Logo


R&D (od red. Research and Development – prace badawczo-rozwojowe) to skrót, który jednym może mówić niewiele, a dla innych jest kluczem do sukcesu.

– W każdej organizacji na dziale rozwoju spoczywa ogromną odpowiedzialność. Wszystkie podejmowane działania wewnątrz firmy, możliwości jakimi dysponuje, determinują kierunek w jakim zmierza. Badanie potrzeb i kierunków rozwoju, analizy rynku to przede wszystkim kluczowe elementy w biznesie, które w późniejszym terminie prowadzą do implementacji rozwiązań i technologii nie tylko u naszych klientów, ale również przekładają się na inwestycje wewnątrz firmy. Kompetencje działu R&D to droga od projektowania koncepcyjnego nowych rozwiązań, aż po samo wdrożenie oraz nadzór nad produkcją, ale nie tylko. Od samego początku drogi projektowej dział rozwoju jest odpowiedzialny za staranne wyselekcjonowanie osób zaangażowanych w projekt w każdej fazie jego życia. Decyzja i tworzenie zespołów interpersonalnych spoczywa na jego barkach. Już na etapie podejmowania decyzji o konieczności tworzenia działu miałem świadomość, że musi się on składać z najlepszych specjalistów w każdej dziedzinie, ludzi o ponadprzeciętnym profesjonalizmie oraz wiedzy w zakresie swoich kompetencji, ponieważ to ich opinie i decyzje ukształtują naszą firmę i jej rozwój na kolejne lata. Warto przemyśleć w którym dokładnie momencie powinniśmy podjąć ostateczną decyzję, kiedy jest ten czas oraz co dzięki tym działaniom chcemy osiągnąć – mówi Marek Dziedzicki, CEO firmy Dziedzik.

– Stworzenie takiego działu to krok milowy do rozwoju firmy. Jednak cały proces jest trudny i wymaga przemyślanych kroków. Postanowiliśmy podzielić go na etapy, tak aby ostateczna decyzja zapadała w momencie, w którym odpowiedzieliśmy sobie na wszystkie pytania z zakresu każdego etapu – dodaje Damian Dziedzicki, CEO firmy Dziedzik.

– Pierwszym etapem oraz jedną z najistotniejszych kwestii dla zbudowania efektywnego działu R&D, jak zostało już wspomniane wcześniej, ale jednak warto to podkreślić, jest dobór pracowników. Wiedza jest bardzo ważna, nie możemy jej traktować jako jedyny niezbędny element. Członkowie zespołu powinni się cechować również kreatywnością, pasją, otwartością na nowe technologie oraz gotowością na stawianie ciągle nowych wyzwań. Innowacja to słowo, które w ostatnich czasach stało się modne i dla niektórych nadużywane, dla mnie to coś co pozwala na ciągłe wyprzedzanie myśli i analizę w przód tego co zaraz może się wydarzyć. Na rynku POS to bardzo ważny aspekt, aby projektować i produkować nie tyko ładne rzeczy, ale przede wszystkim użytkowe i spełniające oczekiwania klienta. Równie istotna jest komunikacja wewnątrz zespołu. Koniecznym jest, aby dobór poszczególnych osób nie zaburzył pewnego rodzaju synergii we wspólnej pracy zespołu. Jest wiele przykładów, gdzie pojawienie się jednostki zaburzyło pracę całości organizacji. Końcowym krokiem tego etapu jest wybranie lidera, który będzie stał na czele działu. Osoba ta musi łączyć kompetencje z dziedziny technologii i produkcji oraz musi być mocno osadzona w biznesie, tak aby na końcu drogi obiektywnie ocenić czy dane rozwiązanie zostanie przyjęte z sukcesem przez rynek – wyjaśnia Adam Góra, Business Development Manager firmy Dziedzik.

Każdy element jest ważny

Kolejnym etapem są kwestie budżetowe. To ten moment, w którym musimy odpowiedzieć sobie na pytanie czy posiadamy zdolność do sfinansowania tego typu przedsięwzięcia i jak rentowna będzie ta decyzja na przestrzeni czasu. Jako osoba bezpośrednio odpowiedzialna za realizację budżetu firmy muszę klarownie estymować możliwości wciągnięcia kosztów działu do zysku operacyjnego firmy oraz jasno sprecyzować oczekiwania jakie mam w stosunku działu. Bardzo istotnym jest, aby pamiętać, że do wypracowania jednego skutecznego pomysłu wiedzie bardzo długa droga, niejednokrotnie pełna rozczarowań i odrzuconych rozwiązań. Dlatego też bardzo ważnym elementem jest start projektowania, aby na początku drogi wykreować potrzebę, która jest przemyślana biznesowo oraz produkcyjnie. Tylko w ten sposób możemy zniwelować potencjalne koszty związane z porażką. Inwestycje w badania i rozwój muszą zostać dokładnie przemyślne, na każdym kroku i w najmniejszym szczególe. Staram się być bardzo ostrożny i przykładam bardzo dużą uwagę, do tego aby wszystkie produkty i rozwiązania, w które planujemy zainwestować swój czas i budżet, były przeanalizowane pod kątem innowacyjności i szans na powodzenie. Ważna jest analiza, która będzie w stanie pokazać nam obraz nie tylko przyszłości, w której znajdzie się produkt, ale również bieżące działania i sytuację. To wszystko jest niezbędne, aby procent wdrożenia pomysłu przekształcanego w produkt komercyjny utrzymywał się w dodatnim bilansie – analizuje Jacek Moss, Sales Manager firmy Dziedzik.

Zastrzeżony wzór systemu porządkującego produkty na ekspozytorach wykonanych z drutu.

– Sprawdzenie poziomu innowacyjności produktu, potencjalnych zagrożeń związanych z pojawieniem się kopii i podobnych rozwiązań zimniejsza ryzyko niepowodzenia oraz strat finansowych. Na szczęście prawo europejskie, oraz wiele instytucji gwarantuje ochronę wypracowanego wzoru – dodaje Adam Góra, Business Development Manager firmy Dziedzik.

– Realizując dwa poprzednie etapy mamy pewność, że jesteśmy gotowi do tego, aby powołać do życia dział zajmujący się badaniami i rozwojem. Teraz pozostaje nam słuchać i analizować oraz z uwagą podchodzić do pracy nad produktami. Często zdarza się tak, że podczas rozwiązywania jednego problemu znajdujemy odpowiedzi na pytania stawiane przy realizacji innych, pobocznych wątków, których nie braliśmy wcześniej pod uwagę. Innowacja może powstać w każdym momencie naszego życia. Jako firma staramy się patrzeć na rozwiązania globalnie, a wykonując proste czynności myślimy o optymalizacji każdej składowej procesu – mówi Marcin Prus z firmy Dziedzik.

– Nie ma jasnej odpowiedzi na pytanie, który moment jest dobry na stworzenie działu R&D. Kiedy pojawia się potrzeba – wtedy powinien powstać ciąg myślowy, który uruchomi proces do jego powstawania. Istotnym jest, aby pierwsze sukcesy nie spowodowały obniżenia efektywności pracy. Zrównoważony rozwój, który jest pierwotnym zadaniem działu polega na ciągłym wyprzedzaniu myśli. Wdrażając jeden produkt powinniśmy mieć już w planach kolejne trzy jego modyfikacje w poszczególnych fazach rozwoju, tak aby w momencie przesycenia rynku lub starzenia się produktu zastąpić go ulepszoną wersją lub całkiem nowym rozwiązaniem. Trudno jest mi dziś wyobrazić sobie naszą firmę bez rozwiniętego działu badań i rozwoju. Jesteśmy przedsiębiorstwem z sektora technologicznego zatrudniającym obecnie ponad 60 specjalistów z różnych dziedzin. Chcąc istnieć na rynku i rozwijać się musimy inwestować w innowacje i zaskakiwać rynek nowymi możliwościami. Ilość skomercjalizowanych rozwiązań, a także tegoroczny debiut i główna nagroda POS Stars w kategorii Alkohol i Tytoń pokazuje że to, co robimy ma sens i jest doceniane przez wymagający rynek – podsumowuje Damian Dziedzicki, CEO firmy Dziedzik.
www.dziedzik.pl

Artykuł ukazał się OOH magazine nr 4/2017. Pobierz wersję online TUTAJ.

Gadżet, upominek reklamowy czy po prostu gift? Często bagatelizowany, niedoceniany, a jednak wciąż masowo wykorzystywany we wszelkiego rodzaju kampaniach reklamowych i zakrojonych na większą lub mniejszą skalę akcjach promocyjnych. Co wyróżnia gadżet na tle wysokobudżetowych kampanii, dlaczego wciąż jest tak skutecznym narzędziem chętnie wykorzystywanym przez marketerów?

Na pierwszy rzut oka gadżet reklamowy wydaje się być wszechobecny. Dostrzegamy go niemal wszędzie, mając z nim bezpośredni lub pośredni kontakt. Czy jednak – tak jak wspomniałem we wstępie – jest on aż tak chętnie wykorzystywany przez marketerów? Blisko połowa z nich deklaruje, że korzysta w swoich działaniach z tego rodzaju narzędzia. Okazuje się jednak, że częściej marketerzy sięgają na przykład do reklamy prasowej. Rzecz jasna, reklama telewizyjna, marzenie wielu menedżerów marketingu, dostępna jest – głównie z racji ceny – dla nielicznych. Większość z tychże menedżerów deklaruje, że gdyby dysponowali odpowiednim budżetem, z całą pewnością sięgnęliby po tak potężne narzędzie jakim jest kampania telewizyjna. Czy jednak, aby na pewno jest to najbardziej racjonalne podejście? Czasami wydaje się, że przedmiotowy gadżet stanowi jedynie narzędzie alternatywne. Taki marketingowy bohater drugiego planu, planowany w budżetach marketingowych od niechcenia, jako dodatek czy uzupełnienie wiodących działań marketingowych. Niewielu dostrzega jego potężną moc. Na czym ona zatem polega? Właściwie zaprojektowany gadżet potrafi przede wszystkim wyzwolić pozytywne emocje, rodzi pozytywne skojarzenia i jest w stanie naprawdę skutecznie budować i podtrzymywać fantastyczne relacje pomiędzy obdarowanym a produktem lub usługą, którą reklamuje. Ale bardzo często ta relacja jest silniejsza i trwalsza w stosunku do osoby lub firmy, która gadżet wręcza. Można tutaj mówić o swego rodzaju więzi marketingowej. Co więcej, otrzymany upominek rodzi naturalną potrzebę odwzajemnienia. Dostając coś fajnego w naturalny sposób staramy się zrewanżować. Na czym taki rewanż w relacjach biznesowych może polegać – nikomu tłumaczyć nie trzeba. Teoria ta ma oczywiście mocne podwaliny naukowe. Jednym z jej autorów był amerykański naukowiec Akerlof, który – co prawda w nieco innym ujęciu – udowadniał, że obdarowywanie prowadzi do silnego zobowiązania do odwzajemnienia. De facto o tym samym mówi jedna ze słynnych reguł Cialdiniego, tzw. reguła wzajemności: „Jeżeli Ty zrobiłeś dla mnie coś dobrego, to ja zrobię coś dobrego dla Ciebie”.

Czy otrzymanie fajnego gadżetu nie jest czymś fajnym, dobrym? No oczywiście, że jest. I jeszcze trochę badań. Według PPAI otrzymujący upominek na gruncie relacji biznesowych dwa razy częściej kontaktuje się z firmą, która go obdarowuje. Idziemy dalej. W odniesieniu do upominków, nie wyłączając tych biznesowych, zastosowanie ma jeszcze jedna reguła Cialdiniego, tzw. reguła lubienia i sympatii. W dużym skrócie: „Jeżeli Ciebie lubię, to chętniej spełnię Twoją prośbę”. Czy lubimy osoby od których dostajemy fajne rzeczy? Jasne, że tak, choć znajdą się pewnie malkontenci, którzy będą mieli odmienne zdanie. Dla takich osób, czy firm, które darzymy sympatią jesteśmy w stanie zrobić coś więcej, a przede wszystkim chętniej.

Dobrze zaprojektowany gadżet ma jeszcze jedną niewątpliwą zaletę stanowiącą jego przewagę w stosunku do tak upragnionych przez wielu marketerów wysokobudżetowych kampanii medialnych. Potrafi budować relacje. Kiedy tak się dzieje? O tym za chwilę. Czy reklama telewizyjna tego nie potrafi? Dobrze zaplanowana, zrobiona z polotem i poczuciem humoru czy skutecznie odwołująca się do naszych emocji, w wielu przypadkach tak. W większości – moim zdaniem – nie. Prosty przykład. Ilu z nas zdarzyło się odchodzić od telewizora w trakcie tzw. przerwy reklamowej? Ile razy z ust własnych, lub bliskich nam osób padały słowa „o Boże, znowu te reklamy…”? A jakoś nie słyszymy „o Boże, znowu dostałem upominek…”. Jest różnica? Jest. Oczywiście zwolennicy działań ATL przytoczą argumenty oddziaływania podprogowego reklamy, szybkości dotarcia do potencjalnej, gigantycznej liczby odbiorców itd. itp. I to wszystko prawda, ale ja będę bronił gadżetu. Tylko czy on w ogóle wymaga obrony?

Aby gadżet reklamowy działał w taki sposób jak wyżej opisałem, niezbędnym jest spełnienie kilku kryteriów. Jaki musi być sam gadżet? Każdy pewnie odpowie: innowacyjny, ciekawy, inny od wszystkich…. No i zgoda, ale nie do końca. Ja dodałbym innowacyjny i funkcjonalny jednocześnie. Dlaczego funkcjonalny? Bo taki upominek używamy częściej, nasz kontakt z nim jest bliższy i charakteryzuje się większą częstotliwością. A z czym tworzy się większa więź, z czymś z czym obcujemy na co dzień, czy od czasu do czasu?

Starajmy się, aby upominek niósł ze sobą bagaż emocjonalny. Napakujmy go tymi emocjami tak bardzo jak się da. Wówczas stanie się czymś więcej niż wspomnianym we wstępie „zwykłym” gadżetem reklamowym.

Tomasz Przewoźnik – dyrektor Sprzedaży i Marketingu w Happy Gifts Europe. Współzałożyciel Promo5Group zrzeszającej wiodące firmy z branży gadżetów reklamowych. Studiował na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Ukończył również studia podyplomowe z zakresu zarządzania na Akademii Ekonomicznej w Katowicach oraz marketing na Akademii Ekonomicznej w Krakowie. Od ponad 15 lat zajmuje się zagadnieniami związanymi ze sprzedażą i marketingiem.

Artykuł ukazał się OOH magazine nr 4/2017. Pobierz wersję online TUTAJ.

Z okazji zbliżającego się sezonu świątecznego wódka Ostoya przygotowała dla konsumentów wyjątkową, nową edycję limitowaną tego trunku. Marka oferuje ten sam doskonały smak w unikalnej, granatowej butelce prezentującej nocny krajobraz Bieszczad pokrytych śniegiem. Ostoya w tym eleganckim opakowaniu to świetny pomysł na nietuzinkowy prezent dla miłośników trunków najlepszej jakości. Premiera zimowej edycji wsparta jest kampanią promującą w prasie o zamkniętej dystrybucji oraz reklamą handlową. 

Ostoya to polska wódka z kategorii top premium, którą wyróżnia lokalne pochodzenie. Jej jedwabiście gładki smak rodzi się tylko w jednej, lokalnej gorzelni, a surowiec pozyskiwany jest wyłącznie z upraw pochodzących od wybranych rolników z rejonu Bieszczad. Tam bowiem z troską o otaczającą naturę dojrzewają szlachetne, odporne na surowy klimat, polskie odmiany pszenicy, z której wytwarzana jest wódka Ostoya. Wizerunek Bieszczad na każdej butelce podkreśla regionalną naturę produktu.

– Okres świąteczno-karnawałowy to szczyt sezonu sprzedażowego napojów wysokoprocentowych. Dwa główne cele zakupowe w tym czasie to świąteczne prezenty i celebracja nowego roku. Limitowana edycja zimowej butelki wódki Ostoya to oryginalna propozycja odpowiednia na  obie te okazje – komentuje Karol Krekora, Senior Brand Manager odpowiedzialny za markę Ostoya w Wyborowa Pernod Ricard.

Zaledwie w ciągu 2 lat od pojawienia się marki na rynku, Ostoya aż 11 razy została nagrodzona na międzynarodowych, prestiżowych konkursach. Jury składające się z uznanych ekspertów m.in. z Berlina, Chin czy San Francisco potwierdziło najwyższą jakość wódki Ostoya i doceniło jej unikalny smak, a także design butelki. Marka odnotowuje spektakularne wyniki sprzedażowe z wolumenowym przyrostem na poziomie 29% w ostatnim roku. W tym czasie cały rynek top premium clear wzrósł o 11%*.

 JK

* Źródło: *Wyborowa S.A., Pernod Ricard za Nielsen, Panel Handlu Detalicznego, Cała Polska z Dyskontami (Hipermarkety, Supermarkety, Dyskonty – metoda paragonowa, Sklepy spożywcze, Sklepy winno-cukiernicze, Stacje benzynowe, Kioski), zmiana sprzedaży wolumenowej, skumulowane okresy X 2015 – IX 2016 i X 2016 – IX 2017, kategoria: wódka, segmenty cenowe.

 

 

Komiwojażer, czyli wędrowny handlarz, sprzedawca – w okresie międzywojennym była to całkiem intratna posada. Wymagała, oczywiście, spędzania mnóstwa czasu w podróży. Najbardziej dłużyły się godziny spędzone w pociągu między miastami. Komiwojażerowie mieli stałe, regularne, trasy na których spotykali innych komiwojażerów. A żeby podróż się nie nudziła, zabijali czas opowiadając dowcipy.

Wyobraź sobie całe przedziały wypełnione zaśmiewającymi się do rozpuku handlowcami. Im częściej jednak tymi pociągami jeździli, tym częściej dowcipy w przedziałach zaczęły się powtarzać. Starzy wyjadacze doszli nawet do tego, że dla zaoszczędzenia czasu… ponumerowali sobie te powtarzające się dowcipy. I zamiast opowiadać całość po prostu rzucali „dwadzieścia siedem!” i przedział znowu zaśmiewał się do rozpuku.

Wyobraź sobie teraz młodego komiwojażera, który staje w drzwiach przedziału, w którym siedzą stare wygi i przekrzykują się wzajemnie:
– Jedenaście! – salwa śmiechu.
– Czterdzieści siedem! – wszyscy siedzący niemal turlają się po podłodze.
Młody, niewiele myśląc, chce się wtopić w tłum, rzuca więc: „Dziewiętnaście!” W przedziale nastaje grobowa cisza, nikt się nie śmieje.
– Dlaczego się nie śmiejecie? – pyta żółtodziób. – Przecież to dobry dowcip.
– Tak, ale trzeba go umieć opowiedzieć!

Kiedy wchodzisz na rynek z produktem lub usługą może Ci się wydawać, że opowieści o „wysokiej jakości” czy „doskonałej obsłudze każdego klienta” są do siebie podobne. Dlaczego zatem jedne wywołują reakcję – klienci walą do firmy drzwiami i oknami, a inne generują jedynie obojętne wzruszenie ramion? Diabeł – jak w naszej opowieści o komiwojażerze – tkwi w szczegółach.
Dobra opowieść o produkcie lub usłudze musi być przede wszystkim zrozumiała dla odbiorców. A przez „zrozumiała” nie chcę powiedzieć, że konsument ma mieć kompletną i dokładną wiedzę na temat tego, co sprzedajesz. Nie, on tej wiedzy nie chce i często nie potrzebuje. Mało tego – przez Ciebie jako właściciela przemawia często „klątwa wiedzy” – pomijasz kluczowe informacje, bo „są oczywiste” lub „wszyscy to wiedzą” a skupiasz się na detalach, które niewiele zmieniają.

Zrozumiała opowieść odpowiada na dwa pytania:
• Kim muszę być, żeby skorzystać z Twojej usługi? Wolisz szampon do włosów suchych czy szampon do każdych włosów? Większość z nas decyduje się zaufać bardziej produktom wyspecjalizowanym. A jednak kiedy przychodzi do odpowiedzi na pytanie, dla kogo jest moja usługa odpowiedź brzmi… dla każdego. Nie tędy droga.

• W czym – i jak – mogę Ci pomóc? Tu znowu padamy ofiarą zbytniego uogólniania (pomogę Ci lepiej prowadzić hotel), tymczasem powinniśmy sobie wyobrazić konkretną sytuację, w której pomożemy naszym klientom (masz produkt, idziesz na spotkanie, ale potrzebujesz ładnie zaprojektowanej oferty).
Dobra opowieść powinna też pokazywać wartość. Ten element rozwiązuje problem „zbyt wysokiej ceny”. Pamiętaj, że cena zawsze jest równowagą dla postrzeganej wartości. Jeśli więc klient mówi Ci, że cena jest dla niego za wysoka oznacza to, że nie widzi wartości z drugiej strony równania. Istnieje kilka prostych tricków, dzięki którym możesz zmienić tę sytuację.
• Pokaż, jak produkt został stworzony. Klienci cenią rzeczy, których stworzenie wymagało sporo trudu.
• Pokaż, jak produkt został wymyślony. Jedną z rzeczy, które cenimy jest „kreatywna energia” – potrafisz udowodnić, że Twój produkt jest wiele wart?

Paweł Tkaczyk – jak mówi sam o sobie, zarabia na życie opowiadaniem historii. Prowadzi bloga o budowaniu silnej marki i nowoczesnym marketingu. Autor trzech książek: „Zakamarki marki”, „Grywalizacja” oraz „Narratologia”. „Zakamarki marki” zdobyły tytuł Marketingowej książki roku 2011. Jego firma – MIDEA – pomaga klientom w snuciu ich opowieści, a w konsekwencji w budowaniu silnej pozycji rynkowej. Pracuje zarówno z małymi, nowymi firmami, jak i z wielkimi korporacjami.

Artykuł ukazał się OOH magazine nr 4/2017. Pobierz wersję online TUTAJ.

 

Każdego roku Coca-Cola zaskakuje swoich konsumentów wyjątkową kampanią wzmacniającą pozycję marki jako niekwestionowanego lidera świątecznej okazji. Tym razem skala zaplanowanych aktywności i zasięg są jeszcze większe niż dotychczas. Za sprawą limitowanej edycji świecących w ciemności butelek 0,5l, najbardziej rozpoznawalna marka świata zachęci do podziękowań bliskim i – dosłownie – doda Świętom blasku. Koncept marketingowy z hasłem Powiedz „Dziękuję” z Coca-Cola będzie miał szerokie wsparcie mediowe. Oprócz tego w komunikacji ponownie pojawią się kultowe ciężarówki!

Powiedz „Dziękuję” z Coca-Cola!

Święta to magiczny czas, któremu towarzyszą niezwykła, radosna atmosfera i prezenty, ale również przygotowania, za którymi stoją najbliżsi wkładający
w nie swój wysiłek. To właśnie z myślą o nich powstała tegoroczna kampania Coca-Cola, zachęcająca  konsumentów do tego, by podziękowali wszystkim tym, którzy czynią Święta wyjątkowymi. „Dziękuję Mistrzyni wypieków”, „Dziękuję Umilaczu długich wieczorów”, „Dziękuję Pomocniku Mikołaja”, „Dziękuję Rozplątywaczu lampek choinkowych” – inspiruje Coca-Cola i zachęca, by zdecydować komu i za co chcemy podziękować w nadchodzące Święta!

Coca-Cola – dosłownie – doda Świętom blasku

W okresie świątecznym w sklepach pojawi się limitowana edycja butelek Coca-Cola opatrzonych w etykiety z wyjątkowymi, oryginalnymi podziękowaniami dla bliskich. Zróżnicowane w zależności od wielkości opakowania i dostosowane do grup docelowych hasła zachęcą do zakupu i dzielenia się produktem. Ale to nie wszystko! Coca-Cola dosłownie – doda Świętom blasku – etykiety na butelkach 0,5 l Coca-Cola Original i Coca-Cola Zero Cukru dodatkowo będą świecić w ciemności!

Coca-Cola od lat zaskakuje konsumentów z okazji Świąt. W ubiegłym roku przygotowaliśmy specjalną butelkę PET o pojemności 0,5 l z „kokardką”, która spotkała się z ogromnym zainteresowaniem. W nadchodzące Święta również nie zabraknie nowości. Tegoroczne etykiety to absolutna innowacja w segmencie opakowań i pierwsza taka realizacja na polskim rynku. Niezwykłe opakowania zyskają szerokie wsparcie w komunikacji świątecznej – mówi Damian Podawca, Senior Brand Manager Coca-Cola.

Skala, moc i zasięg

Świąteczna kampania Coca-Cola startuje 6 listopada i potrwa do końca grudnia. Dzięki wykorzystaniu różnych narzędzi i kanałów komunikacji będzie obecna w całej Polsce. Skala zaplanowanych aktywności i zasięg są jeszcze większe niż w ubiegłym roku. Na konsumentów czekać będzie mnóstwo nowości, ale nie zabraknie również tradycyjnych elementów.

W listopadzie w telewizji i sieci Multikino pojawią się aż dwa świąteczne spoty. W odpowiedzi na prośby i oczekiwania konsumentów, marka m.in. powraca
z komunikacją legendarnych ciężarówek przemierzających drogę w rytm kultowego „Coraz bliżej Święta…”. Oprócz tego, uwielbiany przez wszystkich utwór doczeka się również całkiem nowej, odświeżonej wersji. Szczegóły już wkrótce.

Koncept marketingowy „Dziękuję” znajdzie swoje odzwierciedlenie w dedykowanych materiałach POS wyjaśniających ideę etykiety i wspierających sprzedaż limitowanej edycji butelek. Zasięgi uzupełni reklama OOH obejmująca nośniki wielkoformatowe w całym kraju oraz plasowania w galeriach handlowych i na ekranach bankomatów. Jak co roku, kampania będzie miała również silne wsparcie w digitalu i social mediach na kanałach marki oraz współpracujących z nią kluczowych, wysokozasięgowych influencerów. Oczywiście nie zabraknie także kultowej już Świątecznej Trasy Ciężarówek Coca-Cola. Nowością będzie natomiast cykliczny program contentowy w Polsacie, który wystartuje 1 grudnia z emisją w prime-time przed „Wydarzeniami”.

Za strategię kampanii, planowanie i zakup mediów odpowiada dom mediowy MediaCom, za kreację mediów i dużych formatów – McCann WorldGroup, za przygotowanie materiałów BTL – agencja Fortis, za obsługę w social media – SMG LiquidThread. Organizacją Świątecznej Trasy Ciężarówek zajmuje się agencja eventowa Pankreator. Działania PR powierzono Rc2 Raczkiewicz Chenczke Consultants.

Premierowy spot świąteczny: ZOBACZ TUTAJ.

JK

Gdyby przed meczem reprezentacji Polski w piłce nożnej, jeszcze w trakcie wchodzenia kibiców na Stadion Narodowy, każdemu z nich zrobić zdjęcie, to do 25-tej minuty moglibyśmy rozdać każdemu z 60 tysięcy widzów ulotkę z jego zdjęciem. Robi wrażenie? Takie są dziś możliwości komunikacji z danymi na papierze. Bartosz Mateja, prezes Prografix tłumaczy, dlaczego direct mail wraca obecnie do łask.

Papier jest efektywnym narzędziem komunikacji?
Bartosz Mateja: Tradycyjny druk offsetowy taki jak ulotki, gazetki reklamowe itp. skuteczność ma dość przeciętną. Pełnokolorowy druk cyfrowy z dynamiczną treścią, jak najbardziej tak. Pokazują to wyniki skuteczności kampanii zrealizowanych kanałem direct mail. Głęboko spersonalizowane medium papierowe pozwala na stworzenie całkowicie spersonalizowanej treści/oferty indywidualnie do każdego konsumenta. Proszę sobie wyobrazić, że w tego typu rozwiązaniach przoduje kojarzona z nowymi technologiami Japonia. Tam rocznie na głowę przypada blisko 400 spersonalizowanych przesyłek. W Niemczech jest ich blisko 150. W Polsce tylko 18. Trendy rozwoju kanału DM pokazują, że w Europie, a szczególnie w CEE wolumeny DM odnotowują wzrosty, nie spadki – tak więc Direct Mail nie umiera.

Jakie są możliwości kolorowego druku cyfrowego?
Najnowsze rozwiązania technologiczne pozwalają produkować np. personalizowane kupony, katalogi w programach lojalnościowych. Przygotowanie i druk w masowych nakładach trwa najczęściej nie więcej niż dzień do kilku dni. Prografix obsługuje platformę Envelo Poczty Polskiej z usługą e-faktura i  e-Kartka. Klient może dziś zrobić sobie selfie, przesłać na tę platformę i jutro rano pocztówka z tym zdjęciem zostanie wysłana na wskazany adres. To pokazuje, jak daleko rozwinęła się technologia druku danych zmiennych głęboko spersonalizowanych w pełnym kolorze w jakości druku offsetowego w masowych nakładach i krótkim czasie realizacji.

To musi być dość skomplikowane w przygotowaniu?
Owszem. Realizacja kampanii DM wiąże się z przygotowaniem wielu składowych: umów z dystrybutorem pocztowym, projektem layout-u. Koordynacja kilku procesów jest dość skomplikowana i trwa dłużej, jeśli jest realizowana przez kilku wykonawców. Rodzi też ryzyko błędów popełnianych na styku pomiędzy wykonawcami. Są jednak takie firmy jak Prografix, które realizują ten proces kompleksowo – od kreacji czy adaptacji key visuala, przez przygotowanie baz danych, produkcję, dystrybucję i obsługę zwrotów. Tak więc marketerzy nie muszą tracić czasu na koordynację wszystkich procesów, mają jednego wykonawcę, który bierze pełną odpowiedzialność za poprawność realizacji. Mogą więc szybko zrealizować kampanie multikanałowo zarówno w kanale online jak i offline. Wskaźniki skuteczność w dobrze zaprojektowanej kampanii mutikanałowej osiągają dwucyfrowe wartości procentowe skutecznej odpowiedzi, która najczęściej jest konwersją 1:! na sprzedaż.

Dlaczego zatem polscy marketingowcy tak niechętnie korzystają z papieru jako nośnika informacji reklamowej?
Mocny wciąż jest stereotyp myślenia, że to najdroższy kanał komunikacji ze względu na wysoki koszt dystrybucji. Trudno się z tym nie zgodzić jeśli będziemy porównywać jedynie koszt wysyłki e-maila do opłaty za znaczek pocztowy. To co interesuje marketera to koszt za odpowiedź. I tutaj to porównanie wypada już zupełnie inaczej – w kilku branżach korzystniej w kanale DM niż w e-mailu, który to kanał odnotowuje stałe spadki wskaźników skuteczności.

Czy zatem jest to brak świadomości i wiedzy jak taką kampanię przygotować?
Być może. Ale właśnie po to są firmy, które się specjalizują w direct mailu, aby wyręczać marketingowców w kwestiach operacyjno-wykonawczych. Na tym marketer nie musi się znać. Ważne, żeby ktoś zrobił to kompleksowo. Dziś praktyka wygląda tak, że do naszej firmy trafia plik z projektem i  klienta nic więcej już nie interesuje. Na koniec dostaje raport i fakturę. Realizacja projektu jest po całkowicie naszej stronie. Być może warto zacząć od tego, żeby zdefiniować sobie co to jest druk cyfrowy, spersonalizowany, druk danych zmiennych. Te pojęcia często są błędnie interpretowane i ograniczają zrozumienie możliwości personalizowanego narzędzia komunikacji bezpośredniej w papierowym medium.

Załóżmy, że odrobiliśmy już to zadanie domowe. Jakie branże najchętniej korzystają z kanału direct mail?
To szerokie spektrum branż. W Europie szczególnie w Niemczech i krajach skandynawskich intensywnie korzysta z tego retail, branża turystyczna, motoryzacyjna, health&beauty, fashion, charity, a przede wszystkim mail order, wydawnictwa wracają do DM. Coraz częściej regularną komunikacją z klientem na papierze wspiera się także… korzystając z e-commerce.

A co z mierzalnością takich kampanii?
Mierzalność skuteczności paradoksalnie nie służy rozwojowi DM. Błędy popełnione na etapie projektowania kampanii pokazują się na wskaźnikach skuteczności zaraz po jej zakończeniu. Mierzalność ma jednak tę zaletę, że można przeprowadzać testy na małym wycinku bazy. Daje to możliwość testowania kreacji, treści przekazu itd. – podobnie jak w kanale online. Bez konieczności ponoszenia wysokich kosztów dystrybucji. Warto próbować – to naprawdę działa.

Rozmawiała Beata Jankowska

Artykuł ukazał się OOH magazine nr 4/2017. Pobierz wersję online TUTAJ.

Zgodnie z raportem KPMG – liczba zamożnych Polaków wzrasta średniorocznie o około 12- 15% i w 2017 roku przekroczy 850 tys. osób, które zarobią ponad 200 mld zł oraz wydadzą na dobra premium i luksusowe ponad 15 mld zł. Na taką wartość szacowany jest rynek dóbr luksusowych w Polsce.

Produkty lub usługi premium dla wielu producentów oznaczają wyższą marżę, więc stanowią oczywisty element oferty. Jednakże, czy każdy produkt, który nosi na opakowaniu lub etykiecie komunikat „premium” można uznać za taki produkt? Jak zdefiniować „premium” i co decyduje o tym, że konsument zaczyna postrzegać produkt w ten sposób?

Na te pytania, wraz z ekspertami, poszukiwaliśmy odpowiedzi podczas drugiej edycji konferencji „Co mówi Twoje opakowanie? Tajniki budowania marki premium”, która odbyła się 14 września 2017 r. podczas drugiego dnia targów FestiwalMarketingu.pl w Warszawie. Organizatorem konferencji była drukarnia Etykiety.pl Etigraf wraz z API Folie. Tematyka konferencji była nieprzypadkowa. Konieczność budowania marek premium dotyczy wielu polskich producentów i często jest dla nich wyzwaniem. Trendy, wzrost zamożności konsumentów wręcz napędzają popyt na tego rodzaju produkty. Celem konferencji było przybliżenie zagadnień związanych z konstrukcją marki premium oraz sposobów uszlachetnień opakowań i etykiet farbami, lakierami i foliami metalizowanymi.

Uczestnicy konferencji dowiedzieli się, że premium postrzegane jest różnie, w zależności od kategorii produktu i potrzeb konsumenta. Nie ma jednego, uniwersalnego przepisu na produkt premium, ponieważ w świecie wielości i różnorodności potrzeb – premium oznacza coś zupełnie innego dla każdego z nas. Upraszczając można by się wręcz pokusić o definicję, że produktem premium jest taki produkt, który zaspakaja potrzeby konsumenta w najbardziej deficytowych dla niego obszarach, sprawiając że klient gotów jest zapłacić za niego każdą cenę. Produkt premium to obietnica wyjątkowości.

Aby stworzyć taki produkt, należy zacząć od początku: obrać strategię zakładającą, że produkt będzie właśnie premium w swojej kategorii oraz wziąć pod uwagę szereg obszarów: design, wykonanie, jakość, nadzwyczajne walory produktu, innowacyjność, rodowód, ograniczony dostęp i cenę. Obszary te nawzajem się zazębiają. Uchybienia na jednym z nich, natychmiast zdeprecjonują produkt na tle konkurencji. Konferencja była miejscem inspiracji dla wielu producentów, którzy wśród oferowanych przez naszych ekspertów możliwości, mieli szansę poszukać rozwiązania, które wyróżni ich markę.

Konferencja Label Innovations jest również miejscem, gdzie nie tylko porusza się ważne problemy, dotyczące pakowania i promocji produktów oraz budowania marek, ale również służy wymianie kontaktów oraz rozwiązywania prawdziwych problemów.

Podczas konferencji wystartowała pilotażowa edycja programu Brand Clinic, do której można zgłaszać marki oraz linie produktowe, które potrzebują rozwinąć skrzydła. Jeśli masz wrażenie, że tkwisz w zaklętym kręgu i nie masz pomysłu na rozwój – to jest najlepszy moment, aby pozwolić ekspertom przyjrzeć się Twojej marce i zaproponować możliwe działania naprawcze oraz aktywizujące markę.

Więcej o programie na stronie: www.labelinnovations.pl

Wszystkich zainteresowanych tematyką budowania marek premium oraz metod uszlachetniania etykiet oraz opakowań – zapraszamy na prelekcję podczas targów ExpoOpakowania 2017, która odbędzie się w dniu 21 listopada 2017 w EXPO Silesia w Sosnowcu.

Etykiety.pl Etigraf
Patronem medialnym wydarzenia był OOH magazine.

Artykuł ukazał się OOH magazine nr 4/2017. Pobierz wersję online TUTAJ.

Od lat powstają tematyczne magazyny, telewizje, eventy czy targi. Dążymy do specjalizacji. Wszystko w celu dotarcia z odpowiednim komunikatem do odpowiedniej grupy docelowej. Dlatego mamy dwa tytuły OOH magazine i dwa Festiwale. Spokojnie. Nie będzie tylko o tym co my robimy.

Beata Jankowska,
Prezes OOH magazine

 Beata Jankowska, Prezes Zarządu OOH magazineMarketing vs. dostawcy maszyn

Dlaczego oddzieliliśmy druk od marketingu? Prosta przyczyna: Panią z działu marketingu firmy kosmetycznej nie interesują maszyny do druku na tekstyliach i odwrotnie: drukarza nie interesują kampanie firm kosmetycznych. Tworzenie nawet katalogu targowego z mixem dostawców mediów i maszyn, producentów reklam i gadżetów reklamowych jest bezsensowne. Mydło i powidło. Dla wszystkich i dla nikogo. Dlatego mamy dwa oddzielne wydawnictwa w OOH magazine. Nie przerażamy osób w działach marketingu setkami tabelek z maszynami i mediami do druku. Kiedyś nazwaliśmy to PERFECT TARGETING. Nic dodać. Nic ująć.

Podobnie z targami. Na hali gdzie odbywa się FestiwalMarketingu.pl skupiliśmy się na kompleksowej ofercie dla agencji i klientów końcowych: od gadżetów reklamowych, wydruków, po materiały POS, reklamy wielkoformatowe, na eventach kończąc. FestiwalDruku.pl to przede wszystkim dostawcy mediów i maszyn kierujący swoją ofertę do producentów reklam. Dwie odmienne grupy docelowe. Ograniczając ruch na halach poprzez skierowanie zainteresowanych konkretną ofertą osób do odpowiednich stoisk, daje komfort w samym zwiedzaniu targów. Przede wszystkim jednak daliśmy możliwość komfortowego odbywania spotkań podczas, których można skupić się na rozmowie o ofercie czy/i budowaniu relacji, a nie tylko rozdawaniu katalogów. Nie chodzi przecież o ilość odwiedzających i złudną iluzję dzikich tłumów, a o ich jakość i nawiązanie konkretnych kontaktów handlowych.

Event gadżetem stoi!

Nie robimy eventów i gadżetów dla wszystkich. Robimy je dla konkretnych klientów lub swoich pracowników. Przygotowując się do wydarzenia musimy w większości przypadków pamiętać o efekcie „WOW” i starej zasadzie: wyróżnij się albo zgiń!

Piszemy o tym w tym wydaniu magazynu. Poza gośćmi i dostarczeniem im rozrywki na poziomie odpowiednim do rangi i charakteru wydarzenia, musimy ich przecież zaprosić (zaproszenia), oznaczyć (identyfikatory, smycze, opaski), czasami ubrać (odzież promocyjna, koszulki, polary czy nawet czapki z rękawiczkami na zimowy kulig w górach), dać materiały szkoleniowe (długopisy, notesy, pen-drive’y), a na końcu należy ich czymś ciekawym obdarować (wachlarz jest olbrzymi i niezwykle kreatywny). Warto podkreślić, że w komunikacji na linii producent – zamawiający, klient – usługodawca, powinien pojawić się dobry brief określający potrzeby i oczekiwania. Czasami zwykłe pytanie: komu będziecie rozdawać kalendarze – top klientom czy np. wszystkim odwiedzającym stoisko, potrafi nas uchronić od wpadki rozdania średniej jakości produktu tym pierwszym. Czyli znowu: coś dla wszystkich może okazać się dla nikogo!

Event gadżetem także stoi, dlatego właśnie FestiwalMarktingu.pl to także strefa EVENT MIX, a magazyny OOH magazine i katalog OOH event! się niejako przenikają.

Personalizuj!

Dziś każdy klient chce być potraktowany wyjątkowo. Personalizacja jest hitem numer 1. Niezmiennie promujemy ją od lat. W przypadku tradycyjnych materiałów reklamowych i właśnie eventów potrafi skutecznie budować relacje z naszymi klientami na lata. W czasach kiedy koszty personalizacji znacznie spadły staje się ciekawym narzędziem w komunikacji marketingowej. My personalizujemy nasze komunikaty i materiały reklamowe. Inne trafiają do odbiorców
FestiwalDruku.pl, inne do FestiwalMarketingu.pl. Tworzenie kilku odrębnych newsletterów jest uciążliwe, ale… wrzucanie wszystkich do jednego worka jest niestety nieefektywne.

Print and win!

Idąc tym tropem możemy przyjrzeć się jeszcze rynkowi druku. Czy można być drukarnią wyspecjalizowaną we wszystkich drukach: od ulotek, notesów, katalogów po wydruki wielkoformatowe? Na palcach jednej ręki można wymienić takie kombinaty poligraficzne. One jednak skupione są raczej na podstawowych produktach. Bez uszlachetnień, niestandardowych rozwiązań i skomplikowanej konfekcji.

W pozostałych przypadkach to właśnie specjalizacja w określonej dziedzinie daje nam przewagę nad konkurencją. Albo się produkuje POS i ma doświadczenie w ich wysyłce (to naprawdę ciężka robota wymagająca wieloletniego doświadczenia) albo zajmuje wspomnianymi notesami w kilkudziesięciu wariantach z kreatywnymi rozwiązaniami (format, uszlachetnienie, pen-drive itp.). Wiele firm, które oferowały pełen wachlarz wydruków już niestety nie istnieje. Powód ten sam. Nie można być specjalistą we wszystkim. Koniec kropka.

W temacie precyzyjnego targetowania produktów czy też usług mogłabym pisać dużo więcej. Dziś, kiedy walczymy przy tym całym otaczającym nas śmietniku komunikacyjnym i okropnych fake newsach, o uwagę naszego obecnego lub potencjalnego klienta powinniśmy się skupić na mediach i wydarzeniach, w których nie znikniemy w miksie z całym rynkiem reklamy i produkcji reklamowej. Tak jak pisałam. Wyróżnij się albo zgiń!

Artykuł ukazał się OOH magazine nr 4/2017. Pobierz wersję online TUTAJ.

KL

Firma oferująca nadruki na tekstyliach i gadżetach reklamowych poleca w swojej ofercie rękawiczki do zadań specjalnych.

Zimą marzną wszyscy, bez wyjątku! Szczególnie w ręce…  jeśli trzeba odebrać telefon, zadzwonić, sprawdzić wiadomość w skrzynce mailowej itp. W uniknięciu tych niegodności pomogą rękawiczki wyposażone w specjalne końcówki, które umożliwiają obsługę ekranów dotykowych (w smartfonach, tabletach itd.).

Rękawiczki są znakowane metodą transferu sitodrukowego. Umieszczony na nich logotyp będzie świetną reklamą, a same rękawiczki z pewnością przypadną do gustu każdemu klientowi.

Ten genialny produkt można zakupić w sklepie online: www.sklep.bodman.com.pl

JK

Producent i dystrybutor tekstyliów reklamowych zapowiadał pojawienie się nowej propozycji w gamie produktów NEUTRAL. Na rynku już jest nowa kurtka typu softshell o wygodnym i dobrze dopasowanym kroju, dostępna w 7 rozmiarach (od XS do 3XL).

Parametry:

– 320/330 g/m2
– 3-warstwowa z parametrem 8000/1000
– na zewnątrz: 95% polyester, 5% elastan
– środek: oddychająca, wiatro i wodoodporna
– zapięcie na zamek z wewnętrzną plisą i osłoną na podbródek
– 5 kieszeni -2 boczne zapinane na zamek, 1 na rękawie zapinana na zamek i 2 wewnętrzne
– dół regulowany elastycznym sznurkiem ze stoperami
– *NEUTRAL – bez METKI marki/producenta

Gama towarów NEUTRAL* to produkty premium w bardzo konkurencyjnych cenach!  

W.E.S.T Polska poleca też pozostałe produkty linii NEUTRAL: trzy t-shirty 190 g z bawełny ring-spun czesanej (dostępne w 11 kolorach) oraz  dwa mikro-polary anty-pilingowe (dostępne w 5 kolorach).

Więcej szczegółów na: www.keyaeurope.pl

JK