Czterech na pięciu klientów podejmuje decyzje zakupowe w sklepie – pokazują tegoroczne wyniki badań przeprowadzone przez firmę in-Store Media. I choć prawie co drugi klient przychodzi do sklepu z wcześniej przygotowaną listą zakupów, to i tak w czterech na pięć przypadków finalny wybór dokonywany jest bezpośrednio przed półką z towarem.
Badania pokazują jeszcze jeden, istotny z punktu widzenia marketerów aspekt. Głównymi źródłami informacji na temat produktów dostępnych w danym sklepie są dla nas: ekspozycja na półce sklepowej (69%), gazetki sieci handlowej (36%) i reklamy produktów widoczne na hali sprzedaży (31%). Co istotne, aż co trzeci badany potwierdza, że dopiero w sklepie dowiaduje się o nowościach produktowych (35%). Wedle większości respondentów dobrze dobrana reklama w sklepie przypomina klientom o konieczności kupna danego produktu (71%),
w przyjazny sposób dostarcza informację o produktach dostępnych w danym punkcie sprzedaży (71%), zachęca do kupna określonych produktów (75%) i zwiększa atrakcyjność marek w oczach klientów (69%)1. Liczby nie pozostawiają złudzeń – reklama w miejscu sprzedaży, jest, była i nic nie wskazuje by się to zmieniło – jednym z kluczowych narzędzi wpływania na decyzje zakupowe konsumentów.
Kup mnie teraz!
Należy pamiętać, że stuprocentową skuteczność jakiejkolwiek reklamy trudno dziś mierzyć. Musielibyśmy wykluczyć wszystkie pozostałe działania i elementy kampanii, ponieważ każde medium pełni inna rolę. – Reklama telewizyjna ma największy zasięg, materiały OOH informują, budują wizerunek, prasa sprawdza się jako element tzw. media mix, Internet to medium uzupełniające, ale, to materiały POS, jak zresztą potwierdzają badania, wpływają na ostateczną decyzję klienta o zakupie – mówi Ewa Studniarek z firmy POSperita.
Na skuteczną kampanię z wykorzystaniem POS składa się wiele czynników: projekt, miejsce prezentacji czy dopasowanie owego projektu do produktu czy usługi, które chcemy sprzedać. – Materiał POS ma jedną kluczową zaletę – jest na końcu drogi konsumenta, w sklepie. Ma wywołać ostateczny impuls do zakupu; zachęcić konkretną korzyścią. W świecie, gdzie każdego dnia atakują nas miliony nośników reklam i informacji, POS jest „focusem na realną sprzedaż”, a przecież każdej marce na tym finalnie najbardziej zależy. Tradycyjna reklama zachęca, informuje o produkcie, POS mówi „kup mnie tu i teraz, jutro może być za późno” – mówi Zbigniew Kokot, menadżer ds. projektów specjalnych w magazynach HOT MODA i PLAYBOY Polska.
Kampanie POS mogą zatem stanowić strategiczny element większych kampanii marketingowych. Mogą też sprawdzać się jako niezależne i w zasadzie jedyne narzędzie w przypadku jednorazowych akcji
tj. sezonowa wyprzedaż asortymentu. – Są skutecznym narzędziem w trudnym, konkurencyjnym środowisku sklepowym. POS-y umieszczane są w miejscu, gdzie produkt lub marka spotyka się ze swoim ostatecznym odbiorcą. Tu mogą pełnić różne funkcje – eksponować produkty, które są na wyciągnięcie ręki, przedstawiać ich zalety, zalety całej kolekcji (np. kosmetyków) lub informować o promocji, proponowanych rabatach, czy konkursach – dodaje Ewa Studniarek.
POS na topie
Co się sprawdza w strefie retail? Jak podkreśla Ewa Studniarek popularnym zabiegiem merchandisingowym są ciekawe zabudowy całych regałów lub końcówek regałów. Nie bez znaczenie jest druk wielkoformatowy i takie konstrukcje jak bramy reklamowe z elementami na dystansie, ustawiane na wejściu do sklepu, czy alejce, nakładki na sensomaty, human standy przycięte do kształtu czy ogromne naklejki na dużych powierzchniach. – Inne trendy, które możemy zaobserwować to np. ciekawe animacje wyświetlane za pomocą rzutnika na takich powierzchniach jak podłoga, podświetlane maty LED na półkach czy POS-y podłogowe tj. totemy, czy całe konstrukcje np. z tektury. To materiały z tektury są nie tylko ekonomiczne, ale umożliwiają przede wszystkim rotację, a co za tym idzie – zawsze aktualny przekaz i display dobrany pod konkretny produkt – wyjaśnia Ewa Studniarek.
Jednym z trendów, który niezmiennie cieszy się popularnością w marketingu (nie tylko w miejscu sprzedaży) jest personalizacja. Marki odzieżowe, technologiczne czy spożywcze oferują najróżniejsze formy dopasowania produktu i usługi do konsumenta. – Możemy wybrać swój nadruk na kurtce, wykonać grawer laserowy z imieniem na obudowie telefonu itd.
W przyszłości ta tendencja będzie pogłębiana; tak, aby konsument miał wrażenie, że produkt który nabywa jest stworzony specjalnie dla niego. Będziemy mogli stworzyć na miejscu własny model butów sportowych czy udać się na warsztaty „tworzenia” kremu najlepszego dla naszej cery – wyjaśnia Zbigniew Kokot. Wystarczy tylko spojrzeć na popularność kreatorów online umożliwiających personalizację obuwia takich graczy jak Nike, Adidas czy Converse, by zobaczyć, jak bardzo indywidualizm jest dziś w cenie. Zabiegi „szycia na miarę” dotyczą również prezentacji marki w miejscach sprzedaży. To m.in. zróżnicowane technologie druku dają możliwość wykonania tak dużych nakładów jak i krótszych, limitowanych serii materiałów POS. Dzięki temu nie musimy drukować na zapas i możemy precyzyjnie dotrzeć do wybranej grupy docelowej w danym czasie i przygotować optymalną kampanię w skali ogólnopolskiej, pod wybrany region lub miasto, konkretny format sklepu albo różne sieci sklepów dostosowując się do ich wytycznych. Bez ponoszenia dodatkowych kosztów.
Zdecydowanie jako ważny trend należy wskazać stosowanie contentu wideo, dźwięku czy po prostu tworzenia interakcji.
– Nie jest to oczywiście nowość, ale mam wrażenie, że technologia, która kiedyś była droga i przez to dość egzotyczna, teraz staje się po prostu dostępna i przez to częściej stosowana – wyjaśnia Łukasz Gumowski, partner kreatywny agencji PLEJ, zaznaczając, przy tym, że bardzo ważne w przypadku tego typu produkcji POS jest proces projektowania UX (user experience), czyli ogółu doświadczeń użytkowników, jakich doznaje podczas korzystania z produktu interaktywnego. – To nie jest już wydrukowany kawałek kaszerowanego papieru, tylko często skomplikowana aplikacja, pokazująca benefity produktowe, która musi być zaprojektowana jak każdy inny interfejs. Niestety, często zdarza mi się spotykać POS-y, które wykorzystują tę technologię, ale z powodu złej architektury informacji i źle zaprojektowanego UX są po prostu bezużyteczne – tłumaczy Łukasz Gumowski.
POS przyszłości
Chaos informacyjny, który towarzyszy nam każdego dnia, sprawia, że coraz trudniejsze staje się pozyskanie uwagi odbiorcy. Jesteśmy odporni na komunikaty reklamowe, szczególnie te tradycyjne, a rolą marketerów jest szukać nowych narzędzi, korzystać z nowych technologii i dawać „coś więcej”, niż tylko komunikat reklamowy. Jak podkreśla Ewa Studniarek, odpowiedzią mogą tu być materiały angażujące zmysły oraz wykorzystujące tzw. zintegrowane technologie. W celu wejścia w relację z klientem wystarczy aplikacja na telefon. – Tu warto pomyśleć jak wykorzystać już sprawdzone materiały POS, tj. np. klasyczne standy czy inne materiały POS przy inwestowaniu w nowe cyfrowe rozwiązania. Przy umiejętnym połączeniu klasyki z nowoczesnością można bowiem stworzyć fantastyczną kampanię marketingową, której koszty wcale nie muszą nadszarpnąć naszego budżetu – dodaje Ewa Studniarek. Już teraz nie są niczym nowym materiały i stoiska oddziałujące na więcej niż jeden zmysł. Martin Lindstrom, zajmujący się zagadnieniami brandingu i neuromarketingu twierdzi, że zastosowanie rozwiązania angażującego dwa zmysły powoduje wzrost lojalności względem marki o około 30%. Rozwiązanie, które angażuje trzy zmysły ma dawać już wzrost 70-procentowy.
Przyszłość rynku to także dalszy rozwój wykorzystania ekranów dotykowych. – Niedawno na targach IFA szczególną uwagę zwróciłem na ekrany przezroczyste, których jakość jest już dziś naprawdę dobra. Z powodzeniem można zacząć planować na przykład projektowanie witryn sklepowych czy wystawowych w oparciu o ich wykorzystanie, nie martwiąc się o to, że będą nieczytelne. Kolejna rzecz, która staje się coraz bardziej popularna szczególnie w USA to beacony (małe urządzenia komunikujące się ze smartfonami za pomocą złącz Bluetooth – przyp. red.) i ich nowe edycje. Są coraz dokładniejsze, dostały funkcje akcelerometrów, więc będą stanowiły świetny element projektowania UX w kontekście prezentacji wszelkich produktów – podsumowuje Łukasz Gumowski.
Jak widać, jest co robić. Wiele z wymienionych przykładów to nawet nie przyszłość, a już teraźniejszość. Warto szukać nowych rozwiązań, które w miejscu sprzedaży spełnią swoją rolę, bo współczesny konsument jest coraz bardziej wymagający.
Katarzyna Lipska-Konieczko
W fińskich sklepach spożywczych właśnie pojawiły się trzy wyroby mleczne z serii Valio Plus, których producentem jest fińska firma Valio. Do ich opakowań, wyprodukowanych przez Tetra Pak, zastosowano kartony Stora Enso.
Widniejąca na nich grafika nawiązuje do przyszłorocznych mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym Lahti 2017, których skandynawski koncern jest oficjalnym sponsorem. W związku z tym na bocznej ściance opakowania pojawiły się logotypy: zbliżającej się imprezy oraz Stora Enso jako jej partnera.
Do kampanii promującej trzy nowe produkty Valio Plus zaproszona została Kerttu Niskanen, jedna z najlepszych fińskich biegaczek narciarskich – m.in. medalistka olimpijska i mistrzostw świata. Od kilku lat jest ona twarzą reklamową firmy Valio. Na kartonach znajdują się jej wypowiedzi dotyczące tego, jak ważnym elementem zdrowej diety jest mleko oraz jak istotne jest jego picie w kontekście wykonywanych ćwiczeń sportowych oraz odpoczynku. Kerttu Niskanen potwierdza też oficjalnie swój planowany start w przyszłorocznych mistrzostwach świata w Lahti.
Valio Plus to – jak podkreśla producent – nie zwykłe mleko, ale produkt o wartości dodanej, wzmacniający kości i mięśnie. Zawiera o 50% więcej białka niż mleko standardowe, a ponadto jest bogate w wapń i witaminę D.
Motyw graficzny związany z mistrzostwami w Lahti będzie widoczny na kartonach Valio Plus aż do marca przyszłego roku. Impreza odbywać się będzie w dniach 22 lutego – 5 marca 2017.
JK
Drukarnia ViperPrint poszerza swoją ofertę aż o 24 różne formaty ulotek składanych. Nowe produkty znajdują liczne zastosowania w sektorze B2C.
Ulotki są falcowane lub bigowane, składane w okienko, harmonijkę i mapę, a także 3xC, 3xZ i na pół, w V. Mogą posłużyć nie tylko jako materiały stricte reklamowe, lecz także informacyjne. Doskonale sprawdzają się np. jako karty menu, mapki poglądowe czy minifoldery.

– Nasi klienci realizują rozmaite, często bardzo oryginalne projekty. Dlatego chcemy, by mieli szeroki wybór i mogli znaleźć u nas dokładnie to, czego potrzebują – mówi Kamila Labocha, dyrektor generalna ViperPrint.

Dodatkowym atutem drukarni są krótkie terminy realizacji. Ulotki można łatwo zamówić przez Internet, bez konieczności wizyty w drukarni. Przesyłka jest bezpłatna.
JK
Nagrodę w prestiżowej kategorii „Kampania” oraz wyróżnienie w podkategorii „Kampania Zintegrowana Digital” w konkursie Kreatura 2016 zdobył projekt „Akademia Smaku Bosch”. Pomysłodawcą oraz głównym realizatorem Akademii jest angencja INSIGNIA, która od lat współpracuje z firmą BSH.
W jubileuszowym 20. konkursie Kreatura jury przyznało 45 nominacji, 37 wyróżnień, 11 statuetek, grand prix i jedną nagrodę specjalną. Do konkursu napłynęło w sumie 137 zgłoszeń.
Celem, jaki stawiają przed sobą organizatorzy konkursu, jest wyróżnienie i docenienie dążenia do doskonałości w polskiej sztuce reklamowej. Prace oceniane są pod kątem oryginalności pomysłu oraz jakości jego wykonania.
W jury konkursu zasiadają przedstawiciele społeczności reklamowej, dyrektorzy kreatywni oraz reprezentanci organizacji świata reklamy i mediów.
Szczególnie dużo satysfakcji dał nam wszystkim fakt, że zwyciężyliśmy w ważnej i zawsze mocno obstawionej kategorii jak „Kampania”, pokonując bardzo silnych konkurentów. Do dla nas bardzo ważna nagroda, która pokazuje, że w branży technologicznej można zrobić tak kreatywny projekt, aby pokonać love brands – komentuje Tomasz Michalik, Business Development Director, agencja INSIGNIA.
Akademia Smaku to wielokanałowy projekt kulinarny, w skład którego wchodzą: serial kulinarny emitowany w TVP2, video warsztaty bogate w porady dla gotujących, serwis www.akademiasmaku.pl, będący osią komunikacyjną dla wszystkich działań, kulinarne spotkania w Centrum Domowych Inspiracji, podczas których uczestnicy gotują ze znanymi kucharzami, a także e-magazyny stanowiące kompendium wiedzy na temat kuchni.
Za pomysł, opracowanie strategii projektu, jego nadzór kreatywny oraz kompleksową obsługę odpowiada agencja INSIGNIA.
MW
Do grona rzeczy pewnych, oprócz śmierci i podatków, dołączyła zmiana, która jest dzisiaj czymś stałym. Można odnieść wrażenie, że marketerzy biorą udział w szalonym wyścigu bez mety, w którym muszą nadążać za pojawiającymi się trendami i narzędziami marketingowymi. Stąd tegoroczna edycja badania dotyczy nowej roli marketingu, a zwłaszcza sprawdzenia poziomu cyfryzacji polskich marketerów i tempa przyswajania przez nich innowacji.
Wydawać by się mogło, że zdobywanie wiedzy dotyczącej nowych trendów jest dziś prostsze niż kiedykolwiek wcześniej. Mnóstwo darmowej wiedzy znajduje się w internecie. Ilość treści dotyczących nowych trendów jest astronomiczna, a przeróżne spotkania branżowe propagują coraz to nowsze narzędzia marketingowe. Jesteśmy wprost atakowani informacjami o trendach. – Nadmiar informacji o nowościach staje się jednak coraz bardziej przytłaczający i na pierwszy rzut oka trudno odróżnić buzzword od narzędzia, które może przynieść wzrost organizacji. Postanowiliśmy sprawdzić, jak jest naprawdę – mówi Marta Górazda, Strategic Planner w Mind Progress Group, koordynatorka badania. – Wzięliśmy w tym roku na warsztat kilkanaście narzędzi marketingowych, które w ostatnim czasie przeżywały swoisty boom. W branżowych mediach i na konferencjach były odmieniane przez wszystkie przypadki i można było odnieść wrażenie, że znajdowały się na ustach wszystkich. Szczególną uwagę poświęciliśmy ich wykorzystaniu przez małe, średnie i duże polskie przedsiębiorstwa – zaznacza Górazda.
Jak te nowe narzędzia traktują polscy marketerzy? Wyniki badania pokazują, że do wielu z nich podchodzą z ostrożnością. Niektóre z nowych narzędzi nie są im nawet znane lub w ogóle ich nie interesują. – W obszarze stosowanych narzędzi komunikacji digital marketingu wciąż na czele znajduje się własna strona internetowa – jej posiadanie zadeklarowało ponad 93% respondentów – wskazuje Jacek Kotarbiński. – Kolejnymi działaniami cyfrowymi wskazywanymi w tym zakresie są: e-mail marketing (56%), social media (48,8%) czy SEO+SEM (45,5%). Marketerzy najlepiej znają pojęcia e-mail marketingu, social mediów czy wideo marketingu, natomiast o wiele trudniej z pojęciami, które pojawiły się w ciągu ostatnich kilku lat: growth hacking, proximity marketing, programmatic czy gamifikacji (grywalizacji) w internecie – dodaje Kotarbiński.
Raport stanowi także odpowiedź na to, jaki jest portret nowoczesnego marketera – jakie kompetencje musi rozwijać, by nadążyć za zmianami. W badaniu poznaliśmy również opinie respondentów na temat tego, które trendy będą miały znaczący wpływ na rozwój marketingu w niedalekiej przyszłości. Uczestnicy badania także podchodzą do nich z dystansem i obserwują, jak z ich wdrożeniem radzą sobie inni. Upewniają się, czy warto w nie inwestować. Dojrzałymi trendami są dziś content marketing i wideo marketing, tych dopiero wchodzących jest o wiele więcej. Według Roberta Hibnera, Dyrektora departamentu Kanałów Elektronicznych w mBank S.A. obecny stan rzeczy zmieni się dopiero wtedy, gdy w branży zacznie pojawiać się coraz większa liczba specjalistów młodego pokolenia, która wyrosła w trakcie lub po rewolucji internetowej i mobilnej. – Ludzie ci mają zupełnie inne spojrzenie na świat i więcej zrozumienia dla nowych technologii, dlatego ich decyzje i działania na pewno będą odważniejsze – zaznacza Hibner.
Raport: Nowa rola marketingu jest efektem badań opracowanych wspólnie przez agencję Mind Progress Group i Instytut badawczy IPC. Pierwszą część publikacji poświęcono na analizę zgromadzonych danych, przedstawienie statystyk związanych z różnymi zagadnieniami skupionymi wokół marketingu oraz komentarze zaproszonych specjalistów. Druga część raportu stanowi zbiór merytorycznych opracowań dotyczących różnych zagadnień z obszaru komunikacji marketingowej, odnoszących się do motywu przewodniego publikacji. Wśród autorów ponad 20 tekstów poświęconych nowej roli marketingu znaleźli się tacy specjaliści jak: Paweł Tkaczyk, Piotr Bucki, Jacek Kotarbiński, Tomasz Sulewski (3M), Marek Gonsior (Agata S.A), Robert Hibner (mBank) czy Michał Bonarowski i Anna Iller (Allegro.pl).
MW
Przestrzeń sprzedaży, bez wątpienia, niezwykle atrakcyjna reklamowo, narzuca na reklamodawców pewnie ograniczenia. Tam, gdzie mamy do dyspozycji ograniczoną powierzchnię do prezentacji, narzucony krótki czas na montaż i demontaż oraz inne wymogi sfery retail, ze wsparciem przychodzą szybkie i mobilne materiały POS, których montaż zajmuje kilka minut.
Mówiąc o ekspresowych materiałach reklamowych warto zacząć od odpowiedniego ich zdefiniowania, bo materiał POS, który ma być szybki w montażu nie musi ograniczać się do niewielkich gabarytów czy jednego materiału wykonania. – Ekspres POS to dodatkowe narzędzie pracy handlowca, które powinno być łatwe do transportowania czyli mobilne, lekkie i proste w obsłudze, najlepiej bez użycia narzędzi – mówi Dariusz Kajma, konstruktor-technolog w DAGO-Display.
Konstrukcja musi być zatem prosta, bez zbędnych elementów czy delikatnych części wymagających dobrego zabezpieczenia. – Ekspresowe POS z łatwością mieszczą się w bagażniku przedstawiciela handlowego, w liczbie co najmniej kilku czy kilkunastu sztuk i są na tyle lekkie, że bez trudu jest on w stanie przenieść je z samochodu do sklepu – dodaje Robert Lis, Kierownik ds. Marketingu w DS Smith Packaging. – Pracując jako brand manager w kilku firmach FMCG, widziałem ile problemów sprawiają handlowcom skomplikowane, co nie zawsze oznacza duże, konstrukcje, np. ze względu na połączenie kreatywnej konstrukcji o nietypowych gabarytach z delikatnym i wrażliwym na zarysowania materiałem, jakim jest pleksi. W okresach sezonowych promocji takie konstrukcje paraliżowały pracę handlowców czy merchandiserów – podkreśla Robert Lis. Już na etapie kreacji należy zatem myśleć o wygodzie i prostocie obsługi takich materiałów. Przedstawiciele handlowi mają „napięty” kalendarz i bardzo ograniczony czas wizyty w punkcie sprzedaży, dlatego należy projektować POS-y jak najbardziej ułatwiające pracę w terenie. – Ekspresowy POS to przede wszystkim taki, który nie wymaga specjalistycznego montażu. Najlepiej, by był gotowym materiałem, który wystarczy wyjąć z opakowania zabezpieczającego i postawić w odpowiednim miejscu. Niezależnie od wielkości, musi być dobrze przemyślany – od konstrukcji zaczynając, na sposobie pakowania i systemie mocowań kończąc – mówi Katarzyna Gantz, Account Manager w filmie Columbit.
Zgadza się z tym Piotr Niedziela, Production Manager w Focus Media Group, podkreślając, że przy wykorzystaniu specjalnych mechanizmów prostego i szybkiego rozkładania, ograniczamy ryzyko uszkodzenia ekspozycji podczas montażu i ułatwiamy pracę osobom za to odpowiedzialnym. Nawet niedoświadczony użytkownik może w dosłownie kilka chwil rozstawić ekspozytor w wybranym miejscu.
Mile widziane są w takich ekspozytorach wszystkie mechanizmy na zawiasach, nasuwane, przykręcane na imadełkach, skręcane śrubami motylkowymi, nakładane, doklejane i zaczepiane jeden o drugi. – W tym względzie ważny jest również aspekt wagi ekspozytora – preferowane są rozwiązania, które nadają się do przeniesienia i złożenia przez jedną osobę. Nakłada to na nas, producentów, spore wyzwania, zważywszy na fakt, iż musimy zadbać również o aspekt trwałości i bezpieczeństwa użytkowania. W przypadku mniejszych form – np. przykasowych lub naladowych, często wykorzystujemy drobne, sprytne elementy montażowe: przyssawki, taśmy rzepowe, nity, śruby plastikowe, systemy „wklikiwane” itp. – dodaje Magdalena Ciszewska, Marketing Manager w firmie Artplex.
POS dobrze wpasowany
Gdzie szczególnie przyda się ekspresowy materiał POS? – Wszędzie tam, gdzie nie ma czasu i możliwości, aby montaż i demontaż odbywał się z wykorzystaniem specjalnych ekip lub narzędzi czy środków transportu, a także tam, gdzie wyznaczono stosunkowo krótki czas życia ekspozytora. Jeśli przedstawiciel handlowy ma do odwiedzenia codziennie kilkanaście punktów, nie może spędzać w każdym z nich zbyt wiele czasu. Musi sprawnie odbyć zaplanowaną trasę – odpowiada Magdalena Ciszewska.
Ekspresowe POS-y to również mniejsze konstrukcje, które nadają się do niewielkich przestrzeni. – Są łatwe do złożenia, więc idealnie pasują do impulsowych ekspozycji, np. ustawiania chipsów obok piwa itd. Tego typu standy wybiera się m. in. w takich sytuacjach jak duża liczba eventów w kalendarzu promocji, dystrybucja produktów w kanale tradycyjnym, obsługiwanym często bezpośrednio przez handlowców, dystrybucja w sklepach typu convenience czy na stacjach benzynowych, gdzie przestrzeń jest ograniczona – dodaje Robert Lis.
Jaki materiał?
Do produkcji „szybkich” POS najbardziej popularne są materiały tekturowe, charakteryzujące się niższymi cenami oraz krótkim czasem produkcji. Karton jest wygodny, lekki i łatwo się składa. Jego wadą jest natomiast stosunkowo krótka żywotność. Można też stworzyć ekspresowy POS z innych materiałów, jak sklejka czy tworzywo sztuczne, trzeba jednak przy tym pamiętać, że w takim przypadku zwiększymy wagę ekspozytora. – Wykorzystanie odpowiednich surowców, takich jak np. tektura falista, pozwala zatowarować półki POS-ów ciężkimi produktami, np. alkoholami lub innymi napojami. Odbiegając trochę od definicji POS-ów ekspresowych można powiedzieć, że obecnie także ekspozycje stricte permanentne, charakteryzujące się wysoką jakością oraz długim okresem „żywotności” nabierają charakteru ekspresowego. Klienci coraz częściej oczekują, aby w materiałach tego typu można było w szybki i łatwy sposób zmieniać grafiki lub cały charakter ekspozycji – mówi Piotr Niedziela. POS może być zatem ekspresowy, czyli szybki w instalacji, niezależnie od surowca czy standardu wykonania. – Produkowaliśmy bardzo wiele POS-ów kartonowych i permanentnych, które wystarczyło wyjąć z opakowania i postawić na miejscu, by spełniały swoją rolę. Istotą jest przemyślenie konstrukcji i sposobu pakowania, bo to ma bezpośredni wpływ na łatwość instalacji i trwałość realizacji – dodaje Katarzyna Gantz.
POS to każdorazowo wizytówka firmy i produktu, niezależnie więc czy tworzymy wielkie wyspy handlowe, czy lekką konstrukcję lub mały stand, wymóg jakości jest niezaprzeczalny. Jakość może być przez klientów różnie pojmowana – dla niektórych liczą się bardziej względy estetyczne, dla innych trwałość. Wszystko zależy od przeznaczenia ekspozytorów, marki czy samego produktu. – Dobrze sprecyzowane przez klienta wytyczne dają duże pole do popisu w ramach uzgodnionego budżetu. Projekt musi być odpowiednio zbalansowany, z jednej strony musi spełnić oczekiwania klienta, a z drugiej, zagwarantować bezpieczeństwo użytkowania. Dlatego ważna jest wiedza, w jakich warunkach docelowo będzie przebiegać ekspozycja, np. temperatura otoczenia, wilgotność powietrza, miejsce rozstawienia (po stronie sprzedawcy lub na przykład w alejce sklepowej) itp. Na tej podstawie doradzamy i dobieramy wspólnie z klientami materiały i mechanizmy. Dobrze sprecyzowane zapytanie na wejściu gwarantuje sensowne rozwiązanie na wyjściu – tłumaczy Magdalena Ciszewska.
Oceniając jakość ekspozytora, należy zwrócić uwagę nie tylko na jego konstrukcję, ale także na jakość druku. – Dzięki wysokiej jakości drukowi cyfrowemu, na realizację zamówienia czekamy zaledwie kilka dni, zatem pojęcie „ekspresowy” tyczy się nie tylko czasu obsługi, ale i czasu produkcji. Druk cyfrowy nie odbiega już jakościowo od offsetowego, a jest dobrą alternatywą przy krótkich i częstych promocyjnych akcjach marketingowych – dodaje Piotr Niedziela.
Ekspresowy POS to zatem taki, który pozwala oszczędzić czas, a co za tym idzie – pieniądze. Przemyślana konstrukcja już na etapie projektu pozwala ograniczyć koszty związane z logistyką oraz ułatwić handlowcom pracę w terenie. Bardzo istotną cechą są także gabaryty POS-a. Im bardziej przemyślany system składania, tym więcej ekspozytorów można jednorazowo przewieźć do punktów sprzedaży. Przy tym wszystkim nie wolno zapominać o estetyce i jakości wykonania, która przyciąga wzrok klienta.
Katarzyna Lipska-Konieczko
Coca-Cola wchodzi w kulminacyjną fazę kampanii świątecznej „Podaruj radość”. Z tej okazji przygotowała dla swoich konsumentów muzyczną niespodziankę. To będzie prawdziwa gratka, zarówno dla młodszych, jak i starszych fanów mocnego brzmienia. W tym roku bowiem autorską interpretacją kultowego przeboju Coca-Cola „Coraz bliżej Święta” zajął się skład Oberschlesien pochodzący z Górnego Śląska. Dziś swoją premierę ma klip zespołu, prezentujący nowoczesnym językiem wizualnym zakorzenienie mieszkańców Śląska w bogatej tradycji i kultywowanie zwyczajów świątecznych regionu.
Utwór „Coraz bliżej Święta” jest polską wersją piosenki „Wonderful Dream” wykonywanej przez amerykańską wokalistkę Melanie Thornton. Utwór ten od lat wykorzystywany jest w reklamach świątecznych marki Coca-Cola. Po wcześniejsze polskie wersje przeboju sięgali m.in. Kasia Kowalska, Ania Szarmach, czy Margaret w towarzystwie finalistów programu The Voice of Poland. W tym roku interpretacyjnego zadania podjęli się członkowie zespołu Oberschlesien.
Zespół Oberschlesien zasłynął w 2012 roku jako finalista programu muzycznego Must Be The Music. Proponują mocne, nowoczesne brzmienie z elektronicznymi smaczkami oraz pisane w śląskiej gwarze, dosadne i jednocześnie oszczędne. Teksty Michała Stawińskiego (czasem śpiewane, czasem melorecytowane) znacznie wyróżniają zespół na polskiej scenie muzycznej. Ponad 300 zagranych koncertów, wypełnione kluby doskonale świadczą o stale rosnącej popularności zespołu. W dorobku składu znajdują się dwa albumy studyjne a już niebawem premiera DVD/CD Oberschlesien & orkiestry Adam Sztaby symfonicznie.
W 2017 muzycy planują wydanie kolejnego krążka „Oberschlesien III”. W najbliższym czasie oczekiwany pierwszy singiel zapowiadający wydawnictwo. Wiosną 2016 roku wykrystalizował się skład Oberschlesien: Michał Stawiński – wokal, Marcel Różanka – perkusja, Łukasz Sztaba – klawisze, Wojtek Jasielski – gitara basowa, Tomasz Andrzejewski – gitara elektryczna, Adam Jurczyński – gitara elektryczna.
Muzycy podkreślają, że pokazują Śląsk w nowoczesnej odsłonie. Stali się muzycznymi Ambasadorami Śląska – nawiązują do śląskich tradycji w nowatorskim przekazie.
Ponieważ to właśnie Śląsk otwiera tegoroczną świąteczną trasę Coca-Cola, a w Katowicach odbędzie się pierwszy duży event z udziałem świątecznych ciężarówek Coca-Cola (3 grudnia), dlatego do współpracy postanowiliśmy zaprosić zespół, który jest silnie kojarzony z tym regionem – powiedziałWojciech Dubasiewicz, kierownik marki Coca-Cola w Coca-Cola Poland Services.Oddajemy naszym fanom piosenkę „Coraz bliżej Święta” w zaskakującej interpretacji. Wierzymy, że podbije serca nie tylko mieszkańców Śląska, ale wszystkich Polaków – dodaje.

Obok premierowego przeboju i klipu Oberschlesien Coca-Cola przygotowała dla mieszkańców Śląska wyjątkową, profilowaną komunikację. Ogólnopolski spot reklamowy zyskał w związku z tym narrację w gwarze śląskiej, podobnie jak materiały OOH i reklamy wielkoformatowe, życzące m.in. Gryfnych Świont.
Piosenka świąteczna w wykonaniu Oberschlesien – to było wyzwanie! Z wielką starannością dobieraliśmy każdy dźwięk i słowo. Musieliśmy, zarówno w dźwięku, jaki obrazku, połączyć dwa pozornie odległe światy – industrial metal i atmosferę świąt Bożego Narodzenia. Jestem przekonany, że się udało, jesteśmy bardzo zadowoleni. Scenariusz do klipu wymyślił nasz wydawca Sławek Pietrzak i w doskonały sposób połączył moc zespołu ze świątecznym klimatem. Bardzo nam zależało na pokazaniu charakterystycznych miejsc naszego regionu, mamy więc tradycje: kopalnię Wieczorek, są zdjęcia kręcone na przepięknym osiedlu górniczym Nikiszowiec ale pokazujemy też nowoczesną architekturę Śląska – katowicki Spodek i okolice ronda – Centrum Kongresowe, nowa siedziba NOSPR, widoczny jest Pomnik Powstańców Śląskich. Scena z Babcią, którą przeprowadzam przez pasy i wprowadzam do familoku, a Babcia zaprasza mnie do domu – oddaje nasz śląski, wielki szacunek do osób starszych, poszanowanie rodziny, gościnności i tradycji regionu –mówi Michał Stawiński, wokalista zespołu.

Scenariusz do teledysku opracował Sławomir Pietrzak, reżyseria – Paweł Grabowski (WOW Pictures), produkcja – Jacek Kowalski (WOW Pictures). Za aranżację utworu odpowiada Łukasz Sztaba, producentem są Tomasz Rożek oraz Łukasz Sztaba.
„Coraz bliżej Święta” w wykonaniu Oberschlesien:
[youtube=”CCgaD5bubyM”]
MW
Firma Synergic dla Agata promuje otwarcie największego salonu przy ul. Toruńskiej w Warszawie. W kampanii wykorzystano innowacyjną formę, jaką jest druk soczewkowy.
Ściany przejścia podziemnego pod skrzyżowaniem al. Jerozolimskich i ul. Marszałkowskiej zostały oklejone folią lentikularną. Zmieniające się dzięki niej obrazy, prezentują w niekonwencjonalny sposób bogatą ofertę nowo otwartego salonu meblowego.
– Metoda druku jaką zastosowaliśmy w tej kampanii pozwala na uzyskiwanie trójwymiarowych czy wręcz animowanych obrazów na płaskiej powierzchni. Atutem jest to, iż do oglądania zachodzących zmian nie potrzeba żadnych dodatkowych akcesoriów. Możliwe jest też uzyskiwanie efektu morfingu, czyli płynnego przejścia jednego obrazu w drugi. Otrzymuje się go dzięki odpowiedniemu zadrukowi folii soczewkowej – komentuje Piotr Gajek, prezes Synergic.
Technikę druku soczewkowego wykorzystuje się do produkcji kartek pocztowych, okładek książek i czasopism, opakowań, naklejek, podkładek pod myszki komputerowe, puzzli i innych przedmiotów. Do tej pory nie była to technologia powszechnie wykorzystywana w kampaniach reklamowych, dlatego ta realizowana dla marki Agata cieszy się tak dużym zainteresowaniem i skutecznie przyciąga uwagę konsumentów.
Nietypowe reklamy będą eksponowane do końca listopada 2016r. Koncepcję wykorzystania folii soczewkowej oraz kreację przygotował dział marketingu Agata S.A., a za kompleksową realizację kampanii odpowiada spółka Synergic.
[youtube=”mUq0BKeFlwc”]
JK
Jeśli czytasz ten tekst online, najprawdopodobniej w sąsiedniej zakładce masz otwartą witrynę sklepu internetowego lub platformy aukcyjnej. Zgadłem? Miałem duże szanse – z badań wynika bowiem, że kupujemy w sieci coraz chętniej. Blisko połowa e-klientów robi to „kilka razy w miesiącu lub częściej”[1], a sprzedaż internetowa stanowi już prawie 4% całości polskiego handlu[2]. Będzie jeszcze lepiej, gdy sklepy internetowe w pełni wykorzystają swój potencjał w czterech bardzo ważnych dla klientów obszarach.
1. Mobile.
Jeszcze niedawno smartfony były w naszych rękach ekstrawaganckim gadżetem, a dziś stanowią niezbędny przedmiot codziennego użytku. Najbardziej zaskakuje jednak fakt, jak szybko przekonaliśmy się do zakupów na tych urządzeniach. Tylko w ciągu roku wskaźnik kupujących za pomocą smartfona wzrósł z 21 do 41% – wynika z raportu Ceneo. W kontekście takiego wyniku, nie dziwią wyliczenia Polskiej Izby Handlu, wg których Polska może stać się liderem zakupów mobilnych w Europie już w 2018 r.[3]
Jednak aby potencjał m-commerce się urzeczywistnił, sprzedawcy muszą wyeliminować bariery, z którymi boryka się bardzo wielu klientów mobilnych. 57% uczestników badania przeprowadzonego na zlecenie NeoClick[4] przyznaje, że zdarza im się rezygnować z transakcji z powodu niewygodnego wypełniania formularzy, a 51% za największą barierę w zakupach na smartfonie lub tablecie wskazało nieprzystosowanie stron e-sklepów do tego typu urządzeń. Trochę mniej, bo 35% badanych przyznało, że ma problemy z dokonaniem płatności za ich pomocą. Jednocześnie 31% zadeklarowało, że kupowałoby częściej, gdyby transakcję można było zamknąć 1-2 kliknięciami.
Zaadresowanie trudności w kupowaniu na urządzeniach mobilnych wydaje się zatem jednym z kluczowych czynników, mogących zwiększyć konwersję na urządzeniach, które wymyślono przecież po to, aby były dla użytkownika wygodne w użyciu i dostępne zawsze pod ręką. Ale to nie jedyny dobry powód – otwarcie na zakupy mobilne przysporzy e-sklepom korzyści dzięki zjawisku, który opisałem w kolejnym punkcie.
2. Zakupy impulsywne.
W samej tylko Wielkiej Brytanii zakupy impulsywne (spontaniczne, nieplanowane) w sklepach tradycyjnych to rynek o wartości prawie 22 mld funtów rocznie[5]. W e-commerce przez wiele lat taki wynik był nieosiągalny – głównie ze względu na mniej “spontaniczny” charakter procesu zakupowego, w czasie którego klient musi się zarejestrować w e-sklepie, wypełniać formularze i dokonywać płatności, nierzadko i studząc swój zapał i w konsekwencji rezygnując z zakupów.
Problem ten, choć wciąż występuje, coraz bardziej zanika – m. in. dzięki smartfonom oraz skracaniu ścieżki zakupowej. W raporcie z 2015 r. Google wprowadziło do szerszego obiegu termin „mikro-momenty”, określający sytuacje w życiu e-klienta, gdy w wyniku nagłej potrzeby lub impulsu potrzebuje jak najszybciej odnaleźć w sieci konkretny produkt lub informację[6]. Zachowanie klienta najłatwiej zdefiniować wówczas przez hasła: „chcę to mieć”, “chcę to kupić”.
Umiejętność dotarcia do klientów w chwili, gdy takie momenty nastąpią, będzie dla e-sklepów wyzwaniem, ale jeśli już zostanie ono pokonane – z pewnością przełoży się to na wskaźniki konwersji i wyniki sprzedaży.
3. Logistyka.
Jeśli możemy mówić o niezmiennym elemencie w tak dynamicznej branży, jaką jest e-commerce w Polsce, to z pewnością byłby nią stosunek kupujących do kosztów dostawy. Wszystkie wartościowe raporty i badania są pod tym względem wyjątkowo zgodne – klienci chcą płacić za dostawę mało albo w ogóle.
Raport „E-commerce w Polsce 2016. Gemius dla E-commerce Polska” wskazuje, że dla 62% kupujących niskie koszty dostawy są czynnikiem motywującym do częstszego robienia zakupów przez Internet. Z kolei w badaniu Ceneo na pytanie “Na co zwracasz uwagę podczas zakupów internetowych” aż 71% respondentów wybrało odpowiedź „koszty dostawy”. Był to drugi najpopularniejszy wybór, zaraz po “cenie produktu”.
Podobne wyniki przyniosły badania NeoClick – darwa lub tania wysyłka została uznana za „zdecydowanie ważny” czynnik przy wyborze e-sklepu przez 66% uczestników, a kolejne 27% określiło go jako „raczej ważny”.
Z badania tego płynie inny ciekawy wniosek dotyczący logistyki. Nie wystarczy bowiem, aby koszty dostawy były niskie. Klienci (aż 92%!) chcieliby, aby były one dogodne, tj. odpowiadały ich potrzebom i stylowi życia. Dobry e-sklep powinien zatem pomyśleć o wprowadzeniu pełnego wachlarza opcji wysyłki swoich produktów i mieć w swojej ofercie zarówno usługi kurierskie, jaki i listy polecone czy punkty click & collect.
4. Płatności.
W badaniu Gemiusa z 2016 r. aż 55% uczestników przyznało, że dostępność różnych form płatności zachęca ich do dokonywania częstszych zakupów przez Internet. Bardzo zbliżone wyniki przyniosły badania NeoClick, w których 54% respondentów uznało “dogodne formy płatności” za “zdecydowanie ważny” czynnik wyboru e-sklepu.
Owa „dogodność” sprowadza się do możliwości wyboru. Jak się okazuje, Polacy mają bowiem dość zróżnicowane podejście i opinie na temat określonych form płatności. Głównym kryterium jest tu bezpieczeństwo – choć 76% polskich klientów uważa płatność kartą za bezpieczną, to wciąż istnieje dość duży odsetek osób, które obawiają się korzystania z tego rozwiązania. Powodem jest oczywiście niechęć do przekazywania wrażliwych danych nieznanym podmiotom.
Kluczem do pokonania tej bariery jest z pewnością edukacja i tworzenie narzędzi zwiększających bezpieczeństwo transakcji w e-sklepach. Warto także, aby sprzedawcy zadbali o odpowiednie certyfikaty (np Trusted Shops), które dla świadomych konsumentów są wyznacznikiem wysokiego poziomu bezpieczeństwa.
Jak można zauważyć, analizując wyniki przytoczonych wyżej badań, Klienci, chętnie dzielą się swoimi doświadczeniem i spostrzeżeniami odnośnie e-zakupów. Zrozumienie ich potrzeb – zarówno racjonalnych (wygoda kupowania, niskie ceny dostawy, bezpieczeństwo płatności), jak i nieuświadomionych, wynikających z analizy ich zachowań (szybka ścieżka zakupowa, wykorzystanie mikromomentów) to klucz do dalszego rozwoju branży e-commerce.
Końcowym efektem tego rozwoju będzie moment, na który czeka wielu marketerów – przekroczenie przez handel internetowy progu 50% wartości całego handlu. Jak myślisz, kiedy on nastąpi?
Maciej Padjas, NeoClik.io
O Autorze:
Maciej Padjas – CMO w NeoClick.io. Współtwórca nowoczesnego systemu łączącego e-płatności z logistyką w jednym wygodnym narzędziu przeznaczonym dla branży e-commerce.
[1] Źródło: E-zakupy 2016, raport Ceneo we współpracy z TNS Polska, do pobrania: http://dlasklepow.ceneo.pl/wp-content/uploads/2016/10/raport_e_zakupy_2016.pdf
[2] Źródło: Online Retailing: Britain, Europe, US and Canada 2016, badanie Centre for Retail Research, http://www.retailresearch.org/onlineretailing.php
[3] Źródło: Biuletyn Polskiej Izby Handlu, maj 2016.http://www.dlahandlu.pl/handel-wielkopowierzchniowy/wiadomosci/wartosc-rynku-m-commerce-w-polsce-wynosi-2-5-mld-zl,51564.html
[4] Źródło: Badania przeprowadzone przez evl.pl na zlecenie NeoClick na 7000 kupujących w polskich e-sklepach, 2016.
[6] Micro-Moments: Your Guide to Winning the Shift to Mobile, raport Google z września 2015 r. Do pobrania pod adresem:https://think.storage.googleapis.com/images/micromoments-guide-to-winning-shift-to-mobile-download.pdf
Smurfit Kappa Polska pokonała konkurentów zdobywając dwie nagrody w najbardziej prestiżowym i cenionym na całym świecie konkursie Red Dot Award w kategorii „Communication Design”.
Wśród niemal 17 000 zgłoszeń z 46 państw, projekty Smurfit Kappa wyróżniały się innowacyjnym i zarazem przełomowym wzornictwem. Wśród poprzednich zwycięzców znajdowały się takie marki jak Apple, Samsung czy Phillips.
Zespół Smurfit Kappa Polska z myślą o miłośnikach zwierząt domowych stworzył opakowanie do transportu dla kotów. Projekt FILEMON – to rozwiązanie tanie i wygodne. Może służyć zarówno jako produkt wielokrotnego użytku dla osób prywatnych, jak i za jednorazowe rozwiązanie w lecznicach i schroniskach dla zwierząt. Transporter to także rozwiązanie przyjazne środowisku. Wykonany z szarej tektury z delikatnym, czarnym nadrukiem jest łatwy i bezpieczny w utylizacji.
Drugim zwycięzcą z Polski był „SoFruBox®”. Jest to system opakowań opracowany wspólnie z firmą SoFruPak® pozwalający na bezpieczny i ekonomiczny transport owoców z gospodarstw rolnych do punktu sprzedaży. Rozwiązanie to spełnia oczekiwania logistyczne, technologiczne oraz wizualno-reklamowe. Estetyczna wizualnie prezentacja owoców zachęca konsumenta do kupna, a producentom umożliwia budowanie wizerunku swojej marki i wyróżnienie się na rynku owocowym.

Każdy z wymienionych wyżej produktów uhonorowano nagrodą Red Dot Award za innowacyjny projekt, zastosowanie materiałów zrównoważonych ekologicznie oraz za funkcjonalność rozwiązań dedykowanych konsumentom. Współpraca z klientami w celu zaspokajania ich potrzeb i oczekiwań jest siłą napędową Smurfit Kappa w codziennej pracy.
Arco Berkenbosch, VP Innovation w Smurfit Kappa stwierdza:
– Czujemy sie niezwykle dumni i zaszczyceni zdobyciem nagród Dot Red Award i wyróżnieniem naszej firmy w kilku prestiżowych obszarach projektowania. Nagrody te potwierdzają, że projektanci Smurfit Kappa osiągnęli poziom klasy światowej, wyznaczają nowe standardy kreatywności i innowacyjności.
[youtube=”2Pn7Qubddag”]
JK