Logo


20 września br. w Warszawie odbyło się dziewiąte Spotkanie Regionalne dla firm z branży artykułów promocyjnych i Członków organizacji branżowej Polska Izba Artykułów Promocyjnych. Podczas wydarzenia przybyli uczestnicy mogli wziąć udział w atrakcyjnym szkoleniu Tomasza Teleja z zakresu Storytellingu.

– Spotkania Regionalne organizowane przez Polską Izbę Artykułów Promocyjnych pokazują, iż takie wydarzenia są niezmiernie potrzebne dla firm z branży. Nie tylko umożliwiają pogłębienie wiedzy z zakresu różnych dziedzin, ale również umożliwiają integrację z innymi uczestnikami tego rynku- mówi Katarzyna Wojniak, Dyrektor Biura Zarządu PIAP.

Po szkoleniu przyszedł czas na refleksje i rozmowy z Członkami PIAP na temat ich oczekiwań wobec organizacji branżowej.
 – Wszelkie uwagi i sugestie firm z branży artykułów promocyjnych są dla nas zawsze niezbędnym drogowskazem w dalszych działaniach podejmowanych przez Izbę. Wszystkim przybyłym gościom pragniemy złożyć serdeczne podziękowania za udział w wydarzeniu i już dziś zapowiedzieć, iż cykl spotkań regionalnych PIAP będzie również kontynuowany w 2017 roku.

GALERIA SPOTKANIE REGIONALNE WARSZAWA 2016

Polska Izba Artykułów Promocyjnych jest organizacją zrzeszającą przedsiębiorców z branży artykułów promocyjnych. Ma ona na celu reprezentowanie i dbanie o interesy tych firm. Jest organizacją konsolidującą branżę, partnerem do rozmów z decydentami kształtującymi zewnętrzne warunki funkcjonowania, organizatorami targów i mediów. Izba jest partnerem do kontaktów z podobnymi stowarzyszeniami z innych krajów. Obecnie PIAP wraz z Członkami Założycielami liczy ponad 160 Członków. Liczba ta rośnie w ostatnich miesiącach w związku z aktywizacją działań marketingowo-promocyjnych Izby.

JK

James Knott, Dyrektor ds. Rozwoju Kategorii i Kanałów Sprzedaży oraz Członek Zarządu Nestlé Polska S.A., w rozmowie z OOH magazine opowiada o strategii promocji tego największego światowego koncernu spożywczego, akcjach dedykowanych specjalnie na polski rynek, zrównoważonym rozwoju oraz inicjatywach z obszaru CSR.

Które media w komunikacji z klientem są dla Państwa najważniejsze?
James Knott: Wszystko zależy od tego, o jakiej kategorii produktów mówimy oraz na jakich działaniach się skupiamy. Oczywiście wszystkie nasze działania tworzą spójną całość. Napędza je strategia Nutrition, Health and Wellness – rozpoczynając od produktów, które sprzedajemy, po wiedzę, którą przekazujemy konsumentom na temat zdrowego odżywiania się i aktywnego trybu życia. Nieustannie obserwujemy panujące trendy na rynku i staramy się, aby nasze produkty były jeszcze smaczniejsze i zdrowsze, tak by odpowiadały zmieniającym się potrzebom klientów i konsumentów. Istotna jest dla nas również przejrzystość działania, rozpoznawalność marek oraz zrównoważone dostawy. Jednak to nie koniec. Chcemy być partnerem konsumentów w dokonywaniu codziennych, świadomych wyborów żywieniowych, a także wspierać ich w prowadzeniu aktywnego stylu życia. Od 18 lat działa w Polsce serwis konsumenta, kontakt znajduje się na każdym opakowaniu naszych produktów, a pracownicy udzielają informacji nie tylko dotyczących naszych produktów czy promocji, ale również porad żywieniowych. Prowadzimy i wspieramy różne akcje i inicjatywy, w tym m.in. najnowszy projekt „Nestlé Porusza Polskę”, w ramach którego wybudujemy 16 siłowni plenerowych. Staramy się, aby nasza komunikacja była zrozumiała i miała ludzki wymiar.

W kwestii mediów, to w zasadzie mało jest takich, które nie są dla nas istotne. Jesteśmy największym światowym koncernem spożywczym i docieramy do klientów oraz konsumentów różnymi kanałami. Korzystamy zarówno z reklamy telewizyjnej, prasowej oraz kampanii internetowych i radiowych. Dostrzegamy również potrzebę przenikania się kampanii w różnych kanałach komunikacyjnych jednocześnie. Zależy nam, aby w czasach, kiedy jesteśmy codziennie zalewani tysiącami informacji i obrazów, nasz przekaz został dostrzeżony. Właśnie z tego powodu prowadzimy także aktywne działania komunikacyjne dla wszystkich marek czy grup produktów, wymyślamy nowe aplikacje, konkursy, aktywności i inicjatywy dla klientów, konsumentów i pracowników.

Poza tradycyjnymi mediami nie możemy oczywiście pominąć naszych kanałów social media, które działają w Nestlé bardzo sprawnie i stały się niezwykle istotnym kanałem komunikacji z klientami i konsumentami. Nasze marki i inicjatywy mają swoje aktywne profile na Facebooku. Dobrym przykładem reagowania na najnowsze trendy w komunikacji w kanałach social media jest stworzenie przez nas specjalnych emotikonów w postaci kubków z kawą NESCAFĒ, czy pokazywanie na fanpage’u Bobu Frut, jak można w kreatywny sposób układać jedzenie na talerzu małego niejadka.

Rekordzistą wśród fanpage’ów na Facebooku jest profil NESCAFĒ, który obserwowany jest przez ponad 33 miliony osób na świecie, z czego 220 tys. w Polsce. Popularnością cieszy się również Republika Kaktusa (prawie 456 tys. fanów), WINIARY (ponad 455 tys.), czy Gerber Polska (ponad 275 tys.). Poza Facebookiem jesteśmy też aktywni na Twitterze, LinkedIn i Google+.

W tym roku Zbigniew Bródka, polski łyżwiarz szybki i złoty medalista olimpijski, został Waszym ambasadorem. Dlaczego właśnie ten sportowiec i jakie oczekiwania wiążecie tą współpracą?
Gdy opracowywaliśmy koncepcję i mechanizm programu „Nestlé Porusza Polskę”, doszliśmy do wniosku, że chcielibyśmy mieć ambasadora, który ożywi naszą inicjatywę, przemówi do Polaków, zainspiruje ich do podjęcia wyzwania i zmiany stylu życia. Wybór takiej osoby nie był łatwy. Chcieliśmy, aby była to osoba aktywna, która zarazi innych swoją pasją. Ktoś, z kim Polacy mogliby się utożsamiać. Dla nas właśnie taką osobą jest Zbigniew Bródka. Jest nie tylko kilkunastokrotnym mistrzem Polski, zdobywcą Pucharu Świata oraz złotym i brązowym medalistą Zimowych Igrzysk Olimpijskich Soczi 2014 – to także ulubieniec polskich kibiców. Polski łyżwiarz szybki doskonale wie, jak ważna jest dobra kondycja. Ponadto poza wszystkimi cechami sportowca, jakich szukaliśmy w potencjalnym ambasadorze, Zbyszek jest bardzo rodzinnym człowiekiem, co dla nas ma duże znaczenie. To, plus sportowy styl życia i zawód harmonijnie się łączą – na co dzień Zbyszek jest strażakiem w jednostce ratowniczo-gaśniczej Państwowej Straży Pożarnej w Łowiczu, jego misją jest więc niesienie pomocy. Są to wartości, które doskonale współgrają z filozofią Nestlé.

Liczymy też, że dzięki wsparciu Bródki uda nam się przekonać Polaków do zwiększania aktywności fizycznej, a dzięki temu do poprawy jakości ich życia.

Na czym polega projekt „Nestlé porusza Polskę”? Jakie wartości pragniecie przekazać?
Program „Nestlé porusza Polskę” ogłosiliśmy w lutym 2016 roku z okazji 150-lecia Nestlé, gdyż zgodnie z naszym motto zachęcamy: „Jedz smacznie, żyj zdrowo”. W wartości naszej firmy od zawsze była wpisana troska o podnoszenie jakości życia konsumentów. Już od wielu lat Nestlé propaguje w Polsce zdrowy styl życia oraz prowadzi szereg inicjatyw mających na celu wspieranie lokalnych społeczności w miejscowościach, w których znajdują się nasze fabryki. Wszystko to wpisuje się w strategię Tworzenia Wspólnej Wartości, zgodnie z którą w naszych działaniach kierujemy się nie tylko rozwojem biznesowym, ale także wspomaganiem społeczeństwa.

W ramach akcji „Nestlé porusza Polskę” przeprowadziliśmy szereg aktywności, które zaangażowały społeczności lokalne, konsumentów i samych pracowników firmy. Zobowiązaliśmy się do ufundowania 16 siłowni plenerowych, po jednej w każdym województwie. Pierwszym etapem był konkurs dla gmin – od stycznia do marca gminy mogły zgłaszać się do konkursu i zarejestrować do 10 lokalizacji na swoim terenie, w których mogłyby znaleźć się siłownie. Następnie przeprowadziliśmy ogólnopolskie głosowanie konsumenckie na stronie internetowej konkursu. Kolejnymi etapami programu były działania w punktach sprzedaży oraz ogólnopolska loteria, w której można było wygrać co tydzień 10 kart o wartości 1000 zł na sprzęt sportowy, a codziennie rodzinny wyjazd do Ośrodka Przygotowań Olimpijskich w Cetniewie.

Pozycjonujecie się nie tylko jako producent żywności, ale też partner żywieniowy swoich konsumentów. Na czym polega strategia Nutrition, Health and Wellness? Jakie działania w jej ramach realizujecie?
Celem Nestlé, jako światowego producenta żywności z 150-letnim doświadczeniem, jest odpowiedzialne pozyskiwanie surowców, dostarczenie konsumentom produktów najwyższej jakości o odpowiednim profilu żywieniowym, a także dzielenie się wiedzą na temat zdrowego odżywiania się. Wychodząc naprzeciw potrzebom konsumentów, którzy z roku na rok stają się coraz bardziej wymagający, stworzyliśmy strategię Nutrition, Health and Wellness (NHW), czyli dbanie o zdrowie, prawidłowe odżywianie i dobre samopoczucie. W ramach tej strategii prowadzimy oraz wspieramy wiele kampanii edukacyjnych i społecznych, które poszerzają wiedzę żywieniową i uświadamiają, że prawidłowe odżywianie zaczyna się jeszcze w sklepie podczas wyboru produktów, np. program edukacyjny skierowany do gimnazjalistów „Żyj smacznie i zdrowo” wspierany przez naszą markę WINIARY, czy program edukacyjny „Wybieram Wodę” promujący odpowiednie nawodnienie wśród dzieci i młodzieży.

Istotnym elementem strategii NHW jest dostarczenie naszym konsumentom zdrowych, odżywczych produktów, które jednocześnie będą smaczne. Stale rozwijamy nasze portfolio, a produkty udoskonalamy tak, aby spełniały zalecenia żywieniowe Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), krajowe i unijne regulacje prawne, a także aby odpowiadały na zmieniające się potrzeby i gusta konsumentów.

Już od ponad 11 lat analizujemy profil żywieniowy każdego z naszych produktów i pracujemy nad redukcją zawartości składników odżywczych, których nadmiar w diecie może mieć niekorzystny wpływ na zdrowie, takich jak: sól (sód), cukier, tłuszcz, kwasy tłuszczowe trans oraz nasycone kwasy tłuszczowe. Dodatkowo wzbogacamy produkty o witaminy i składniki mineralne np. cynk, żelazo, wapń i magnez.

Aby umożliwić konsumentom podejmowanie bardziej świadomych decyzji zakupowych, już od 2005 roku umieszczamy na opakowaniach „Kompas Żywieniowy Nestlé” zawierający rzetelne i przejrzyste informacje o składzie naszych produktów i ich miejscu w prawidłowo zbilansowanej diecie. Na opakowaniu podajemy również rekomendację dotyczącą prawidłowej porcji produktu czy wręcz całego posiłku, który powstaje na jego bazie.

Jakie są według Pana najciekawsze narzędzia wspierające kampanie w miejscu sprzedaży w branży FMCG?
To bardzo interesujące pytanie. W pierwszej kolejności musimy zastanowić się, kim są nasi klienci i konsumenci, czym się kierują, dokonując zakupu i dlaczego kupują dane produkty. Tak jak w komunikacji poprzez media, tak w sklepie, musimy zastanowić się, w jaki sposób zaprezentować swoje produkty. Przestrzenie, w których kupujemy towary, są pełne informacji, wręcz są nimi zaśmiecone. To sprawia, że wiele osób robi zakupy na tzw. autopilocie i stara się po prostu zrobić je szybko. Naszym celem nie jest spowolnienie ich podczas tego procesu. Chcemy dostarczyć im rozwiązań i opcji, które spowodują, że ich życie będzie lepsze, a samo robienie zakupów stanie się przyjemniejsze. Zawsze jednak musimy pamiętać, w ramach jakiej kategorii produktów podejmujemy nasze działania. Niekiedy poziom planowania procesu zakupowego dla danej kategorii jest większy, wykracza nawet poza samą przestrzeń sklepu, jak na przykład w przypadku produktów znajdujących się na drodze ludzi wchodzących do lokalu. Część z naszych produktów – np. słodycze – należy do kategorii impulsowej i najczęściej nie znajdują się na liście zakupów, a nabywane są – jak sama nazwa wskazuje – pod wpływem chwili, impulsu. Dlatego bardzo ważnym elementem w ich sprzedaży jest umieszczenie ich w strefie kas lub w innych punktach, gdzie konsumenci mogą oderwać się na chwilę od rutynowych zakupów.

Trudno zdecydować, które narzędzia wspierające kampanie w miejscu sprzedaży są najciekawsze i najlepsze. Jestem zdania, że najciekawszym rozwiązaniem jest takie narzędzie, które angażuje konsumenta w odpowiednim momencie. Używając określenia „angażuje”, mam na myśli reakcję na potrzebę, która wpływa na zachowanie i doprowadza do określonego działania. Kontakt z konsumentem nie powinien być bierny, musi nastąpić interakcja. Rezultatem takich działań może być wzmocnienie pewnego zachowania konsumenta lub zmiana tego, które jest przez nas niepożądane. Więc kiedy myślimy o materiałach wspierających sprzedaż, sugerowałbym nigdy nie tracić z oczu podstawowych zasad. Obecnie w komunikacji z konsumentem możemy korzystać z wielu nowych formatów multimedialnych, nowych urządzeń komunikacyjnych. Te narzędzia są niezwykle skuteczne. Jednak w branży spożywczej zostały wypracowane pewne fundamentalne zasady działania związane z psychologią, które nie zmieniają się od wielu lat. Dzięki temu wiemy, za pomocą jakich narzędzi możemy pomóc konsumentom w dokonywaniu właściwych wyborów podczas zakupów. Wśród nich możemy wymienić flagi przypółkowe i banery nad regałami, które pomagają zwróć uwagę konsumentów na nasz produkt. Doskonałym przykładem takiego działania jest cross merchandising WINIARY „Pomysł na… ze świeżym kurczakiem” lub kawy NESCAFĒ z pieczywem albo Majonezu Dekoracyjnego z jajkami. Cross merchandising działa bardzo dobrze pod warunkiem, że rozumiemy, jakie produkty ze sobą współgrają. Właśnie taka wiedza przyczynia się do ogromnego rozwoju naszej firmy. To dzięki znalezieniu wzajemnych relacji między niekonkurującymi ze sobą produktami, takimi jak kawa i pieczywo, czy jajka i majonez, odnosimy sukces w branży spożywczej.

W marketingu powinniśmy stawiać na bardziej innowacyjne myślenie na temat rozwiązań ukierunkowanych na konsumentów jak i na całościowy koszyk, niż skupiać się na poszczególnych produktach. Najczęściej klient przychodzi do sklepu w celu zakupienia większej liczby produktów niż jeden czy dwa. Jest jeszcze dużo w tej kwestii do zrobienia, ale myślę, że w końcowym rozrachunku najważniejsze jest to, aby kontynuować rozwój e-commerce, co przyczynia się do rozwoju i stawia przed nami nowe wyzwania.

Duża część naszej pracy polega na zrozumieniu procesu dokonywania zakupów online. W jaki sposób ludzie trafiają na daną stronę www, czego szukają, gdzie poszukują informacji. Po zebraniu takich danych musimy pracować nad optymalizacją wyszukiwania naszych produktów i umieścić je na górze listy wyszukiwanych towarów na wirtualnej półce sklepowej. Wydawać by się mogło, że działania w obszarze e-commerce są inne niż w normalnym sklepie, ale obydwa te środowiska mają takie same fundamenty. W jednym i drugim przypadku nasze działania muszą być skierowane na zrozumienie tego, kim są konsumenci, jak zachowują się, czym się kierują, dokonując zakupu – w ten sposób dostarczymy im potrzebnych rozwiązań.

Pracując w międzynarodowej korporacji, jak ocenia Pan rynek polskiej reklamy w porównaniu do zachodnich sąsiadów?
Sytuacja na rynku dynamicznie się zmienia, a największy wpływ na to mają media społecznościowe, które stały się fundamentalną częścią komunikacji. Ustalenie długoterminowych relacji na takich platformach jak Facebook, Google i YouTube jest kluczem do sukcesu. Musimy być tam, gdzie konsumenci i klienci poszukują informacji. Musimy być obecni w mediach społecznościowych i dostosować nasze komunikaty do tego typu form kontaktu z konsumentami. Oczywiście, nadal tradycyjne formy komunikacji odgrywają dużą rolę, a na przykład telewizja zapewnia świetne zasięgi, stwarza możliwości wdrożenia storytellingu i jest angażująca.

Obecnie naszym celem jest rozwinięcie innych, nowych formatów multimedialnych. Jesteśmy świadomi trendów i nowych zjawisk – nie pozostajemy w tyle. To wymaga od nas pewnego określonego nastawienia i otwartości na tworzenie środowiska testowego dla nowych rozwiązań, gdzie dla niektórych formatów wydajność i efektywność mogą być sprawdzane i gdy generują ROI, inwestujemy w nie na przykład 70%. Niemniej jednak musimy podejmować ryzyko i próbować nowych rzeczy – co jest również bardzo ekscytujące.

Ostatnio dwie fabryki Nestlé spełniły założenie inicjatywy „Zero odpadów”. Na czym polega ta inicjatywa?
Inicjatywa „Zero odpadów” jest jednym z priorytetów długofalowej strategii rozwoju Nestlé. W jej ramach zdeklarowaliśmy, że do 2020 roku wyeliminujemy zarówno przekazywanie odpadów do utylizacji poprzez składowanie jak i poprzez spalenie bez odzysku energii. Już w lipcu 2015 roku w fabryce w Kaliszu, jako pierwszej w Polsce spośród fabryk Nestlé, udało się nam spełnić założenia tej deklaracji. W tym roku zakłady w Namysłowie i w Rzeszowie osiągnęły poziom „zero odpadów na składowisko”.
Program bezodpadowych fabryk, który wdrażamy, to wartość nie tylko dla środowiska, ale też długofalowo – dla lokalnej społeczności. Inicjatywa ta to jedna z wielu aktywności, którą Nestlé prowadzi na rzecz środowiska. W ramach strategii Tworzenia Wspólnej Wartości (ang. Creating Shared Value, CSV) Nestlé zdeklarowało się m.in. do ulepszenia opakowań (np. redukcja ich wagi, optymalizacja pudełek), udoskonalenia wydajności zarządzania wodą w naszych zakładach, szerzenia wiedzy na temat zrównoważonej gospodarki wodą oraz podjęcia działań na rzecz niemarnowania żywności. Poprzez takie działania staramy się chronić środowisko i jego ograniczone zasoby z myślą o obecnych i przyszłych pokoleniach.

Najbliższe plany marketingowe?
Działamy w bardzo konkurencyjnym środowisku. Jednak niezależnie od sytuacji na rynku, we wszystkich naszych działach jak chociażby Purina, Nutrition, Nestlé Waters, Kawy i Napoje, Winiary czy w innych, mamy jeden jasny cel: stawiamy na stały rozwój i nieustannie reagujemy na potrzeby konsumentów i klientów, a nawet je wyprzedzamy. Naszym zadaniem jest dostarczanie takich rozwiązań i produktów, które spowodują, że poziom ich życia wzrośnie. Zależy nam też na współpracy partnerskiej z kontrahentami w łańcuchu dostaw, tak, aby znaleźć rozwiązania win-win. Dzięki temu zwiększamy naszą konkurencyjność w branży, jednocześnie zaspokajając potrzeby naszych akcjonariuszy. W kwestii działań marketingowych musimy myśleć w szerszy sposób, całościowo. Po pierwsze skupiamy się na innowacyjnych produktach, następnie na komunikacji, która przyciąga i angażuje konsumentów, a potem na działaniach w obszarze e-commerce. To część złożonego planu marketingowego, który, jak widać, składa się z wielu elementów.
Rozmawiała Katarzyna Lipska-Konieczko

James Knott – piastuje obecnie stanowisko Dyrektora ds. Rozwoju Kategorii i Kanałów Sprzedaży w Nestlé Polska S.A.. Jest też Członkiem Zarządu. W Nestlé zdobył wszechstronne doświadczenie, zajmując kierownicze stanowiska w działach Marketingu, Sprzedaży, Zarządzania Kategorią Produktu i Trade Marketingu. Swoją przygodę z marketingiem rozpoczął jeszcze, kiedy mieszkał w Wielkiej Brytanii. Dotychczas pracował we Francji, Australii, Szwajcarii, a obecnie w Polsce. Jak sam o sobie mówi – kocha żyć w naszym kraju i uczyć się jego historii oraz poznawać głęboko zakorzenioną kulturę Polaków. James Knott jest Brytyjczykiem, ma żonę i dwie córki.

 

„Nestlé porusza Polskę”Program został ogłoszony w lutym 2016 roku z okazji 150-lecia istnienia firmy Nestlé. W pierwszym etapie, gminy z całej Polski zgłaszały chęć udziału w konkursie i posiadania siłowni na swoim terenie. W kolejnym etapie, który trwał do 6 lipca internauci swoimi głosami zadecydowali, gdzie powstaną siłownie terenowe Nestlé. W ogólnopolskim plebiscycie Nestlé konkurowało ze sobą aż 710 lokalizacji w całej Polsce. Już od końca listopada mieszkańcy 16 wybranych gmin będą mogli aktywnie spędzić czas na świeżym powietrzu.

 

Wywiad ukazał się w OOH magazine. Wersja online znajduje się TUTAJ

Jak komunikować własną markę? Jak będą wyglądały sklepy przyszłości? Dlaczego reklama kosmetyków jest przyszłością dla farmaceutyków? Jak tworzyć kreatywne rozwiązania marketingowe? Tego wszystkiego i jeszcze więcej, mogli dowiedzieć się uczestnicy drugiej edycji konferencji Marketing MIX.

Wydarzenie zgromadziło ponad 120 słuchaczy, znaleźli się wśród nich dyrektorzy i przedstawiciele działów marketingu znanych firm z branż docelowych takich jak: NIVEA Polska, Elfa Pharm, VALEANT Pharmaceuticals International, Polpharma, Dr.Max, DOZ, Silesian Pharma, QN A. Dral, Uniphar, Estee Lauder Poland, AVON COSMETICS, Sephora, Oriflame , Farmona, Bell, Klinika La Perla, PGF Urtica, ICB Pharma, Medi-Sept, JOHNSON & JOHNSON, Biogened, Seboradin, Oceanic, NOREL Dr Wilsz, Unipharm, L’biotica, Boiron, INGLOT, URGO POLFA, Merck, Nustela, Mary Kay, Astoria, Polska Grupa Farmaceutyczna. Uczestnikami konferencji były także agencje reklamowe, które na co dzień pracują z klientami z tychże branż.

Doświadczeni prelegenci: Marcin Gieracz, Olaf Dąbrowski, Piotr Orliński, Natalia Hatalska, Zbigniew Kokot, Alicja Cybulska i Paweł Tkaczyk w swoich wystąpieniach poruszyli niezwykle istotne tematy, które spotkały się z żywym zainteresowaniem ze strony uczestników.

Zaraz po wydarzeniu na redakcyjną skrzynkę od zaciekawionych słuchaczy spłynęło sporo zapytań o możliwość udostępnienia treści wykładów. Uczestnicy przesyłali także podziękowania i pozytywne opinie na temat wydarzenia m.in.:
– Bardzo serdecznie dziękuję za możliwość wzięcia udziału w konferencji Marketing Mix. Były to wartościowe wykłady, z mojego punktu widzenia – szczególnie Natalii Hatalskiej i Alicji Cybulskiej, świetna wiedza i profesjonalizm w opracowanych prezentacjach. No i do tego świetna oprawa organizacyjna. Dziękuję za zaproszenie na konferencję. Zarazem składam gratulacje – organizacja była na piątkę, a program niezwykle interesujący – pisała Anna Nalazek z A&N BRAND INNOVATION.

Organizator zadbał także o profesjonalną oprawę całości wydarzenia, które nie mogłoby się odbyć bez wsparcia partnerów:

Partner Strategiczny: Expo XXI Warszawa, www.giftsonline.pl

Catering: Fiesta Catering

Produkcja i koordynacja techniczna całego projektu: Focus Light Team

Dostawa i realizacja multimediów: M-Sound
Dostarczenie sceny i scenografia sceny : Czwarta Ściana Scenografia
Nagłośnienie: TMSS

Prowadzenie: Adela Warać
Hostessy i obsługa recepcji: M-Duo Models
Partnerzy: Brill AV Media, Confetti System, Appachance, Imprero, Fiesta Catering, Focus Light Team, Forum Evential
Aplikacja: Conferenz

Partnerzy Medialni: OOH magazine, OOH Event, Marketing przy kawie, NowyMarketing, AD Monkey, Kosmetologia Estetyczna
Sponsorzy nagród: Cross, Gino Rossi, Swarovski, Simple, Zakład Galanterii Skórzanej STEFANIA, Harvest, Sagaform, PWN

Torby reklamowe: Drukarnia Awih

Smycze: GRADO

Konferencja odbyła się w ramach 8. edycji FestiwalMarketingu.pl w Expo XXI Warszawa.

Zdjęcia z konferencji zobacz TUTAJ.

[youtube=”yt5hsA5kAUU”]

www.marketingmix.com.pl

MW

 

Aleksandra Niegowska jako nowy lider marketingu będzie odpowiedzialna za strategię rozwoju marki iSpot zarówno w obszarze B2C jak i B2B. Zarządzać będzie marketingiem, PR oraz wsparciem obsługi klienta. 

Przed objęciem stanowiska w iSpot Aleksandra Niegowska pracowała w sieci perfumerii Douglas jako Central Promotion Manager. Wcześniej, przez blisko 3 lata, zajmowała się marketingiem w Zurich Life Assurance w Irlandii. Ma również doświadczenie marketingowe z branży finansowej, dzięki pracy w Getin Bank oraz w Europejskim Funduszu Leasingowym.

– iSpot to spektrum możliwości: urządzenia, akcesoria, szkolenia, warsztaty, spotkania z inspirującymi gośćmi. Dołączam do zespołu w fascynującym momencie – technologie, które jeszcze niedawno zarezerwowane były dla znawców, dzisiaj stają się niezbędnym elementem życia dla bardzo szerokiej grupy odbiorców. To wyzwanie – budować ekosystem produktów i usług, tak, aby spełniał indywidualne wymagania i oczekiwania. Wierzę, ze moje doświadczenie z rynku konsumenckiego i umiejętność wsłuchiwania się w potrzeby klientów, przyczynią się do budowania pozycji iSpot na rynku – mówi Aleksandra Niegowska.

W obszar zainteresowań zawodowych Aleksandry Niegowskiej szczególnie wpisują się kampanie z obszaru ATL, kreatywne eventy oraz kontent marketing. Jej pasją jest muzyka, film oraz taniec towarzyski, z którym związana była przez 13 lat. Jest absolwentką Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu na kierunku zarządzanie i marketing.

***

iSpot Apple Premium Reseller to sieć salonów z pełną ofertą firmy Apple oraz firm trzecich specjalizujących się w tworzeniu produktów komplementarnych do iPodów, iPhone’ów, iPadów oraz Maców. Jest to sieć salonów spełniających restrykcyjne wymogi międzynarodowego programu Apple Premium Reseller. Zespół iSpot składa się z certyfikowanych specjalistów posiadających wiedzę pozwalającą na zaprezentowanie oraz dopasowanie aktualnie dostępnych, najnowocześniejszych na świecie rozwiązań do realnych potrzeb klienta. Odwiedzając salony iSpot klient ma możliwość praktycznego przetestowania każdego z rozwiązań.

JK

1 września wystartowała niezwykle atrakcyjna promocja dla konsumentów puszystych serków Almette. W loterii do zdobycia są nagrody, których łączna wartość to ponad MILION złotych! Główną nagrodą jest całoroczny, w pełni wyposażony, drewniany dom rekreacyjny na działce 700 m² – do wygrania na własność – z pięknym widokiem na Tatry.

Promocja nawiązuje do popularnego trendu – SLOW LIFE, który zakłada ucieczkę od codziennego zgiełku na łono natury, spójnego z komunikacją naturalnych produktów marki Almette. Promocja potrwa do 31 października.

Zaplanowano bardzo atrakcyjną piramidę nagród – drewniany dom rekreacyjny do wygrania, ale także wiele mniejszych nagród, które znacznie zwiększają prawdopodobieństwo wygranej (codziennie aż 7 razy można wygrać 1000 PLN).  Celem zaplanowanej promocji – Wygraj dom z natury, jest jeszcze większe zachęcenie konsumentów do zakupu produktów marki Almette. Główną zaletą akcji jest prosty mechanizm loterii, atrakcyjne nagrody i ogólnopolski zasięg. Promocja wspiera konsekwentnie wizerunek marki Almette – bliski naturze oraz polskiej rodzinie.

– Almette to silna marka, której wizerunek konsekwentnie budujemy od lat. Sielankowy świat marki  z piękną, wszechobecną naturą, wpisuje się w bardzo popularny obecnie trend – SLOW LIFE. To pozytywna idea, która zwraca uwagę na zbyt szybkie tempo w jakim żyjemy i promuje styl życia bliski naturze i jej rytmowi. Slow life ma coraz więcej zwolenników, a wręcz wyznawców na całym świecie. Konsumenci zmęczeni stresem, „wieczną pogonią” za nowymi gadżetami i codziennym miejskim chaosem, mają silną potrzebę „zatrzymania się” i ucieczki do natury. Główna nagroda w loterii Almette – drewniany całoroczny dom rekreacyjny w Tatrach – z całą pewnością będzie wymarzonym miejscem takiej właśnie ucieczki. Dlatego stworzyliśmy loterię, jakiej jeszcze nie było. Można w niej wygrać własny raj na ziemi – raj blisko natury! – zdradza Katarzyna Ciecieręga, Group Brand Manager marki Almette.

W loterii Almette zaproponowany został prosty mechanizm promocyjny wspierający sprzedaż. Wystarczy kupić opakowanie serka Almette objęte loterią, zarejestrować kod z opakowania na stronie www.almette.pl lub wysyłając SMS, zachować paragon i wieczko z kodem, a następnie już tylko czekać na wynik losowania! Im więcej zgłoszonych kodów, tym większa szansa na wygraną.

Losowanie domu – jako nagrody głównej – zaplanowano po zakończeniu loterii, a  wszystkie nagrody w sumie są warte ponad MILION złotych! Atrakcyjna pula nagród zakłada losowanie łącznie 427 nagród przez 61 dni trwania promocji. Całoroczny, drewniany dom rekreacyjny, w pełni wyposażony, z widokiem na Tatry jest ulokowany zaledwie 18 km od Zakopanego, na działce 700 m² z widokiem na panoramę Tatr oraz piękne krajobrazy Podhala.

Opakowania Almette objęte loterią z informacją na platynce są dostępne w sprzedaży już od połowy sierpnia. Zaplanowano szereg działań wspierających loterię: kampanię reklamową w wiodących tytułach prasy fachowej (w sierpniu), Internet (od końca sierpnia do końca października), TV (od 7 września do końca października), Outdoor (w październiku), szereg materiałów POS w punktach sprzedaży, a także szeroko zakrojone działania PR.

– Almette to silny brand, który inwestuje w swoją pozycję rynkową, buduje wartość kategorii i dba o emocjonalne więzi z konsumentami. Oryginalny koncept loterii, nagrody za ponad MILION złotych, szerokie wsparcie komunikacyjne (TV, prasa, digital, outdoor, POS, PR) oraz prosty mechanizm wspierający sprzedaż z pewnością przyciągną konsumentów i są skazane na SUKCES! – mówi Jacek Wyrzykiewicz PR&Marketing Services Manager w firmie Hochland.

Za pomysł, kreację, produkcję filmu reklamowego i obsługę digitalową odpowiada Agencja GPD Advertising, obsługą loterii zajęła się Agencja Grasp Group, a zakupem mediów ZenithOptimedia i AMS SA. 

www.almette.pl

 

JK

Aby przekazać swoje motto „Stay True” i zachęcić ludzi, żeby częściej słuchali własnego serca, marka Ballantine’s we współpracy z agencją MullenLowe Warsaw i DJ-em Piotrem Bejnarem zrealizowała projekt Heartbeats.

Cel globalny akcji to budowanie wizerunku marki jako aspiracyjnej, nowoczesnej i dynamicznej, która docenia oryginalność i bycie wiernym sobie, zgodnie z filozofią Stay True; marki, która zachęca konsumentów, aby żyli własnym życie i inspirowali innych. Kampania ma udowodnić, że jeśli jest się sobą, można spełnić swoje wyjątkowe marzenia, a marka pomaga w tym w ludziom, który właśnie żyją i działają zgodnie ze sobą, którzy są wierni sobie

Akcja na świecie wystartowała w listopadzie 2013 roku.

Do działań digitalowych był zaangażowany dom mediowy – MullenLowe MediaHub.

Finałem był niezwykły koncert w warszawskim klubie Niebo, w trakcie którego Bejnar tworzył muzykę na żywo w oparciu o rytm serc zgromadzonej publiczności za pomocą stworzonej specjalnie w tym celu technologii. Dodatkowo powstała aplikacja mobilna, dzięki której każdy, śladem Bejnara, mógł w prosty sposób stworzyć muzykę w oparciu o własny rytm serca. Film ukazujący prace Bejnara nad projektem stał się częścią globalnej kampanii marki Ballantine’s Stay True Stories. Wyreżyserował go Marcin Filipek, a wyprodukowała Flota Filmowa.

[youtube=”Z3rb8-y7Vdg”]

 ***

MullenLowe Group, będąca częścią Grupy Interpublic, to ukierunkowana na kreatywność zintegrowana sieć komunikacji marketingowej z ogromnym doświadczeniem biznesowym i gotowością do podejmowania wyzwań. To globalny butik kreatywny, który czerpie inspirację z lokalnych kultur, mając równocześnie światowy zasięg. Dzięki pakietowemu modelowi organizacyjnemu, Grupa specjalizuje się w: rozwiązaniach komunikacji marketingowej za pośrednictwem MullenLowe, zintegrowanym digital marketingu dzięki MullenLowe Profero, zakupie i planowaniu mediów poprzez MullenLowe Mediahub oraz  marketingu aktywacyjnym i konsumenckim za pośrednictwem MullenLowe Open. Grupa niezmiennie znajduje się w gronie najczęściej nagradzanych i najbardziej efektywnych Grup sieciowych na świecie.

 

Grupa Interpublic jest jedną z wiodących światowych organizacji zrzeszających agencje reklamowe i firmy świadczące usługi marketingowe. Do głównych marek globalnych zaliczają się BPN, Craft, FCB (Foote, Cone & Belding), FutureBrand, Golin, Huge, Initiative, Jack Morton Worldwide, MAGNA GLOBAL, McCann, Momentum, MRM//McCann, Mullen Lowe Group, Octagon, R/GA, UM and Weber Shandwick. Wiodące marki o zasięgu krajowym to Avrett Free Ginsberg, Carmichael Lynch, Deutsch, Hill Holliday, ID Media i The Martin Agency.

JK

W sobotę, 17 września odbyło się uroczyste otwarcie pierwszego salonu amerykańskiej marki Forever 21 w Łodzi. Za całość działań komunikacyjnych i kolejne otwarcia odpowiedzialny jest polski oddział Weber Shandwick.

Pierwszy salon został otwarty w łódzkiej Manufakturze. Na 200 pierwszych gości czekały karty podarunkowe o wartości 50 PLN. Przez cały dzień o dobrą atmosferę dbał DJ oraz host, który zachęcał do wspólnej celebracji i udziału w konkursach, a wśród gości specjalnych pojawiła się aktorka Julia Wróblewska, oraz Instagramerki @aleksandracedro, @ashplumplum oraz @donatkay. 

Dzień otwarcia poprzedziły działania promocyjne prowadzone w mediach społecznościowych, współpraca z influencerkami, kampanie reklamowe w digitalu i OOH. Otwarcie salonu Forever 21 w Łodzi jest pierwszym z trzech zaplanowanych na ten rok. Kolejne odbędą się w Poznaniu i w Warszawie.

*** 

Weber Shandwick jest wiodącą globalną firmą działająca w obszarze komunikacji i zaangażowania. Posiada oddziały w 78 miastach i 34 krajach, zaś działalność agencji obejmuje 126 miast w 81 krajach (w tym w Polsce). Zróżnicowany zespół agencji, złożony ze strategów, analityków, producentów, projektantów, deweloperów oraz specjalistów kampanii marketingowych zdobył najbardziej prestiżowe nagrody na świecie, do których należą m.in. nagroda A-List Agency według Ad Age w 2014 oraz 2015 roku, tytuł Global Agency of the Year według raportu The Holmes Report w 2014 oraz 2015 roku, a także tytuł Global Agency of the Year według PRWeek w 2015 roku. Weber Shandwick to także zdobywca 25 prestiżowych Lwów Cannes, począwszy od 2009 roku. Agencja otrzymała wyróżnienia Best Place To Work według Ad Age w 2014 i 2015 roku, a także według PRWeek w 2013 oraz 2014 roku. Weber Shandwick wdraża dogłębną specjalizację w różnych sektorach i obszarach działalności, wliczając w to m.in. consumer marketing, reputację korporacyjną, sektor healthcare, technologie, public affairs, usługi finansowe, usługi z zakresu CSR, komunikacja branży finansowej oraz zarządzanie kryzysowe. Agencja stosuje także własnościowe rozwiązania społeczne, cyfrowe oraz analityczne. Weber Shandwick jest częścią Interpublic Group (NYSE: IPG).

www.webershandwick.pl

JK

Energiczna, żywiołowa i bezkompromisowa. Niekwestionowana gwiazda telewizji Dorota Wellman, gość specjalny konferencji EVENT MIX, w szczerej rozmowie z Robertem Załupskim opowiada o swoich pasjach, sukcesach, porażkach, rynku eventów i o tym – czy warto podejmować ryzyko.

Mówi Pani, że Jej żywiołem jest prowadzenie programów na żywo, podczas których wszystko może się zdarzyć. Czy w przypadku nieprzewidzianych zdarzeń stawia Pani na improwizację albo zawsze ma „plan B”?
Dorota Wellman: Nie możemy polegać na „planie B”. To są rzeczy zaskakujące, rzeczy których nikt nie jest w stanie przewidzieć, nawet wróżbita Maciej. W związku z tym improwizujemy. Wychodzimy z opresji obronną ręką, bo nie ma takiej sytuacji, której nie udało by się odkręcić i naprawić. Podobnie zresztą jest na eventach. Nic nie jest w stanie już mnie zaskoczyć. Na porządku dziennym są nagłe zmiany w scenariuszu, nieobecność gości, kłopoty techniczne – to stały punkt programu, zarówno w programie telewizyjnym, jak i wydarzeniu eventowym. Po prostu trzeba się nauczyć z tym żyć i umieć, oczywiście skutecznie, z tego wyjść.

Czy zdarzają się również sytuacje, w których sami uczestnicy eventu czy też programu sprawiają kłopoty?
Tak. Nie wiem o jakich kłopotach Pan mówi, bo specyfika eventu i programu TV jest nieco inna.

Czasami pewnie dochodzi do negatywnej interakcji między prowadzącym a gościem?
W programach ludzie są zestresowani, zdenerwowani i trzeba ich rozmasować, pomóc im przebrnąć przez sytuację, która dla nich wydaje się być wyjątkowo stresująca. Za każdym razem jestem wsparciem dla swojego gościa. Może być też sytuacja, że gość jest niechętny, że został przymuszony przez produkcję filmową, bądź swoich przełożonych do tego, żeby wystąpić w telewizji. Z tego też musimy wybrnąć. Tak, żeby gościowi i sobie nie zrobić krzywdy. Są goście którzy zdecydowanie nie nadają się do wystąpień publicznych. Na wszystkie pytania odpowiadają „tak” albo „nie”. Takiej osobie też pomożemy, właściwie odpowiadając za gościa. Nie mamy innego wyjścia, a nie chcemy przecież mu podziękować w programie czy też na scenie po dwóch minutach wstępnej rozmowy.

W przypadku eventow jest podobnie. Zdarzają się osoby zestresowane, które mają na przykład współprowadzić program, a są ważnymi osobami w firmach. Ja mam być wsparciem, ramieniem, które pomoże, poprowadzi. Muszę wtrącić słowo jeśli widzę, że gość zagubił się, bo się niestety wyuczył swojego wystąpienia na pamięć. A tu „pyk”. Coś się zawiesiło i nie potrafi tego odtworzyć. Wtedy wchodzę ja, cała na biało, żeby natychmiast pomóc, wspomóc i pociągnąć imprezę do przodu. Są też inne sytuacje, w których goście próbują się rozluźnić przed wejściem na scenę. Tych sytuacji bardzo nie lubię. Uważam, że zasada „w pracy nie piję” jest zasadą obowiązującą wszystkie strony. Niestety, alkohol plus adrenalina to koktajl, którego nie powinniśmy stosować. Działa zwalniająco lub przyspieszająco na mowę. Nie reagujemy poprawnie. Lepiej, aby inni uczestnicy wydarzenia takich sytuacji nie widzieli.

Jakie najczęściej popełniane są błędy na linii prowadzący – organizator?
Najczęstsze błędy to brak umiejętności wcześniejszego sprecyzowania, ile będą trwały poszczególne elementy eventu. To jest stały błąd. Bardzo często mówię, że ten punkt programu nie będzie tyle trwał, za to wręczenie nagród na pewno zajmie więcej czasu, to organizator potrafi nie słuchać. Ja i Marcin Prokop mamy naprawdę ogromne doświadczenie w eventach, więc warto nas posłuchać. Brak precyzyjności w scenariuszu do ostatniej chwili jest zagrożeniem dla wydarzenia. Nie może dochodzić także do niekończących się poprawek w programie eventu. Rozumiem, że jest część rzeczy, które wychodzą w ostatniej chwili, ale większość naprawdę da się wyeliminować lub ustalić wcześniej.

Kłopotliwe jest również, gdy ze strony agencji kilka osób jest odpowiedzialnych za event. To jest rzecz, która naprawdę nas rozwala, bo nie wiemy kogo mamy słuchać. Dobrze jeśli jest jeden człowiek, który przekazuje te wiadomości i koordynuje całość.

Problemem są też niedopracowania w scenariuszu. Czegoś nie ma, czegoś nie wiemy, coś nie zostało wpisane. Taki chaos zdecydowanie utrudnia pracę prowadzącym.

Jakie są Pani zdaniem trzy dobre, kluczowe cechy prowadzącego?
Dobry prowadzący powinien lubić ludzi. Dobry prowadzący powinien być bystry, bo znajduje się w różnych sytuacjach, prowadzi rozmaite imprezy wielu firm i musi być do każdej z tych imprez bardzo dobrze przygotowany. Musi być też dowcipny, bo dowcip i poczucie humoru ratuje nas wszystkich w trudnych sytuacjach.

Jak ocenia Pani marketingowy potencjał eventów w Polsce? Czy biznes umiejętnie je wykorzystuje?
Moim zdaniem, eventy stały się bardzo przewidywalne. Nie poszukujemy nowości. A jeśli nie poszukujemy nowości, jest moda na kręcenie filmów, robienie imprez stylizowanych, gier terenowych itp., to wszyscy robią to samo. Myślę, że jest wiele rzeczy, które można zaproponować pracownikom, gościom, swoim klientom, które byłyby zaskakujące, ciekawe, wciągały do wspólnej zabawy, integracji.

Wiele eventów jest spotkaniem towarzyskim zakończonym popijawą. Wielka szkoda, bo firma może się świetnie w czasie takich eventów zaprezentować tylko trzeba znaleźć na to oryginalny, ciekawy i dobry sposób. Trzeba pamiętać, że klienci czy pracownicy mają takich imprez kilkanaście. Jeśli wszystkie będą wyglądały tak samo, to powieje nudą.

Zdarzają się propozycje prowadzenia wydarzeń, które Pani odrzuca?
Tak, zdecydowanie. Nie uczestniczę w prywatnych imprezach okolicznościowych osób bogatych, którzy chcieliby mieć prowadzącego na weselu, na imieninach, na 60. urodzinach itd. Unikam także występów w galeriach handlowych, chyba, że jest to coś wyjątkowego. Wyjątkowy pokaz, wyjątkowa okoliczność.

Staram się, by w moim życiu zawodowym było pół na pół imprez komercyjnych i charytatywnych, które robię z wielką radością.

Odmawiam także ze wzglądu na samą firmę, organizatora. Nie poprowadziłabym eventu firmy, która daje gangsterskie pożyczki, gdzie trzeba oddać 500 albo 5000 % więcej. Nawet gdyby oferowali dużo pieniędzy, takie wydarzenie mnie nie interesuje.

Z Marcinem Prokopem tworzycie charyzmatyczny duet. Jaki jest przepis na dobry, zgrany zespół?
Lubić się, szanować, być lojalnym wobec siebie. Podstawą jest złapanie pewnego rodzaju chemii, prawie jak w miłości, naturalna, prawdziwa relacja między osobami. Wtedy jest szansa, że taki duet będzie dobry i będzie trwał. Jeśli jest to duet, który został stworzony sztucznie, który się nie znosi, jak tylko kończy się program, gasną światła, kończy event, najchętniej wbiliby sobie nóż w plecy to nic z takiej współpracy nigdy nie będzie.

W tytule Pani wystąpienia podczas EVENT MIX pojawia się zdanie: „kto nie ryzykuje, ten nie ma szansy na sukces”. Czy ryzyko jest wpisane na stałe w nasz rozwój?
Tak. Myślę, że jeśli ktoś tego nie docenia i boi się bardzo, to będzie stał w miejscu. Uważam, że należy ryzykować, nawet jeśli później ponosimy porażki. Porażki także są wpisane w część naszego sukcesu i nie ma mowy, żebyśmy przez całe nasze życie szli tylko ścieżką sukcesu. Ryzyko pozwala nam się także rozwijać. Każda zmiana związana z ryzykiem może nam przynieść absolutnie nowe doświadczenia i popchnąć nas do przodu.

Kiedy Dorota Wellman podjęła największe ryzyko? Pamięta Pani?
Wiele zawodowych doświadczeń było podszytych ryzykiem. Przejście z radia do telewizji bez telewizyjnej urody, to jest zdecydowanie ryzyko. Przejście z telewizji publicznej, w której pracowałam przez 20 lat, do telewizji komercyjnej, o zupełnie innych wymaganiach, było dużym ryzykiem.

Stworzenie duetu z Marcinem, a potem wspólna praca było ryzykiem. Mogło się nie udać, a przecież się udało.

Zagranie w filmie Andrzeja Wajdy było ryzykiem, ale opłaciło mi się, bo w życiu już mi się nie powtórzy to, że będę mogła w swojej biografii wpisać – zagrałam u Wajdy.

Podejmuje to ryzyko, tak samo często w życiu zawodowym, jak i w prywatnym. W wielu rzeczach zaryzykowałam i nie żałuję, a na wielu poległam i to dosyć poważnie.

Dorota Wellman poległa na jakiejś rzeczy?
Oczywiście. Nie udały mi się programy telewizyjne, które budziły wielkie nadzieje na to, że pokażę się z innej strony. Programy okazywały się klapą. Można po takiej klapie po prostu już nigdy nie próbować robić czegoś nowego. To mnie zaboli, upadnę i znów się podnoszę. Myślę, że ten sposób jest lepszy, niż tchórzostwo i nie ryzykowanie w swoim życiu zawodowym.

[galeria=”1″]

Skąd Pani bierze w sobie tyle pozytywnej energii?
Nie mam zielonego pojęcia. Po prostu tak mam od urodzenia, tak mam po rodzicach. Nie odziedziczyłam po nich pieniędzy ani majątku, za to odziedziczyłam dobrą energię.

Przeszła Pani do telewizji komercyjnej. Jaki jest Pani stosunek do branży reklamowej?
Korzystam z niej jako konsument, więc mam do niej stosunek zdecydowanie pozytywny.

Co skłoniło Panią do wzięcia udziału w kampanii Lidla? Decyzja była dość szeroko krytykowana.
Nie bardzo rozumiem taką krytykę. Brałam poprzednio udział w przeróżnych reklamach i jakoś nikt się tak nie podniecał. Były co prawda trochę mniejszymi kampaniami, ale także widocznymi.

Kwestia naszej polskiej mentalności i zazdrości?
Przyznam szczerze, że zupełnie mnie to nie obchodzi. Mnie raczej obchodziło to, jaką jakość będzie miała ta kampania. Uważam, że z Karolem zrobiliśmy naprawdę dobrą robotę. Znowu udało mi się nawiązać duet z kimś ciekawym. Zrobiliśmy dowcipne, fajne reklamy, które odchodzą od schematu reklamowania dużych supermarketów. Do tego mini-reklamę gadaną, będącą takim małym programem telewizyjnym, który ma ze sobą nieść wartości poznawcze. Ryzykując wydaje mi się, że nie poniosłam klęski. Mogą sobie ludzie krytykować. Zawsze będą to robić. Musimy być w naszym zawodzie gotowi na nieustanną ocenę, ciągłą krytykę. Trzeba się liczyć, że nie będą to same pochwały.

A jak Dorota Wellman rodzi sobie z hejtem w Internecie?
Mam ten hejt centralnie w dupie.

Decyzja o przekazaniu części honorarium nie była odpowiedzią na tą krytykę?
Absolutnie. Przypomnę, że już wcześniej przekazałam pieniądze z poprzedniej reklamy na cele charytatywne. Jak mi się zdarzy kolejna reklama, to zrobię dokładnie to samo.

Wspiera Pani także kampanie społeczne. Ostatnio dość dosadnie, ale trafnie wypowiada się Pani w kampanii przeciwko homofobii. Czy kampanie społeczne muszą mieć tak wyrazisty przekaz, aby dotrzeć do odbiorców?
Moim zdaniem muszą, bo już cichego, miłego i grzecznego głosu zwracającego uwagę na ważne rzeczy społeczne – nikt nie słyszy!

Według „Gazety Wyborczej” jest Pani jedną z najbardziej wpływowych kobiet w polskich mediach. Jak Pani ocenia show biznes?
Czy chcę, czy nie chcę jestem jego częścią. Natomiast jakoś się nim nie zachłystuje Nie uważam, że jest to świat, do którego jest mi wyjątkowo blisko. Ze względu na charakter mojej pracy i rodzaj programu jaki prowadzę, jestem związana z show biznesem. Pewne rzeczy mi się podobają. Inne, niekoniecznie. To jest normalne.

Dużo Pani czyta. Naprawdę siedem książek tygodniowo?
Czasami i więcej. Naprawdę je „połykam”. Jestem kolekcjonerem książek i czytam kilka książek na raz. Stąd też taka ilość. Jestem pożeraczem słowa drukowanego. Potrafię się „pobić” rano z mężem o gazetę.

oJakie pozycje przeczytane ostatnio poleciłaby Pani naszym czytelnikom?
1. „Spacerownik Warszawa w filmie” Jerzego S. Majewskiego.
2. „Cyganie. Spotkanie z nielubianym narodem” Rolfa Bauerdicka.
3. „Grecja po mojemu” Marcina Pietrzyka.
4. „Pani Furia” Grażyny Plebanek.
5. „Kryzysowa narzeczona” Andrzeja Mogielnickiego.
6. „Dziewczyna Misia” o Krystynie Podlewskiej.
Teraz czytam także książkę o etyce w życiu społecznym. Czytam jak widać od Sasa do Lasa. Tu literaturę. Tu wywiady. Tu biografię.

Czego życzyć Dorocie Wellman, poza czasem na czytanie kolejnych książek?
Żeby mnie kręgosłup nie bolał. Takie mam drobne życzenie. Resztę rzeczy, które bym sobie życzyła, muszę sobie sama wypracować.
Rozmawiał Robert Załupski

 

Dorota Wellman – Dziennikarka telewizyjna, radiowa i prasowa. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego na Wydziale Filologii Polskiej I Historii Sztuki.
Razem z Marcinem Prokopem tworzy charyzmatyczny duet w programie Dzień Dobry TVN. Z Pauliną Młynarską prowadzi w TVN Style program „Miasto kobiet”. W przeszłości znana również z programów telewizyjnych m. in. „Podróże z żartem”, „Clever – widzisz i wiesz”, „Czytam, bo lubię”, „Ten jeden dzień”, „Pytanie na śniadanie”.
Felietonistka Wysokich Obcasów. Z prasą była związana także za pośrednictwem tytułów takich jak „Gala”, „Viva”, „Fashion Magazine” czy „Existence”. Autorka książki „Ja nie mogę być modelką?!”.
Nie obca jest jej także kariera filmowa w charakterze reżyserki, producentki i aktorki (m. in. u Andrzej Wajdy wcieliła się w role Henryki Krzywonos w obrazie „Wałęsa. Człowiek z nadziei”). W sferze radiowej współpracowała m. in. z Radio Solidarność, Radio Eska, Radio Zet i Tok FM.
Laureatka licznych nagród, m. in. Wiktory w kategorii Prezenter Telewizyjny w 2010 roku, InicjaTOR 2015 (MediaTory), Europejska Nagroda Tolerancji 2014, a także wielu. Według rankingów Gazety Wyborczej i Wprost jedna z najbardziej wpływowych kobiet w polskich mediach. Kobieta Roku 2016 magazynu Twój Styl.

 

Wywiad ukazał się w OOH magazine. Wersja online znajduje się TUTAJ

Blisko 200 uczestników, 4 prelegentów, 50 wystawców – premierowa edycja Silesia Marketing Day w Muzeum Śląskim zakończyła się sukcesem. Wydarzenie dedykowane pracownikom działów marketingu, agencji reklamowych i eventowych pokazało potencjał Katowic i regionu.

Pierwsza edycja wydarzenia odbyła się w Muzeum Śląskim w Katowicach. Na scenie pojawili się doświadczeni praktycy, którzy zaprezentowali najnowsze trendy w marketingu. Konferencję otworzył Marcin Gieracz prelekcją na temat marketingu strategicznego. Następnie Adriana Piekarska z Exclusive Event opowiadała o skutecznym event marketingu. A o budowaniu relacji w biznesie mówił Tomasz Przewoźnik z Happy Gifts. Ostatnie wystąpienie poświęcone było Content Online i Social Media w kontekście przyszłości marketingu. Poprowadziła je Anna Mościcka z agencji WHITES.

Wydarzenie było doskonałą okazją do nawiązania kontaktów branżowych. Na uczestników Silesia Marketing Day czekała oferta ponad 50 czołowych dostawców artykułów promocyjnych wspierających sprzedaż w ramach PROMO SHOW 2016.

– Udało nam się zorganizować wydarzenie, jakiego jeszcze na Śląsku nie było. Duża dawka wiedzy, świetny networking, oprawa audiowizualna, wykwintny catering i komfortowe przestrzenie Muzeum Śląskiego nadały mu wyjątkowy charakter. Mamy tak pozytywny oddzew, że grzechem byłoby nie robić kolejnej edycji we wrześniu 2017 r. – mówi Robert Załupski, dyrektor marketingu OOH magazine.

– Wiedziałam, że na rynku śląskim jest zapotrzebowanie na tego typu wydarzenia, ale odzew, z jakim się spotkaliśmy, przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania. Podeszliśmy do organizacji konferencji, jak do eventu – oprócz wartości merytorycznej, niezwykle ważne były aspekty wizualne, smakowe oraz logistyczne – i z racji faktu, iż od kilku dobrych dni, na nasze skrzynki spływają maile z gratulacjami – mogę śmiało powiedzieć, iż za nami kolejny sukces. Warto również podkreślić fakt, że było to pierwsze tego typu wydarzenie na Śląsku i mogę zapewnić, iż z roku na rok będzie rosło w siłę – mówi Adriana Piekarska, CEO firmy Exclusive Event & Event Marketing Institute.

Organizator: OOH magazine.
Partner strategiczny: Exclusive EventEvent Marketing Institute
Catering: Catering24
Multimedia: Super AV
Meble eventowe: Colours of Design
Barista & fotobudka: 007 Event Agency
Patroni medialni: OOH magazine, OOH event!, Dziennik Zachodni.

www.silesiamarketingday.pl

Zdjęcia z wydarzenia TUTAJ

MW

Energiczna, żywiołowa i bezkompromisowa. Niekwestionowana gwiazda telewizji Dorota Wellman, gość specjalny konferencji EVENT MIX, w szczerej rozmowie z Robertem Załupskim opowiada o swoich pasjach, sukcesach, porażkach, rynku eventów i o tym – czy warto podejmować ryzyko.

Mówi Pani, że Jej żywiołem jest prowadzenie programów na żywo, podczas których wszystko może się zdarzyć. Czy w przypadku nieprzewidzianych zdarzeń stawia Pani na improwizację albo zawsze ma „plan B”?
Dorota Wellman: Nie możemy polegać na „planie B”. To są rzeczy zaskakujące, rzeczy których nikt nie jest w stanie przewidzieć, nawet wróżbita Maciej. W związku z tym improwizujemy. Wychodzimy z opresji obronną ręką, bo nie ma takiej sytuacji, której nie udało by się odkręcić i naprawić. Podobnie zresztą jest na eventach. Nic nie jest w stanie już mnie zaskoczyć. Na porządku dziennym są nagłe zmiany w scenariuszu, nieobecność gości, kłopoty techniczne – to stały punkt programu, zarówno w programie telewizyjnym, jak i wydarzeniu eventowym. Po prostu trzeba się nauczyć z tym żyć i umieć, oczywiście skutecznie, z tego wyjść.

Czy zdarzają się również sytuacje, w których sami uczestnicy eventu czy też programu sprawiają kłopoty?
Tak. Nie wiem o jakich kłopotach Pan mówi, bo specyfika eventu i programu TV jest nieco inna.

Czasami pewnie dochodzi do negatywnej interakcji między prowadzącym a gościem?
W programach ludzie są zestresowani, zdenerwowani i trzeba ich rozmasować, pomóc im przebrnąć przez sytuację, która dla nich wydaje się być wyjątkowo stresująca. Za każdym razem jestem wsparciem dla swojego gościa. Może być też sytuacja, że gość jest niechętny, że został przymuszony przez produkcję filmową, bądź swoich przełożonych do tego, żeby wystąpić w telewizji. Z tego też musimy wybrnąć. Tak, żeby gościowi i sobie nie zrobić krzywdy. Są goście którzy zdecydowanie nie nadają się do wystąpień publicznych. Na wszystkie pytania odpowiadają „tak” albo „nie”. Takiej osobie też pomożemy, właściwie odpowiadając za gościa. Nie mamy innego wyjścia, a nie chcemy przecież mu podziękować w programie czy też na scenie po dwóch minutach wstępnej rozmowy.

W przypadku eventow jest podobnie. Zdarzają się osoby zestresowane, które mają na przykład współprowadzić program, a są ważnymi osobami w firmach. Ja mam być wsparciem, ramieniem, które pomoże, poprowadzi. Muszę wtrącić słowo jeśli widzę, że gość zagubił się, bo się niestety wyuczył swojego wystąpienia na pamięć. A tu „pyk”. Coś się zawiesiło i nie potrafi tego odtworzyć. Wtedy wchodzę ja, cała na biało, żeby natychmiast pomóc, wspomóc i pociągnąć imprezę do przodu. Są też inne sytuacje, w których goście próbują się rozluźnić przed wejściem na scenę. Tych sytuacji bardzo nie lubię. Uważam, że zasada „w pracy nie piję” jest zasadą obowiązującą wszystkie strony. Niestety, alkohol plus adrenalina to koktajl, którego nie powinniśmy stosować. Działa zwalniająco lub przyspieszająco na mowę. Nie reagujemy poprawnie. Lepiej, aby inni uczestnicy wydarzenia takich sytuacji nie widzieli.

Jakie najczęściej popełniane są błędy na linii prowadzący – organizator?
Najczęstsze błędy to brak umiejętności wcześniejszego sprecyzowania, ile będą trwały poszczególne elementy eventu. To jest stały błąd. Bardzo często mówię, że ten punkt programu nie będzie tyle trwał, za to wręczenie nagród na pewno zajmie więcej czasu, to organizator potrafi nie słuchać. Ja i Marcin Prokop mamy naprawdę ogromne doświadczenie w eventach, więc warto nas posłuchać. Brak precyzyjności w scenariuszu do ostatniej chwili jest zagrożeniem dla wydarzenia. Nie może dochodzić także do niekończących się poprawek w programie eventu. Rozumiem, że jest część rzeczy, które wychodzą w ostatniej chwili, ale większość naprawdę da się wyeliminować lub ustalić wcześniej.

Kłopotliwe jest również, gdy ze strony agencji kilka osób jest odpowiedzialnych za event. To jest rzecz, która naprawdę nas rozwala, bo nie wiemy kogo mamy słuchać. Dobrze jeśli jest jeden człowiek, który przekazuje te wiadomości i koordynuje całość.

Problemem są też niedopracowania w scenariuszu. Czegoś nie ma, czegoś nie wiemy, coś nie zostało wpisane. Taki chaos zdecydowanie utrudnia pracę prowadzącym.

Jakie są Pani zdaniem trzy dobre, kluczowe cechy prowadzącego?
Dobry prowadzący powinien lubić ludzi. Dobry prowadzący powinien być bystry, bo znajduje się w różnych sytuacjach, prowadzi rozmaite imprezy wielu firm i musi być do każdej z tych imprez bardzo dobrze przygotowany. Musi być też dowcipny, bo dowcip i poczucie humoru ratuje nas wszystkich w trudnych sytuacjach.

Jak ocenia Pani marketingowy potencjał eventów w Polsce? Czy biznes umiejętnie je wykorzystuje?
Moim zdaniem, eventy stały się bardzo przewidywalne. Nie poszukujemy nowości. A jeśli nie poszukujemy nowości, jest moda na kręcenie filmów, robienie imprez stylizowanych, gier terenowych itp., to wszyscy robią to samo. Myślę, że jest wiele rzeczy, które można zaproponować pracownikom, gościom, swoim klientom, które byłyby zaskakujące, ciekawe, wciągały do wspólnej zabawy, integracji.

Wiele eventów jest spotkaniem towarzyskim zakończonym popijawą. Wielka szkoda, bo firma może się świetnie w czasie takich eventów zaprezentować tylko trzeba znaleźć na to oryginalny, ciekawy i dobry sposób. Trzeba pamiętać, że klienci czy pracownicy mają takich imprez kilkanaście. Jeśli wszystkie będą wyglądały tak samo, to powieje nudą.

Zdarzają się propozycje prowadzenia wydarzeń, które Pani odrzuca?
Tak, zdecydowanie. Nie uczestniczę w prywatnych imprezach okolicznościowych osób bogatych, którzy chcieliby mieć prowadzącego na weselu, na imieninach, na 60. urodzinach itd. Unikam także występów w galeriach handlowych, chyba, że jest to coś wyjątkowego. Wyjątkowy pokaz, wyjątkowa okoliczność.

Staram się, by w moim życiu zawodowym było pół na pół imprez komercyjnych i charytatywnych, które robię z wielką radością.

Odmawiam także ze wzglądu na samą firmę, organizatora. Nie poprowadziłabym eventu firmy, która daje gangsterskie pożyczki, gdzie trzeba oddać 500 albo 5000 % więcej. Nawet gdyby oferowali dużo pieniędzy, takie wydarzenie mnie nie interesuje.

Z Marcinem Prokopem tworzycie charyzmatyczny duet. Jaki jest przepis na dobry, zgrany zespół?
Lubić się, szanować, być lojalnym wobec siebie. Podstawą jest złapanie pewnego rodzaju chemii, prawie jak w miłości, naturalna, prawdziwa relacja między osobami. Wtedy jest szansa, że taki duet będzie dobry i będzie trwał. Jeśli jest to duet, który został stworzony sztucznie, który się nie znosi, jak tylko kończy się program, gasną światła, kończy event, najchętniej wbiliby sobie nóż w plecy to nic z takiej współpracy nigdy nie będzie.

W tytule Pani wystąpienia podczas EVENT MIX pojawia się zdanie: „kto nie ryzykuje, ten nie ma szansy na sukces”. Czy ryzyko jest wpisane na stałe w nasz rozwój?
Tak. Myślę, że jeśli ktoś tego nie docenia i boi się bardzo, to będzie stał w miejscu. Uważam, że należy ryzykować, nawet jeśli później ponosimy porażki. Porażki także są wpisane w część naszego sukcesu i nie ma mowy, żebyśmy przez całe nasze życie szli tylko ścieżką sukcesu. Ryzyko pozwala nam się także rozwijać. Każda zmiana związana z ryzykiem może nam przynieść absolutnie nowe doświadczenia i popchnąć nas do przodu.

Kiedy Dorota Wellman podjęła największe ryzyko? Pamięta Pani?
Wiele zawodowych doświadczeń było podszytych ryzykiem. Przejście z radia do telewizji bez telewizyjnej urody, to jest zdecydowanie ryzyko. Przejście z telewizji publicznej, w której pracowałam przez 20 lat, do telewizji komercyjnej, o zupełnie innych wymaganiach, było dużym ryzykiem.

Stworzenie duetu z Marcinem, a potem wspólna praca było ryzykiem. Mogło się nie udać, a przecież się udało.

Zagranie w filmie Andrzeja Wajdy było ryzykiem, ale opłaciło mi się, bo w życiu już mi się nie powtórzy to, że będę mogła w swojej biografii wpisać – zagrałam u Wajdy.

Podejmuje to ryzyko, tak samo często w życiu zawodowym, jak i w prywatnym. W wielu rzeczach zaryzykowałam i nie żałuję, a na wielu poległam i to dosyć poważnie.

Dorota Wellman poległa na jakiejś rzeczy?
Oczywiście. Nie udały mi się programy telewizyjne, które budziły wielkie nadzieje na to, że pokażę się z innej strony. Programy okazywały się klapą. Można po takiej klapie po prostu już nigdy nie próbować robić czegoś nowego. To mnie zaboli, upadnę i znów się podnoszę. Myślę, że ten sposób jest lepszy, niż tchórzostwo i nie ryzykowanie w swoim życiu zawodowym.

[galeria=”1″]

Skąd Pani bierze w sobie tyle pozytywnej energii?
Nie mam zielonego pojęcia. Po prostu tak mam od urodzenia, tak mam po rodzicach. Nie odziedziczyłam po nich pieniędzy ani majątku, za to odziedziczyłam dobrą energię.

Przeszła Pani do telewizji komercyjnej. Jaki jest Pani stosunek do branży reklamowej?
Korzystam z niej jako konsument, więc mam do niej stosunek zdecydowanie pozytywny.

Co skłoniło Panią do wzięcia udziału w kampanii Lidla? Decyzja była dość szeroko krytykowana.
Nie bardzo rozumiem taką krytykę. Brałam poprzednio udział w przeróżnych reklamach i jakoś nikt się tak nie podniecał. Były co prawda trochę mniejszymi kampaniami, ale także widocznymi.

Kwestia naszej polskiej mentalności i zazdrości?
Przyznam szczerze, że zupełnie mnie to nie obchodzi. Mnie raczej obchodziło to, jaką jakość będzie miała ta kampania. Uważam, że z Karolem zrobiliśmy naprawdę dobrą robotę. Znowu udało mi się nawiązać duet z kimś ciekawym. Zrobiliśmy dowcipne, fajne reklamy, które odchodzą od schematu reklamowania dużych supermarketów. Do tego mini-reklamę gadaną, będącą takim małym programem telewizyjnym, który ma ze sobą nieść wartości poznawcze. Ryzykując wydaje mi się, że nie poniosłam klęski. Mogą sobie ludzie krytykować. Zawsze będą to robić. Musimy być w naszym zawodzie gotowi na nieustanną ocenę, ciągłą krytykę. Trzeba się liczyć, że nie będą to same pochwały.

A jak Dorota Wellman rodzi sobie z hejtem w Internecie?
Mam ten hejt centralnie w dupie.

Decyzja o przekazaniu części honorarium nie była odpowiedzią na tą krytykę?
Absolutnie. Przypomnę, że już wcześniej przekazałam pieniądze z poprzedniej reklamy na cele charytatywne. Jak mi się zdarzy kolejna reklama, to zrobię dokładnie to samo.

Wspiera Pani także kampanie społeczne. Ostatnio dość dosadnie, ale trafnie wypowiada się Pani w kampanii przeciwko homofobii. Czy kampanie społeczne muszą mieć tak wyrazisty przekaz, aby dotrzeć do odbiorców?
Moim zdaniem muszą, bo już cichego, miłego i grzecznego głosu zwracającego uwagę na ważne rzeczy społeczne – nikt nie słyszy!

Według „Gazety Wyborczej” jest Pani jedną z najbardziej wpływowych kobiet w polskich mediach. Jak Pani ocenia show biznes?
Czy chcę, czy nie chcę jestem jego częścią. Natomiast jakoś się nim nie zachłystuje Nie uważam, że jest to świat, do którego jest mi wyjątkowo blisko. Ze względu na charakter mojej pracy i rodzaj programu jaki prowadzę, jestem związana z show biznesem. Pewne rzeczy mi się podobają. Inne, niekoniecznie. To jest normalne.

Dużo Pani czyta. Naprawdę siedem książek tygodniowo?
Czasami i więcej. Naprawdę je „połykam”. Jestem kolekcjonerem książek i czytam kilka książek na raz. Stąd też taka ilość. Jestem pożeraczem słowa drukowanego. Potrafię się „pobić” rano z mężem o gazetę.

oJakie pozycje przeczytane ostatnio poleciłaby Pani naszym czytelnikom?
1. „Spacerownik Warszawa w filmie” Jerzego S. Majewskiego.
2. „Cyganie. Spotkanie z nielubianym narodem” Rolfa Bauerdicka.
3. „Grecja po mojemu” Marcina Pietrzyka.
4. „Pani Furia” Grażyny Plebanek.
5. „Kryzysowa narzeczona” Andrzeja Mogielnickiego.
6. „Dziewczyna Misia” o Krystynie Podlewskiej.
Teraz czytam także książkę o etyce w życiu społecznym. Czytam jak widać od Sasa do Lasa. Tu literaturę. Tu wywiady. Tu biografię.

Czego życzyć Dorocie Wellman, poza czasem na czytanie kolejnych książek?
Żeby mnie kręgosłup nie bolał. Takie mam drobne życzenie. Resztę rzeczy, które bym sobie życzyła, muszę sobie sama wypracować.
Rozmawiał Robert Załupski

 

Dorota Wellman – Dziennikarka telewizyjna, radiowa i prasowa. Absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego na Wydziale Filologii Polskiej I Historii Sztuki.
Razem z Marcinem Prokopem tworzy charyzmatyczny duet w programie Dzień Dobry TVN. Z Pauliną Młynarską prowadzi w TVN Style program „Miasto kobiet”. W przeszłości znana również z programów telewizyjnych m. in. „Podróże z żartem”, „Clever – widzisz i wiesz”, „Czytam, bo lubię”, „Ten jeden dzień”, „Pytanie na śniadanie”.
Felietonistka Wysokich Obcasów. Z prasą była związana także za pośrednictwem tytułów takich jak „Gala”, „Viva”, „Fashion Magazine” czy „Existence”. Autorka książki „Ja nie mogę być modelką?!”.
Nie obca jest jej także kariera filmowa w charakterze reżyserki, producentki i aktorki (m. in. u Andrzej Wajdy wcieliła się w role Henryki Krzywonos w obrazie „Wałęsa. Człowiek z nadziei”). W sferze radiowej współpracowała m. in. z Radio Solidarność, Radio Eska, Radio Zet i Tok FM.
Laureatka licznych nagród, m. in. Wiktory w kategorii Prezenter Telewizyjny w 2010 roku, InicjaTOR 2015 (MediaTory), Europejska Nagroda Tolerancji 2014, a także wielu. Według rankingów Gazety Wyborczej i Wprost jedna z najbardziej wpływowych kobiet w polskich mediach. Kobieta Roku 2016 magazynu Twój Styl.

 

Wzwiad ukazał się w OOH magazine. Wersja online znajduje się TUTAJ