Logo


„Poczuj magię Świąt…”- z każdej strony już niebawem będą nas tym komunikatem raczyć media, sklepy i galerie handlowe. Tymczasem okres świąt to też przestrzeń dla biznesowych upominków, dzięki którym możemy wzmocnić relacje z kontrahentami oraz podziękować klientom i współpracownikom za sukcesy i osiągnięte wyniki.

Radosny i ciepły charakter Świąt Bożego Narodzenia sprzyja chęci obdarowywania – zarówno na polu prywatnym, jak i w relacjach biznesowych.
– Chcemy pokazać ważnym dla nas pracownikom, klientom i partnerom jak bardzo cenimy ich pracę i zaangażowanie oraz wzajemne relacje i sprawić, by poczuli się wyjątkowo – mówi Beata Dymna z firmy B&B Słodycze z Pomysłem i dodaje, że niezależnie od charakteru spotkania i specyfiki odbiorcy powinniśmy wręczać produkty przemyślane, eleganckie, dopracowane i bardzo dobrej jakości, tak, aby wywołały u obdarowanego pozytywne odczucia.

Jak dodaje Marcin Olszewski z Ceramiki Tułowice, obserwując rynek branży upominkowej, można zauważyć, że od lat obowiązują podobne trendy w wyborze asortymentu o tematyce świątecznej. – Klienci biznesowi najczęściej poszukują produktu eleganckiego, ale jednocześnie takiego, który będzie gadżetem reklamowym do codziennego użytku. Wysoka jakość i estetyka to podstawowe kryteria, które powinien spełniać upominek. Klientom zależy też na personalizacji gadżetu świątecznego, dzięki czemu odbiorca czuje się wyróżniony i często korzysta z takiego prezentu na co dzień. Zmieniają się natomiast trendy kolorystyczne i pójście w kierunku minimalizmu – wymienia Marcin Olszewski.

Lubiana tradycja
Zatem lubimy klasykę, która się sprawdza, przy jednoczesnej indywidualizacji i pewnej świeżości. – Każdego roku w okresie przedświątecznym powodzeniem cieszą się tradycyjne gadżety. Kubek z motywem świątecznym, kalendarz czy elektronika reklamowa są zawsze poszukiwane przez klientów. Uznaniem cieszą się nieustannie gadżety użytkowe – ładowarki samochodowe, powerbanki, głośniki czy notesy z pamięcią USB. Podobnie – słodycze reklamowe oraz drobne elementy dekoracyjne do paczek – wyjaśnia Krzysztof Żejmo z Żejmo & Siatecki.

Słodycze nawiązujące do Świąt Bożego Narodzenia. Źródło: B&B Słodycze z Pomysłem.

Klasyka zawsze się „obroni”: portfele, paski, etui na okulary czy wizytowniki – słowem, całe spectrum wyboru skóry, która kojarzy się z luksusem i elegancją. Whisky z wyższej półki, eleganckie wino czy luksusowe cygaro, które sprawdzi się w przypadku, gdy kontrahent jest nam bliżej znany. Wyszukany alkohol to bowiem dobry pomysł na prezent, uniwersalny i doceniany przez koneserów. Eleganckie zestawy piśmiennicze to kolejny, „bezpieczny” standard, który cechuje nie tylko jakość, ale i długotrwała funkcjonalność. Gustowne apaszki, szale i krawaty – szczególnie w okresie zimowym będą ciepłym i przyjemnym prezentem. Jest w czym wybierać.

Słodkie Święta
Święta to też smak i zapach – czas kulinarnych doznań. Jak zaznacza przedstawicielka firmy B&B Słodycze z Pomysłem, w okresie świątecznym niezmienną popularnością cieszą się rozmaite wyroby czekoladowe – bombonierki, zestawy czekoladek i czekolady dekorowane. – Z bardzo dużym zainteresowaniem spotykają się również słodycze oparte na tradycyjnych świątecznych smakach, przywodzących na myśl dzieciństwo, takich jak jabłko z cynamonem, konfitura różana, pomarańcza z goździkiem, przyprawy korzenne itp., w tym zestawy herbat i pierniki. Nasi klienci chętnie sięgają po gadżety nawiązujące formą i kształtem do Świąt Bożego Narodzenia, jak na przykład: gwiazdka, choinka czy renifer – mówi Beata Dymna.

Zestaw cukierków z możliwością własnej kompozycji smaków. Źródło: Figle Migle Candybar

Słowa te potwierdza też Gosia Łuksza z firmy Figle Migle Candybar. – Czas przedświąteczny jest okresem szczególnym, w którym najchętniej sięgamy po czekoladę, cynamon i inne rozgrzewające nuty. Kluczem do stworzenia oraz ciągłego wzbogacania oferty jest właśnie unikalny smak, ale także różnorodność form i kunszt wykonania. Nasi klienci bardzo często kosztują niektórych kompozycji smakowych po raz pierwszy w życia – wyjaśnia Gosia Łuksza. Takie prezenty dają nam „duże pole do popisu”. Możemy skomponować całe zestawy, kosze czy kuferki prezentowe wypełnione słodyczami, czekoladkami i piernikami, a także kawą, herbatą czy bakaliami. Słowem, czego dusza (i ciało) zapragnie!

Opakuj i personalizuj
Prezent to nie wszystko, warto bowiem zadbać o opakowanie, które nie tylko podkreśli elegancję naszego podarunku, ale i sprawi, że obdarowany poczuje się wyjątkowo. Na rynku jest w czym wybierać: poczynając od eleganckich toreb, przez oryginalne pudełka, na wyjątkowych kasetkach kończąc. Wielu producentów dołącza do swoich produktów specjalne, dedykowane opakowania, dzięki którym całość nabiera niepowtarzalnego wyrazu. – W okresie przedświątecznym dużo większe znaczenie zyskują opakowania jednostkowe, od prostych białych tekturowych opakowań po wymyślne opakowania o ciekawym kształcie i kolorowym nadruku czy tworzone specjalnie pod klienta – tłumaczy Marcin Olszewski.

Podobnie ważna jest personalizacja upominków – trend 2017 roku widoczny praktycznie we wszystkich dziedzinach i niezwykle istotny w brażny artykułów promocyjnych. Delikatny grawer, subtelne znakowanie, dedykowane opakowanie to tylko niektóre możliwości, które sprawią, że nasz prezent będzie potraktowany osobiście. – Często kupujemy prezenty pod presją czasu, w sposób nieprzemyślany i pochopny, przez co niejednokrotnie po świętach lądują np. na aukcjach poświątecznych, ponieważ były nietrafione. Dlaczego? Bo prezent był szablonowy i powielany, nie został dobrany do konkretnej osoby. Najlepsze prezenty to te spersonalizowane, indywidualne, wtedy obdarowany wie, że był on zakupiony z myślą o nim – wyjaśnia Bartosz Krawczyk z firmy Ribbley.

Popularne słoiki na napoje w świątecznej odsłonie. Źródło: Ceramika Tułowice

Na pewno ważne
Nie ma przepisu na idealny biznesowy upominek świąteczny, bo najlepsze prezenty to te trafione w konkretne gusta. Dobór prezentu zależy od wielu czynników – począwszy choćby od budżetu i grupy docelowej. Czy robimy jeden prezent dla wielu odbiorców? Jeśli tak, musimy postawić na jak największą uniwersalność. Jeśli planujemy personalizowane prezenty – tutaj paleta możliwości jest o wiele szersza. Przy droższych produktach należy rozważyć jakie relacje mamy z obdarowanym – na ile też znamy jego styl i gust, upodobania czy hobby. Inny też podarek wręczymy pracownikom, inny kluczowemu klientowi, jeszcze inny zagranicznym władzom firmy. Pamiętajmy o obostrzeniach podatkowych związanych z prezentami biznesowymi, a także dowiedzmy się, jakie wewnętrzne zasady panują w danej firmie – niektóre korporacje zabraniają swoim pracownikom przyjmowania jakichkolwiek prezentów.

Świąteczne pierniczki w eleganckim opakowaniu. Źródło: B&B Słodycze z Pomysłem

O tym jaki prezent wybrać, każdorazowo zależy od danej osoby. Jak wszędzie – liczy się wyważenie, dobry gust i klasa. Na pewno jednak jest kilka uniwersalnych zasad, dotyczących tego, czego robić nie powinniśmy, taki upominkowy savoir-vivre. Coraz częściej pracujemy w międzynarodowych środowiskach – uwzględniajmy zatem wzajemne odrębności i różnice kulturowe. – Nie we wszystkich krajach stosowne jest wręczanie prezentów zawierających alkohol lub nawiązujących swoją treścią do konkretnej religii, co wynika z wielokulturowości społeczeństw krajów europejskich. Zasadne jest natomiast używanie uniwersalnych symboli kojarzących się ze świętami – dodaje Beata Dymna. Im więcej wysiłku włożymy w to, by poznać naszego przyszłego obdarowanego, tym większa szansa na udany i trafiony prezent.

Potraktujmy nadchodzące Święta Bożego Narodzenia jako czas podsumowań i okazję do podziękowań, a magiczną atmosferę świąt przenieśmy także na grunt biznesowy. Trafnie dobrany upominek pomoże wyrazić naszą wdzięczność, szacunek i podziękować za wspólnie osiągnięte cele biznesowe. I nie zapominajmy, że najlepszy czas na zamawianie gadżetów jest właśnie teraz, i nie na trzy tygodnie przed „gwiazdką”.

Katarzyna Lipska-Konieczko

Artykuł ukazał się OOH magazine nr 3/2017. Pobierz wersję online TUTAJ.

W artykule w ostatnim numerze wspominałem, o drobnej różnicy pomiędzy gadżetami a prezentami, przy których cel jest ten sam, ale droga do niego nieco inna. Celem były emocje, jakie ma wzbudzić marka, a drogą wybór między tanim gadżetem, a w pełni funkcjonalnym produktem. Dziś dywagacje na nieco inny temat. Czy w naszej branży wszystko już było? Czy to tylko moje subiektywne spostrzeżenie?

Jestem w branży od 16 lat, ale być może to nadal za krótko, by spostrzec większe trendy? Otóż, często spotykam się z reakcjami klientów (zarówno końcowymi, jak i agencjami), kiedy wymieniamy propozycje dla potencjalnych klientów ze sformułowaniem „nie, to już mieliśmy”. „No dobrze, a może to”?; „Nie to też mieliśmy, trzy lata temu”. Hmm i tu zaczyna działać coś co nazwałem: „marketingowym skrzywieniem czasoprzestrzeni”. Nie zakrzywieniem czasoprzestrzeni, ale właśnie skrzywieniem. Polega ono na tym, że stabilne (personalnie) i sprawne (informacyjnie) działy marketingu oczywiście doskonale pamiętają, co produkowały dla swoich klientów. I ponieważ pewnie czas w tych działach biegnie tak samo szybko jak mnie, kiedy patrzę na swoje dzieci i zastanawiam się kiedy zmieniły numer buta na 28, to produkt ofiarowany trzy lata temu wydaje się jakby był wręczany wczoraj. A głupio przecież dawać komuś taki sam prezent, jaki dostał wczoraj. No, więc trzy lata to krótko. Ale z drugiej strony, pokażcie mi wokół siebie

Dobry T-shirt z dobrym nadrukiem potrafi „żyć” nawet dwa-trzy lata bez zmiany fasonu i koloru. Dobrze zaprojektowany pod względem nadruku
(w nie narzucający się sposób) będzie idealnym nośnikiem dla brandu.

gadżety (możecie nawet napisać arek.majewski@redbird.pl), których używacie trzy lata. Aha! Mam was. Niewiele. I otóż to. Czy byłoby czymś niestosownym ofiarować co roku dobre, ale to naprawdę dobre wino? A gdyby te wina składały się na jakąś dłuższą historię? (pochodziły z jednego regionu, miały określony rocznik itp.) i tę historię byśmy opowiedzieli, to czy taki prezent nie byłby zapamiętany? Ponieważ jak wiecie, zawsze optuję za rzeczami wysokiej jakości, to czy ofiarując np. koszulkę polo czy polar, trzy lata to długo czy krótko? Autentycznie znam osoby, które chodzą w firmowych polarach (dziwne, nie?) i są z nich zadowolone. Czy jako marketerzy pozwolimy chodzić klientowi w tej samej bluzie przez trzy lata, czy pozwolimy żeby konkurencja ofiarowała swoją? To pytanie, na które nie ma odpowiedzi. Jest w tych rozmowach także druga strona medalu. Produkty wokół nas się zmieniają. Pokażcie mi markę (też możecie napisać), która od trzech lat nie zmieniła swojego produktu. Nawet jeśli produkt przetrwał te trzy lata, sugeruję agencjom (i apeluję do klientów) – pozwólcie sobie pokazać nowości! Po pierwsze, dzięki temu Wy jako marketerzy jesteście na bieżąco. Agencje macie pretekst do spotkania z klientem. Klient końcowy ma szansę dostać najnowszy model produktu.

Dobrej jakości brelok to koszt kilkudziesięciu złotych. (TROIKA). Czas życia przynajmniej kilka lat. Ładnie zapakowany, pięknie chromowany, rozpoznawalny na całym świecie.

Kolejna nurtująca mnie rzecz to tzw. mody. Moda na to, moda na tamto. Czy jeśli panuje moda na spinnery, to powinniśmy zrobić swój z logo, czy to już jednak za późno? A może nasz powinien być większy? Czy jeszcze jeden powerbank przyda się naszym klientom, czy raczej trafi do szuflady? Ponoć nie ma obecnie mody na breloki, a jednak sprzedajemy ich tak dużo. Zmierzam do tego, że konkurowanie o zamówienie klienta, kiedy wszyscy wokół robią to samo na tych samych produktach, jest o wiele trudniejszą pracą niż włożenie wysiłku w przygotowanie czegoś kompletnie innego, ale bardziej dopasowanego do jego potrzeb. Działy sprzedaży konsumenckiej online mają prościej, ponieważ mogą śledzić w Internecie zachowania klientów i odpowiadać na ich potrzeby.

W branży reklamowej nie mamy tak łatwo. Ale to właśnie tu upatruję „być albo nie być” dla wielu agencji reklamowych. Bądźcie blisko swoich klientów, nie czekajcie tylko na wysłane zapytanie. Twórzcie sami, być może najdziwniejsze propozycje, bo będzie to oznaczało, że jesteście kreatywni. Nie konkurujcie tylko ceną, bo jak pokazuje życie, konkurowanie ceną może wykończyć nawet dużą agencję. A wtedy na pewno uda się sprzedać klientowi „ten sam produkt”, pomimo że produkował go „ostatnio” trzy lata temu.
Arkadiusz Majewski, Red Bird

Artykuł ukazał się OOH magazine nr 3/2017. Pobierz wersję online TUTAJ.

Kajetan Kajetanowicz, Rajdowy Mistrz Europy w trzech kolejnych latach – 2015, 2016, 2017 – przekazuje na aukcję charytatywną  na rzecz kampanii „Cała Polska czyta dzieciom” swoje wielkie trofeum – Puchar z Mistrzostw Europy w 2016 roku. Dochód ze sprzedaży zwycięskiego pucharu na aukcji wesprze działania Fundacji. 

Kajetan Kajetanowicz przyjął także zaproszenie, by zostać Ambasadorem Fundacji i kampanii „Cała Polska czyta dzieciom”. Uroczyste pasowanie Mistrza nastąpi podczas Jubileuszowego Balu Charytatywnego „Cała Polska czyta dzieciom”, który odbędzie się 21 października br. w Centrum Olimpijskim w Warszawie.

– Od roku współpracuję z Fundacją „ABCXXI – Cała Polska czyta dzieciom” i szczególnie teraz, gdy sam zostałem ojcem, doceniam jej pracę na rzecz mądrego wychowania dzieci. Dlatego z pełnym przekonaniem i radością przekazuję jedno z trzech najcenniejszych trofeów w mojej dotychczasowej karierze, za zdobycie Rajdowego Mistrzostwa Europy 2016, na rzecz kampanii „Cała Polska czyta dzieciom. Życzę, by dochód z licytacji pucharu pomógł Fundacji kontynuować i rozwijać jej misję. Czytanie rozwija język, myślenie i wyobraźnię. To przydaje się nawet w moim rzadkim zawodzie kierowcy rajdowego: dobra i precyzyjna komunikacja z pilotem i zespołem, umiejętność sprawnego myślenia, wyobraźnia decydują nie tylko o sukcesie, ale często – o życiu. Czytanie decyduje o jakości życia każdego z nas. Dlatego namawiam wszystkich rodziców – czytajcie dzieciom 20 minut dziennie. Codziennie! – powiedział Kajetan Kajetanowicz, trzykrotny mistrz rajdowy Europy.

Fundacja „ABCXXI-Cała Polska czyta dzieciom” od 1999 roku  działa na rzecz zdrowia psychicznego, umysłowego i moralnego dzieci i młodzieży oraz mądrego ich wychowania, a od 2001 r. prowadzi kampanię społeczną „Cała Polska czyta dzieciom” oraz „Programu Nauczania Wartości”. Programy Fundacji zaskarbiły sobie w kraju życzliwość społeczeństwa, mediów i władz wszystkich szczebli, znalazły także naśladowców za granicą.

– Serdecznie gratulujemy Kajetanowi Kajetanowiczowi kolejnego zwycięstwa w Rajdowych Mistrzostwach Europy i gorąco dziękujemy za jego wspaniałomyślne wsparcie dla naszych działań. Z takimi sprzymierzeńcami jeszcze szybciej uda nam się upowszechnić świadomość potrzeby codziennego czytania dzieciom i mądrego wychowania, jako najlepszej inwestycji w ich zdrowy i wszechstronny rozwój – powiedziała z okazji deklaracji o przekazaniu pucharu na aukcję charytatywną Irena Koźmińska, prezes Fundacji „ABCXXI – Cała Polska czyta dzieciom”.   

Kajetan Kajetanowicz współpracuje z Fundacją od 2016 r., gdy napisał krótką recenzję na okładkę tworzonego z inspiracji Fundacji zbioru opowiadań dla nastolatków o wartościach moralnych pt. „Gorzka czekolada i inne opowiadania o ważnych sprawach”. W tym roku wsparł fundacyjną kampanię 1%, udostępniając swoje zdjęcie i wypowiadając się w krótkim nagraniu zachęcającym do przekazywania 1% podatku na rzecz Fundacji.

Fundacja „ABCXXI – Cała Polska czyta dzieciom”, szukając nowych sposobów pozyskiwania funduszy, organizuje po raz pierwszy bal charytatywny. Jubileuszowy Bal Charytatywny wieńczący roczne obchody 15-lecia kampanii „Cała Polska czyta dzieciom” odbędzie się w Centrum Olimpijskim w Warszawie pod Honorowym Patronatem Polskiego Komitetu Olimpijskiego.

Fundusze zebrane na Balu pozwolą Fundacji zwiększyć zasięg i skuteczność kampanii „Cała Polska czyta dzieciom”. Ułatwią także dalszy rozwój Internetowego Uniwersytetu Mądrego Wychowania  oraz realizację innych ważnych projektów społecznych. 

JK

Pisanie to codzienna czynność, która sprawia, że możemy komunikować się i wyrażać siebie. Prodir oferuje narzędzie, które sprawia, że ta czynność staje się wyjątkowa i osobista, jest to wynik połączenia badań, technologii i innowacji. W globalnym wyścigu producentów Prodir potwierdza szwajcarską jakość i staje się synonimem designu, wytrzymałości i trwałości.

Daty, liczby, fakty…
Fachowość, doświadczenie oraz technologiczne innowacje tworzą DNA Prodir. Celem firmy zlokalizowanej w szwajcarskim kantonie Ticino przy granicy z Włochami jest tworzenie doskonałych instrumentów do pisania nieprzerwanie od 1975 roku. Rezultatem połączenia nowoczesnej technologii, tradycyjnego prostego kształtu i wprowadzanych innowacji są kolejne modele długopisów.

Od 1990 roku Prodir stał się jednym z liderów rynku długopisów reklamowych. Miało na to wpływ nietuzinkowe wzornictwo, produkcja z zaawansowaną dbałością o jakość i najmniejsze nawet szczegóły oraz rosnąca sieć dystrybucji. Docenili to klienci wśród których znajdują się: Muzeum Guggenheima w Nowym Jorku, Porsche, Facebook czy Coca-Cola.

Prodir to prawdziwy trendsetter, potrafiący przewidywać i kształtować nowe kierunki na rynku długopisów. Wolumen realizowanej produkcji to ponad 60 milionów długopisów, co zawiera się w ponad 20.000 zamówień klientów. W ramach tworzenia długopisu możliwe jest mieszanie kolorów, kształtów i materiałów co pozwala na wykreowanie unikalnego produktu. Dzięki temu każdy długopis opowiada inną historię, staje się spersonalizowaną wiadomością i wiarygodnym przekazem kierowanym do rynku.

Długopisy Prodir są efektem pracy całego zespołu, troszczącego się zarówno o detale produkcyjne, jak i ich wyjątkowy design. Potwierdzają to liczne nagrody zdobyte na przestrzeni lat, np.: IF Product Design Award, czy też The Red Dot Design Award otrzymana w kategorii komunikacja.

Ekologia
W czasach „green attitude” – postawy pro-ekologicznej i ery przyjaznej środowisku, Prodir wymaga od swoich produktów doskonałości, designu, ale ponad wszystko wytrzymałości, która sprawi, że długopisy będą bezawaryjnie działać wiele lat. Niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, jak trudna i kosztowna jest utylizacja przedmiotów codziennego użytku oraz jak bardzo mogą one zaszkodzić środowisku. Produkcja długopisów w Szwajcarii oznacza przestrzeganie surowego prawa ochrony środowiska oraz awangardowych sposobów recyklingu i chronienia naturalnych zasobów przyrody.
Celem firmy od zawsze było inwestowanie w technologię mającą udoskonalić proces produkcji: wysoka jakość serwisu, standardy socjalne, transparentność oraz utrzymująca się na wysokim poziomie i jednocześnie odpowiedzialna sprzedaż.

Jednak nie tylko to. Celem Prodira jest stworzenie jak najlepszego długopisu, który będzie niósł przekonywujący przekaz i przetrwa lata. Wytrzymałość jest bowiem synonimem trwałości. Hołdując tej zasadzie Prodir jako pierwszy na rynku producent spersonalizowanych według potrzeb klienta długopisów wprowadził możliwość wymiany wkładu we wszystkich modelach, nie wspominając o fakcie, że już montowany fabrycznie wkład pozwala na ponad trzy lata użytkowania.

MODELE QS
Korpus każdego z nich przypomina iglicę. Dzięki możliwości kształtowania trójwymiarowej powierzchni obudowy, modele QS otwierają nowe wymiary dotykowego przekazu. Obudowa długopisów zapewnia możliwość wykreowania fascynującej, trójwymiarowej struktury, którą możemy odkrywać opuszkami palców. Również w tym przypadku poza standardowo wprowadzanymi modelami istnieje możliwość personalizacji na zamówienie.
– Nasza firma podchodzi do długopisów jak do formy komunikacji, wyjaśnia Luca Ossola, CEO firmy Prodir. – To oznacza ciągłe poszerzanie możliwości personalizacji produktu – w harmonii z jego designem i funkcjonalnością. Takie podejście sprawia, że modele QS wyraźnie różnią się od siebie – dodaje Luca Ossola.

Model QS01 Pattern Pen oraz model QS20 Peak Pen doskonale pokazują jak struktura i wzór mogą zmienić nasze postrzeganie długopisu, zarówno pod względem wizualnym, jak i dotykowym. W tym wypadku długopisy przyciągają wzrok i sprawiają, że chcemy je odkrywać dotykiem.
Obudowa QS30 ma strukturę bieżnika opony, która w połączeniu z wykończeniem soft-touch daje prawdziwe wrażenie dotykania bieżnika opony. Dodatkowo opcjonalny metalowy przycisk nawiązuje do motoryzacji.
Kolejny, najnowszy produkt z tej serii to QS04, długopis, który wzbogaca kolekcję charakterystycznym wzorem plastra miodu na całej powierzchni korpusu długopisu.

Jednak to co podkreśla wyjątkowość asortymentu oferowanego przez Prodir, to model QS00. Model ten oferuje zupełnie nową formę personalizacji, daje każdemu klientowi możliwość stworzenia wraz z projektantem Prodir, unikalnego długopisu dla własnej marki od podstaw. Obudowa QS00 może być indywidualnie zaprojektowana nie tylko w ramach zastosowania koloru, czy rodzaju wykończenia, ale również kształtu. To prawdziwe dotykowe rozszerzenie marki: trójwymiarowy wzór nie jest nadrukiem, lecz integralną częścią tego wyjątkowego modelu. Projekt powierzchni długopisu jest zainspirowany światem danej marki i dostosowany do indywidualnych potrzeb promocyjnych. Tak dzięki produktowi Prodir tworzymy jedynego w swoim rodzaju ambasadora marki.

Dystrybutorem długopisów Prodir w Polsce jest firma Traffic 99.
www.traffic99.pl

Marco Campana – Mieszka w Mediolanie. Z Prodirem związany od 2011 roku, obecnie pełni rolę dyrektora handlowego odpowiedzialnego za Europę Centralną, Włochy i Bliski Wschód. Rynek polski jest dla niego drugim (po włoskim) pod kątem osiąganych obrotów. Jego hobby to muzyka, gra na gitarze od 13 roku zycia. Swoją pasję realizuje w ramach zespołu rockowego The Gluts, który niedawno opublikował swój drugi album nagrany dla londyńskiej wytwórni Label Fuzzclub Records..

Artykuł ukazał się OOH magazine nr 3/2017. Pobierz wersję online TUTAJ.

Długopis, brelok, kubek. To pewnie pierwsze skojarzenia, które pojawiają się na hasło: gadżety reklamowe. Jednak klienci są coraz bardziej wymagający, a ogranicza nas jedynie wyobraźnia. Sprawdzamy zatem, co nieoczywistego znajdziemy na rynku.

Funkcjonalność to jest to Niesztampowy gadżet, czyli jaki? – Niebanalny gadżet jest jednocześnie uniwersalny, oryginalny, wielosezonowy i idealny na każdą okazję. Poza tym jakościowy, atrakcyjny, zaskakujący i dopasowany do odbiorcy – mówi Monika Lewandowska z firmy Antyhacker. Brzmi świetnie, ale jak zmieścić tyle funkcji w jednym gadżecie i jeszcze sprawić, by wyróżnił się na rynku? Jak podkreśla Monika Lewandowska, przykładem takiego gadżetu jest antyhacker – zasłona na kamery internetowe. – Oprócz wyżej wymienionych funkcji spełnia ważną rolę – bezpieczeństwa. To trwałe zabezpieczenie przed szpiegowaniem, chroni naszą prywatność zarówno w domu, jak i w pracy, a gładka powierzchnia nadaje się pod trwały nadruk w pełnym kolorze bez żadnych ograniczeń, co czyni z niego atrakcyjny produkt reklamowy – wyjaśnia. Oryginalny produkt, to także taki, który na pierwszy rzut oka wydaje się całkiem zwyczajny, jednak „ubrany” w dodatkowe funkcjonalności, nabiera niecodziennego charakteru. – Gadżet użyteczny i praktyczny, to pierwszy krok, aby wyróżnić się i przekazać potencjalnemu klientowi komunikat: „dobrze inwestujesz, tego nikt nie wyrzuci”. Jeśli dodatkowo nasz gadżet jest multifunkcyjny, dobry jakościowo i w przystępnej cenie, to „klient jest nasz” – mówi Wojtek Pawłowski z badge4u, jako przykład podając brelok 5w1, który łączy w jednym gadżecie pięć funkcji: breloka, żetonu do wózka, otwieracza i zamykacza do butelek oraz otwieracza do puszek. Niby „zwykły brelok” – ale wielofunkcyjność sprawia, że chętnie pozostawimy go przy swoich kluczach. Szukajmy zatem dodatkowych funkcji – jeśli coś po prostu nam się przyda, przyda się i klientowi, który naszego gadżetu nie rzuci w kąt.

Rusz głową!
Na co jeszcze zwracać uwagę? Na inność i niebanalność, a nawet na produkty, które nie kojarzą się ze standardowym gadżetem reklamowym. Jak podkreśla Arkadiusz Majewski, właściciel firmy Red Bird, twórca opatentowanych klocków Alexandra, w „normalnym handlu” działa zasada: „zapytaj klienta czego potrzebuje i daj mu to”. – Jeśli chodzi o branżę reklamową, sądzę, że trzeba zrobić dokładnie odwrotnie. Istotą jest wymyślić gadżet i zaproponować go wybranym klientom – wyjaśnia, proponując właśnie wspomniane, drewniane i ekologiczne klocki, artykuł ćwiczący siłę charakteru, a także gadżet motywacyjny, który przyda się np. w czasie szkoleń. – Klocki mają głęboki przekaz biznesowy i psychologiczny (próbuj tak długo, aż osiągniesz sukces; znajdź równowagę). Na każdym klocku wedle życzenia firmy można wykonać logo (takie samo lub na każdym inne), opakowanie także może zostać dostosowane do pomysłu klienta – mówi Arkadiusz Majewski.
Warto także zwracać uwagę, by nasz produkt był zgodny z trendami, tym co jest aktualnie ważne i na co konsumenci zwracają uwagę.

– W ostatnim czasie coraz istotniejszym tematem w świecie biznesu jest odpowiedzialność społeczna i ekologia. Czemu więc nie postawić na ekologiczne rozwiązania upominkowe? Przekazując prezent, który łączy w sobie piękny design i użyteczność, a do tego jest eko, łatwo można sobie zaskarbić serca wielu odbiorców – tłumaczy Jarek Głódkowski, Manager of Sales Support marki mojabutelka.pl, podkreślając zalety butelki Retap. – Butelki te nie są jedynie sposobem na wygodny transport i spożycie wody. To także rozwiązanie korzystne dla zdrowia, zrównoważonego stylu życia i środowiska. Niezależne badania przeprowadzone przez Carbon Footprint Ltd wykazały, że roczne stosowanie butelek Retap pozwala zaoszczędzić ponad 30 kg ekwiwalentu CO2 w porównaniu z piciem kupowanej wody butelkowanej. Świadomość tego, jak plastikowe butelki niekorzystnie wpływają na środowisko, doprowadziła do całkowitego zakazu ich sprzedaży w San Francisco – wyjaśnia Głódkowski. Dobrze, jeśli za misją i wizją naszej firmy, idą czyny. Jeśli nieobca jest nam troska o środowisko naturalne, posługiwanie się ekologicznym gadżetem na pewno uwiarygodni wizerunek naszej firmy.

Think outside the box
I jeszcze last, but not least – nie traktujemy też gadżetów i samej reklamy bardzo dosłownie. Podobnie jak wyżej, szukajmy nieoczywistości. Nasza reklama na podłodze? Dlaczego nie. – Podłoga? Wielu z nas pomija tę powierzchnię myśląc o reklamie – a to duży błąd. Szereg badań wskazuje, że poruszając się w różnych przestrzeniach w pierwszej kolejności monitorujemy to, co dzieje się pod naszymi stopami. I właśnie ten potencjał najlepiej wykorzystują maty, stając się wszechstronnym medium komunikacyjnym przy zachowaniu doskonałych parametrów – wyjaśnia Katarzyna Litwin z firmy Kleen-Tex. Maty promują naszą markę dzięki personalizacji i trwałym nadrukom, a dodatkowe funkcje – antypoślizgowość i możliwość wielokrotnego prania, sprawia że sprawdzą się jako ciekawa reklama w przestrzeni firmy, sklepu czy POS. Zatem – obserwujmy nowości, czerpmy inspirację, szukajmy niebanalnego. W myśl zasady – wyróżnij się, albo zgiń.

Katarzyna Lipska-Konieczko

Artykuł ukazał się OOH magazine nr 3/2017. Pobierz wersję online TUTAJ.

Po półtorarocznej obsłudze cateringowej w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach Mazurkas Catering 360° podjął decyzję o zakończeniu współpracy na zasadach wyłączności.

Z wielką wdzięcznością dla Dyrekcji MCK Katowice za wspólne półtora roku i setki zrealizowanych imprez, Mazurkas Catering 360° zaproponował dalszą współpracę przy większych i prestiżowych imprezach, ale na zasadach odrębnych umów. Powód takiej decyzji to zmiana profilu działalności i strategii firmy, która stawia na obsługę bankietów i eventów wymagających bardzo wysokiego standardu usługi cateringowej. Nie zawsze idzie to w parze z potrzebami imprez targowych, których budżet często nie pozwala na osiągnięcie żądanej jakości usługi.

– Mazurkas Catering 360° stawia właśnie na jakość. Catering musi być produktem pięciogwiazdkowym. Każdy event czy bankiet to wyzwanie, które musi być zauważone i zapamiętane przez klienta. Rola cateringu jest wielka i według nas może mieć ogromne znaczenie dla powodzenia imprezy. Z reguły najniższa cena cateringu nie sprzyja sukcesowi. Od lat Mazurkas Catering 360° działa na terenie całej Polski. Ogromne doświadczenie, sprzęt i profesjonalizm pozwalają nam na realizację najbardziej prestiżowych i trudnych wydarzeń – mówi Andrzej Bartkowski, Prezes Grupy Mazurkas. Teraz szczególny akcent na tworzenie luksusowego produktu cateringowego z pewnością będzie zauważony na rynku. Catering to elegancja, smak, spektakl, wydarzenie, które musi mieć swoją cenę ale gwarantuje sukces. Mazurkas Catering 360° podejmuje to wyzwanie i stawia do dyspozycji swój doświadczony zespół i swoje know-how – podkreśla Andrzej Bartkowski. 

MW

Wiesław Wilk, prezes Wilk Elektronik, właściciel marki GOODRAM, mówi o początkach prowadzenia biznesu w branży pamięci, wejściu na rynek reklamy i o tym, jak edukować branżę.

To już 26 lat. Jak wyglądały początki firmy Wilk Elektronik?
Wszystko zaczęło się oczywiście… przypadkiem [śmiech]. Kończąc studia, wyjechałem na praktykę do Niemiec. Była to wtedy, w tym kraju, epoka komputerów Spectrum, Commodore czy Atari. Kupiłem więc jeden egzemplarz Atari, przywiozłem do akademika i razem z kolegami (jak już na nim pograliśmy), zaczęliśmy importować komputery na rynek polski. Trwało to aż do momentu, gdy to samo zaczął robić Pewex, więc indywidualny import nie miał już szans. Stwierdziliśmy zatem, że rozbierzemy tę maszynę na części pierwsze i zobaczymy co jest w środku. Okazało się, że… jest tam mało pamięci i trzeba ją rozszerzyć. Takie były potrzeby użytkowników, a więc i rynku. Zobaczyliśmy zatem co da się zrobić i stworzyliśmy rozszerzenie pamięci do Atari. Potem takie rozszerzenia zaczęło robić wielu innych, więc zamiast się z nimi „bić”, przerzuciliśmy się na komponenty i tak zaczęła się nasza przygoda z pamięcią. W tym czasie był na to duży popyt, zaopatrywaliśmy m.in. firmy produkujące gry na kartridżach, był to wtedy na Śląsku masowy rynek. Potem pojawiły się komputery osobiste, zaczęły się moduły pamięci SIM, których sprzedawaliśmy coraz więcej, aż staliśmy się największym graczem w Polsce. Dotarliśmy do granicy, gdzie nie mogliśmy osiągnąć większych wzrostów. Sprzedawaliśmy moduły Samsunga, Hynixa czy innych firm, ale rynek się nasycił, a zagranicą działali inni dystrybutorzy. Potrzebowaliśmy więc zmian. Wtedy też powstał zamysł, by samemu produkować pamięci, stworzyć własną markę i z nią wejść na rynek. To był faktycznie bardzo ryzykowny pomysł, ale dobry, bo w tej chwili eksport, zależnie od kwartału, stanowi od 60 do 70% całej sprzedaży.

Najtrudniejsze momenty?
Na pewno najbardziej ryzykownym momentem w działalności naszej firmy było wspomniane rozpoczęcie produkcji w 2003 roku. Wtedy nikt w Polsce nie produkował pamięci, była to ogromna inwestycja pod kątem finansowym, która niosła za sobą wiele niewiadomych, my też nie wiedzieliśmy czy to się uda, czy produkt się przyjmie. Rynek pamięci charakteryzuje się bardzo dużymi wahaniami cen – pamięć jest produktem bardzo drogim, gdyby ją przeliczyć na kilogramy, byłaby droższa niż złoto. Spekulacje i niestabilność cen sprawiają, że przy złym zarządzaniu magazynem, można bardzo dużo stracić. Mieliśmy więc bardzo dobre lata i bardzo trudne, gdy kończyliśmy rok z marżowością na poziomie ułamka procenta. Kolejny aspekt ściśle związany z branżą technologiczną – cały czas się rozwija, graniczne momenty to te, gdy zmienia się technologia czy trend. Dla przykładu, kiedyś w telefonie komórkowym było 8 GB pamięci, dziś ma Pani w telefonie zapewne 64 czy 128, a nowy iPhone będzie miał minimum 256 GB. Ten rynek to właściwie ciągła zmiana.

A kiedy pojawił się pomysł na wejście w branżę reklamową?
To był 2005 rok – szukaliśmy niszy na rynku, by rozszerzyć sprzedaż. Okazało się, że branża reklamowa jest niezwykle podatnym rynkiem, na którym sprzedaż rosła bardzo dynamicznie. Szybko też rozpoczęliśmy współpracę z kluczowymi agencjami reklamowymi, z którymi działamy do dziś. W rozwoju na rynku reklamowym pomogli nam również klienci instytucjonalni, zaangażowaliśmy się wtedy w projekty dla Ministerstwa Edukacji i wyprodukowaliśmy bardzo dużą ilość książek na nośnikach USB. Ilość była na tyle znacząca, że rynek, a szczególnie klienci końcowi, zauważyli ten nośnik reklamowy i zainteresowali się nim. W reklamie na początku nie było łatwo. Klienci nie rozumieli, dlaczego mają nam zapłacić więcej za produkt, jeśli mogą mieć go taniej z Azji. Wymagało to z naszej strony edukowania rynku, wyjaśniania, że gadżet reklamowy z logo firmy musi się prezentować, że tu nie ma miejsca na kompromisy z jakością, że ważna jest wieczysta gwarancja, że to wizytówka firmy. Jednak, pomimo że oczywiście jest grupa, dla której zawsze kryterium będzie cena, zauważamy potrzebę jakości na rynku, niezawodnych i pewnych produktów, z którymi po prostu nie ma problemu.

Obsługujecie tylko agencje reklamowe?
Tak. Od początku naszego wejścia w branżę reklamową mamy jasną wizję tego, jak chcemy działać. Zależało nam na tym, żeby zbudować długofalową relację z agencjami, która będzie również oparta na wspomnianej edukacji rynku. Spotykamy się z agencjami, informujemy o tendencjach i nowościach na rynku, pokazujemy jakie pojawiają się nowe standardy. Co istotne, tak naprawdę my mamy tylko jeden produkt, więc nawet jeśli klient końcowy ma bardzo duże zamówienie, to nadal łatwiej jest cały proces przeprowadzić właśnie przez agencję.

Dużo mówicie o niezawodności swoich produktów. W jaki sposób ją osiągacie?
Mamy wypracowane standardy, które pozwalają nam na szybsze wykonywanie zleceń i niepodważalną terminowość. 25 lat doświadczenia w produkcji pamięci, zespół 200 wykwalifikowanych pracowników, specjalistów i ekspertów w dziedzinie pamięci flash i półprzewodników oraz własne zaplecze produkcyjne z 300 platformami do przeprowadzania testów, najnowocześniejszą linią SMT i komorą termiczną pozwala osiągać najwyższy poziom jakości produktów.

W jakich nieoczywistych miejscach znajdziemy Wasze pamięci?
Nasze pamięci stosowane są w komputerach przemysłowych statków, w systemach informacyjnych kolei niemieckich, systemie rozrywki w Airbusie czy w Wielkim Zderzaczu Hadronów w szwajcarskim CERNIE.

Rozmawiała Katarzyna Lipska-Konieczko

Jak powstaje pamięć USB GOODRAM?


Od lewej: przed przystąpieniem do pracy czas na poznanie parku maszynowego i całego procesu produkcji. / Z wyprodukowanych elementów elektronicznych, krok po kroku składamy pamięci USB GOODRAM. 


Od lewej: oznakowane, złożone i zapakowane – prawie gotowe! Jeszcze kontrola jakości. / Mamy to! Własnoręcznie wyprodukowane pamięci USB GOODRAM przez przedstawicieli OOH magazine.

Artykuł ukazał się OOH magazine nr 3/2017. Pobierz wersję online TUTAJ.

Ruszyła nowa kampania BoboVita „Jestem tym, co mi dajesz, Mamo!”. Marka prezentuje w niej odświeżone logo i produkty w całkiem nowych, wyjątkowo apetycznych opakowaniach. Z tej okazji powstały wyreżyserowane przez Magdę Targosz dwa spoty TV, w których BoboVita podkreśla, jak bardzo troszczy się o swoje produkty na każdym etapie. Celem kampanii 360° jest budowanie świadomości znaczenia sposobu żywienia dla rozwoju dziecka.

Hasło „Jestem tym, co mi dajesz, Mamo!” nawiązuje do idei, że jesteśmy tym, co jemy – dotychczas chętnie wykorzystywanej w komunikacji do dorosłych, ale nie do dzieci. Marka BoboVita postanowiła to zmienić, zwracając uwagę, że sposób żywienia ma duży wpływ właśnie na najmłodszych konsumentów.

Odświeżone logo z widocznym sercem podkreśla to, w jaki sposób marka troszczy się o swoje produkty na każdym etapie. BoboVita wspiera rodziców w żywieniu ich dzieci w kluczowym okresie 1000 pierwszych dni życia, dając to, co najlepsze – portfolio produktów bez konserwantów, barwników i wzmacniaczy smaku.

Nowe opakowania kaszek, obiadków, deserków i musów w tubkach to także podkreślenie dbałości o produkty – poprzez naturalny wygląd etykiet, makro zdjęcia składników, a także lepiej widoczne skład czy wskazanie wieku.

Autorem koncepcji kreatywnej „Jestem tym, co mi dajesz, Mamo!” jest WALK. KV przygotowała agencja SYZYGY, która jest również odpowiedzialna za stronę www.bobovita.pl. Spoty reklamowe do TV przygotowała agencja Havas Warsaw, a produkcję realizował dom produkcyjny Easy Hell. Media tradycyjne zakupił dom mediowy MediaCom, a online K2 Media. Za działania w social media odpowiada agencja VML, a za działania PR – Alert Media Communications.

JK

Do Manufaktury Czekolady dołączył jako udziałowiec, Marcin Parzyszek.

Nowy udziałowiec firmy posiada dwudziestoletnie doświadczenie w marketingu, sprzedaży i wdrażaniu nowych produktów w branży słodyczy reklamowych.

W Manufakturze Czekolady będzie pełnił funkcję Członka Zarządu i odpowiadał za obszar R&D oraz rozwój kanału B2B Manufaktury Czekolady i należących do niej brandów.

JK

SYNERGIC, lider niestandardowych rozwiązań reklamy OOH kontynuuje realizację planu rozwoju oraz idącą za tym dywersyfikację obszaru sprzedaży. 2 października br. zespół firmy powiększył się o doświadczonego eksperta w branży – Marcina Dobrzyńskego, który objął stanowisko Account Managera w nowo utworzonym dziale digital.

Marcin Dobrzyński na stanowisku Account Managera działu digital będzie odpowiadał za nowe produkty, nad którymi Synergic pracuje w chwili obecnej. Zaliczyć można do nich m.in. dynamicznie rozwijającą się reklamę bankomatową.

Marcin Dobrzyński posiada wieloletnie doświadczenie w sprzedaży, marketingu i reklamie niestandardowej. Pracował z najważniejszymi podmiotami na rynku, zarówno po stronie klientów, jak i domów mediowych. W Email Network, gdzie rozwijał się zawodowo przez ostatnie 2,5 roku miał okazję do ścisłej współpracy z kilkudziesięcioma kluczowymi klientami jak: Audi, Volkswagen, Mitsubishi, Skoda, Idea Bank, Travelist, Westwing czy Samsung. Negocjował i finalizował umowy z największymi domami mediowymi w Polsce. Wcześniej jako Affiliant Manager zdobywał doświadczenie w agencji interaktywnej LeadR.

– SYNERGIC dynamicznie kontynuuje dywersyfikację swoich produktów, a co za tym idzie stale rozbudowuje zespół. Marcin to zaangażowany specjalista z bogatym doświadczeniem w branży, który współpracował z największymi graczami na rynku. Cieszymy się, że pozyskaliśmy kolejnego fachowca do naszej wykwalifikowanej kadry – komentuje Piotr Gajek, Prezes Zarządu SYNERGIC.

JK