczne rezultaty, śledzone przez rekordową publiczność dopingującą zawodników na miejscu oraz w Internecie. W Spodku spotkali się także eksperci branżowi, którzy dyskutowali o biznesowych aspektach i przyszłości dynamicznie rosnącego rynku esportowego. W nagrodach pieniężnych przyznano ponad 2,5 mln dolarów, które przypadło w udziale najlepszym graczom na świecie startującym w rozgrywkach Counter-Strike: Global Offensive (CS:GO), Dota 2, StarCraft II, Fortnite i inne gry. To jak dotąd największa skumulowana pula nagród w historii rozgrywek ESL.

Znaczący wzrost głównych wskaźników aktywności

Wraz z 174.000 kibiców, którzy przez dwa weekendy odwiedzili Spodek i towarzyszące IEM Expo, wszystkie turnieje zgromadziły internetową publikę, która oglądała esportowe rozgrywki łącznie przez 157 mln godzin. Transmisję obejrzało 232 mln widzów (łączna dzienna liczba widzów oglądających rozgrywki w czasie trwania całego eventu). Stanowi to kilkukrotnie wyższą oglądalność w stosunku do wcześniejszych lat i rekord oglądalności turniejów ESL. Rekordowa liczba unikalnych użytkowników, którzy oglądali rozgrywki tylko jednego dnia wyniosła aż 20 milionów. Wydarzenie było transmitowane przez telewizje oraz cyfrowe platformy aż w 21 językach.

– Tydzień esportu w Katowicach organizowany przez ESL to gwarancja niezapomnianych chwil i emocji, którym towarzyszy rekordowa oglądalność i widownia” Jesteśmy pokorni i dumni, że co roku możemy wracać do tej publiczności i dzielić się w Spodku magicznymi chwilami z całym esportowym światem. Esport ma przed sobą bardzo ekscytujący rok, który, co mogę powiedzieć z dumą rozpoczął się wraz z ESL One i Intel Extreme Masters Katowice – powiedział Ralf Reichert, CEO ESL.

– Z 232 milionami widzów online i 174.000 entuzjastów oglądających rozgrywki w Spodku, IEM Katowice 2019 zapewniło fanom gier niesamowitą rozrywkę, której oczekują od ESL i Intela. „Intel jest głęboko zaangażowany w napędzanie emocji związanych z esportem dostarczając komputerów PC o niesamowitej wydajności, uwalniającej inwencję w społeczności graczy – powiedział John Bonini, wiceprezes / dyrektor generalny VR, Gaming and Esports Group w Intel Corporation.

Counter-Strike: Global Offensive

Turniej CS:GO był główną atrakcją, która okazała się najchętniej oglądanym turniejem ESL GS:GO w historii. Widzowie, których łącznie było, aż 195 mln (łączna dzienna liczba widzów podczas całego turnieju) śledzili rozgrywki przez ponad 126 milionów godzin. Intel® Extreme Masters Katowice Counter-Strike: Global Offensive Major, w którym rywalizowano o milion dolarów jest oficjalnie najliczniej oglądanym turniejem ESL CS:GO w historii. Turniej przyciągnął średnią widownię na minutę (AMA) w liczbie aż 860.000 widzów, a widownia w szczycie to 1.330.000. Po intensywnych kwalifikacjach ostatecznie to panujący Mistrz Intel Grand Slam – Astralis, odniósł historyczne zwycięstwo nad czarnym koniem turnieju i faworytem kibiców ENCE, zdobywając przed wypełnionym po brzegi Spodkiem drugi tytuł Majora. Młodzi zawodnicy fińskiej drużyny ENCE (przed IEM plasowani na 17. miejscu w światowym rankingu ESL) zaprezentowali się na największej światowej scenie wręcz rewelacyjnie. Pokonali zajmujące w światowych rankingach 2. i 3. miejsce Team Liquid oraz Natus Vincere. Czterech z pięciu członków ENCE nigdy wcześniej nie rozegrało profesjonalnego meczu na scenie. Wynik pozwolił ENCE wspiąć się na drabince rankingowej ESL aż o 12 pozycji, co jest kolejnym przykładem na to, że dzięki turniejom i ligom ESL każdy może zostać kimś.

StarCraft II

W Mistrzostwach Świata Intel Extreme Masters w StarCraft II rywalizowano o pulę nagród 400 tys. dolarów. Zawody te okazały się najchętniej oglądanym turniejem SC2 w historii ESL. Ponad 5 milionów widzów (łączna dzienna liczba widzów podczas całego turnieju) obejrzało historyczną wygraną Eo „soO” Yoon Soo, który wcześniej przegrał wszystkie 7 wielkich finałów SC2. Tym razem w wielkim finale pokonał 4-2 Kim „Stats” Dae-yeob. Mecze play-off odbyły się w Audytorium przed tłumnie przybyłą publicznością. Kibice oglądali rozgrywki SC2 na IEM Katowice 2019 przez ponad 3,2 mln godzin (2018: 2,9 mln godzin i 3,5 mln unikalnych użytkowników).

IEM Expo

Dzięki licznym partnerom dystrybucji cyfrowej i liniowej, dodatkowym esportowym turniejom oraz integracji najnowocześniejszych technologii, ESL pokazało po raz kolejny swoje ogromne zaangażowanie w przewodnictwo światowego esportu, którego celem jest tworzenie na wielu poziomach nowych możliwości dla kibiców i graczy. Podobnie jak w zeszłym roku, w przylegającym do Spodka Międzynarodowym Centrum Kongresowym odbyły się największe na świecie targi o tematyce esportowej – IEM Expo. Na 8000 mkw. powierzchni wystawienniczej pokazano zarówno sceny esportowe, jak i nowo zaprojektowaną strefę Intel Technology Showcase, obowiązkowy punkt ma mapie fanów esportu będących pasjonatami nowych technologii. Dodatkowo ESL i The Esports Observer zorganizowali drugą edycję Global Esports Forum, ekskluzywnej konferencji esportowej dla marek, sponsorów, analityków, inwestorów i mediów, poświęconej tematowi „Refleksja nad silnym rokiem 2018 dla branży esportowej i wskazanie obszarów, w których w 2019 r. powinien nastąpić postęp”. IEM Expo wypełnione było strefami gamingowymi partnerów, w których można było sprawdzić potężne systemy oparte na procesorach Intel® Core i7™ i Core™ i9, ósmej i dziewiątej generacji.

Po dwóch weekendach emocjonujących zawodów i emocjonującej rywalizacji nowi mistrzowie podnieśli trofeum Mistrzostw Świata ESL One i Intel Extreme Masters Katowice. Wśród nich znaleźli się następujący zawodnicy i drużyny:

  • ESL One: Dota 2: Team Secret pokonał Gambit Esports i został mistrzem ESL One Katowice 2019 Dota 2.
  • IEM: Counter-Strike: Global Offensive: Astralis rozprawił się z ENCE, aby wygrać Mistrzostwa Intel Extreme Masters Katowice 2019 CS:GO Major Championship oraz lwią część z puli nagród w wysokości 1 mln dolarów.
  • IEM: StarCraft II: Eo „soO” Yoon Soo zdobył główną nagrodę wygrywając z Kim „Stats” Dae-yeob. Aby zostać mistrzem StarCraft II IEM Katowice 2019 musiał wcześniej wyeliminować w play-offach Mistrza Świata Serrala (Finlandia). Wrócił do domu z nagrodą ponad 150.000 dolarów.
  • Intel Challenge Katowice 2019: Współpraca pomiędzy Intel, ESL i AnyKey ma na celu wyłonienie najlepszych, żeńskich zespołów CS:GO i zwiększenia wysiłków na rzecz różnorodności w esporcie. Ostatecznie Team Dignitas pokonał Counter Logic Gaming wygrywając tytuł najlepszej drużyny żeńskiej CS:GO.
  • Guns of Boom: Po rozbiciu przeciwników 4:0, Noble został koronowany na pierwszych mistrzów Gans of Boom Kick-off Katowice.
  • ESL Katowice Royale Featuring Fortnite: Amerykański Vinny „Vinny1x” Gilgan z TSM został uhonorowany najlepszym graczem w formacie solo. Turnieje rozegrano na stoisku Fortnite o powierzchni 2.500 m². Tymczasem 19-letni kanadyjski Williams „Zayt” Aubin i jego partner Rocco „Saf” Morales z USA wygrali turniej duetów.

intelextrememasters.com

Konferencje i kongresy stanowiły 55 procent wszystkich wydarzeń organizowanych w Polsce w 2018 roku, 41 procent były to wydarzenia korporacyjne i motywacyjne, a 4 procent – targi – tak wynika z raportu „Przemysł spotkań i wydarzeń w Polsce 2019”, którego pierwsze dane zaprezentowane zostały przez POT podczas Meetings Week Poland.
Dane zostały zebrane przez Poland Convention Bureau POT we współpracy ze wszystkimi aktywnie działającymi regionalnymi convention bureaux.
W roku 2018 odnotowano w sumie 22,2 tysiące spotkań i wydarzeń (o 1000 więcej niż rok wcześniej) dla grup liczących co najmniej 50 osób. Konferencji i kongresów odbyło się 12,1 tysiąca, wydarzeń korporacyjnych i motywacyjnych – 9,1 tysiąca, a targów – 0,9 tysiąca.
W zdecydowanej większości (86,6 proc.) wydarzeń brały udział grupy z Polski, zagraniczne były uczestnikami 13,5 procenta wydarzeń. Ponad jedną trzecią wydarzeń (37 proc.) organizowała branża handlowo-usługowa. 14,5 tysiąca wydarzeń (67 proc.) trwało jeden dzień, sześć tysięcy (28 proc.) – dwa lub trzy dni, a tysiąc (5 proc.) – od czterech do siedmiu dni.
– Dane te zbieraliśmy już po raz jedenasty, ale tym razem zmieniliśmy metodykę badań, gdyż braliśmy pod uwagę tylko spotkania, w których udział brało ponad 50 osób – mówiła Teresa Buczek, dyrektor Departamentu Strategii i Marketingu Polskiej Organizacji Turystycznej podczas panelu dotyczącego wartości rynku kongresów, który odbył pierwszego dnia Meetings Week Poland.
– Zebraliśmy dane z 11 miast. Nie porównujemy szczegółowych danych z tymi zebranym w latach poprzednich, z powodu innej metody liczenia, ale tendencje, jakie są widoczne, dotyczą coraz większej liczby wydarzeń. Wśród nich dominują kongresy i konferencje, targów jest wprawdzie najmniej, ale one mają największą frekwencję – dodała.
Spotkań i wydarzeń organizowanych przez podmioty rekomendowane przez POT, w których brało udział ponad 50 osób, w roku 2018 było 1194. Wśród nich 545 (46 proc.) były to wydarzenia korporacyjne i motywacyjne, 516 (43 proc.) – kongresy i konferencje, a 133 (11 proc.) – targi. Organizowały je głównie branże – humanistyczna (28 proc. wydarzeń), techniczna (24 proc.) i handlowo-usługowa (21 proc.).
Także w tej grupie większość (77 proc.) stanowiły wydarzenia, których uczestnicy byli z Polski. 57 procent wydarzeń trwało jeden dzień, od dwóch do trzech dni – 34 procent, a 9 procent – od 4 do 7 dni.
Uczestnicy panelu podkreślali wpływ rynku kongresów na inne dziedziny gospodarki.
– Sektor ten przysparza miastu czy regionowi konkretnych efektów w postaci wydatków osób przyjeżdżających, również wydatków okołoturystycznych, choćby na usługi towarzyszące – podkreślała Teresa Buczek. Dyrektor Departamentu Strategii i Marketingu POT wspomniała także o promocji miasta, organizatora eventu, które pojawia się w mediach.
Tomasz Zjawiony, prezes Regionalnej Izby Gospodarczej w Katowicach, organizator Europejskiego Kongresu MŚP, mówił o tym, jak bardzo zmieniły swój wizerunek Katowice, od kiedy powstało w tym mieście Międzynarodowe Centrum Kongresowe. – Rozwój przemysłu spotkań wpłynął na mieszkańców. Pojawili się inwestorzy,  powstały nowe miejsca pracy, bezrobocie w Katowicach utrzymuje się na poziomie 3,5 procenta – mówił.
Anna Wszelaczyńska, prezydent elekt Soroptimist International of Europe, organizator kongresu SIE 2021 w Krakowie, podkreślała, że Polska jest postrzegana jako kraj przyjazny i nowoczesny.  Wspomniała także o cywilizacyjno-społecznej roli kongresów oraz kuluarowych kontaktów nawiązywanych podczas ich trwania.
Paweł Rozen z Warszawskiej Organizacji Turystycznej mówił o transferze innowacji oraz kapitału wiedzy podczas kongresów oraz o promocji miast, która ma miejsce nawet wtedy, gdy nie uda się wygrać konkursu na określone wydarzenia (jak ostatnio w przypadku Kongresu Rotary International).
Pierwszy dzień Meetings Week Poland odbywał się pod hasłem – Poland Meetings Destination. W ramach spotkania odbywały się także panele dyskusyjne dotyczące partnerstwa i sponsoringu, synergii na rynku kongresów a także wpływu sztucznej inteligencji i automatyzacji na rynek spotkań.
Podczas rozpoczęcie pierwszego dnia Meetings Week Poland zapowiedziano premierę publikacji Stowarzyszenia Kongresy i Konferencje w Polsce pod tytułem „Kongresy  – elita przemysłu spotkań”, autorstwa Sławomira Wróblewskiego, której tysiąc egzemplarzy wydania drukowanego rozdanych zostanie ambasadorom kongresów. Publikację można także pobrać ze strony SKKP.
Wydarzenia w ramach Meetings Week Poland 2019 odbywały się od 20 do 22 marca 2019 roku w Centrum Konferencyjnym MsMarmaid w Warszawie.
Źródło meetingplanner.pl

2100 drzew i ponad 400 wolontariuszy do ich posadzenia – to finał tegorocznej akcji „e-faktura=wyższa kultura”, w ramach której pracownicy Grupy Raben z rodzinami i przedstawicielami Wielkopolskiego Parku Narodowego oraz fundacją Aeris Futuro realizują nasadzenia w imieniu klientów firmy. Tegoroczna akcja odbyła się w sobotę 23 marca 2019 r. nad jeziorem Chomęcickim w Wielkopolsce.

Akcja nasadzania drzew przez pracowników Raben z rodzinami, lokalną społeczność oraz fundację Aeris Futuro odbyła się już po raz szósty. Tym razem wolontariusze spotkali się w okolicach jeziora Chomęcickiego pod Poznaniem, aby posadzić 2100 różnorodnych drzew i krzewów, w tym owocowe i miododajne, stanowiące również wartość dodaną dla egzystującej na okolicznych terenach fauny. Sadzonki zneutralizują w ciągu całego cyklu życia 1575 ton CO². Jednak aspekt proklimatyczny to nie jedyny cel tych nasadzeń… Mają one również charakter integracyjny.

W tym roku ponad 100 pracowników firmy zabrało ze sobą swoje rodziny i znajomych, aby wspólnie sadzić drzewa, spędzić czas na świeżym powietrzu i przywitać wiosnę. Na uczestników czekała moc atrakcji: marsz edukacyjny po lesie, warsztaty z robienia domków dla ptaków pod okiem eksperta, warsztaty twórcze z eko-zabawek, a także wspólne ognisko i pieczenie kiełbasek.

– Bardzo się cieszę z przebiegu tegorocznej akcji. Wspaniale, gdy przestrzeń do integracji stanowi wspólne działanie – tym lepiej, gdy wolontariusze robią coś dobrego dla środowiska. Do tego możliwość budowania świadomości poszanowania środowisko naturalnego przez zabawę i udział w warsztatach lub marszu edukacyjnym. A to wszystko w imieniu klientów Grupy Raben – dzięki ich rezygnacji z papierowych faktur, mogliśmy wspólnie posadzić ponad 2000 drzew – powiedział Jakub Krzewina, CSR manager z Grupy Raben.

Sadzenie drzew to ukoronowanie offsetowego programu „e-faktura=wyższa kultura”, w ramach którego Grupa Raben stara się zachęcić do proekologicznej postawy i przekonać swoich klientów o wyższości e-faktur nad jej papierowymi odpowiednikami. Każda zgoda przejścia na e-fakturę to jedno posadzone drzewo w imieniu klienta. W 2018 roku aż 2100 firm zgodziło się zrezygnować z papierowych faktur na rzecz ich elektronicznej wersji, dlatego w sobotę, 23 marca 2019, pracownicy mogli posadzić w ich imieniu właśnie taką ilość drzew. Akcja nasadzania została przeprowadzona wspólnie z Wielkopolskim Parkiem Narodowym oraz fundacją Aeris Futuro.

– Był to dzień, który na trwałe zapisał się w naszych sercach – cudowna pogoda, świetna ekipa, praca z misją, extra zabawa. Wielkie uszanowanie dla Dyrektora Wielkopolskiego Parku Narodowego – Zbigniewa Sołtysińskiego, Prezesa Grupy Raben – Ewalda Rabena oraz Dyrektora Generalnego Raben Logistics Polska – Janusza Anioła za zaangażowanie i czynny udziałupodsumowuje sobotnią akcję Joanna Mieszkowicz, Prezes Fundacji Aeris Futuro.

Grupa Raben prowadzi nasadzanie drzew w ramach programu „e-faktura=wyższa kultura” od 2014 roku, w tym czasie łącznie udało się posadzić ponad 13 000 drzew.

www.raben-group.com

JK

Za niedopełnienie obowiązku informacyjnego Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych (UODO) nałożyła pierwszą karę w wysokości ponad 943 tys. zł.

– Administrator miał świadomość o ciążącym na nim obowiązku informacyjnym. Stąd decyzja o nałożeniu na ten podmiot kary w tej wysokości – podkreśliła Prezes UODO dr Edyta Bielak–Jomaa.

Bardzo wiele osób, których dane przetwarzała ukarana spółka, nie miało o tym pojęcia. Administrator ich o tym nie powiadomił. Tym samym odebrał im możliwość skorzystania z praw, jakie przysługują im na gruncie RODO, czyli ogólnego rozporządzenia o ochronie danych. Nie mogły więc one np. sprzeciwić się dalszemu przetwarzaniu ich danych, żądać ich sprostowania czy usunięcia. Prezes UODO uznała, że stwierdzone naruszenie ma poważny charakter, gdyż dotyczy podstawowych praw i wolności osób, których dane przetwarza spółka, jak również dotyczy jednej z podstawowych kwestii, jaką jest informacja o tym, że dane są przetwarzane. Nałożenie kary pieniężnej jest niezbędne, gdyż administrator nie przestrzega przepisów prawa.

Jak wyjaśniał Piotr Drobek, Dyrektor Zespołu Analiz i Strategii w UODO – Spółka nie dopełniała obowiązku informacyjnego w stosunku do ponad 6 mln osób.  Spośród około 90 tys. osób których spółka poinformowała o przetwarzaniu danych ponad 12 tys. wniosło sprzeciw wobec przetwarzania ich danych. Pokazuje to jak ważne jest prawidłowe spełnienie obowiązków informacyjnych dla realizacji uprawnień przysługujących nam zgodnie z RODO.  

Decyzja Prezes UODO dotyczyła postępowania związanego z działalnością spółki, która przetwarzała dane osób pozyskane ze źródeł publicznie dostępnych, m.in. z Centralnej Ewidencji i Informacji Działalności Gospodarczej (CEiDG), i przetwarzała je w celach zarobkowych. Organ weryfikował niedopełnienie obowiązku informacyjnego wobec osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą – przedsiębiorców, którzy aktualnie ją prowadzą bądź tę działalność zawiesili, jak i o tych, którzy prowadzili ją w przeszłości. Administrator spełnił obowiązek informacyjny, podając informacje wymagane przepisami art. 14 ust. 1-3 RODO jedynie wobec tych osób, do których miał adresy e-mail. W przypadku pozostałych osób tego nie zrobił – jak sam to wyjaśniał w toku postępowania – z uwagi na wysokie koszty takiej operacji. Dlatego jedynie na swojej stronie internetowej zamieścił klauzulę informacyjną.

W ocenie Prezes UODO takie działanie było niewystarczające – mając dane kontaktowe do poszczególnych osób powinien spełnić wobec nich obowiązek informacyjny, poinformować m.in. o: swoich danych, skąd ma dane tych osób, w jakim celu i jak długo zamierza je przetwarzać oraz o przysługujących osobom prawach na gruncie RODO.

Zdaniem Prezes UODO, przepisy nie nakładają na administratora obowiązku wysłania takiej korespondencji listem poleconym, co argumentowała spółka jako usprawiedliwienie niewykonania kosztownego obowiązku.

W niniejszej sprawie podmiot dysponował adresami korespondencyjnymi i numerami telefonów, a zatem mógł spełnić obowiązek informacyjny wobec osób, których dane przetwarza. Dlatego sprawę tę należy odróżniać od innej, rozstrzyganej przez GIODO kilka lat temu, kiedy inna spółka takimi adresami nie dysponowała.

Prezes UODO uznała, że naruszenie administratora miało charakter umyślny, ponieważ – jak ustalono w toku postepowania – spółka miała świadomość istnienia obowiązku podania stosownych informacji, jak i konieczności bezpośredniego informowania osób.

Wymierzając karę, organ wziął pod uwagę również fakt, że administrator nie podjął żadnych działań zmierzających do usunięcia naruszenia ani nie zadeklarował takiego zamiaru.

Źródło: materiał prasowy UODO

Personalizacja produktów kosmetycznych jest coraz chętniej wykorzystywanym przez producentów narzędziem sprzedażowym. Odchodzenie od standardów w celu dopasowania się do indywidualnych potrzeb i wymagań przestaje być modą i staje się realnym popytem na rynku.

Zdaniem Jamesa Wolfa, kierownika ds. marketingu globalnego Videojet Technologies, coraz więcej produktów kosmetycznych poddawanych będzie personalizacji z wykorzystaniem  internetu, urządzeń mobilnych, sztucznej inteligencji czy rzeczywistości rozszerzonej. Badanie przeprowadzone przez Deloitte[1] pokazało, że duża część respondentów jest skłonna poczekać dłużej i zapłacić więcej za  produkty dedykowane tylko dla nich. Wyniki ankiety potwierdzają, że rynek spersonalizowanych kosmetyków będzie znacząco rósł, w miarę jak producenci będą coraz mocniej starali się spełniać wyrafinowane potrzeby docelowych odbiorców. Takimi potrzebami są już zarówno konkretne produkty w postaci np. spersonalizowanych farb do włosów z indywidualną instrukcją obsługi, ale też usługi, jak obrazowanie wyglądu porów i zmarszczek za pomocą urządzenia podłączanego do smartfona i dobór  odpowiednich dla danej osoby kosmetyków do pielęgnacji.

Nadążanie z możliwościami

Opisywany popyt ma bezpośredni wpływ na pracę linii produkcyjnych. Zmiany  wprowadzane w zakresie wyboru podłoża, wymiarów czy znakowania mają bezpośrednie przełożenie na wydajność i przestoje maszyn. Te ostatnie mogą też być efektem błędów operatora w zakresie znakowania, z których nawet 70% jest spowodowanych przez człowieka. Skutecznym remedium jest zaawansowane oprogramowanie do kontroli jakości nadruków. Dzięki niemu odpowiedni kod jest drukowany we właściwym miejscu i na prawidłowym produkcie oraz opakowaniu. Oprogramowanie oferuje też  funkcję centralnego zarządzania informacjami i sterowania drukiem, co oznacza, że drukarki są zarządzane z poziomu centralnej bazy danych. Dzięki temu tworzenie nadruków i zarządzanie całym procesem  nie odbywa się już na hali produkcyjnej. Ogranicza to do minimum czas ustawiania maszyn drukujących podczas zmian produkcyjnych oraz interwencje operatorów, czego efektem jest zmniejszenie ryzyka błędu człowieka, nanoszenia poprawek i potencjalnych reklamacji.

Najnowsze pakiety oprogramowania mają również wbudowane kreatory, które umożliwiają producentom dostosowanie interfejsu drukarki, aby operatorzy widzieli tylko te opcje, których potrzebują. Systemy inspekcji chroniące przed błędami pomagają znacznie ograniczyć zakres koniecznej obsługi maszyny, a wbudowane instrukcje wideo krok po kroku wskazują operatorowi kolejne rutynowe zadania do wykonania. Takie rozwiązanie znacznie przyspiesza i jednocześnie upraszcza realizację zadań.

Właściwe rozwiązanie dostosowane do konkretnych potrzeb

W branży kosmetycznej marka i grafika na opakowaniu mają kluczowe znaczenie.  Jednak wymogi dotyczące umieszczenia niezbędnych i koniecznych informacji pozostawiają do dyspozycji prodcentów coraz mniej cennej powierzchni na opakowaniu. Aby zyskać więcej miejsca i ograniczyć do minimum  przestrzeń potrzebną do wydrukowania najistotniejszych danych, na rynku dostępnesą odpowiednie rozwiązania. Należą do nich  drukarki atramentowe do druku ciągłego (CIJ) przeznaczone dla niemal każdego typu i kształtu opakowania.  Umożliwiają one nanoszenie nawet pięciu wierszy tekstu, kodów liniowych i innych kodów kreskowych 2D metodą bezkontaktowego druku atramentowego. Z kolei systemy znakowania laserowego są często używane do nanoszenia nadruku na pudełkach kartonowych, tworzywach sztucznych, etykietach i tubkach. W przeciwieństwie do systemów CIJ nie wymagają one materiałów eksploatacyjnych, bowiem do trwałego oznaczania podłoża wykorzystują wiązkę światła podczerwonego, która usuwa warstwę materiału powierzchniowego. Następnym rozwiązaniem są drukarki termotransferowe (TTO), które doskonale nadają się do znakowania elastycznych folii, torebek i materiałów barierowych, coraz częściej wykorzystywanych w sektorze kosmetycznym. W tego typu drukarkach cyfrowo sterowane głowice drukujące precyzyjnie przenoszą tusz z taśmy bezpośrednio na opakowanie.
 James Wolf, podkreśla, że przy doborze systemu znakowania i kodowania warto szukać partnera, który specjalizuje się w tej dziedzinie. Wybór systemu nie spełniającego potrzeb producenta, może w efekcie doprowadzić do problemów, którychchce się uniknąć: przestoje, nanoszenie poprawek, zbędne odpady,  a w najgorszym przypadku konieczność wycofania produktu z rynku.

www.komucom.pl

JK

 

[1]https://www2.deloitte.com/content/dam/Deloitte/ch/Documents/consumer-business/ch-en-consumer-business-made-to-order-consumer-review.pdf

Colian, zgodnie z tradycją, z okazji Wielkanocy proponuje konsumentom specjalną, świąteczną ofertę. Wśród propozycji znalazły się edycje limitowane słodyczy marek Goplana i Solidarność, w tym unikalne figurki świąteczne oraz praliny w eleganckich puszkach w kształcie pisanki. Ofertę uzupełniają najbardziej lubiane słodycze firmy Colian w standardowej szacie graficznej.

Kupowanie wielkanocnych upominków staje się coraz bardziej powszechnym zwyczajem. Najchętniej wybierane z tej okazji podarunki to przede wszystkim słodycze, zwłaszcza te w mniej standardowej szacie graficznej. Colian wychodząc naprzeciw oczekiwaniom Polaków, na nadchodzące święta przygotował specjalną ofertę od marek Goplana i Solidarność. Znalazły się w niej edycje limitowane i dobrze znane słodycze.

Goplana – słodyczy WielkaMOC

Bestsellerowe Figurki świąteczne Goplana o smaku karmelowym w czekoladzie zyskały nową szatę graficzną. W tym roku te kultowe czekoladki tworzą kolekcję dziewięciu postaci z wizerunkami zajączka, baranka i kurczaczka. Edycję limitowaną od Goplany uzupełniają miętowe pastylki w czekoladzie oraz delikatne i chrupiące Jeżyki White Coconut w białej czekoladzie. 

Tradycyjnie słodkich świąt od Solidarności

W ofercie marki Solidarność na szczególną uwagę zasługują Pisanka Złota Wiśnia i Pisanka Złoty Adwokat z edycji limitowanej. To wypełnione pysznymi pralinami eleganckie puszki w kształcie pisanki – polskiej ikony Wielkanocy. Dopełnienie oferty stanowi bestseller Solidarności, praliny Śliwka Nałęczowska w pięknej puszce z ozdobną kokardą, która idealnie sprawdzi się w roli świątecznego upominku. 

Specjalną ofertę wielkanocną uzupełniają najchętniej wybierane słodycze obu marek: czekolady Goplana, ciastka Jeżyki, galaretki w czekoladzie Mella, cukierki Toffino oraz wyśmienite praliny marki Solidarność: Śliwka Nałęczowska, Złota Wiśnia w Likierze i Złoty Orzech. Atrakcyjnym urozmaiceniem oferty są także batoniki z nowej linii Goplana Break – pyszne kruche wafelki z delikatnym kremem w trzech smakach: orzechowym, karmelowym i karmelowo-kawowym.

Produkty z oferty wielkanocnej będą dostępne w tradycyjnym i nowoczesnym kanale dystrybucji od kwietnia, również na dedykowanych standach okazjonalnych.

JK