Logo


Trwa ogólnopolska kampania AGD do zabudowy Siemens iQ700. W ramach akcji zaplanowano emisję billboardu sponsorskiego w TV, obecność w prasie, a także specjalną komunikację on-line.

Przygotowane na potrzeby kampanii billboardy sponsorskie powstały na podstawie spotu wizerunkowego marki Siemens. Obecny w nim mężczyzna opowiadając o sobie, prezentuje jednocześnie zalety AGD do zabudowy Siemens iQ700. Mężczyzna jest uosobieniem najważniejszych cech konsumenta marki Siemens, który lubi otaczać się najnowszymi rozwiązaniami technologicznymi i imponować umiejętnościami kulinarnymi. Kampania zakłada emisję billboardu sponsorskiego w największych stacjach TV – ogólnopolskich i tematycznych i VOD, jak również obecność w najpoczytniejszych tytułach prasowych – lifestyle’owych, wnętrzarskich i kobiecych. Działania wspiera komunikacja w mediach społecznościowych marki Siemens oraz silna kampania internetowa.

Kampanię przygotowali: Spot TV: BSH Sprzęt Gospodarstwa Domowego, Kampania on-line: ACR Media House Sp. z o.o., Kampania prasowa: BSH Sprzęt Gospodarstwa Domowego.

MW

Z właścicielem drukarni kart plastikowych Cardilla, Michałem Borkowskim rozmawiamy o identyfikacji na eventach. O tym, jak i po co identyfikować oraz jakie możliwości dają niepozornie wyglądające karty.

1. Po co identyfikować?
Identyfikacja to podstawa każdego eventu. Nikt spośród gości ani organizatorów nie chce być anonimowy. Tu z pomocą przychodzą identyfikatory, na których można umieścić dowolne dane. Jedynymi ograniczeniami są wyobraźnia organizatora i rozmiar karty. Spersonalizowane karty to ułatwienie dla uczestników, a także obsługi. Dzięki nim można zwracać się do gości personalnie, co ułatwia nawiązywanie kontaktów, przede wszystkim biznesowych i zmniejsza ryzyko popełnienia faux pas. Dodatkowo stosując identyfikator z dwoma dziurkami mamy pewność, że zawsze będzie na swoim miejscu, a odpowiednie dane pozostaną widoczne. Identyfikatory zapewniają również bezpieczeństwo, mogą służyć jako przepustki. Wybór identyfikatora XXL z agendą lub mapą na rewersie, będzie kolejnym plusem organizacyjnym – wszystkie niezbędne informacje znajdą się w jednym miejscu.

2. Wielu eventowców wciąż wykorzystuje rozwiązanie – papierowa wizytówka + foliowa kieszonka. Dlaczego warto robić to samo tyle, że na plastiku?
Cel obu rozwiązań jest dokładnie taki sam – identyfikować. Jednak karty plastikowe dają o wiele więcej możliwość np. zastosowania najnowszych technologii. Laminowane tworzywo PCV to materiał odporny na uszkodzenia, wilgoć i zagięcia. Najwyższej jakości druk cyfrowy pozwala dokładnie odzwierciedlić każdy projekt graficzny. Karty plastikowe można drukować na eleganckich podkładach metalicznych, a także zastosować laminację matową lub błyszczącą. Identyfikator ze smyczą jest elementem komunikacji wizualnej organizatora – umieszczamy na nim logo i barwy firmowe. Ten niepozorny gadżet obecny jest wszędzie tam, gdzie uczestnicy, w czasie całego wydarzenia, a także później – na zdjęciach. Warto zadbać o estetykę i wykorzystać jego potencjał reklamowy.

3. Żyjemy w dobie nowych technologii, szczególnie da się to odczuć w branży eventowej. Czy wobec tego drukowanie na plastiku ma rację bytu, a przed sobą jakąś przyszłość?
Jesteśmy obecni na rynku od prawie 10 lat, w tak dynamicznie rozwijającej się branży nie można pozwolić sobie na chwilę wytchnienia. Śledzimy trendy i najnowsze technologie, nie konkurujemy z nimi, wręcz przeciwnie – wykorzystujemy je w naszej pracy. Karty wyposażamy w moduły RFID pozwalające np. na kontrolę dostępu, paski magnetyczne z zakodowanymi danymi, kody kreskowe i QR. W ten sposób łączymy świat online z offline, to daje proporcjonalnie więcej możliwości, a co za tym idzie lepsze efekty. Oprócz tego oferujemy system automatycznej rejestracji gości przed wydarzeniem, a także usługę szybkiej personalizacji na miejscu wydarzenia – Cardilla LivePrinting.

4. Na czym polega ten system? Jakie dodatkowe korzyści niesie za sobą rejestracja gości?
Świat eventów jest bardzo dynamiczny, lista uczestników często zmienia się w ostatniej chwili, czasem okazuje się, że w nazwisku dyrektora znalazł się błąd. LivePrinting to świetne rozwiązanie w takich kryzysowych sytuacjach. Będąc na miejscu wydarzenia, w ciągu jednej minuty jesteśmy w stanie wprowadzić dane i wydrukować dodatkowy identyfikator. Na miejscu eventu drukujemy również legitymacje – karty ze zdjęciem. Dodatkowo prowadzimy rejestracje gości online oraz udostępniamy statystyki, a w przypadku kart zbliżeniowych z kontrolą dostępu przygotowujemy raporty wejść i wyjść. Każdy projekt traktujemy indywidualnie i dostosowujemy się do potrzeb klienta.

Rozmawiał Andrzej Kuczera

www.cardilla.eu

Artykuł ukazał się w OOH event! Pobierz wersję online: TUTAJ.

O przyprawianiu eventowej przestrzeni i roli dostawcy w branży EVENT & MICE rozmawiamy z Danką Szczepaniak-Bury, brand managerem Spice4Space.

Jesteście na rynku od kilku lat, ale to w ciągu ostatnich paru miesięcy o Spice4Space mówi się więcej. Co się stało?
Rzeczywiście, meble, akcesoria i systemy brandingowe Spice4Space są już na rynku od kilku lat. Długo jednak pracowaliśmy dla niedużego grona stałych, zaufanych odbiorców. Dzięki temu nasze przedmioty jeszcze bardziej zaskakiwały na wydarzeniach: po prostu niewiele osób wcześniej je widziało. Od początku tego roku sporo się zmieniło. Urosła liczba klientów i większość dobrych agencji eventowych miało okazję się o nas dowiedzieć. Te, które spróbowały, zostają. W rezultacie „przyprawiamy” coraz więcej wydarzeń. Mam nadzieję, że przyjaciele, którzy są z nami od dawna wybaczą nam, jeśli przestajemy być tajemnicą, o której wiedzą tylko nieliczni. Zresztą, mamy dla nich tej jesieni kilka niespodzianek!

Co jest ciekawego w byciu dostawcą? Czy nie jest tak, że cała przyjemność w branży MICE zarezerwowana jest dla agencji?
Z własnego doświadczenia znam obie te role. I wiem, że dobrzy dostawcy mają ogromny wpływ na jakość wydarzeń. Dzisiaj agencyjne doświadczenia sprzed kilku lat pomagają mi by być dobrym partnerem właśnie dla agencji. W przypadku S4S wynajem na pewno nie jest nudny. To koncept, w którym event manager albo klient końcowy może budować przestrzeń i komunikację eventową jak z klocków. Nie tylko wynajmuje meble, lecz wybiera spośród elementów, które świetnie do siebie pasują, są łatwe w brandingu i razem pozwalają zbudować kompletną wartość. Zestawia je dowolnie i ma odpowiedź na kolejne potrzeby eventu. Ale też gwarancję, że rezultat nie rozsypie się estetycznie. Na ten sposób pracy mówimy „smart design”: to jak eventowe Lego. Ale oczywiście można wynająć u nas także kilka albo kilkaset krzeseł, sof czy pojedynczą mównicę multimedialną. Bo ostatecznie to agencja eventowa doskonale wie, czym ma być wydarzenie, które projektuje. Od nas dostaje po prostu bardzo ciekawe, czasem całkiem nowe możliwości. Słuchamy, doradzamy, wspólnie możemy sporo zmienić.

I stąd Spice4Space?
Tak. Nasze przedmioty są jak przyprawy, które zmieniają smak całego eventowego dania. Wiele z nich zresztą dostępnych jest wyłącznie u nas. Są projektowane i produkowane na nasze zamówienie albo pochodzą od niszowych producentów zagranicznych, których reprezentujemy w Polsce. Dzięki temu jesteśmy nie tylko dostawcą mebli czy wyposażenia, ale przede wszystkim inspiracją, jak zrealizować nowoczesny, innowacyjny, świeży event.

Początki rentalu w Polsce pokazały, że drogi design to nie zawsze najlepszy sposób na meblowy biznes. Dobry design jest w cenie?
Meble i akcesoria światowych projektantów rzeczywiście nie podbiją na razie rynku. Są niszą i chyba dobrze. Zawsze będą rodzaje wydarzeń, gdy takie przedmioty są potrzebne i wtedy z łatwością można je wynająć. Ale podczas większości eventów, wartościowe, trudne w naprawie lub odtworzeniu przedmioty są dużym ryzykiem, także dla biorących za nie odpowiedzialność agencji. Na szczęście to nie problem, bo dobry design nie musi być bardzo drogi. To jest właśnie nasz kierunek. Dobry to taki, który łączy dwie ważne cechy: piękno i funkcjonajlność. Staramy się pogodzić je obie, czasem dając którejś trochę przewagi. My i kilka innych firm w Polsce, potrafimy pokazać dobrze zaprojektowane rzeczy za rozsądne pieniądze. Czasem dlatego, że te przedmioty już na etapie tworzenia przeznaczone były dla wynajmu. Potrafimy dobrać formę, funkcję i materiały tak, by tworzyć meble o dobrej wartości dla wydarzenia. Naszych „przypraw” najczęściej nie można kupić w sklepie.

Chyba przyjemnie pracować w branży, w której chodzi o pełne magazyny ładnych przedmiotów?
Przyjemnie. Ale ładne przedmioty i pełne magazyny to raczej podstawa niż gwarancja powodzenia. W naszej pracy nie chodzi o przedmioty jedynie ładne, ale właśnie o ich funkcje, łatwość łączenia i efekt całego zestawu. I w ogóle nie chodzi tylko o przedmioty! Bywamy jedynym albo głównym dostawcą dla stałych klientów nie dlatego, że mamy dobre meble, ale że to my jesteśmy dobrym partnerem. Doradzamy, rozmawiamy, projektujemy, przygotowujemy wizualizacje, gdy pojawia się problem z decyzją klienta czy budżetem, potrafimy rozwiązać go wspólnie. Chcemy, by agencje miały w nas zaufanego partnera i dobre towarzystwo, a nie tylko solidnego dostawcę. Dobre relacje to dobre rezultaty!

A jak wyglądają relacje wewnątrz branży, w której konkurencja jest tak duża?
W całym sektorze MICE konkurencja jest i będzie duża. To trudny biznes.W naszej branży jednak mamy chyba trochę szczęścia. A może to coś więcej? W każdym razie, wśród najlepszych dostawców mebli i wyposażenia eventowego na rynku jest kilka firm, które dobrze się znają. Każda ma swój model bycia na rynku i swoje specjalizacje. Możemy lubić się nawzajem, współpracujemy. Oczywiście, jesteśmy konkurencją, ale bywamy też partnerami. Jeśli trzeba, potrafimy sobie pomóc albo połączyć siły. Może po prostu ładne przedmioty pomagają relacjom? Przecież właśnie dlatego wynajmowane są na eventy!

Rozmawiał Andrzej Kuczera

Danka Szczepaniak-Bury – Brand manager Spice4Space. Od siedmiu lat w branży MICE. Doświadczenie pracy w agencjach eventowych pomaga jej być dobrym dostawcą dla agencji – klientów marki. Odpowiada za relacje z klientami
i rozwój Spice4Space.

Artykuł ukazał się w OOH event! Pobierz wersję online: TUTAJ.

Obecna na rynku od 1986 r. firma Vobro do tej pory kojarzyła się głównie z klasycznymi bombonierkami. Firma postanowiła dokonać jakościowej zmiany w asortymencie produktowym, co w naturalny sposób wymuszało zmiany w identyfikacji wizualnej zarówno samej marki Vobro, jak i marek produktowych.

SaltPepper Brand Design stanęło przed wyzwaniem realizacji rebrandingu kluczowych marek w portfolio klienta. Nowa odsłona marek produktowych Vobro, sięgając po aktualne trendy we wzornictwie, ma wychodzić naprzeciw oczekiwaniom coraz bardziej wymagającego konsumenta, który szuka na półkach różnorodności i nowoczesności, a zarazem zwraca uwagę na spójność w całym portfolio produktów. Jednym z pierwszych zadań na jakich skupiła się agencja, była metamorfoza marki Delissimo.

[galeria=”1″]

– Nasz zespół projektantów, po gruntowej analizie rynku oraz potrzeb konsumentów, zgodnym z metodologią Design Thinking, zdecydował, że na opakowaniu pojawią się atłasowe motywy. Wizualizacja wylewającego się spod atłasu nadzienia robi niezwykle apetyczne wrażenie, podobnie jak demo produktu, do której ono spływa. Całości dopełnia „pisane czekoladą” logo marki produktowej, złote akcenty oraz napis „ROYAL PRALINES”. Kolory atłasu i spływającego nadzienia komunikują wariant smakowy pralin: czekolada mleczna z nadzieniem orzechowym, czekolada deserowa z nadzieniem kakaowym i czekolada biała z nadzieniem mlecznym – mówi Marlena Markowska z Agencji Salt and Pepper.

KL

Marka Florina rozpoczęła współpracę z liderem na rynku olejów rzepakowych – marką Kujawski. Efektem działań jest wprowadzenie nowości Oil Control Florina w promocji 1+1. Nowoczesna patelnia z systemem kontroli oleju w połączeniu z najwyższej jakości olejem to projekt, który promuje zbilansowane odżywianie i rozsądne smażenie.

Polskie przedsiębiorstwo Florentyna, do której należy marka Florina ma już ponad 30-letnie doświadczenie w branży AGD i zajmuje czołową pozycję w rozwijającej się kategorii patelni. Producent stale wychodzi naprzeciw wiodącym trendom konsumenckim, a te wyraźnie zmierzają w kierunku świadomej konsumpcji i odpowiedzialnego, zdrowego stylu życia. Z myślą o osobach zorientowanych na takie właśnie podejście do odżywiania, Florentyna stworzyła innowacyjną patelnię Oil Control Florina z inteligentnym systemem kontroli oleju, który pozwala na utrzymanie odpowiedniego bilansu kalorycznego i połączyła swoje siły ze znanym brandem Olej Kujawski – tworząc wspólny projekt, czego efektem jest m.in. atrakcyjna promocja sprzedażowa 1+1.

Patelnia Oil Control wyróżnia się rozrysowanymi dwoma okręgami (odpowiednio 5 i 10 g tłuszczu). Zalecane dzienne zapotrzebowanie na tłuszcz u dorosłego człowieka to ok. 20 g, dlatego dwa okręgi umieszczone na patelni Oil Control Florina pozwalają na precyzyjną analizę ilości spożywanych olejów. Sprzęt wyposażony jest także w powłokę o trójwarstwowej strukturze  – Teflon™ Radiance z cząsteczkami ferromagnetycznej stali nierdzewnej. Przyspieszają one proces nagrzewania się naczynia aż o 25%, tym samym obniżając również o ¼ zużycie energii, co dzisiaj jest dla konsumentów również bardzo istotne.

Stworzenie innowacyjnego produktu w segmencie patelni to ogromne wyzwanie. – mówi Brand Manager marki Sandra Matecka. – Rynek jest bardzo nasycony i różnorodny, a opracowanie oraz wdrożenie nowych technologii – to trudny i kosztowny proces. Jednak warto analizować trendy i walczyć o klienta. Zwłaszcza, że patelni nie zmienia się co tydzień, a konsumenci przywiązują się do rozwiązań, które dobrze sprawdzają się w ich kuchni. Z patelnią Oil Control Florina wypełniamy nową niszę. Oferujemy innowacyjną patelnię konsumentom świadomym kulinarnie i ekonomicznie, dlatego też zdecydowaliśmy się na współpracę z marką Kujawski i stworzyliśmy promocję 1+1. Kujawski to silny Brand, z którym patelnia marki Florina stanowi znakomitą kompozycję. Nasz pomysł na wspólne działania to efekt podobnej drogi marek na czołowe pozycje sprzedażowe, a także filozofii opartej na edukacji oraz promocji zbilansowanego odżywiania i mądrego smażenia. Jesteśmy przekonani, że patelnia Florina w promocji z Olejem Kujawskim spełnią najwyższe wymagania klientów, którzy na nowo rozsmakują się w domowych, lekkich i zdrowych posiłkach.

Patelnia Oil Control Florina dostępna jest w promocji sprzedażowej 1+1 z dołączonym Olejem Kujawskim, dostępna jest na rynku w kanale tradycyjnym i nowoczesnym. Ten komplementarny zakup zachęca do szybkiego wypróbowania innowacyjnego systemu i codziennej, świadomej kontroli spożywanego tłuszczu.

Produkt promowany będzie na materiałach POS w punktach sprzedaży, w działaniach digital z blogosferą, a także w ramach działań public relations, za które odpowiada agencja Quality Public Relations.

MW

 

O nowych wyzwaniach stojących przed MPI POLAND CHAPTER rozmawiamy z Martą Kicler, nową prezes stowarzyszenia.

Została Pani Prezesem Zarządu Stowarzyszenia MPI POLAND CHAPTER. Jakie wyzwania stoją przed Panią?
Podejmując się nowej roli – Prezesa MPI Poland Chapter z pewnością moim osobistym wyzwaniem jest pogodzenie wszystkich ról, jakie pełnię zawodowo i w życiu prywatnym. Działalność w stowarzyszeniu jest zajęciem dodatkowym niemniej wymaga ono poświęcenia czasu, energii oraz profesjonalnego podejścia, by zrealizować założone cele. Na szczęście wraz z nadejściem nowej kadencji zarządu MPI Poland Chapter nie jestem w nim sama i mam przyjemność współpracować z pozostałymi członkami zarządu oraz naszego stowarzyszenia, którym tak samo jak mi zależy na jego rozwoju. Wraz z nowym zarządem przejęliśmy stowarzyszenie z bardzo dobrze wypozycjonowaną marką. Wyzwań jest wiele w zależności od płaszczyzny, na której będziemy je rozpatrywać. Nasze stowarzyszenie nie może funkcjonować bez jego członków, zatem jednym z głównych wyzwań jest dostarczenie obecnym członkom odpowiednich korzyści, by dalej chcieli kontynuować swoje członkostwo, wspierać nasze działania i kreować dalsze plany rozwoju. Chcemy opracować najciekawszy program edukacyjny na kolejny rok działalności, który będzie dostarczał kontent wpływający na rozwój zawodowy naszych członków. Kolejne wyzwanie to powiększenie naszego grona o nowych członków – zarówno profesjonalistów w branży spotkań oraz studentów, którzy swoją przyszłość widzą właśnie w tym przemyśle. Niestety w Polsce nie ma tak mocno zakorzenionej kultury zrzeszania się i angażowania jak jest to widoczne np. w Stanach Zjednoczonych, co jest poniekąd przeszkodą, gdyż ludzie nie widzą potrzeby poświęcania czasu bądź środków finansowych, a tak naprawdę właśnie przez aktywność w takich stowarzyszeniach, jakie właśnie my reprezentujemy, mogą się rozwijać, pozyskiwać korzyści dla siebie i swoich firm.

Jakie są główne cele stowarzyszenia?
Meeting Professionals International (MPI) jest największym światowym stowarzyszeniem skupiającym organizatorów spotkań i wydarzeń założonym w 1972 roku w Stanach Zjednoczonych. Jego celem jest wyznaczanie kierunków postępu branży, edukacja oparta jest o innowacje i najnowsze teorie pokazujące przeobrażenia w przemyśle spotkań, nawiązywanie kontaktów biznesowych i możliwość wymiany handlowej, co odgrywa znaczącą rolę w promocji i rozwoju przemysłu spotkań. Misją MPI Poland Chapter z pewnością jest działanie na rzecz jego członków, by odnosili sukcesy zawodowe poprzez budowanie silnych kontaktów międzyludzkich dzięki wzajemnej współpracy oraz znajomości rynku. Chcemy budować silną globalną branżę spotkań. Na równi z powyższym stawiamy na program edukacyjny – planujemy zmianę formuły naszych kwartalnych spotkań stawiając na praktykę i partycypację. Chcemy „wyjść” z naszymi spotkaniami poza Warszawę i Kraków, by zintegrować branżę i dać możliwość uczestniczenia w naszych spotkaniach – workshopach przedstawicielom innych miast, którzy także zainteresują się dołączeniem do nas i pracą nad rozwojem przemysłu w Polsce. Chcemy poruszać ciekawe tematy, zapraszać ciekawych mówców, trenerów zarówno z Polski, jak i zza granicy.

Jednym z Waszych kluczowych działań była koordynacja MEETINGS WEEK POLAND 2017 – czy macie pomysł na przyciągnięcie większej liczby uczestników?
Tegoroczny Meetings Week Poland przypadł koordynacji MPI Poland Chapter jednak trzeba pamiętać, że jest to przedsięwzięcie realizowane nie tylko przez nasze stowarzyszenie, ale pozostałe organizacje takie jak m.in. SBE, SKKP, SOIT, The Warsaw Voice, Meeting Planner czy Szkołę Główną Turystyki i Rekreacji. Jest to wspólna inicjatywa kilku stowarzyszeń, której celem jest zademonstrowanie skali branży spotkań w Polsce. Obecnie jest to najbardziej prestiżowe i najważniejsze wydarzenie w przemyśle spotkań i z pewnością każdemu ze stowarzyszeń indywidualnie, jak również globalnie patrząc, zależy na dalszym jego rozwoju. Bazując na doświadczeniach z poprzednich edycji z pewnością są już pewne pomysły czy sugestie, ale zdecydowanie za wcześnie jest o tym mówić, tym bardziej że koordynacja przyszłorocznej edycji będzie w rękach innego stowarzyszenia – SKKP. Jeśli chodzi o wydarzenie organizowane przez MPI Poland Chapter i Z – Factor – Forum Obiektów w ramach Meetings Week, chcielibyśmy je dalej kontynuować i wkrótce rozpoczniemy rozmowy na ten temat. Natomiast obecnie jesteśmy jeszcze w fazie wdrażania się w nowe role w Zarządzie MPI Poland Chapter.

Jednym z głównych pionów Waszej działalności jest edukacja. Czy dalej będziecie stawiać na rozwój zawodowy swoich członków i edukację branży?
Zdecydowanie tak! Takie jest założenie MPI i chcemy to kontynuować, m.in. poprzez wymienione wcześniej planowane działania. Na naszym strategicznym spotkaniu w sierpniu dyskutowaliśmy o pewnych nowościach, którymi zostaliśmy zainspirowani podczas spotkań z innymi liderami MPI na europejskich i globalnych spotkaniach. Będziemy także promować takie wydarzenia jak SITE MPI Global Forum oraz MPI World Education Congress. Będziemy edukować naszych członków o możliwościach dodatkowych kursów, szkoleń, certyfikacji organizowanych przez globalne MPI Academy oraz pozyskiwania stypendiów z MPI Foundation. Chcemy by nasi członkowie swobodnie się poruszali nie tylko lokalnie jako część społeczności MPI, ale by mogli korzystać ze wszystkich dostępnych udogodnień związanych z członkostwem w tym wyjątkowym stowarzyszeniu.

Rynek MICE ulega stałym zmianom – w jakim kierunku powinien rozwijać się w Polsce?
Zdecydowanie w stronę integracji i edukacji branży. Mam wrażenie, że zarówno w świecie, jak i w samej Europie, nadal nie jesteśmy brani poważnie w tej dziedzinie. Osobiście uważam, że dzieje się tak właśnie dlatego, że za mało nas widać i mało się angażujemy w porównaniu z innymi krajami. Dlatego zachęcam wszystkie osoby pracujące w branży bądź chcące związać się w przyszłości z przemysłem spotkań do dołączenia do MPI Poland Chapter, wspólnej pracy nad jego rozwojem, uczestniczenia w wydarzeniach MPI lokalnie, jak i w świecie. A także korzystania z możliwości jakie daje to stowarzyszenie.

Rozmawiał Andrzej Kuczera

Marta Kicler – Absolwentka Ekonomii i Zarządzania w Wyższej Szkole Organizacji Turystyki i Hotelarstwa w Warszawie, Zarządzania na Uniwersytecie Warszawskim oraz podyplomowych studiów menedżerskich na WZ UW. Od 2007 roku związana z Grupą Mazurkas, gdzie obecnie odpowiada za cały zespół Mazurkas DMC Poland. Członek MPI Poland Chapter od 2011, w którym w czasie poprzednich kadencji pracowała w Komisji Rewizyjnej stowarzyszenia a następnie pełniła rolę Wice-Prezesa ds. Członkostwa. Od 1 lipca 2017 – Prezes MPI Poland Chapter.

Artykuł ukazał się w OOH event! Pobierz wersję online: TUTAJ.

O życiowej pasji, MM Communications i dobrze zorganizowanym evencie rozmawiamy z Krzysztofem Materną, prelegentem EVENT MIX 2017.

Od wielu lat funkcjonuje Pan w branży medialnej. Pracuje Pan jako aktor, reżyser, satyryk, producent telewizyjny, konferansjer – skąd tak szeroki wachlarz zainteresowań?
Od wielu lat funkcjonuję w branży, stała się ona moim życiem, pasją, a przy okazji jej rozwoju w Polsce, sam również się rozwinąłem. Zainteresowania i różnorodność działań związane są z kolejnymi etapami mojego życiorysu i rozwojem, o którym wspominałem. Kiedy uświadomiłem sobie, że jako konferansjer zapowiedziałem wszystko w tym kraju, co jest do zapowiedzenia w różnych odmianach tej dziedziny, to zaczęło mnie to nudzić, zwłaszcza, że dziedzina ta, która ośmielę się nazwać sztuką, od wielu lat przeżywa regres. To co ja myślę o konferansjerce i czego się nauczyłem we współczesnym wydaniu właściwie już nie istnieje. Chęć do żartowania i naturalne skłonności wyniosłem z czasów działania w kulturze studenckiej. Żartowałem na FAMAch, w kabaretach, w Piwnicy pod Baranami, w redakcji satyry Programu Trzeciego Polskiego Radia, w audycji radiowej ,,ITR” i w programie ,,60 minut na godzinę”. Aż przyszła propozycja stworzenia duetu telewizyjnego z Wojciechem Mannem, z którym nie tylko żartowaliśmy (,,Za chwilę dalszy ciąg programu”), ale zrobiliśmy jako autorzy i reżyserzy paręset godzin programów telewizyjnych, które dla pewnego pokolenia stały się kultowe. Ślad naszej działalności obecny jest w Internecie. Pełno jest tam naszych starych skeczy, które jak się okazuje są aktualne do dziś, co przynosi nam satysfakcję. Reżyseria i mój eksternistyczny egzamin w tej dziedzinie, który zdałem przed Komisją Państwową pod przewodnictwem prof. Bardiniego (zdawałem go wspólnie ze Stanisławem Tymem) w sposób naturalny przełożyły się na moje podstawowe zajęcie i zawód, które wykonuję do dzisiaj pracując dla potrzeb teatrów, wielkich widowisk, eventów i festiwali.

Wraz z Panem Wojciechem Mannem stworzył Pan MM Communications, czym konkretnie zajmuje się firma, jaka jest jej historia?
MM Communications było naturalnym etapem sprofesjonalizowania mojej i Wojtka działalności z założeniem, że interesuje nas praca, która nie przynosi nam wstydu i jest na odpowiednim poziomie artystycznym i merytorycznym. Nasza firma nigdy nie była nastawiona na zysk tylko na poziom, który wynikał ze wspólnego z naszymi klientami przekonania, że robimy coś wartościowego.

Wynika z powyższego, że pracował Pan przy organizacji eventów, kiedy to pojęcie w Polsce jeszcze nie funkcjonowało. Co kryje się według Pana pod hasłem dobrze zorganizowany event?
Hasło event jest hasłem rzeką. Każdy event jest inny i czemu innemu ma służyć. Rozwój tego rynku i konkurencja powoduje, że wśród ich natłoku wynikającego z mody zdarzają się pozycje intrygujące i wartościowe, ale niestety dzieje się to rzadko. Widoczny jest za to rozwój technologii, której zastosowanie podczas tego typu widowisk jest niestety najbardziej doceniane ze wszystkich elementów składowych przedsięwzięcia. Technologia i efekty najczęściej zastępują brak warstwy kreacyjnej, przez co zaciera się świadomość tego co publiczność eventu powinna z niego wynieść. Jeżeli wynosi wyłącznie efekt: ,,wow, ale migali fajnie” możemy z całą pewnością sądzić, że event nie był udany.

Czy współpracują Państwo tylko z klientami z Polski, czy również z zagranicy?
Generalnie, poza Philip Morris, z którym zaczynaliśmy nasza przygodę eventową i poza klientami agencji Publicis, którą wspólnie z Wojtkiem zakładaliśmy w Polsce, pracujemy dla polskich klientów. Jesteśmy jednak wyspecjalizowani w produkcji koncertów z wielkimi światowymi gwiazdami, zwłaszcza środowiska jazzowego. Przez moje inscenizacje przewinęli się najwięksi w historii jazzu, zarówno polskiego, jak i światowego.

Solidarity of Arts i Festiwal Filmowy w Gdyni, czy nadal opiekują się Państwo tymi wydarzeniami?
Zarówno festiwal Solidarity of Arts, jak i festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni to imprezy obsługiwane przez naszą agencję do roku ubiegłego. Nasze działania były kompleksowe. Począwszy od zawartości imprez towarzyszących festiwalu w Gdyni, działalności reklamowej na rzecz festiwalu i jego marketingu kończąc na produkcji imprez galowych. Jeżeli chodzi o festiwal Solidarity of Arts, to mogę powiedzieć, że uważam go za swoje dziecko, które rozwijałem i do którego mam ogromny sentyment, bo przyniósł mnie i widzom wiele chwil prawdziwej artystycznej satysfakcji.

Czego według Pana nie może zabraknąć na evencie, jakie są składowe udanej realizacji?
Na evencie nie może zabraknąć niczego co jest jego składową. Liczy się przede wszystkim świadomość, po co robimy event, kto jest jego odbiorcą i czemu on ma służyć. W obecnych czasach, i to będzie tematem mojego wystąpienia najmniej uwagi poświęca się kreacji. Rzadko agencje eventowe posiadają dział kreacji składający się ze specjalistów takich jak scenarzyści i reżyserzy. Panuje przekonanie, że każdy dobry organizator może zrobić dobry event, nierzadko przy pomocy przedstawicieli zawodów kreacji doangażowanych z zewnątrz. Jeżeli do tego dołożymy zleceniodawców, którymi są działy marketingu, to efektem jest połączenie gustu grupy ludzi, która z kreacją ma niewiele wspólnego. I tak powstaje efekt ,,wow”.

Jak na przestrzeni lat Pana zdaniem zmienił się rynek event & MICE? Jak widzi Pan przyszłość tej branży w Polsce?
Zawsze widzę przyszłość, bo jestem optymistą. Jeśli chodzi o najbliższą, to widzę dużo eventów narodowych.

Rozmawiała Magdalena Wilczak

Artykuł ukazał się w OOH event! Pobierz wersję online: TUTAJ.

O potencjale imprez targowych w Polsce i na świecie, inwestycjach w park maszynowy oraz pomysłach na ekspansję na rynkach zagranicznych mówi Artur Owczarski, założyciel i prezes CiTRON GROUP.

Za nami wrześniowe targi reklamy FestiwalMarketingu.pl, najważniejsze wydarzenie branżowe w drugiej połowie roku. Jak Państwo oceniają 9. edycję imprezy z perspektywy wystawcy?
Festiwal traktujemy jako istotny element działań marketingowych. W połączeniu z road-show w Katowicach i Gdańsku stanowi niejako rozpoczęcie jesiennego sezonu. Spotkania ze stałymi klientami i nawiązywanie nowych relacji biznesowych są dla nas zawsze ważne. Co do zmian, to chętnie widziałbym ograniczenie dostępu klientów końcowych, do takich firm jak nasza. Ich obecność na targach to pozytywne zjawisko ponieważ dzięki temu, mamy jako branża szanse edukowania w zakresie nowości i możliwości produkcyjnych. Niemniej, wystarczyłyby małe standy do ogólnej prezentacji produktów podczas, gdy w specjalnie wydzielonej strefie wyłącznie dla agencji reklamowych mielibyśmy możliwość w pełni skupić się na rozmowach z przedstawicielami agencji. Dotyczy to nie tylko Festiwalu, ale również pozostałych imprez targowych.

CiTRON Group specjalizuje się w produkcji pamięci USB z logo, w tym jako jedyni pendrive’ów z PVC. Czy posiadany park maszynowy pozwala na dalszy rozwój?
Produkcję pendrive’ów z PVC rozpoczęliśmy w drugiej połowie 2016 roku. Przez poprzednie dziesięć lat, tak jak pozostali dostawcy USB, zamawialiśmy je na Dalekim Wschodzie. Od roku, nieustannie inwestujemy w urządzenia.

Nasz ostatni nabytek to nowe centrum CNC, które wykorzystujemy do produkcji form. Produkcja często „zabawnych” upominków reklamowych z PVC to bardzo skomplikowany proces, w szczególności pendrive’ów, które składają się z kilku elementów. Proces jest czasochłonny i wymaga sporych umiejętności. Z racji pionierskich działań musimy dochodzić do wielu rozwiązań sami. Inwestycje w sprzęt i wykwalifikowany zespół to nasz priorytet, którego efekty już widać. Mamy za sobą realizacje o takim poziomie trudności, który rok temu był nieosiągalny. Mam na myśli obłe kształty 3D lub bardzo szczegółowe produkty wykonane nawet z dziesięciu kolorów PVC. Realizujemy także sporo zamówień na upominki z PVC, których nie braliśmy wcześniej pod uwagę. Maty kuchenne, podkładki pod kubki, breloki, magnesy, smycze „zipper” z zawieszkami z PVC, itp. itd. Cały czas się rozwijamy!

Ostatnio sporo się u Was dzieje – zmiany własnościowe, przeprowadzka… W jaki sposób wpłynęło to na sposób działalności CiTRON Group?
Właściciele się nie zmienili. Od powstania w 2004 roku firma pozostaje przedsięwzięciem rodzinnym. Zmianie uległa jedynie forma prawna. Skala biznesu zmusiła nas do przekształcenia działalności gospodarczej w spółkę. To ma zdecydowane zalety przy planach rozwoju, które sobie wyznaczyliśmy. Mam głównie na myśli plany ekspansji zagranicznej. Co do zeszłorocznej przeprowadzki, to bardzo zwiększyła nasze możliwości magazynowo-produkcyjne. Oprócz tradycyjnego biura mamy na produkcji działy zdobień, produkcji PVC, montażu, logistyki i magazyn. CiTRON Group to dzisiaj ponad 40 osób, a tendencja ma charakter rosnący. Łatwo jest mi sobie wyobrazić, że niedługo będziemy musieli powiększać powierzchnię.

Swoje artykuły promocyjne dystrybuujecie w ponad 20 krajach. W tym roku otworzyliście też pierwszy zagraniczny oddział w Bułgarii, a także docelowo w Hiszpanii. Jaki macie pomysł na ekspansję na trudnym, europejskim rynku, gdzie operuje wielu dostawców gadżetów?
Nie powiem niczego odkrywczego jeśli oświadczę, że najważniejsza jest cena, jakość, dostępność i czas realizacji. Od wielu lat rozwijam firmę kierując się tymi aspektami. Ostatnio, coraz bardziej stawiamy na personalizację i wyjątkowość szytej na miarę oferty, szczególnie w zakresie produkcji PVC.
Polska to duży i dobrze rozwijający się kraj, w naturalny sposób będący centrum regionu. Bardzo wielu polskich producentów i importerów sprzedaje z powodzeniem towary nie tylko w Europie Zachodniej, ale także w Europie Środkowej i Wschodniej. Nie jesteśmy wyjątkiem. Eksport z Polski ma jednak masę ograniczeń. Dystans, a co za tym idzie czas realizacji, drobne różnice kulturowe, które trudno przeskoczyć pracując „po polsku” i mówiąc po angielsku. Otwarcie oddziału w Bułgarii z bułgarskim działem handlowym, niezależnym magazynem i linią montażową eliminuje te problemy. Osobiście bardzo wierzę w rynki krajów „nowej” Unii Europejskiej. Są bardzo atrakcyjne dla polskich przedsiębiorców. Wielokrotnie spotkałem się z określeniem z ust obcokrajowców, że Polska to Chiny Europy. Coś w tym jest, biorąc pod uwagę jak silną reprezentację mają nasi przedsiębiorcy na wielu imprezach targowych w Europie. W Hiszpanii CiTRON GROUP to póki co dział handlowy wspierany z Warszawy, Sofii i Shenzhen.

Jak ważnym elementem w działaniach promocyjnych zagranicą jest obecność na najważniejszych europejskich imprezach targowych? Wystawiacie się nie tylko w Polsce, ale i we Włoszech, Rumunii, jeździcie na targi typu road-show w sumie do kilkunastu krajów…
Bezpośrednie spotkania z klientami i robienie biznesu w tradycyjny sposób to podstawa. W dzisiejszych czasach wiele branż przeniosło się do Internetu. Niektóre działy gospodarki funkcjonują tylko w nim. W branży upominków reklamowych liczy się jednak realny kontakt. Część doradcza, edukacyjna, możliwość osobistej oceny produktów czy pozyskania wzorów – jest nie do zastąpienia. Od lat prezentujemy CiTRON GROUP na wielu targach zagranicą. Tylko w tym roku po raz pierwszy pojawimy się na dwóch nowych dla nas, międzynarodowych imprezach targowych.

W jakim kierunku rynek upominków powinien się rozwijać Pana zdaniem?
Szczerze mówiąc, na śledzenie rynku nie poświęcam dużo czasu. W pełni pochłania mnie rozwój firmy. Uważam jednak, że budowanie środowiska branżowego, wspólnego głosu działających na naszym rynku firm jest konieczne dla rozwoju nas wszystkich. Jeśli popatrzy się na rozwinięte rynki w Niemczech czy w USA – to w Polsce mamy jeszcze do ugryzienia olbrzymi kawałek tortu z ogólnie rozumianego budżetu, jaki firmy przeznaczają na marketing. Do tego potrzebna jest edukacja, organizacje takie jak PIAP (Polska Izba Artykułów Promocyjnych), imprezy targowe, road-show, profesjonalizacja rynku z wyraźnym podziałem zadań dla jego uczestników, badania rynku itp. itd. To się jeszcze rodzi, ale uważam, że jesteśmy na dobrej drodze.

Rozmawiała Jaga Kolawa

Artur Owczarski – Założyciel i prezes CiTRON GROUP. Absolwent Handlu Zagranicznego na Uczelni Łazarskiego i Owners Management Program w IE Business School w Madrycie. Od 14 lat związany z branżą upominków reklamowych, wcześniej specjalista ds. PR w agencji Public Relations. CiTRON GROUP to firma rodzinna, producent i importer pendrive’ów, importer power bank-ów i producent upominków reklamowych z PVC. Od kilkunastu lat realizuje strategie rozwoju poprzez obecność na miedzynarodowych imprezach targowych. Eksporter do ponad 20 europejskich krajów z oddziałami w Sofii i Madrycie. Główny magazyn i produkcja znajdują się w Warszawie. 

Artykuł ukazał się OOH magazine nr 3/2017. Pobierz wersję online TUTAJ

Fabryka Porcelany zaprasza na święto mody, na którym najciekawsi projektanci w Polsce zaprezentują swoje kolekcje. KTW Fashion Week jest autorskim projektem Fabryki Porcelany. Do współpracy zostali zaproszeni najlepsi projektanci, o uznanych nazwiskach na rynku oraz wschodzące nazwiska, o których już wkrótce usłyszymy więcej.

Tłem dla całego wydarzenia stanie się rewitalizowany kompleks po dawnej fabryce porcelany Giesche. Będzie to największe wydarzenie modowe odbywające się w tym roku w Polsce, gromadzące w jednym miejscu tak wielu znanych projektantów.

– Katowice są miastem muzyki, miastem ogrodów, miastem neonów, miastem desingu. I mogą zostać miastem mody. Jest tutaj wiele uczelni wyższych, które rozwijają wrażliwość w ludziach, potrzebną do tego, aby tworzyć unikatowe dobra i doznania. Fashion Week w Łodzi nie przetrwał próby czasu. Dziś czas na Katowice, które mają  szansę stać się najważniejszym miastem na modowej mapie Polski – mówi Rafał Wyszyński, inicjator KTW Fashion Week i prezes zarządu Fundacji Giesche, organizatora wydarzenia.

Wśród projektantów, którzy od 9 do 12 listopada 2017 r. pojawią się na terenie Fabryki Porcelany, znajdą się m.in. Paprocki&Brzozowski, MMC, Natasha Pavluchenko, Tomasz Ossoliński, Lidia Kalita, Bizuu, 303 Avenue, Just Paul, Marlu, Laurelle, Thecadess, Haratyk, Pilawski oraz wielu innych. Każdy z zaproszonych projektantów pokaże swoją kolekcje, a Tomasz Ossoliński film na temat swojej twórczości. W czasie pokazów swoje kolekcje przedstawią także studenci Wyższej Szkoły Technicznej w Katowicach. O skali imprezy może świadczyć fakt, iż odbędzie się 39 pokazów prezentujących 38 marek modowych, 8 wykładów i 2 debaty, a w pokazach weźmie udział ponad 60 modelek i modeli.

Trudno nie docenić rady programowej KTW Fashion Week, bo to: Natasha Pavluchenko – projektantka mody oraz dyrektor artystyczny KTW Fashion Week, Waldek Szymkowiak – uznany choreograf oraz reżyser pokazów mody, Rafał Wyszyński – inicjator KTW Fashion Week, prezes Fundacji Giesche, Rafał Stanowski – zastępca redaktora naczelnego Lounge Magazyn, Anna Puślecka – dyrektor ds. PR Szkoły Artystycznego Projektowania Ubioru w Krakowie, dziennikarka i ekspert mody, a zarazem rzecznik prasowa wydarzenia, Marianna Dufek – dziennikarka telewizyjna, członek rady programowej Fundacji Giesche,  Dorota Stania  – inicjatorka licznych projektów, specjalistka pięknego uśmiechu, Robert Wolański – wybitny fotograf, uznany artysta uhonorowany licznymi nagrodami.

KTW Fashion Week otacza się wyłącznie profesjonalistami. O fryzury zadba team Macieja Maniewskiego, właściciela sieci salonów fryzjerskich w całej Polsce oraz jurora talent show „Ostre cięcie”, a o make-upy profesjonaliści światowej marki Estee Lauder.

– Moda to także element dizajnu, który jest nam w Fabryce Porcelany szczególnie bliski. Niezależnie od masowej mody, zwracanie uwagi na swój wygląd i strój jest jednym z ważniejszych elementów własnej stylizacji. – mówi Wyszyński.

Poza pokazami mody w czasie KTW odbywać będą się dyskusje, w czasie których goście oraz uczestnicy postarają się odpowiedzieć na pytania: Czy moda ma jeszcze sens? Po co nam moda? Czy i jak zmienia się sposób komunikowania mody, czy media społecznościowe zastąpią pokazy mody i projektantów? Zaproszeni goście podzielą się swoimi doświadczeniami i opowiedzą jak przygotować się na zmiany. Wśród uczestników debat znaleźli się m.in.: Michał Zaczyński, Marcin Różyc, Jessica Mercedes, Herel, Maria Christina Rigano, Anna Męczyńska, Karolina Sulej i wielu innych.

– Chcemy przewrotnie porozmawiać o projektowaniu i prezentowaniu mody, projektów designerski, czy też wprowadzaniu marek na rynek – podkreśla Rafał Wyszyński. – Śląsk ma wiele dobrych i znanych projektów na rynku premium, chcemy pokazać, że takie projekty powinny powstawać nie tylko w stolicy.

Dzień pierwszy (czwartek) to rozgrzewka przed pokazami, w świat projektów i dizajnu wprowadzą uczestników zaproszeni goście debaty „Tak to robimy na Śląsku”,  reprezentujący  marki  wywodzące się ze Śląska, bądź mające tu swoje polskie siedziby: Maserati, Natasha Pavluchenko, Tous, On Lemon oraz Tomasz Ossoliński. Debatę poprowadzi popularna śląska dziennikarka Marianna Dufek.

Dzień drugi i trzeci (piątek, sobota) to dni w których odbędzie się razem 36 pokazów. W piątek popołudniu rozpoczną studenci WST. W wieczornej specjalnej sesji swoje projekty pokażą: MARLU, 303 Avenue, Just Paul, KAS KRYST, Lidia Kalita oraz Natasha Pavluchenko. W sobotę popołudniu swoje projekty zaprezentują młodzi projektanci: Sandra Stachura, Jagoda Bartczak, Artur Stec – pod marką Leser, Paulina Mrożek, ALKAI, Marta Kuszyńska, Ola Bajer, Warsaw Concept Store, Anti by Gibaszewski, Exsud + Pilawski, Angelika Józefczyk, Jarosław Ewert, LOFJU oraz TUNDRA. Wieczorna specjalna sesja to projekty firmowane przez Wysokie Obcasy: Mapaya oraz Acephala, a także Thecadess, Haratyk, PILAWSKI, Bizuu oraz marka wieczoru: MMC. Pokazy poprowadzą znani dziennikarze: Karolina Szostak i Marcin Hładki. After party ON LEMON odbywać się będzie zarówno po drugim, jak i trzecim dniu imprezy.

Piątkowy wieczór umili koncert Pauliny Przybysz, na który to koncert można kupować bilety za pośrednictwem klubu muzycznego P23. Jest to jedyny odpłatny element całego programu. Pozostałe wydarzenia podczas KTW Fashion Week bądź są otwarte dla wszystkich, bądź wstęp na nie odbywa się wyłącznie na podstawie zaproszeń. Szczegóły w programie.

Ostatni dzień (niedziela) to dzień tematyczny poświęcony kobietom w dwóch aspektach. Po pierwsze Wysokie Obcasy i ich panel dyskusyjny oraz wykłady poświęcone modzie, a po wtóre wyjątkowe ślubne wydarzenie Bridal Day by Wedding.pl . Dziennikarka i prezenterka  Agnieszka Hyży poruszy z gośćmi istotne tematy dotyczące organizacji ślubu i wesela. Przyszłe pary młode będą także miały okazję porozmawiać na temat mody i urody z ekspertami branży współpracującymi z największą ślubną platformą online w Polsce. Na zakończenie dnia oraz całego wydarzenia czeka na uczestników pokaz mody ślubnej, w którym zobaczymy kolekcje przygotowane przez: duet Paprocki&Brzozowski, Lidię Kalitę oraz Laurelle.

Do luksusowych marek idealnie pasować będą samochody Maserati, które będzie można podziwiać przed Fabryką Porcelany.

Piękna biżuteria firmy Swarovski uzupełniać będzie prezentowane kolekcje, zaś buty do większości pokazów dostarcza polska marka Carinii. Dzięki uprzejmości Hoteli Diament gwiazdy będą się mogły spokojnie odpoczywać w swoich hotelowych pokojach, by przez kilka dni móc w Katowicach podziwiać polską modę.

Dla wszystkich zainteresowanych modą w sobotę i niedzielę dostępna będzie Strefa Showroom KTW, gdzie będzie można zobaczyć projekty, spotkać projektantów i zakupić ich kolekcje.

Szczegóły wydarzenia znajdują TUTAJ oraz na profilu na Facebooku.

Wejście na wieczorne pokazy odbywa się za zaproszeniami. Dzienne wydarzenia i pokazy są natomiast otwarte dla wszystkich, którzy mają ochotę spędzić 4 dni z modą.

MW

Zadaniem uczestników konkursu jest zaprojektowanie plakatu, który będzie odpowiedzią na pytanie, jak rozumiemy dobro wspólne.

W 2018 roku minie sto lat, odkąd Polska odzyskała niepodległość po okresie zaborów. Zbliżający się jubileusz stanowi okazję do tego,by zastanowić się, co oznacza dla nas niepodległość i w jaki sposób szacunek dla Polski okazujemy na co dzień.

– Liczymy na to, że autorzy nadesłanych na konkurs projektów spróbują znaleźć odpowiedź na pytanie, jak rozumiemy dobro wspólne w codziennym, lokalnym i sąsiedzkim wymiarze – mówi prof. Janusz Górski, kurator Galerii Plakatu AMS. – Dlatego tak opisaliśmy zadanie konkursowe: „Codzienny patriotyzm to nie tylko chodzenie na wybory, płacenie podatków i szacunek dla narodowych symboli. Składa się on z małych, oczywistych decyzji i działań. Dbamy o porządek i bezpieczeństwo w naszym otoczeniu, ale i o to, by było wygodnie urządzone i coraz piękniejsze. Utrzymujemy dobre relacje z sąsiadami, poznajemy się nawzajem i wspólnie pracujemy dla dobra małej społeczności, która definiuje nas w równym stopniu co tożsamość państwowa” – dodaje Janusz Górski.

Konkurs Galerii Plakatu AMS ma charakter otwarty. Prace można składać do 27 listopada 2017 r., przesyłając je do audytora konkursu, firmy KPMG Audyt. Wyboru laureatów dokona jury w składzie:

  • Małgorzata Augustyniak, wiceprezes AMS,
  • Maciej Buszewicz, artysta grafik, profesor ASP w Warszawie ,
  • Janusz Górski, artysta grafik, profesor ASP w Gdańsku, kurator Galerii Plakatu AMS,
  • Szymon Gutkowski, prezes zarządu Stowarzyszenia Komunikacji Marketingowej SAR, dyrektor zarządzający agencji reklamowej DDB&tribal,
  • dr hab. Michał Kopczyński, profesor UW, Instytut Historyczny, koordynator projektów badawczych Muzeum Historii Polski,
  • Sławomir Kosmynka, artysta grafik, profesor ASP w Łodzi ,
  • Luka Rayski, malarz i grafik.

Werdykt jury poznamy 12 grudnia 2017 roku, a zwycięskie prace będzie można oglądać na citylightach w całej Polsce w 2018 roku.

www.galeriaplakatu.ams.com.pl

KL