Logo


Nagość w saunie to nie chęć epatowania golizną, a dbałość o higienę i zdrowie. Aby
w pełni wykorzystać dobroczynne działanie saunowania należy oddawać się rytuałom zgodnie z etykietą saunową.

W państwach, w których saunowanie jest wpisane w tradycję np. w Skandynawii, nikt nawet nie pomyśli, by wejść do sauny w kostiumie. W naszym kraju to wciąż dość popularne zachowanie. Coraz więcej Polaków docenia prozdrowotne i relaksujące zalety kąpieli saunowych, coraz popularniejsze stają się rytuały saunowe, jednak  wielu z nas nie wie jak poprawnie korzystaćz sauny. Powinna to być strefa dla „nietekstylnych”, ale osoby mniej oswojone z nagością mogą korzystać ze specjalnego okrycia. Takie rozwiązanie zastosowano m.in. w kompleksie Łaźni Rzymskich hotelu Manor House SPA, gdzie dużym zainteresowaniem cieszą się seanse w płótnach saunowych.

Dlaczego właściwie powinniśmy saunować nago?

Po około 10 minutach kąpieli cieplnej w saunie temperatura ciała podnosi się na tyle, że gruczoły potowe zaczynają wydzielać pot, a organizm schładzać. Wraz z potem oprócz wody wydalamy wiele niechcianych składników (toksyny, mocznik i wszelkiego rodzaju zanieczyszczenia). Strój kąpielowy, zazwyczaj wykonany ze sztucznego materiału, blokuje poprawną wymianę gazową, a co za tym idzie zatrzymuje
w otwartych porach naszej skóry składniki, których chcemy się pozbyć z organizmu. Może to spowodować poparzenie miejsc intymnych, ponadto pamiętajmy, że bakterie najlepiej rozwijają się w cieple i wilgoci, a w elastycznej tkaninie pewnością ich nie brakuje. W saunach infrared i łaźniach rzymskich, gdzie temperatura nie jest tak wysoka, skutki uboczne dla organizmu są mniejsze, ale nasz strój na pewno ucierpi. Również owinięci ręcznikiem spowalniamy nagrzewanie organizmu i pomimo odbycia poprawnego, 15-20 minutowego cyklu, nie spocimy się jak należy. Ręcznik do saun suchych powinniśmy jednak zabierać, ale po to, by na nim usiąść lub położyć się. Służy to zachowaniu higieny, nie narazimy też dzięki temu na plamy drewnianego siedziska. Z kolei do łaźni rzymskich o wysokiej wilgotności nie wchodzimy z ręcznikami odwieszamy, bo po chwili będą mokre. Pamiętajmy też, że prysznic przed wejściem do strefy saun jest konieczny nie tylko ze względów higienicznych, ale również dlatego, że przez czystą skórę lepiej wypacają się toksyny. Prysznic bierzemy także bez strojów kąpielowych.

– Aby w saunie nie popełnić gafy dobrze zapoznać się z etykietą saunowania. Warto pamiętać, że: saunujemy nago, bierzemy prysznic przed, w trakcie sesji i na zakończenie kąpieli saunowych, nie wietrzymy sauny często wchodząc i wychodząc, sesja powinna trwać minimum. 10 minut, schładzamy ciało pomiędzy seansami saunowymi, nie siadamy na deskach sauny gołym ciałem, nie polewamy kamieni wodą bez pytania innych o zgodę, nie podglądamy, unikamy głośnych rozmów, bo  sauna to miejsce odprężenia i wyciszenia. Początkowo seanse w płótnach, które odbywają się naszej strefie Łaźni Rzymskich, spotykały się ze zdziwieniem gości. Obserwujemy, że kultura saunowania
w Polsce się rozwija, edukujemy się w tej kwestii, mamy większą świadomość. Dziś odwiedza nas już spora grupa fanów doceniających prozdrowotne korzyści kąpieli saunowych połączonych
z kontrolowaną nagością. Dużym zainteresowaniem cieszy się także organizowane cyklicznie nocne saunowanie. Co ważne, u nas każdy może się czuć komfortowo, bowiem Manor House SPA jest hotelem bez dzieci – radzi Magdalena Głowacka kierująca SPA w hotelu Manor House SPA.

Dla zainteresowanych przedstawiamy zasady korzystania z kąpieli saunowych:
– przed skorzystaniem z sauny należy dokładnie myć ciało pod prysznicem i wytrzeć je do sucha!
– wybierając się do sauny trzeba mieć dwa ręczniki, jeden do wycierania, drugi do siadania
– najlepiej zacząć od sauny, w której jest najniższa temperatura, w kolejnych sesjach przechodzimy do cieplejszych saun. Im wyżej usiądziemy w saunie, tym będzie cieplej
– do saun suchych zabieramy ręcznik lub prześcieradło, na którym siadamy lub kładziemy się. Nago wchodzimy do łaźni z kamiennymi lub ceramicznymi siedziskami. Siadamy na nich po spłukaniu wodą
– jedna sesja saunowa powinna trwać od ok. 12- 15 minut
– po każdym seansie w saunie przed schłodzeniem w basenie spłukujemy pot pod prysznicem
– odpoczywamy przynajmniej 10 minut przed kolejnym seansem i uzupełniamy płyny
– podczas tzw. rytuałów saunowych stosujemy te same zasady jak przy indywidualnym saunowaniu
– niezależnie od tego czy jesteśmy sami czy w towarzystwie, jeśli źle się poczujemy natychmiast opuszczamy saunę!
– na zakończenie saunowania należy ostudzić ciało, uzupełnić płyny i umyć się, najlepiej samą wodą bez używania kosmetyków.

www.manorhouse.pl

 

W tym tygodniu dostawcy gadżetów promocyjnych zaprezentują nowości na sezon świąteczny. To kolejna edycja PROMO SHOW – road show dla firm z branży reklamowej.

PROMO SHOW to cykl eventów, który został przygotowany specjalnie dla firm z rynku reklamy. To nie tylko doskonała okazja, by zapoznać się z aktualną ofertą producentów i dystrybutorów artykułów promocyjnych, ale także doskonała możliwość uczestnictwa w prestiżowych szkoleniach sprzedażowych.

– Bezpośrednie spotkania z pracownikami agencji reklamowych są najlepszą okazją do podtrzymania kontaktów, budowania relacji, ale i pozyskanie nowych klientów. Kameralna atmosfera i możliwość spotkań w poszczególnych miastach jest doceniana przez przedstawicieli agencji. To także doskonała okazja do zapoznania się na żywo z najnowszą ofertą dostawców. Podczas tegorocznej edycji dostawcy zaprosili swoich klientów nad morze i na Śląsk – mówi Monika Opałka, dyrektor sprzedaży OOH magazine.

PROMO SHOW odbędzie się 18 września 2018 r. w Gdańsku i 20 września 2018 r. w Katowicach. Swój udział potwierdzili także dotychczasowi wystawcy – aktualną listę wystawców z Gdańska można zobaczyć TUTAJ, a z Katowic TUTAJ

Organizatorem wydarzenia jest OOH magazine.

MW

O budowaniu pozycji firmy obecnej na 60 światowych rynkach sektora FMCG, działaniach marketingowych i spełnianiu najsmaczniejszych marzeń konsumentów mówi Jan Kolański, Prezes Zarządu Colian.

Początki firmy sięgają 1990 roku, kiedy to powstała firma Ziołopex k. Kalisza. To okres transformacji ustrojowej, „dzikiej reprywatyzacji” i narodzin kapitalizmu. Jak Pan wspomina te czasy?
Każda transformacja jest trudna zarówno dla gospodarki, jak i przedsiębiorstw, które muszą się z nią mierzyć. Z tego też powodu początki firmy nie należały do najłatwiejszych. Trudno bowiem mówić o działaniu z wielkim rozmachem i na dużą skalę, przy dość ograniczonych możliwościach, które wtedy mieliśmy. Naszą siłą od początku działalności był niebywały zapał, jasno określone cele i wiara w sukces. Mieliśmy świetne receptury, sprawdzone źródła surowców i w efekcie produkty bardzo dobrej jakości. Rynek chłonął wszystko, jak gąbka, a my uczyliśmy się zasad kapitalizmu i reguł wolnego rynku razem z naszymi klientami. Oceniając z dzisiejszej perspektywy, brakowało nam wypracowanego know how i strategii marketingowej we współczesnym rozumieniu. Uczyliśmy się na własnych błędach, obserwując jak się rozwija rynek. Postawiliśmy na wysoką jakość, a nie konkurowaliśmy ceną. Dzięki zaangażowaniu i nieustannym inwestycjom nastąpił szybki rozwój, który bardzo dobrze wykorzystaliśmy. Zwiększaliśmy inwestycje, co umożliwiło nam budowanie naszych marek, które cieszą się zaufaniem krajowych i zagranicznych partnerów biznesowych. Polska jakość zaczyna być doceniana na wielu rynkach. Mocno pracujemy nad tym, aby w powszechnym przekonaniu zagranicznych konsumentów polski produkt był utożsamiany z najwyższą polską, europejską jakością.

Od samego początku istnienia Colian to firma rodzinna i z polskim kapitałem. Czy to sposób na udane konkurowanie z międzynarodowymi koncernami, które dominują na polskim rynku FMCG, szczególnie w segmencie słodyczy?
Firmy rodzinne na całym świecie są motorem napędowym rodzimych gospodarek. Tak też się zaczyna dziać na polskim rynku. My jesteśmy polską firmą, która opuszcza GPW w Warszawie. Colian nigdy nie miał debiutu na GPW, przejęliśmy Jutrzenkę, która była giełdowa. Firmy rodzinne są to biznesy wielopokoleniowe i taki też będzie Colian. Takie firmy stawiają na innowacyjność, wysoką jakość i unikalność oferty. Pracujemy nad tym, by nasze marki cechowała autentyczność, wynikająca z  rodzimych receptur i zastosowania nowoczesnych technologii produkcji. Siła firmy tkwi w synergii tradycji i nowoczesności, a rodzinny charakter biznesu stanowi jej konsekwentne dopełnienie.

Obecnie Colian funkcjonuje w obrębie trzech dywizji biznesowych: słodyczy, kulinariów i napojów. Które z brandów mają najsilniejszą pozycję?
Portfolio naszych marek jest szerokie, a oferta zróżnicowana. Trafiamy w gusta różnych grup konsumentów i trudno jednoznacznie wartościować i oceniać pozycję poszczególnych brandów. Każda marka ma swoich stałych klientów, cieszy się uznaniem branży i rynku, co potwierdzają docierające do nas sygnały w postaci przyznawanych nagród i… słupków sprzedaży. Dbamy o rozwój każdej z nich, począwszy od Appetity, Goplany i Solidarności, poprzez Grześki, Jutrzenkę, Familijne, Akuku!, Hellenę i skończywszy na naszych markach zagranicznych jak Elizabeth Shaw i Lily O’Brien’s.

Nowe żelki Akuku! ZdrOwocki.

W 2017 roku zanotowaliście wzrost sprzedaży zarówno na rynku polskim, jak i zagranicznym. Artykuły spożywcze Colian trafiają do ponad 60 państw, które z nich są dla firmy najistotniejsze?
Rozwijamy rynki państw Unii Europejskiej oraz w pozostałej części Europy, w Azji, Ameryce Północnej i Południowej oraz na Bliskim Wschodzie. Koncentrujemy się na rynku Wielkiej Brytanii i Irlandii. Colian ma bardzo dużo partnerów zagranicznych i wszyscy są ważni. To dzięki trwałym relacjom biznesowym nasze produkty są znane w tylu regionach świata.

Obecność na światowych rynkach to jeden z punktów strategii rozwoju Colian. Wspominał Pan wcześniej o markach zagranicznych, przejęliście brytyjską spółkę Elisabeth Shaw, a niedawno także irlandzką Lily O’Brien. Czy planujecie kolejne akwizycje firm?
Obecnie pracujemy nad strategią rozwoju naszych marek na wszystkich rynkach. Myślimy jednak również o akwizycjach, jeżeli takowe będą na rynku.

Jak często w działaniach marketingowych firma korzysta z reklamy wielkoformatowej OOH?
Reklama zewnętrzna stanowi uzupełnienie kampanii produktów Colian. Wybór formatów i layou’tów to dla każdej kampanii wypadkowa trzech zmiennych: linii kreatywnej, dostępnych nośników i zwyczajów zakupowych grupy celowej.

A na jakiej pozycji plasują się nośniki POS, czyli reklama w miejscu sprzedaży wśród innych narzędzi marketingowych?
Najlepszą reklamą produktu w miejscu sprzedaży jest… sam produkt. Dlatego w naszych priorytetach postawiliśmy sobie zadanie budowania dystrybucji, a także jakości ekspozycji naszych produktów na półkach. Na początku 2017 roku wdrożyliśmy program budowania obecności marek Colian w handlu nazwany Perfect Store – Idealny Sklep. Dzięki temu udało nam się w ciągu roku m.in. poprawić dystrybucję numeryczną wszystkich naszych produktów, tabliczek Goplana o blisko 15%, a ciastek Jeżyki prawie o 11%. Wstawiliśmy też w ciągu minionego roku kilkanaście tysięcy standów z naszymi produktami, które są fizyczną reklamą marek w miejscu sprzedaży. Nasi przedstawiciele handlowi zawiesili tysiące „krawatów” z żelkami Akuku! czy Grześkami Tyci. Na półkach pojawiały się topery, wobblery, często z informacjami o promocjach, konkursach czy loteriach. Elementami POS wspierającymi sprzedaż tabliczek Goplana są montowane w wielu sklepach specjalne systemy „schodków”, lepiej eksponujące produkty i optymalizujące wykorzystanie przestrzeni na ciągle przyciasnej półce.

Familijne – stoisko promocyjne.

Jeżeli tak rozumieć reklamę produktów Colian w miejscu sprzedaży, to jest ona na wysokiej pozycji w agendzie naszych działań. Operujemy w kategorii impulsowej, gdzie większość decyzji zakupowych nie jest planowana, lecz podejmowana przed półką w sklepie. Przyświeca nam założenie: Po pierwsze bądź. Po drugie „wyróżnij się albo zgiń”.

Macie na swoim koncie wiele nagród przyznawanych przez konsumentów, ostatnio sześć marek Colian zdobyło tytuł Superbrands Polska Marka 2018. Jako pierwsi w Polsce otrzymaliście prestiżową nagrodę European Candy Kettle Award, tzw. branżowego Oscara za innowacyjność i wkład w rozwój rynku słodyczy. Apetyt na laury zdobywane przez firmę został zaspokojony?
Każda nagroda czy wyróżnienie, jest dla nas dowodem na to, że obraliśmy właściwy kierunek. Szczególnie cieszą wyróżnienia przyznane bezpośrednio przez konsumentów, bo to dla nich staramy się stale rozwijać, inwestując w innowacyjne produkty i technologie. Wyróżnienie European Candy Kettle Award ma dla nas wyjątkowe znaczenie, ponieważ stanowi wyraz uznania bardzo wymagającej branży. Otrzymaliśmy je jako jedyna firma w Polsce, co samo w sobie jest sygnałem, że spełniamy światowe standardy.

Spełnianie najsmaczniejszych marzeń konsumenta to jedna z misji firmy. Czy planujecie rozszerzenie portfolio produktów?
Nieustannie rozwijamy i optymalizujemy ofertę, by nie tylko podążać za oczekiwaniami konsumentów, ale także je wyprzedzać i kreować. Szukamy innowacyjnych rozwiązań, idących w parze z gwarancją najwyższej jakości. Rynek wyznacza trendy, ale to indywidualny konsument podejmuje decyzję, sięgając po produkt na półce. Chcemy, by zawsze znajdował w naszym portfolio coś, czym będzie mógł się delektować.

Staracie się być blisko swoich klientów, czy istnieje recepta na zbudowanie lojalności klienta i jego przywiązanie do danej marki?
Autentyczność i wysoka jakość na każdym poziomie – produktu, komunikacji z rynkiem i w relacjach biznesowych to wartości, które budują zaufanie, przekładające się na lojalność. Jeśli któryś z tych filarów zawodzi, warto zastanowić się, gdzie popełniamy błąd, by szybko wdrożyć program naprawczy.

Na koniec chciałam zapytać czy może Pan zdradzić, do którego produktu Colian ma Pan największą słabość?
Bardzo lubię naszą Śliwkę Nałęczowską, dostępną na rynku od 1964 roku! Z przyjemnością sięgam też po Jeżyki, które mają tak charakterystyczny smak i wygląd, że nie sposób je pomylić z żadnym innym ciastkiem. W biegu zdarza mi się przegryźć Grześki, popijając Oranżadą Hellena. Jest to idealny sportowy zestaw, który daje mi energię. W kuchni mojej żony królują przyprawy Appetita. W ten wyjątkowo smaczny sposób życie zawodowe i prywatne przenikają się.

Rozmawiała Jaga Kolawa

Wywiad ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.

Aby działania lojalnościowe były skuteczne, muszą być przemyślane, spójne ze strategią danej firmy i konsekwentnie realizowane. I choć w teorii wydaje się to proste, w praktyce przedsiębiorcy często wpadają w pułapkę pochopnie podejmowanych decyzji albo błędnego wyobrażenia o potrzebach swoich grup docelowych. O systemowym traktowaniu motywacji rozmawiamy z ekspertkami w tej dziedzinie: Magdaleną Słomczewską-Klimiuk, Kierownikiem Marketingu i Karoliną Karolczak, Partnership & Procurement Director z Sodexo Benefits and Rewards Services Polska.

Co znaczy omni-lojalność?
Magdalena Słomczewska-Klimiuk: W swoich działaniach lojalizujących firmy często skupiają się na jednej, wybranej grupie swoich odbiorców. Zazwyczaj są to konsumenci lub kontrahenci. Natomiast najlepsze efekty można osiągnąć działając na kilku frontach jednocześnie. Warto również pamiętać o trzeciej ważnej grupie – własnych siłach sprzedaży, własnych pracownikach. Synergia motywacji w tych trzech obszarach zapewni optymalne rezultaty i to właśnie nazywam omni-lojalnością. To nowy trend w motywowaniu, który w najbliższych latach zyska na znaczeniu.

Lojalni klienci i partnerzy biznesowi oraz zaangażowani pracownicy to marzenie każdej firmy. Jak zmotywować wszystkie kluczowe grupy otoczenia, by osiągać założone cele i odnieść sukces w biznesie?
Karolina Karolczak: Przede wszystkim należy dobrze poznać potrzeby wszystkich grup docelowych i starać się im sprostać, co będzie świetnym punktem wyjścia do budowania wartościowych relacji. Bo jeśli ludzie mają być aktywni i podejmować nowe zadania czy wyzwania, muszą widzieć sens swoich działań i rozumieć ich zasadność. Dlatego kluczem do sukcesu wszystkich działań lojalnościowych jest ustalenie celu i dobór odpowiednich narzędzi i motywatorów uwzględniających specyfikę każdej z grup, którą chcemy lojalizować.

Jeśli mowa o budowaniu lojalności to cel jest jeden – kupuj, kupuj i jeszcze raz kupuj!
K.K.: Rzeczywiście firmy koncentrują swoje działania w tym obszarze przede wszystkim na poprawie wyników sprzedaży. Jednak coraz częściej wykorzystują je również do rozwiązywania konkretnych problemów oraz edukacji swoich partnerów handlowych. Na przykład mogą skłaniać podwykonawców do opłacania faktur w terminie w zamian za atrakcyjne nagrody. W praktyce wygląda to tak, że za zrealizowane zamówienie kontrahenci otrzymują punkty tymczasowe, które stają się „prawdziwe” (można wymieniać je na nagrody) w momencie opłacenia faktury w określonym przedziale czasowym. Metoda przysłowiowej marchewki zamiast kija, świetnie sprawdza się w tego typu sytuacjach, a problem rozwiązuje się niejako sam, bo to hurtownikom zaczyna zależeć na zrealizowaniu płatności. Z kolei kwestia znajomości produktów jest niezwykle istotna np. w branży farmaceutycznej, w której kluczem do wzrostu sprzedaży jest edukacja pracowników aptek na temat oferowanych produktów i usług oraz stałe informowanie ich o obowiązujących promocjach. Jak pokazuje praktyka, farmaceuta chętniej poleci produkt, który zna. Dlatego w przypadku tej branży doskonale sprawdzają się programy motywacyjne oparte na platformie edukacyjnej. Ich uczestnicy, są nagradzani za zapoznanie się z materiałami na temat danych farmaceutyków i zaliczenie testu sprawdzającego wiedzę. Wartością dodaną jest także poznanie zwyczajów zakupowych każdej apteki korzystającej z platformy oraz bieżąca aktualizacja danych o farmaceutach.

M.S-K.: W przypadku pracowników mówimy o indywidualnych programach motywacyjnych skoncentrowanych na potrzebach jednostki, a także zespołu w którym pracuje. Możemy nie tylko umacniać jego więź z firmą i zwiększać zaangażowanie lub edukować, ale także zachęcać np. do rzucenia palenia czy niespóźniania się do pracy. W Sodexo rozpoczęliśmy obchody swoich 20. urodzin od akcji angażującej zatrudnionych, z wykorzystaniem nowoczesnej i interaktywnej maszyny z prezentami GoodieBox.

Gdybyśmy mieli określić trzy kluczowe czynniki sukcesu dla budowania zaangażowania w biznesie to na co położyłybyście nacisk?
K.K.: Tylko trzy? Wymieniłabym trzydzieści! Ale jeśli muszę postawić na trzy to za kluczowe czynniki sukcesu decydujące o efektywności programów motywacyjnych uważam: dobór optymalnej formuły i mechaniki, wybór odpowiednich nagród oraz sposób i wykorzystanie narzędzi komunikacji.

M.S-K.: Trafny wybór! Jeśli mówimy o pracownikach – czyli pierwszej linii frontu, od której zależy sprawność organizacji i zadowolenie klientów – to pracodawcy mają wysoko postawioną poprzeczkę. Rekordowo niskie bezrobocie, zacięta rywalizacja o najlepszych kandydatów i utrzymanie talentów w firmie. A co najważniejsze coraz trudniej jest konkurować wysokością pensji, której nie można podnosić w nieskończoność, a jej stawki są wyrównane w poszczególnych branżach na konkretnych poziomach stanowisk.

To czym walczyć o lojalność w biznesie?
M.S-K.: Zostawieniem swobody w wyborze motywatorów beneficjentom naszych działań. To właśnie radość z wyboru nagrody jest gwarancją ich zadowolenia. Jak pokazują wyniki badania „Drogowskaz Motywacyjny 2018” Sodexo Benefits and Rewards Services pracodawcy inwestują w lojalność pracowników – średnia roczna kwota przeznaczana na motywatory pozapłacowe wzrosła do 950 zł na osobę, a zatrudnieni otrzymują już ponad 5 różnych motywatorów. Coraz więcej firm zdaje sobie sprawę, że niedopasowanie benefitów do potrzeb pracowników, wpływa nie tylko na ich niezadowolenie, ale przede wszystkim prowadzi do nieefektywnego wykorzystywania budżetu. Dlatego już co czwarty pracodawca oferuje możliwość samodzielnego ich wyboru. Czas, aby dokumentacja papierowa i popularne programy komputerowe, np. Excel, odeszły w zarządzaniu benefitami do lamusa. Nowoczesne rozwiązania informatyczne pozwalają nie tylko na samodzielne wybieranie świadczeń przez pracowników. Dzięki nim zarządzanie nawet rozbudowaną listą różnorodnych motywatorów staje się proste i w pełni zautomatyzowane. Warto również pamiętać, że „zdigitalizowane” systemy motywacyjne podnoszą atrakcyjność pracodawcy, zwłaszcza wśród pokolenia Millenialsów, które ceni nowoczesne miejsca pracy.

K.K.: Podobnie jest w programach wsparcia sprzedaży. Do historii odchodzą programy, w których liczba nagród jest ograniczona do kilku typów. Teraz daje się uczestnikowi swobodę wyboru nagrody: karty przedpłacone, e-vouchery, a także katalog z nagro dami rzeczowymi z ponad 2.000 nagród do wyboru.

Na co jeszcze zwrócić uwagę przy projektowaniu programu budującego lojalność?
K.K.: Aby pracownikom czy uczestnikom danego programu chciało się chcieć, podczas projektowania mechaniki całego przedsięwzięcia, organizatorzy muszą uwzględnić ich możliwości. Trzeba zawsze brać pod uwagę skalę działalności biznesowej i sprawdzić czy założone cele i targety są dostosowane do ich możliwości np. miesięcznie generowanego obrotu. Jeśli nagrody nie będą realne do zdobycia w stosunkowo krótkim czasie, to zamiast motywować będą zniechęcać.

M.S-K.: Warto w swoich działaniach wykorzystywać elementy grywalizacji. Ludzie mają naturalną skłonność do porównywania się z innymi, a zapisana w genach chęć do rywalizacji świetnie sprawdzi się w zadaniach konkursowych. Organizatorzy mają do dyspozycji takie proste narzędzia jak poziomy, odznaki, rankingi czy paski postępu. Co ciekawe, element ten wcale nie musi się wiązać z jakąkolwiek korzyścią materialną – samo pokazanie pozycji uczestnika na tle grupy działa mobilizująco do działania.
K.K.:  Chciałabym zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt. Organizatorzy programów często zapominają, że mogą nagradzać za coś innego niż transakcje zakupowe. Dla urozmaicenia przedsięwzięcia warto postawić również na edukację swoich partnerów biznesowych i przeznaczyć część nagród na realizację zadań e-learningowych. Zdobytą wiedzę uczestnicy mogą spożytkować następnie w kontaktach z dalszym ogniwem sprzedaży organizatora – klientem indywidualnym.

Mówiłyście, że w procesie lojalizowania niezwykle istotną rolę odgrywa komunikacja – które konkretnie elementy należy wziąć pod uwagę?
M.S-K.: Dobrze poprowadzona komunikacja powinna być jak rozmowa, której nie chce się przerwać. Ma być ciekawa, odpowiadać na potrzeby odbiorcy i dostarczać niezbędnych informacji. I tutaj wracam do punktu wyjścia, czyli wnikliwej analizy grupy docelowej, która ma dobrać odpowiedni sposób, język i formę komunikacji. Nie ma jednego, uniwersalnego wzorca dla komunikacji – może się zdarzyć, że dla jednorodnej grupy kontrahentów wystarczą regularne mailingi i sms-y rozsyłane przez organizatora, ale jeśli grupa jest bardzo różnorodna i liczna, warto dodatkowo rozważyć uruchomienie dedykowanej strony www czy wyprodukowanie materiałów drukowanych.

K.K.: Ważne, by prowadzić dialog, a nie monolog! Dobra komunikacja to taka, która umożliwia przepływ informacji w obie strony. Dzięki aktywnemu dialogowi łatwiej jest zrozumieć potrzeby pracowników czy partnerów biznesowych, wyjaśnić ewentualne wątpliwości, a co za tym idzie – zachęcić ich do podjęcia konkretnych działań. Należy skrupulatnie informować o zaistniałych zmianach, często aktualizować wyniki, szybko naliczać punkty, dostarczać nagrody – to wszystko jest podstawą budowania zaufania uczestników danego programu.

Rozmawiała Magdalena Wilczak

Magdalena Słomczewska-Klimiuk – Marketing Manager w Sodexo Benefits and Rewards Services Polska (od sierpnia br. w ETi European Food Industries), z lojalnością związana od ponad 10 lat. Ekspert w obszarze budowania zaangażowania pracowników, partnerów biznesowych i konsumentów. Z sukcesami tworzy oraz wdraża strategie marketingowe i komunikacyjne dla segmentów B2B i B2C. Biegle włada językiem angielskim, ukończyła Filologię na Uniwersytecie Warszawskim. Jest również absolwentką studiów podyplomowych na kierunku Marketing i Public Relations. Prywatnie szczęśliwa żona i mama dwójki dzieci. 

Karolina Karolczak – Partnership & Procurement Director Sodexo Benefits nad Rewards Services Polska. Posiada 18-letnie doświadczenie, pracowała dla międzynarodowych korporacji oraz polskich liderów rynku, odpowiadała za tworzenie i implementowanie strategii marketingowej 360°, wspieranie i organizowanie zadań działu sprzedaży, współtworzenie strategii przedsiębiorstwa m.in. na rynkach wschodnich. Pracowała dla: Sephora, Levis, BIC, FoodCare, Tchibo, Agros Nova, Maspex. Prelegentka na konferencjach marketingowych i sprzedażowych, wykładowca, autorka publikacji branżowych poświęconych strategiom sprzedaży, wysokim standardom obsługi klienta oraz o budowaniu silnych marek. Stworzyła autorski system budowania i realizowania celów o nazwie #celomania. Trener Brian Tracy Polska.

Wywiad ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.

 

W minioną środę i czwartek podczas targów FestiwalMarketingu.pl można było podziwiać zgłoszone prace do konkursu na najlepsze materiały wspierające sprzedaż.

Swoje realizacje zgłosiło 17 firm z branży. Wszystkich prac było 38. Ośmiu JURORÓW pierwszego dnia targów oddało swoje głosy na poszczególne posy w kategoriach: Napoje, Żywność, Alkohol & Tytoń, Kosmetyka, Elektronika, Display’e kartonowe, Display’e naladowe, Motoryzacja, Digital POS, Design Roku, Przemysł, Farmacja, POS EVENT, Kids i Rozrywka. 

Przyznana została także nagroda GRAND PRIX i NAGRODA PUBLICZNOŚCI.

Nagrodzone prace w poszczególnych kategoriach:

NAPOJE – WYRÓŻNIENIE

 

NAPOJE – WYRÓŻNIENIE

 

NAPOJE – NAGRODA GŁÓWNA

 

ŻYWNOŚĆ – WYRÓŻNIENIE

 

ŻYWNOŚĆ – NAGRODA GŁÓWNA

 

ALKOHOL & TYTOŃ – WYRÓŻNIENIE

 

ALKOHOL & TYTOŃ – WYRÓŻNIENIE

 

ALKOHOL & TYTOŃ – NAGRODA GŁÓWNA

 

KOSMETYKA – NAGRODA GŁÓWNA

 

DISPLAY’E KARTONOWE – WYRÓŻNIENIE

 

DISPLAY’E KARTONOWE – NAGRODA GŁÓWNA

 

DISPLAY’E NALADOWE – NAGRODA GŁÓWNA

 

ELEKTRONIKA – NAGRODA GŁÓWNA 

 

DIGITAL POS – WYRÓŻNIENIE

 

DIGITAL POS – NAGRODA GŁÓWNA

 

PRZEMYSŁ – WYRÓŻNIENIE

 

PRZEMYSŁ – NAGRODA GŁÓWNA 

 

MOTORYZACJA – NAGRODA GŁÓWNA

 

FARMACJA – NAGRODA GŁÓWNA

 

DESIGN ROKU – NAGRODA GŁÓWNA

KIDS  NAGRODA GŁÓWNA

EVENT POS  NAGRODA GŁÓWNA
Ex aequo HOLO i IMAGINE NATION

ROZRYWKA  NAGRODA GŁÓWNA


GRAND PRIX 
Ex aequo HOLO i IMAGINE NATION 

 

NAGRODA PUBLICZNOŚCI

 

Organizatorem konkursu POS STARS jest OOH magazine.

Wszystkie zgłoszone POS-y wraz z opisami można zobaczyć TUTAJ.

MW

Od września na 320 oddziałach i placówkach partnerskich Santander Consumer Banku, jego stronie internetowej, profilach społecznościowych, bankowości online i punktach obsługi działających m.in. w sklepach Media Markt, Saturn i Castorama można zobaczyć nowe logo:  czerwony napis na białym tle. Klient szukający oddziału Santander Consumer Banku pozna go też po wizerunku Justyny Kowalczyk, ambasadorki marki.

Nowa identyfikacja jest prosta i łatwo wpada w oko. Wprowadzając tę zmianę bank tworzy wyrazisty i łatwo identyfikowalny wizerunek, odróżniający go od innych instytucji finansowych, w tym Santander Bank Polska (do września: Bank Zachodni WBK). Bank zmienił logo, ale nie zasady. Pojawienie się nowej identyfikacji nie wpływa na ofertę banku ani jakiekolwiek warunki współpracy z klientami czy partnerami biznesowymi. Nie zmieniają się lokalizacje czy adresy oddziałów. Kanały dostępu – tak online, jak i telefoniczne, również pozostają bez zmian. Santander Consumer Bank i Santander Bank Polska (do września: Bank Zachodni WBK) działają jako niezależne banki. Należą do Grupy Santander – jednej z  najsilniejszych instytucji finansowych w Europie, obecnej na wielu światowych rynkach.  

Nowe, białe logo z czerwonym napisem, ma bardziej niż dotychczas wyeksponowaną część “Consumer Bank” – która definiuje strategię. Pod nowym szyldem Santander Consumer Bank, tak jak dotychczas, będzie koncentrować się na obszarze kredytów konsumenckich. Oferuje klientom szeroki zakres rozwiązań finansowych, obejmujący kredyty gotówkowe, kredyty na nowe i używane samochody, kredyty na zakup towarów i usług czyli popularne raty, karty kredytowe oraz lokaty. Produkty dystrybuowane są online oraz poprzez sieć oddziałów, salony i komisy samochodowe, sklepy i punkty usługowe.

– Na przestrzeni ostatnich lat umocniliśmy się na pozycji lidera rynku kredytów konsumenckich w Polsce. Każdego roku z naszych usług korzysta 2 miliony Polaków, przy czym wielu z nich regularnie do nas powraca wystawiając w ten sposób wysoką ocenę poziomowi naszych usług. Jednocześnie jesteśmy dumni z faktu, że każdego roku ponad 500 tysięcy klientów po raz pierwszy sięga po nasze produkty w różnych kanałach sprzedaży  – podkreśla Przemysław Kończal, Prezes Zarządu Santander Consumer Banku.

Oceny te znajdują odzwierciedlenie w niezależnych rankingach produktowych oraz certyfikatach poświadczających wysoki poziom obsługi, takich jak przyznany po raz siódmy tytuł Banku Przyjaznego Klientowi oraz w wysokim poziomie wskaźnika NPS.

Ofertę dostępnych w banku rozwiązań można sprawdzić w oddziałach, gdzie każdy klient może spokojnie porozmawiać z pracownikiem o swoich finansowych potrzebach i możliwościach. Odpowiedni wniosek można złożyć online przez stronę internetową i za pośrednictwem infolinii pod numerem 195 00 (koszt połączenia zgodny z taryfą operatora). Kredyty na zakup towarów i usług są dostępne bezpośrednio w ponad 30 tysiącach sklepów i marketów. Kredyty samochodowe dystrybuuje z kolei ponad tysiąc salonów i komisów w całej Polsce.

W ciągu ostatnich 12 lat Grupa Santander stała się ważnym uczestnikiem polskiego sektora bankowego. Marka Santander pojawiła się na naszym rynku w 2006 roku wraz z rozpoczęciem działalności przez Santander Consumer Bank. 

Zmianie identyfikacji wizualnej Santander Consumer Banku towarzyszy kampania informacyjna, skierowana do klientów i partnerów instytucji. Więcej informacji znaleźć można TUTAJ.

MW

O budowaniu lojalności klientów za pomocą gadżetów reklamowym nie mówi się zbyt wiele, a szkoda. Ich siłę potwierdziło ostatnie badanie przeprowadzone przez Ipsos na zlecenie Polskiej Izby Artykułów Promocyjnych. Wykazało, że upominki reklamowe są postrzegane jako ważny i skuteczny element strategii marketingowej.

Artykuły promocyjne często nie są traktowane jako element pierwszego wyboru przy tworzeniu komunikacji marketingowej. A przecież odpowiednio dobrane gadżety mogą wzbudzić zainteresowanie marką u potencjalnych klientów i równocześnie wzmocnić więź z obecnymi.
– Kluczem do lojalności jest sprawienie, by kontakt z firmą wywoływał w kliencie pozytywne emocje. Rynek zróżnicowanych programów motywacyjnych rozwija się dynamicznie wraz z rosnącą świadomością firm w tym zakresie. Nagradzanie klientów w zamian za określone zachowania konsumenckie – wybór marki czy usługi, to mechanizm, który sprawia, że klienci czują się wyróżnieni i docenieni. Dobrze dobrana, spersonalizowana oferta produktów – gadżetów, doskonale wpisuje się w takie działania. Dodatkowo, oprócz samej nagrody, daje klientowi radość związaną z możliwością wyboru swojego prezentu – podkreśla Marcin Olszewski, Sales manager B2B Ceramika Tułowice.

Fot. Ceramika Tułowice

Warto zadać sobie pytanie: w jaki sposób artykuły promocyjne mogą budować lojalność? Zdaniem Tomasza Przewoźnika, Dyrektora Sprzedaży i Marketingu w Happy Gifts Europe, z całą pewnością gadżet jest w stanie budować lojalność do firmy, produktu, marki czy usługi.
– Dobrze zaprojektowany upominek rodzi pozytywne skojarzenia, odnosi się wprost do teorii wzajemności i potrzeby odwdzięczenia się. Jako ludzie lubimy być obdarowywani. Lubimy ludzi i firmy, które nam coś dają. Oczywiście dają coś, co nam się podoba. A rzeczą oczywistą jest, że chętniej robimy interesy z osobami i firmami, które po prostu lubimy.

Namacalny kontakt jest personalny, przez co sprzyja budowaniu lojalności dodaje Paweł Białas, Starszy Specjalista ds. Promocji i Marketingu, Texet Poland. – Upominki reklamowe sprawiają, że marka wchodzi w interakcję z klientem w inny sposób niż przez reklamę w TV czy na billboardzie. Powoduje, że osoba obdarowana często podświadomie czuje chęć odwdzięczenia się, np. przez skorzystanie z usług danej firmy lub polecenie znajomym – podsumowuje przedstawiciel Texet Poland.

Marketing relacji – poznaj, że znasz swojego klienta
Jednym z najważniejszych atutów upominków reklamowych jest budowanie interakcji i angażowania klienta. Na wydarzeniach targowych czy spotkaniach biznesowych element promocyjny w postaci wręczenia prezentu może okazać się kluczowy w kolejnych kontaktach.

Fot. TEXET Polska

To również podstawa do budowania w przyszłości tzw. marketingu relacji, który jest niezmiernie istotny w dzisiejszych realiach rynkowych. – Nowoczesny marketing relacji to dogłębna wiedza na temat klienta czy grupy klientów, jego preferencji i zachowań zakupowych. Ale to także mnóstwo „twardych” danych liczonych w oparciu o dziesiątki KPI (od red. Kluczowe Wskaźniki Efektywności). Marketing relacji to wiedza na temat wartości życiowej klienta czy grupy kontrahentów. Dopiero na podstawie tych danych jesteśmy w stanie podejmować właściwe decyzje biznesowe w odniesieniu do naszych działań i aktywności rynkowych – mówi Tomasz Przewoźnik. Zdaniem Arkadiusza Majewskiego, właściciela Red Bird o marketingu relacji można mówić jako o kluczu do sukcesu, zarówno w nawiązywaniu nowych kontaktów, jak i utrzymywaniu starych. – Bycie na bieżąco z potrzebami klientów wymaga czasu, empatii, zrozumienia biznesu, czystej sympatii oraz śledzenia tego co dzieje się u naszych klientów. Gadżety mogą jak najbardziej służyć w marketingu relacji, ale zasady się nie zmieniają: trzeba to robić z głową.

Fot. HAPPY GIFTS

Dobrze wybrany upominek, wręczony kontrahentowi osobiście ma ogromne znaczenie w budowaniu wartościowych więzi biznesowych. Ułatwieniem jest wszechobecna personalizacja. – Na co dzień jesteśmy świadkami zmian w komunikacji marketingowej. Coraz mniej interesujące dla klientów są oferty adresowane do wszystkich. Wyznacznikiem nowoczesności przekazu jest coraz większa jego indywidualizacja. Z gadżetami promocyjnymi jest podobnie. Im bliższe są jednostkowemu klientowi, tym bardziej są pożądane. Logo już nie wystarczy? To może filiżanka z bilecikiem w indywidualnym opakowaniu dla każdej osoby albo kubek z własnym imieniem i nazwiskiem wydrukowanym wewnątrz? Branża jest tutaj bardzo kreatywna – mówi Marcin Olszewski.

Jak w takim razie traktować klienta podmiotowo i wyjątkowo? Na to pytanie muszą sobie odpowiedzieć firmy korzystające z artykułów promocyjnych. Według Mai Pietkiewicz, Dyrektor Marketingu z firmy FRIENDS, wyłącznego przedstawiciela marek KOZIOL i SENATOR oraz innowacyjnej elektroniki D-Vice Promote, nie ma jednej, uniwersalnej recepty. – Wszystko zależy od tego kto jest odbiorcą oferty, jaka ona jest, jak szczegółowo można określić grupę, czy można podejść do klienta całkowicie indywidualnie, czy musi być częścią większej całości. Ważne by możliwie maksymalnie zgłębić potrzeby i preferencje odbiorcy. Im istotniejszy klient, tym bardziej indywidualnie warto go potraktować, dostosowując ofertę, sposób komunikacji, a przez to budując trwałe relacje i lojalność. Odpowiadając nie tylko na zaistniałe już potrzeby, ale tworząc swój indywidualny kanon udogodnień – podpowiada Maja Pietkiewicz.
Nie zawsze możemy poznać swojego klienta. Co wtedy zrobić? – Jeśli produkujemy gadżety masowe zdobądźmy się chociaż na dwa kroki. Zróżnicujmy gadżety, bo to pozwoli zorientować się, co nasi klienci wybierają chętniej, a my (prawie) zawsze możemy gadżety domówić. Po drugie, zwracajcie proszę uwagę na ich jakość. To oczywiście Wasza sprawa jak wydacie pieniądze, ale koszmarnie tandetne upominki już się nie obronią. Albo trafią do kosza, bo się zepsują albo tandetę zdemaskują użytkownicy – przestrzega Arkadiusz Majewski.

Fot. REGATTA POLSKA

Jakość, cena, a może pomysłowość?
No właśnie, powyższe pytanie to odwieczny dylemat marketingowców. Jakie rozwiązanie wybrać, by było najbardziej korzystne i spełniło swoją rolę? Jak podkreśla Tomasz Przewoźnik, pomimo badań prowadzonych w ostatnich latach, które mówią o malejącej roli ceny przy wyborze upominku reklamowego, jest ona wciąż istotnym kryterium wyboru.
– Elementem niezbędnym jest odpowiednia jakość produktu. Gadżet, który nie spełni naszych oczekiwań w tym obszarze, nie tylko nie będzie budował lojalności i pozytywnych skojarzeń, ale będzie wręcz działał na niekorzyść firmy lub marki, które teoretycznie powinien promować. Czy powinien być innowacyjny? Pewnie, że tak, choć przy gigantycznej ilości dostępnych na rynku produktów reklamowych, nie jest to proste. Idealnie, jak uda nam się połączyć trzy cechy: innowacyjność, funkcjonalność i jakość. Jeżeli to wszystko „zepnie” jeszcze dobra cena to sukces jest gwarantowany – dodaje przedstawiciel Happy Gifts Europe.

Podobnie uważa Mariusz Zdzieszyński z Regatta Polska.- Nasze gadżety muszą cechować wszystkie te 3 elementy. Każdy z wyżej wymienionych „motywatorów sprzedaży” jest ważny i powinien być indywidualnie dostosowany do konkretnego odbiorcy. To przedstawiciele handlowi wiedzą jakiego mechanizmu marketingowego potrzebuje dany klient, poprzez swoje doświadczenie i wiedzę potrafią dobrać jego optymalny procent składowy w danej transakcji. Tak by zostać zapamiętanym, a współpraca mogła być długofalowa.

Fot. FRIENDS

Zdaniem Mariusza Szandeckiego, właściciela SDX Group, to nie cena czyni cuda, lecz jakość oraz serwis naszej firmy. Gadżety jednak są wyznacznikiem tego, jak traktujemy klienta.
– Każdy z Państwa dostał przysłowiowy tani długopis, który po kilku dniach przestał pisać. Jaka była pierwsza myśl?„Dali dziadostwo” – czyli nie zbudowaliśmy pozytywnych emocji. Nie oznacza to jednak, że mamy kupować najdroższe produkty, powinniśmy się kierować jakością i rozsądną ceną, tak aby gadżet był ambasadorem naszego logo. Można znaleźć ciekawy produkt za nieduże pieniądze, ale tutaj musi zaistnieć współpraca klienta oraz handlowca z agencji reklamowej, który zna produkt i potrafi doradzić. Gadżety z naszym logo są deklaracją podejścia do klienta oraz tego jakie wartości nam towarzyszą każdego dnia – akcentuje Mariusz Szandecki.

Przedstawiciel firmy Ceramika Tułowice zauważa, że stosunek jakości do ceny jest warunkiem koniecznym, ale to kreatywność „rządzi” w branży. – Producenci gadżetów prześcigają się w pomysłowości. To właśnie innowacyjne, pomysłowe gadżety, obok których nie da się przejść obojętnie, jak np. szklanka w kształcie żarówki, pozwalają się wyróżnić. Dowód – ten „energetyczny” gadżet oprócz tego, że jest oryginalną propozycją docenianą przez klientów i branżę, stał się jednocześnie naszą wizytówką na rynku B2B – mówi Marcin Olszewski.

W przypadku produktów reklamowych nadal aktualna jest zasada „wyróżnij się albo zgiń”.
– Gadżet reklamowy poniekąd świadczy o marce, która umieściła swoje logo na nim. Korzystniej jest, gdy wywołuje pozytywne skojarzenia, dlatego wysokiej jakości usługi powinny być promowane przez jakościowe upominki. Jeśli marka nie chce przepaść w gąszczu rozdawanych standardowych nośników promocyjnych opłaci się zaproponowanie wyróżniającego się upominku reklamowego – zaznacza Paweł Białas.

Gadżety wspierające dobre relacje
Producenci i dostawcy artykułów promocyjnych nie próżnują, co chwila pojawiają się nowości w ich propozycjach. Bez wątpienia na rynku można znaleźć wiele przykładów inspirujących rozwiązań. – Istotne jest, by gadżet był dopasowany do klienta i nie stał w opozycji do filozofii i wartości marki, której służy. Indywidualne podejście jest warunkiem sukcesu, a każdy klient to inna historia do opowiedzenia. Najbardziej wybredni stawiają na kreatywność i talent designera albo wręcz przeciwnie – szukają dyskretnej elegancji, a za branding wystarczy im gustowny bilecik wizytowy – wyjaśnia Marcin Olszewski. Podmiotowe i wyjątkowe traktowanie klienta jest zawsze na czasie. – Pewnym kryterium będzie zakup gadżetu o takich parametrach, które wybralibyśmy sami kupując produkt, który będziemy regularnie używać. Jeżeli kubek termiczny, to taki z próżnią między ściankami, by trzymał ciepło kilkanaście godzin. Jeżeli parasol, to z ramą i żebrami z włókna szklanego, które będzie elastyczne i nie złamie się na wietrze – zaznacza Danuta Bakuła, właścicielka marki Royal Design.

Według Arkadiusza Majewskiego warto postawić na trwałość, estetykę i dobry design.
– Wtedy nawet najprostszy gadżet ma szansę zabłysnąć. Najgorzej jest robić rzeczy na ostatnią chwilę. Łatwo o pomyłkę, a brak czasu nie pozwala zrealizować np. koncepcji ciekawego opakowania. Dlatego proponujemy rzeczy unikalne takie jak klocki Aleksandra robione ręcznie, ręczniki szybkoschnące o najwyższej w kraju jakości, czy tak bardzo popularne kubki Contigo – wymienia właściciel Red Bird.

Fot. ROYAL DESIGN

Jak zauważa Maja Pietkiewicz, zawsze należy pamiętać o zróżnicowaniu potrzeb. Podarunek i forma jego wręczenia powinny być dopasowane zarówno do odbiorcy, jak i przedsiębiorstwa. Czasem sprawdza się długopis z tworzywa sztucznego, a czasem potrzeba czegoś bardziej ekskluzywnego. – Dobrym pomysłem na budowanie długofalowej relacji z klientami są akcje lojalnościowe. Fantastycznie sprawdzają się w tej roli produkty, tworzące serie jak: kolekcja GEO podświetlana ledami, w której skład wchodzą power bank, mysz, głośnik, a teraz także bezprzewodowa stacja ładująca lub kolekcje kuchenne marki Koziol jak: KANT, CLUB czy TANGRAM. W poprzednich latach nasza firma realizowała już kilka przedsięwzięć tego typu, były to między innymi: seria zaparzaczy dla dostawcy telewizji bezprzewodowej i indywidualne lunchboxy dla producenta słodyczy, który nagradzał upominkiem klientów kupujących konkretną ilości batonów – wylicza Maja Pietkiewicz.

Fot. RED BIRD

Niepodważalna siła artykułów promocyjnych tkwi w ich multi-taskingu. Są czymś więcej niż reklama – prezentem, nagrodą i przypomnieniem w jednym. Same w sobie jednak nie dają recepty na marketingowy sukces. Według Arkadiusza Majewskiego bez wątpienia otrzymywanie prezentów może być dodatkową atrakcją, ale nie zbuduje, ani nie zagwarantuje nam lojalności klienta. – Na pierwszym miejscu stawiałbym korzyść podstawową, którą czerpie klient z naszej usługi bądź produktu. Musi być co najmniej taka jaką obiecuje firma czy marka. Gadżet może pomóc zdobyć lub przejąć klienta (prezenty za założenie konta, wykup abonamentu), ale trudno mi sobie wyobrazić, aby to była jedyna siła trzymająca klienta przy nas.

Gadżety same w sobie nie budują lojalności klienta, pozwalają jedynie na wzmocnienie pozytywnych emocji, dodaje Mariusz Szandecki. – To nasz serwis, jakość produktów oraz otwartość na sugestie klientów budują nasz wizerunek. Gadżet jest tylko wisienką na torcie, pokazującą jakimi wartościami się kierujemy. Nie jest sztuką kupić tani gadżet i oznakować logo. Sztuką jest wybrać taki, który będzie służył naszemu klientowi przez długi czas, a także będzie mu pomocny w codziennych czynnościach.

Niewątpliwie, warto uwierzyć w marketingowy potencjał upominków reklamowych, wspierających dobre relacje z klientem i dzięki funkcjonalności, dodających wartości do ich codziennego życia.

Jaga Kolawa

Artykuł ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.

Lojalność klienta to bez wątpienia najbardziej nieoceniony aspekt w świecie produktów promocyjnych. Każda agencja reklamowa przez lata swej działalności miała styczność z zapytaniami od nowych klientów, które nawet jeśli zakończyły się zamówieniem, to nie dały owoców w postaci stałej współpracy. Tak zwane „złote” bądź „pojedyncze strzały” zawsze cieszą, ale są niczym w porównaniu z niezachwianym zaufaniem klienta.

Według badań British Promotional Merchandise Association, drogi by przypadkowe zapytania zamienić w wieloletni kontrakt są dwie: odpowiednio dobrane gadżety oraz zaangażowane i świadome podejście do biznesu. Powiedzmy, że nagle w naszej skrzynce pojawiło się nowe zapytanie od wcześniej nieznanego klienta. Nie jest to brief kreatywny, ale „sztywna” prośba o wybrane produkty. Tego rodzaju sytuacja nie daje nam możliwości kreatywnego podejścia i zmusza nas do walki na froncie cenowym. Błędem byłoby jednak zakończenie dopiero co rozpoczętej rozmowy na wysłaniu oferty. By wzbudzić zainteresowanie po drugiej stronie musimy zademonstrować, że jesteśmy rzetelną i pewną firmą, ale przede wszystkim mamy dostęp do gadżetów, o których inne agencje nawet nie słyszały. Unikalny w skali kraju produkt promocyjny otworzy nam każde drzwi, aby po niego sięgnąć wystarczy odrobić swoją pracę domową przy danym kliencie.

Powiedzmy, że mamy do czynienia z firmą budowlaną. Naszym zadaniem jest sprawdzenie na jakim rynku działa, kim są odbiorcy jej produktów, jak wygląda jej działalność CSR-owa, jakie eventy sponsoruje oraz w jakich wydarzeniach będzie brała udział. Na bazie zgromadzonej wiedzy przygotowujemy ofertę z gadżetami, które przydadzą się na dany sportowy, kulturalny czy branżowy event. Dzięki temu pokażemy, że jesteśmy świadomi potrzeb klienta, doskonale znamy jego profil i gałęzie działania, a jego kalendarz nie ma przed nami tajemnic. Proaktywna i, co najważniejsze, przemyślana postawa wzbudzi po drugiej stronie zainteresowanie naszą działalnością. Kluczem w tej sytuacji będzie zawsze gadżet, ale gadżet skrupulatnie oraz pomysłowo wyselekcjonowany i zaprezentowany.

Nie można zapominać, że oryginalny, unikalny i nie wiadomo jak cieszący oko gadżet musi być przede wszystkim użyteczny. Według badań BPMA najważniejszą cechą gadżetu jest jego przydatność. Jeśli zaproponowany przez nas produkt zostanie z klientem na lata, przez które nie straci na funkcjonalności, to pamięć o dostawcy zakorzeni się w jego świadomości. Proponując tak zwaną „durnostojkę” bierzemy na siebie ryzyko, że zostaniemy sklasyfikowani jako mało kreatywna i działająca w sposób nieprzemyślany agencja. Co ciekawe, aż 79% osób po otrzymaniu gadżetu czuje się docenione, a prawie połowa respondentów stwierdziła, że jest szczęśliwa. Procent zadowolenia rośnie tylko wtedy, jeśli mamy do czynienia z mądrze wybranym produktem. Zgodnie z analizami BPMA w pierwszej kolejności klient zwróci uwagę na użyteczność upominku reklamowego, a dopiero potem sprawdzi jego cenę.

Doskonałym przykładem gadżetu funkcjonalnego jest butelka z wkładem węglowym filtrująca wodę. Dla osoby bardzo często podróżującej samolotem – koszt zakupu butelkowanej wody na lotnisku jest znaczny. Jeśli jednak będzie mogła każdą wodę z kranu zamienić w bezpieczny do spożycia napój, nasz gadżet stanie się nieodłącznym wyposażeniem wszystkich jego podróży. Ponadto nie możemy pozwolić sobie na niedocenienie roli odzieży. Długopis może być najpopularniejszym gadżetem wśród klientów, ale to właśnie pięknie wyhaftowaną bluzą bądź t-shirtem z zadrukiem full color będziemy chwalić się naokoło. Owoc naszej pracy przetrwa nawet kilka sezonów, zamiast wylądować w koszu chwilę po rozpakowaniu.

Nie ulega wątpliwości, że powyższe działanie wymaga od nas doskonałej znajomości rynku klienta oraz rynku produktów promocyjnych. By jednak poczuł się wyjątkowo musimy myśleć out of the box i nie ograniczać się do naszej wiedzy. Celem każdego accounta powinno być sprawienie, by osoba po drugiej stronie słuchawki przeobraziła się z klienta w przyjaciela. Oczywiście nie w przyjaciela w znaczeniu osobistym, ale osobę która zadzwoni do ciebie z każdym firmowym problemem. Płeć czy różnica wieku nie może być tutaj żadną przeszkodą czy wymówką. Dla osoby starszej musimy zaprezentować się jako młoda, ale doświadczona i godna zaufania osoba, osobie młodszej stażem musimy pokazać za to, że jego zapytanie, choćby nie wiadomo jak błahe, jest dla nas bardzo ważne i chcemy mu pomóc wykazać się w nowym miejscu pracy. Pewność siebie, rzetelność i luz pozwolą nam przetrzeć sobie drogę do długofalowej współpracy.

Dzięki pracom badawczym Promotional Merchandise Association wiemy, że wybierając agencję reklamową konsumenci najpierw zwracają uwagę na dobry serwis, a następnie na relacje międzyludzkie. Zjednanie sobie sympatii kupującego będzie kamieniem milowym dla każdego accounta. To my musimy być tym dostawcą, do którego klient zadzwoni „za pięć dwunasta” albo po godzinach pracy, bo jest pożar do ugaszenia, a w jego świadomości tylko my jesteśmy wyposażeni w gaśnicę. By z dostawcy stać się przyjacielem musimy też zerwać z obrazem kontrahenta zza monitora i pokazać swoją twarz, przy okazji dając twarz naszej agencji. Lunche z klientem, krótkie, ale zawsze zapowiedziane wizyty, darmowe próbki i dostępność sprawią, że z przypadkowego adresu mailowego znalezionego w Internecie zamienimy się w pierwszego adresata jego zapytań.

Piotr Ziemkiewicz, Account Manager w Agencji reklamowej Goldenberry.

Wywiad ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.

Zasady urządzania loterii promocyjnych określa ustawa o grach hazardowych, która uznaje loterie promocyjne za jedną z kategorii gier losowych (czyli takich, których wynik w szczególności zależy od przypadku). Z kolei zasady organizacji konkursów (w których elementu losowości brak) uregulowane są przepisami kodeksu cywilnego. W związku z wejściem w życie RODO1 organizator loterii lub konkursu, który bezsprzecznie przecież pozyskuje dane osobowe uczestników, ma obowiązek zastosować się do nowych wymogów w zakresie danych osobowych.

Administrator danych osobowych
Kto jest administratorem danych uczestników? Zgodnie z RODO, administrator decyduje o sposobach i celach przetwarzania danych osobowych. Najczęściej administratorem będzie organizator loterii lub konkursu. Jeżeli jednak organizator zleca agencji reklamowej kompleksową obsługę loterii lub konkursu (np. zbieranie zgłoszeń, losowanie nagród i wysyłkę nagród), nie ma dostępu do danych uczestników i pozostawia zleceniobiorcy swobodę w ustaleniu zakresu danych, wówczas agencja reklamowa może zostać uznana za administratora tych danych osobowych. Klasyfikacja organizatora lub agencji marketingowej jako administratora lub procesora będzie zależeć od okoliczności danego przypadku i ustaleń biznesowych stron. Status administratora danych wynika wprost ze stanu faktycznego danej sprawy. Strony nie mogą umówić się, że X jest administratorem jeżeli X nie decyduje o celu i sposobie przetwarzania danych osobowych.

Umowa powierzenia przetwarzania
W praktyce zdarza się, że zlecenie dla agencji reklamowej obejmuje czynności techniczne dot. konkursu lub loterii, w tym zbieranie zgłoszeń, sprawdzanie zgodności zgłoszeń z regulaminem, a organizator zachowuje prawo do losowania nagród i ich uroczystego wręczania. Przekazywanie nagród jest często połączone z publikacjami wizerunków zwycięzców w Internecie, np. na kontach na portalach społecznościowych. Agencja reklamowa działa tutaj w imieniu organizatora. Na gruncie RODO należy uznać, że organizator (administrator) powierza agencji marketingowej (procesor) przetwarzanie danych osobowych uczestników konkursu lub loterii dla celów organizacji i przeprowadzenia danego wydarzenia i strony powinny zawrzeć umowę powierzenia przetwarzania danych. W umowie strony powinny uregulować np. rodzaj i czas przetwarzania danych przez agencję reklamową, sposób postępowania z danymi osobowymi i nośnikami danych po zakończeniu współpracy stron itp. Szczegółowe wymagania odnośnie zakresu takiej umowy wynikają z art. 28 ust. 3 RODO.

Zgoda uczestnika
Ogólna zasada mówi, że przetwarzanie danych osobowych jest dopuszczalne, jeżeli istnieje konkretna podstawa przetwarzania np. umowa stron, przepis prawa, ochrona żywotnych interesów osoby, której dane dotyczą itp. W przypadku konkursu lub loterii podstawą pozyskania i dalszych działań z danymi osobowymi uczestnika będzie najczęściej zgoda osoby, której dane dotyczą. Należy pamiętać, że zgłoszenie uczestnika konkursu lub loterii, w tym podanie danych osobowych, nie jest tożsame z wyrażeniem zgody na przetwarzanie jego danych osobowych. Zgoda uczestnika musi być wyraźna. Po wtóre, każdy uczestnik konkursu lub loterii ma prawo w dowolnym momencie wycofać zgodę. Organizator nie może ograniczyć lub wyłączyć prawa cofnięcia zgody na przetwarzanie danych. Wycofanie zgody nie wpływa na zgodność z prawem przetwarzania, którego dokonano na podstawie zgody przed jej wycofaniem i trzeba o tym poinformować osobę, której dane dotyczą, zanim wyrazi ona zgodę. Po trzecie, wycofanie zgody musi być równie łatwe jak jej wyrażenie. Jeżeli zatem – zgodnie z regulaminem konkursu lub loterii – dla wyrażenia zgody wystarczy zaznaczyć kratkę w formularzu online to jedyną drogą wycofania zgody nie powinno być wysłanie oświadczenia na piśmie, listem poleconym za potwierdzeniem odbioru.

Zapytanie o zgodę
Na podstawie art. 7 ust. 2 RODO zapytanie o zgodę musi zostać przedstawione w sposób pozwalający wyraźnie odróżnić je od pozostałych kwestii, np. zapytania o akceptację regulaminu konkursu lub loterii, zapytania o wybór formy zgłoszenia itp. Jednocześnie pytanie należy sformułować w zrozumiałej i łatwo dostępnej formie, jasnym i prostym językiem. Zapytanie nie musi zawierać odwołania do RODO lub konkretnych przepisów. Jako podpowiedź można traktować uwagę, iż zapytanie o zgodę powinno być sformułowane w taki sposób, jakby miało zostać skierowane do 12-latka. Po drugie, zapytanie o zgodę określa konkretny cel przetwarzania. Z powyższego wynika, iż wola przetwarzania danych dla kilku celów wymaga udzielenia przez osobę fizyczną odrębnych zgód. Ponadto organizator konkursu lub loterii jest związany otrzymaną zgodą i nie może jej wykorzystać do nowego celu przetwarzania, nie może zmienić celu przetwarzania danych osobowych z pominięciem uczestnika.

Przejrzystość przetwarzania danych
RODO opiera się na założeniu, że osoba fizyczna powinna mieć rozeznanie o sposobie przetwarzania jej danych osobowych. W rezultacie, równocześnie z zapytaniem o zgodę na przetwarzanie danych dla celu przeprowadzenia konkursu lub loterii należy przekazać osobie fizycznej wszystkie informacje, o których mowa w art. 13 RODO. W myśl powołanego przepisu organizator konkursu (ewentualnie agencja reklamowa) powiadamia osobę fizyczną m.in. o nazwie i danych kontaktowych administratora, danych kontaktowych inspektora ochrony danych, celach i podstawie prawnej przetwarzania, ewentualnie prawnie uzasadnionych interesów administratora, odbiorcach danych lub kategoriach odbiorców, zamiarze przekazania danych poza EOG, okresie przechowywania danych, prawach osoby fizycznej, w tym wycofania zgody i zgłoszenia skargi do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, konsekwencjach braku podania danych osobowych. Wszystkie ww. informacje mają dać osobie fizycznej wiedzę kto i co będzie robił z jej danymi osobowymi w takim stopniu, który pozwoli udzielić zgody w świadomy sposób. Podkreślić należy, że RODO nie precyzuje sposobu i formy przekazania ww. informacji. Brak przeciwwskazań aby obowiązek informacyjny z art. 13 RODO realizować z wykorzystaniem odpowiednich klauzul w regulaminie konkursu lub loterii.

Zasada rozliczalności
Administrator jest odpowiedzialny za przetwarzanie danych osobowych zgodnie z zasadami ogólnymi ujętymi w art. 5 ust. 1 RODO i musi być w stanie wykazać ich przestrzeganie. W większości przypadków RODO nie precyzuje i nie zawiera gotowych rozwiązań jak w praktyce wykonywać obowiązki administratora, procesora itp. Nie ma jednego wzorca ochrony danych osobowych dla sektora publicznego albo prywatnego, sektora usług albo przedsiębiorstw czy wreszcie branży marketingowej, w tym agencji reklamowej. Każdy organizator loterii lub konkursu samodzielnie decyduje o zakresie zbieranych danych, sposobach ich zabezpieczenia, stosowanych środkach technicznych i organizacyjnych itp., chyba, że zlecił agencji reklamowej kompleksową obsługę danego wydarzenia. Niewątpliwie jednak system ochrony danych osobowych u organizatora loterii lub konkursu powinien być zaplanowany, racjonalny i skrojony na miarę danego podmiotu. Jeden wzorzec ochrony danych osobowych będzie obowiązywał urząd gminy – organizatora konkursu dla mieszkańców gminy na najładniejszy ogródek lub balkon, a inny producenta odzieży – organizatora konkursu na najlepsze zdjęcie typu selfie z wykorzystaniem produktów danej marki.

Urszula Szefler – radca prawny w Dr Krystian Ziemski & Partners Kancelaria Prawna sp.k.

/ 1 – rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) (Dz. Urz. UE L 119 z 04.05.2016, str. 1).

Artykuł ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.

Budowanie więzi z konsumentami najlepiej zacząć od uzyskania informacji o ich potrzebach – Bartłomiej Janiszek, Marketing Manager iSpot Apple Premium Reseller opowiada o tym w jaki sposób firma ją buduje, oraz o tym, jak i czym ich do siebie przyciąga.

Czym jest loyalty marketing dla iSpot?
Loyalty marketing to dla nas przede wszystkim sposób budowania długotrwałych relacji z nowymi oraz aktywnego utrzymywania kontaktu z dotychczasowymi klientami. W tym procesie niezwykle ważną rolę odgrywa przekonanie konsumentów do marki. Na to wyobrażenie składa się m.in. jakość oferowanych produktów, dodatkowe korzyści wynikające z zakupów, świadomość polityki prowadzonych przez firmę działań. Dlatego każdego dnia podejmujemy działania, które prowadzą do tworzenia rzetelnego i wiarygodnego wizerunku iSpot. Wśród nich można wyróżnić zaangażowanie się w projekty edukacyjne takie jak Back To School, w ramach którego podczas road show m.in. z Łukaszem Jakóbiakiem odwiedziliśmy polskie uczelnie inspirując młodych ludzi do efektywnego korzystania z technologii podczas nauki. Zaangażowaliśmy również ambasadorów iSpot z czołowych szkół wyższych w całej Polsce i wspólnie przekonywaliśmy do używania aplikacji wspierających codzienne życie oraz zdobywanie wiedzy. W ten sposób dbamy o to, by wizerunek iSpot był charakterystyczny dla klientów i wyróżniał się na rynku.

W jaki sposób buduje się loyalty marketing?
Budowanie więzi z konsumentami najlepiej zacząć od uzyskania informacji o ich potrzebach, oczekiwaniach. Precyzyjnie zdefiniowane pomagają dobierać firmie odpowiednie narzędzia do tworzenia takich produktów i usług, które w pełni zaspokoją oczekiwania klientów. Spełnienie tych warunków sprawia, że konsumenci czują satysfakcję z dostarczonego towaru i przywiązują się do marki. Istnieje wiele czynników, które decydują o zżyciu się konsumenta z marką. To przede wszystkim elementy „podróży klienta” (z ang. customer journey) w sklepie, czyli specjalnie zaprojektowana droga, którą „przechodzą” konsumenci. W jej skład wchodzi również zestaw interakcji z klientem. Przykładowo, w iSpot podstawowa ścieżka podróży klienta składa się z trzech etapów. Pierwszy rozpoczyna się w momencie wejścia do salonu w strefę ze sprzętem. Tutaj można spokojnie testować wybrane modele i funkcjonalności dostępnych w salonie technologii. Drugi etap to rozmowa z konsultantem, podczas której poznaje potrzeby i oczekiwania klienta. Na tej podstawie może „skroić” ofertę pod indywidualne preferencje konsumenta. Konsultacja ułatwia też podjęcie decyzji o zakupie klientowi w oparciu o fachową poradę. Trzecim etapem jest zakup wybranego sprzętu i akcesoriów oraz możliwość skorzystania z pakietu usług dodatkowych: od przycięcia karty SIM, przez reinstalację systemu po ofertę warsztatów edukacyjnych.

Z naszego wieloletniego doświadczenia wynika, że kluczem do sukcesu zbudowania relacji i zdobycia zaufania jest odpowiedzenie na jego wymogi poprzez uważne wsłuchiwanie się w jego potrzeby. Tylko w ten sposób można stworzyć nić lojalności i przywiązania między marką a konsumentem.

Co przyciąga klientów do marki iSpot?
Powiedziałbym, że istnieje zespół elementów, które jeśli są dobrane w odpowiedni sposób, stworzą przepis na sukces. W przypadku iSpot są to: wysoka jakość, szeroki wybór produktów i usług oraz fachowa opieka merytoryczna. Jako marka premium współpracujemy z wieloma producentami sprzętu najwyższej jakości z zakresu: smart home, IT, fotografii, audio i video. Wszystkie te produkty są kompatybilne z technologią Apple. Co więcej, nasz serwis świadczy szeroką paletę ponad 120 usług związanych z naprawą i konserwacją sprzętu.

Oprócz tego, oferujemy klientom także bazę wiedzy merytorycznej. Myślę, że to główny składnik loyalty marketingu iSpot. Podczas warsztatów organizowanych w salonach stacjonarnych, uczestnicy zdobywają praktyczne umiejętności pod okiem specjalistów. Uczą się jak efektywnie wykorzystać iPada do tworzenia prezentacji biznesowych lub w jaki sposób samodzielnie stworzyć multimedialny album ze zdjęciami. Nasza oferta edukacyjna obejmuje również zajęcia z programowania dla dzieci. Najmłodsi uczą się podstaw informatyki poprzez aplikację Swift Playground czy robota Photon.

Propozycję edukacyjną uzupełniają spotkania z ciekawymi ludźmi z dziedzin grafiki i fotografii oraz programy dla start-upów jak iSupport. Młodzi ludzie w ramach projektu przechodzą szkolenia z takich dziedzin jak: budowanie własnego biznesu, rozwój osobisty, nowe technologie i rynek pracy. W ten sposób wyposażamy ich w narzędzia do stworzenia własnej działalności start-upowej.

Czy influencer marketing może być elementem loyalty marketingu?
Zdecydowanie tak. Od ponad dwudziestu lat tworzymy prężnie działającą polską społeczność osób zainteresowanych produktami Apple oraz kompatybilnymi z nimi towarów. Wierzymy, że każdy może być influencerem marki, tzw. micro-influencerem („lokalnym influencerem”). Wielu naszych klientów, szczególnie tych z pokolenia digital native, udziela się w mediach społecznościowych. Żywo dzielą się z innymi swoją opinią oraz wiedzą zdobytą m.in. podczas warsztatów w salonach stacjonarnych iSpot. W ten sposób nasi klienci stają się liderami opinii w swoich środowiskach. Cieszymy się, że możemy być dla takich osób autorytetami w dziedzinie technologii, a nasza wiedza jest przekazywana dalej.

Dobrym przykładem współpracy z micro-influencerami jest kampania butów Glitch od Adidas. Marka stworzyła zamkniętą grupę w mediach społecznościowych dla młodych piłkarzy, którzy mogli testować buty, wymieniać się opiniami i spotykać się z gwiazdami światowej piłki nożnej. Efektem projektu było to, że chłopcy szybko stali się liderami opinii w swoich środowiskach, a do elitarnej grupy chciało należeć coraz więcej początkujących piłkarzy.

Czy iSpot wykorzystuje jeszcze inne metody marketingu lojalnościowego? Jeśli tak to jakie?
Jak zaznaczyłem wcześniej, największy wpływ na zżycie się iSpot z klientami ma oferta edukacyjna oraz cały cykl „podróży konsumenta”. Jednak to nie jedyne elementy loyalty marketingu, z których korzystamy. Przez cały rok do zaoferowania mamy rabaty okazjonalne oraz zniżki edukacyjne na sprzęt, możliwość zakupu produktów z ubezpieczeniem PZU. Pozwalają zakupić wybrane produkty w atrakcyjnych cenach i zaopatrzyć się w ich ochronę na wypadek stłuczenia ekranu i innych nieprzewidzianych zdarzeń. W okresie świątecznym świetnie sprawdzają się karty podarunkowe, które można doładować na dowolną kwotę, by następnie wręczyć bliskiej osobie w formie prezentu.

Rozmawiała Magdalena Wilczak

Bartłomiej Janiszek – Marketing Manager iSpot Apple Premium Reseller, odpowiada za tworzenie strategii marketingowej dla największego autoryzowanego dystrybutora produktów Apple w Polsce. Ekspert w zakresie prowadzenia kampanii wizerunkowych oraz produktowych, również w social mediach. Doświadczenie zdobywał pracując dla takich marek jak Bols, Generali czy Audio Klan.

Wywiad ukazał się w ostatnim numerze OOH magazine, pobierz bezpłatnie TUTAJ.