Karolina Kornacka awansowała w strukturach agencji Kamikaze, obejmując stanowisko Head of Content & Social Media. Wcześniej pracowała na stanowisku Strategy Planner.
Karolina Kornacka pracuje w Kamikaze od 2014 r., początkowo jako Junior Social Media Specialist, później Social Media Executive, a następnie Project Manager i Social Media Specialist. Na początku 2016 roku objęła stanowisko Strategy Planner, pracując dla kluczowych klientów agencji.
Obecnie, jako Head of Content & Social Media, Karolina Kornacka będzie nadzorować pracę zespołu Social Media oraz realizację projektów content marketingowych. W dalszym ciągu będzie także wspierać swoją wiedzą i doświadczeniem prace strategiczne dla kluczowych klientów agencji.
JK
Od 15 listopada Michał Prządka obejmie stanowisko Operations Director w Kantar Insights. Dotychczas zajmował stanowisko CEO w El Passion, firmie technologicznej wspomagającej rozwój start-up’ów. Dla marek Kantara w Polsce to zapowiedź stworzenia nowego modelu biznesu badawczego, którego nadrzędnymi celami są oszczędność czasu i wzrost biznesu klientów.
Dołączenie Michała Prządki do struktur Kantara to odpowiedź na wyzwania, związane z nowymi regułami gry rynkowej w XXI w. Zapowiada rewolucyjne zmiany z jednej strony w dziedzinie automatyzacji procesów badawczych, z drugiej dopasowania struktury i procesów po stronie realizacji i analizy danych do unikalnych potrzeb zespołów badawczych i ich klientów. To także nowy rozdział w dziedzinie raportowania wyników. Planowany efekt dla klientów marek Kantara, to utrzymanie najwyższej jakości obsługi, udoskonalenie standardów raportowania i skrócenie czasu realizacji projektów. Nowy sposób działania firmy uwolni także więcej czasu potrzebnego na wypracowanie z klientami rekomendacji biznesowych.
– Dzięki planom stworzonym razem z Michałem, marki Kantar Insights w Polsce – Kantar TNS, Kantar Millward Brown i Kantar Public – wejdą na niespotykany dotąd na rynku badawczym poziom konkurencyjności. Zaprojektowane od nowa i dobrze naoliwione mechanizmy realizacji, analizy i przetwarzania wyników wzmocnią pozycję Kantara nie tylko na tradycyjnym rynku badawczym, ale także wśród małych butików oraz firm technologicznych, które pojawiły się na rynku informacji marketingowej – mówi Krzysztof Kruszewski, CEO Kantar Insights w Polsce.
– Michał nie mieści się w klasycznej definicji funkcji Operations Director. Ta zmiana sprawia, że Polska przechodzi do awangardy nie tylko w ramach struktur Kantara, ale i na globalnym rynku badawczym. Pozycja lidera marek Kantara pozwala wierzyć, że to także szansa zmiany jakościowej na całym rynku badawczym w Polsce – powiedział Dave Lee, Regional Operations & IT Director Kantar Insights, Southern and Eastern Europe, Benelux & Israel.
Michał Prządka jest absolwentem informatyki oraz socjologii na Uniwersytecie Warszawskim. W 2002 roku związał się z branżą badawczą, najpierw jako badacz ilościowy, potem jako programista a wreszcie jako szef działu nowych technologii w Millward Brown Poland. Współautor wielu narzędzi analitycznych i systemów usprawniających proces badawczy. Od 2015 zajmował stanowiska Head of Business Development, a następnie CEO w El Passion (www.elpassion.com), firmie technologicznej wspomagającej rozwój startupów. Doświadczonych menedżer, pasjonat zwinnych metod zarządzania.
Na stanowisku Operations Director Michał Prządka zastąpi Agnieszkę Chojnacką, która rozstaje się z firmą.
JK
SILBO uzyskało zgodność z certyfikatem BRC, spełniając tym samym surowe wymagania stawiane wobec producentów opakowań dedykowanych m.in. żywności.
Otrzymując certyfikat z notą A, potwierdzono wysoką jakość stosowanych w Silbo rozwiązań i wdrożonych standardów, a także restrykcyjnych wytycznych w zakresie higieny zakładu, produkcji i systemu zarządzania jakością. Posiadając zgodność z certyfikatem BRC Silbo potwierdziło, że wytwarzane przez firmę opakowania oraz stosowane materiały opakowaniowe są w pełni bezpieczne oraz nie zagrażają życiu i zdrowiu konsumentów.
Certyfikat BRC został stworzony przez British Retail Consortium i Institute of Packaging w 2001 roku. Przyznawany jest na okres roku lub 6 miesięcy, w zależności od przyznanej noty. Jest jednym z kilku standardów zgodnych z inicjatywą GFSI (Global Food Safety Initiative), obejmującą bezpieczeństwo żywności na każdym etapie łańcucha dostaw.
JK
Ostatnie w tym roku wydanie kwartalnika dla branży marketingowej jest już dostępne na rynku. W tym numerze czytelnicy znajdą obszerne podsumowanie targów reklamy FestiwalMarketingu.pl i imprez towarzyszących, a temat numeru skupia się na marketingu w branży zoologicznej.
W numerze nie tylko powrót do wrześniowych targów, ale też podsumowanie konferencji EVENT MIX i MARKETING MIX. Na scenie konferencji zagościły takie osobistości jak Dorota Wellman, Krzysztof Materna czy Jurek Owsiak. Ten ostatni gra i jednoczy Polaków już 25 lat, a na okładce OOH magazine gra tym razem pierwsze skrzypce. W tym wydaniu także relacja z rekordowej edycji konkursu POS STARS – na najciekawsze display’e reklamowe. Warto także zapoznać się ze wszystkimi nagrodzonymi w konkursie SUPER GIFT – wyznaczającym trendy w upominkach reklamowych w różnych kategoriach cenowych.
O marketingu na niezwykle ciekawym rynku, jakim jest branża zoologiczna, mówią przedstawiciele takich firm jak TROPICAL, Kakadu czy Mars Polska. Analizie poddane zostały trendy na tym rynku, kampanie, opakowania czy gadżety reklamowe. Jest w czym wybierać!
W tym wydaniu także o nowej inicjatywie – Promo Show Professional, która już w lutym 2018 roku! To nowa jakość na rynku, która powstała z inicjatywy czołowych dostawców upominków reklamowych w Polsce.
Najnowszy numer można pobrać bezpłatnie TUTAJ.
KL
O historii marki, strategii promocji, najważniejszych działaniach i przyszłości marketingu firm z branży motoryzacyjnej mówi Tomasz Nagot, Dyrektor ds. Marketingu w Mazda Polska.
Mazda narodziła się w Japonii ponad 90 lat temu, początkowo wytwarzała… wyroby z korka. Firma przeszła długą drogę w swojej działalności, na jakim etapie znajduje się obecnie?
Fakt, że sporo już za nami. Pierwszym pojazdem jaki wyprodukowaliśmy niedługo po otwarciu był trójkołowy motocykl, jednak szybko działalność przerodziła się w tworzenie samochodów. W 2020 będziemy mieli 100 lat istnienia, a w tym roku przypada nam jubileusz 50 lat od wyprodukowania pierwszego samochodu z silnikiem Wankla, w zasadzie unikalnego do dziś rozwiązania w seryjnej produkcji. I właśnie ten silnik, nazywany inaczej rotorowym, jest dobrym przykładem tego gdzie jesteśmy i dokąd zmierzamy. Mazda od zawsze podążała swoją drogą, a szczególnie teraz cenimy to i pielęgnujemy. Od 2012 produkujemy i promujemy naszą nową technologię Skyactiv, która wbrew masowym trendom w motoryzacji np. downsizingowi, świadomie oparta jest na dynamicznych i ekonomicznych silnikach benzynowych bez turbin oraz lekkich konstrukcjach z mocniejszej, ale lżejszej stali. Wszystko po to, aby kierowca odczuwał więcej przyjemności z prowadzenia. Połączone to zostało z nową linią wzorniczą KODO-Dusza Ruchu, która nadała naszym samochodom wyrazistości, zadziorności, a wraz z flagowym czerwonym kolorem Soul Red, nie pozwala przejść obojętnie obok Mazdy. Dotarcie do emocji naszych klientów, wyróżnienie ich z tłumu i dostarczenie czystej przyjemności z jazdy jest naszą strategią w Polsce i na całym świecie. Patrząc po rosnących wynikach sprzedaży od kilku lat – trafioną w punkt. Bardzo ciekawą obserwacją jest dość konserwatywny motoryzacyjnie rodzimy rynek japoński, gdzie na tle srebrnych i czarnych, kanciastych samochodów, mknąca czerwona, klasycznie piękna Mazda 6 wygląda jak pojazd z innego świata. Tam posiadanie Mazdy jest najlepszym dowodem ducha buntownika i wyróżnienia się z tłumu. Klienci to cenią, co pokazują bardzo dobre i wciąż rosnące wyniki postrzegania marki. Dodam, że w Polsce są one najwyższe w Europie. Sprzedaż rośnie również z roku na rok, przy czym nie jest to nasz główny wyznacznik sukcesu, ponieważ nie mamy ambicji na zdobywanie coraz wyższych pozycji w rankingach ilościowych. Nam zależy na satysfakcji kierowców czerpanej z doświadczeń związanych z naszą marką.
Jakie ma Pan pomysły na promocję i budowę marki w Polsce, gdzie jesteście obecni od prawie 10 lat? Czy strategia promocji Mazdy jest ukierunkowana na konkretną grupę docelową?
Rynek zarówno motoryzacyjny, jak i mediów zmienia się bardzo dynamicznie. Kluczem do sukcesu, nie jest jedno konkretne rozwiązanie, ale umiejętność szybkiego dostosowania się do zmieniających się warunków. Oczywiście mamy pewne fundamentalne zasady, których się trzymamy i które pozwoliły nam odnieść sukces wcześniej. Pierwszą z nich jest konsekwencja i spójność. W natłoku reklam, szumie mediowym, z którym mamy dziś do czynienia, komunikat, aby był skuteczny, musi albo wyróżniać się z otoczenia albo być długo powtarzany. Może różnić się kreacją, ale tonacja i styl muszą być spójne na przestrzeni tego czasu. Staramy się łączyć oba elementy. Odróżniać się, ale nie „krzykliwą” formułą, której jest mnóstwo w masowej komunikacji, tylko czymś zgoła odmiennym: klasycznym pięknem obrazu, dźwięku i formy. Podobnie jak w tworzeniu samochodów, tak i tutaj strategię opieramy na byciu innymi niż wszyscy i podążaniu własną drogą. Możemy sobie na to pozwolić, bo nie jesteśmy marką masową, co ma wpływ również na grupę docelową. Oczywiście ukierunkowujemy nasze działania bardziej do osób, które cenią styl i wzornictwo. Emocje są kluczowym elementem w Maździe. Zarówno przy projektowaniu samochodów jak i w odbiorze przez naszych klientów. Dlatego w komunikacji nie mówimy o cenach ani o osiągach. One są dobre i bronią się w porównaniach, ale nie są naszym głównym przekazem. Mówimy o filozofii, o doznaniach, pokazując przy tym piękne auta. Jesteśmy dumni, że od 4 lat w naszych reklamach nie pojawił się ani razu komunikat „cena już od” lub „dostępny za xxxx miesięcznie”. My zwracamy się do osób, które kochają jeździć samochodami oraz cenią piękno i dobry styl, a z naszą ofertą mamy powody do dumy. Pamiętając o tym, że nie walczymy o podium w skali sprzedaży, możemy się dzięki temu skoncentrować na tym, aby takie wartości dostarczać naszym klientom. Może dlatego na rynku mówią, że „klient Mazdy to stan umysłu”.
Ostatnia kampania wizerunkowa Mazdy – „Drive Together” stawia na emocje. Reklama została przygotowana globalnie, w jaki sposób została zaadaptowana na polski rynek?
Kampania ta otwiera nową komunikację z hasłem przewodnim „Drive Together”, oznaczającym jedność kierowcy z samochodem na wzór jedności, jaką jeździec nawiązuje z wierzchowcem. Otrzymaliśmy przepiękne materiały i spot reklamowy pokazujący emocje, jakie towarzyszą jeździe kierowcy. Jednak narodził się pewien problem, jaki zwykle pojawia się w anglojęzycznych hasłach – jak przekazać je w języku polskim? Oryginalny voice over bardzo sprytnie bawił się słowami „Drive Together” i „Togetherness”. W adaptacji po dyskusji zdecydowaliśmy się finalnie na polską wersję i pozostawienie w oryginale jedynie wspólnego claimu „Drive Together” i znalezienie odpowiedniego słowa oddającego ideę. Po analizach padło na „jedność”. W warstwie znaczeniowej idealnie oddaje harmonię jaką chcemy, aby kierowca poczuł z Mazdą w czasie jazdy, a w warstwie komunikacyjnej jest wystarczająco wyróżniającym, niepospolitym i łatwo przyswajalnym pojęciem.
Niezależnie od materiałów centralnych, część przygotowaliśmy lokalnie, jak chociażby shooty do sponsoringów TV, które są ważnym elementem w naszej komunikacji, znacząco zwiększając nasz share of voice. Wszystko z dbałością o spójność formy, nawiązanie do centralnych materiałów i charakter premium, czyli wszystkich elementów, które ceni nasza grupa docelowa. W pracy nad całym projektem dużą pomoc mieliśmy ze strony naszej agencji Lemon Sky JWT.
Czy korzystacie z gadżetów reklamowych w swoich działaniach marketingowych?
Na pewno nie jako element zachęty do zakupu. Chcemy uniknąć efektu, kolokwialnie mówiąc „przekupywania klientów”. Pamiętając o tym, że jednym z powodów zakupu naszych samochodów jest chęć poczucia się wyjątkowo, mamy upominki powitalne. Każdy klient, który odebrał Mazdę otrzymuje od nas personalizowaną przesyłkę w japońskim stylu z małym gadżetem i nagranym powitaniem dedykowanym dla niego. Lojalni klienci, którzy zakupili kolejną Mazdę, otrzymują upominek o większej wartości, który ma dostarczyć pozytywne emocje, np. weekend SPA ze specjalnym pakietem i zarezerwowanym na wyłączność miejscem parkingowym dla Mazdy, albo specjalnie wyselekcjonowana limitowana edycja kawy Mazda z ekspresem.
Jednym z coraz silniej obecnych kanałów w działaniach reklamowych marki jest Internet. W jaki sposób nowe technologie pozwalają na modernizację działań lojalnościowych i budowanie zasięgu?
To obszar, który zmienia się najbardziej dynamicznie, a wygłaszane złote zasady najszybciej się dezaktualizują. Jednocześnie to kanał, w którym dzieje się najwięcej i walka konkurencyjna również na innowacyjnośc i szybkość adaptacji nowych rozwiązań jest największa, więc nie chciałbym mówić o wszystkich naszych aktywnościach. Nasza polityka tworzenia wyjątkowych doznań klientów, przekłada się również na jakość obecności w Internecie. Stawiamy na precyzyjne dotarcie z reklamą do użytkownika o profilu z naszej grupy docelowej, którzy już kiedyś mieli kontakt z naszymi reklamami lub użytkowników, którzy swoim zachowaniem przypominają tę grupę. Krótko mówiąc kładziemy nacisk na modelowanie bazy danych użytkowników, do której trafiamy z reklamą. Wykorzystujemy narzędzia remarketingowe, łączymy to z social mediami, nie mówiąc już o priorytetowym znaczeniu mobile w całej komunikacji. Mobile trudno dziś nawet nazwać osobnym działaniem, dla nas jest to soczewka, przez którą patrzymy na całą kampanię internetową od początku jej przygotowania, zarówno na poziomie mediowym jak i kreacyjnym. W przypadku lojalnych klientów Mazdy, staramy się personalizować kontakt. Lubimy przypominać się, co jakiś czas z informacjami o nowych modelach lub z ankietami satysfakcji z obsługi w salonach.
Wiele firm klasy premium w segmencie samochodowym korzysta z ambasadorów marki. Czy Mazda planuje tego typu akcje promocyjne?
Naszymi ambasadorami są nasi klienci i jest to świadoma polityka. Od zawsze w pierwszej kolejności inwestowaliśmy w naszych pracowników w centrali i w sieci dealerskiej. Nasze przekonanie do marki i motywacja, przejawiają się wiarygodnością i zaangażowaniem, jakie demonstrowane jest w salonie czy serwisie.
Nasza grupa docelowa jest na tyle wyedukowana i świadoma praw rządzących rynkiem, że traktuje oficjalnych ambasadorów marki tylko jako kolejny zabieg reklamowy. Prawdziwą opinię o marce tak naprawdę buduje się w rozmowie z handlowcem lub serwisantem, w doświadczaniu na co dzień naszej kultury organizacyjnej. Tą opinię klient przekazuje dalej, tylko że z ust rodziny lub przyjaciela ma ona znacznie większą wagę, niż słowa celebryty w TV. Dlatego wolimy wydać więcej na motywację naszych ludzi, niż na duży kontrakt z gwiazdą medialną. Aby nie być gołosłownym dodam, że ostatnie szkolenie dla całej sieci handlowej i doradców serwisowych z wchodzącej właśnie na rynek nowej Mazdy CX-5 odbyło się w Barcelonie i było dla całego zespołu niesamowitą i bardzo motywującą przygodą.
W maju zostało otwarte pierwsze Muzeum Mazdy w Europie w Niemczech. Czy ten nietypowy pomysł promocji marki spotkał się z zainteresowaniem?
Muzeum w Augsburgu to ekspozycja aż 45 modeli klasycznych Mazd, sprzedawanych w Europie oraz dostępnych tylko w innych zakątkach świata, wśród których znalazło się kilka naprawdę rzadkich eksponatów, jak np. autobus Mazdy, limitowana seria off roadowych aut produkowanych tylko dla wojska lub cała gama modeli z silnikiem Wankla, które w latach 70. – 80. były dużą częścią oferty Mazdy. W muzeum, które mieści się w odnowionej zajezdni tramwajowej z 1897 roku, znajdują się również: rozległy teren do organizacji imprez, restauracje i sklep z pamiątkami. To unikalny i niepowtarzalny koncept, urzeczywistnienie marzeń prawdziwych pasjonatów. Główny pomysłodawca muzeum może opowiadać godzinami o eksponatach zarówno o ich produkcji jak i historii danego konkretnego egzemplarza. Sam w swojej prywatnej kolekcji posiada ponad 100 zabytkowych Mazd. Wizyta tam to przygoda. Jest to jedyne muzeum Mazdy poza Japonią i z racji skali unikalności eksponatów, pozostanie niepowtarzalnym i wyjątkowym miejscem.
Po raz ósmy został ogłoszony konkurs Mazda Design, tym razem pod hasłem „Piękno przyszłości”. Do kogo jest skierowany i w jaki sposób wpisuje się w filozofię marki?
Design jest w DNA naszej marki – mamy piękne samochody, a nasi projektanci wkładają dużo wysiłku w tworzenie kolejnych modeli, które przyciągają spojrzenia i pozwalają pasażerom czuć się komfortowo. To samochody dla ludzi wrażliwych na piękno. Staramy się wspierać projektantów z różnych dziedzin, dlatego już od ośmiu lat prowadzimy konkurs dla młodych designerów. Tegoroczna edycja konkursu Mazda Design skierowana jest do studentów i absolwentów szkół oraz kierunków artystycznych i projektowych. Zadaniem uczestników będzie stworzenie oryginalnej, nowatorskiej pracy w jednej z trzech kategorii: Człowiek, Przestrzeń oraz Znak. Projekty muszą spełniać wysokie wymagania estetyczne, przełamywać zastane konwencje i oczywiście być spójne z filozofią projektowania Mazdy – KODO: Dusza Ruchu. Ale to nie wszystko – poza inspirującym wzornictwem, oczekujemy także spojrzenia w przyszłość – i to w pełnym tego słowa znaczeniu. Stawiamy przed uczestnikami zupełnie nowe cele – odnoszące się do świata przyszłości z 2037 roku, stąd nazwa – Piękno przyszłości 2017/37. Jak będą wyglądać przedmioty codziennego użytku w 2037 roku? Czym będzie charakteryzować się wnętrze samochodu przyszłości? Jakie znaki posłużą nam do komunikacji z samochodami za 20 lat? Odpowiedź na te pytania dostaniemy już w październiku 2017 roku podczas finału konkursu Mazda Design.
Wydatki na reklamę w branży motoryzacyjnej rosną, jak Pan ocenia przyszłość marketingu samochodowego?
Tutaj naprawdę trwa zacięta walka o klienta. Mamy blisko 25 marek w Polsce o sprzedaży ponad 1000 samochodów rocznie, a każda z nich chce zaistnieć reklamowo. Kilka marek z ambitnymi planami sprzedażowymi i celami na pierwszą pozycję rynkową walczy również budżetami reklamowymi. Klienci lubią nowości, co z kolei mobilizuje producentów do ich częstszego dostarczania, a to idzie w parze z większymi wydatkami komunikacyjnymi. No i najważniejsze, rosnąca siła nabywcza społeczeństwa. Dobrze to widać na szybkim wzroście marek premium, za którym rynek do końca nie nadąża. Rynek nowych samochodów kwitnie w Polsce, co zachęca do inwestowania w większe budżety marketingowe. Odpowiadając na pytanie, zdecydowanie uważam, że wydatki na reklamę w branży motoryzacyjnej będą rosły.
Rozmawiała Jaga Kolawa
Tomasz Nagot – Dyrektor marketingu Mazda Motor Poland od 2012 roku. Wcześniej przez 7 lat menadżer w działach marketingu i produktu firm Sony Polska oraz JVC Polska. Zawsze związany zawodowo i rozwijający się w branżach będących w obszarze jego zainteresowań i pasji. Absolwent Politechniki Warszawskiej kierunku Zarządzanie i Marketing. Prywatnie nurek, podróżnik, fotograf, miłośnik motoryzacji.
Artykuł ukazał się OOH magazine nr 3/2017. Pobierz wersję online TUTAJ
„Wygrywa tylko ten, kto ma jasno określony cel i nieodparte pragnienie, aby go osiągnąć” – Napoleon Hill.
Tematyka osiągania celów jest mi bliska od kilkunastu lat, prowadzę zajęcia o tej tematyce – motywuje pracowników, bliskich, przyjaciół do osiągania celów w życiu zawodowym jak i prywatnym. Jestem zwolenniczką teorii, że Twoje życie ma pasować do Ciebie jak rękawiczka do ręki bez względu na to, czy mówimy o aspekcie prywatnym, zawodowym, stanie fizycznym czy własnej samoocenie. Kluczem do zdefiniowania własnego samokonceptu jest zdefiniowanie siebie w przyszłości. Czyli to kim chcemy być, jak ma wyglądać nasza droga zawodowa, gdzie chcemy mieszkać i jakie tworzyć związki, jakie są marzenia i pragnienia? Samokoncept można zmienić poprzez myślenie o sobie takim, jakim chciałbyś być. Twoja opinia o sobie jest subiektywna i nie jest oparta na faktach. Punkt zwrotny to poznanie sposobu, w jaki samokoncept steruje życiem i podjęcie decyzji o jego zmianie. Każdy samokoncept złożony jest z 3 części:
samoideał – idealny wizerunek osoby, którą najbardziej chciałbyś być we wszystkich aspektach. Ludzie wyjątkowi nieustannie do niego dążą. Im lepiej wiesz, jaką osobą chcesz się stać, tym większa szansa, że z czasem przemienisz się w tę osobę.
samowizerunek – jak siebie widzisz i jak o sobie myślisz na co dzień. W miarę jak Twój wewnętrzny obraz i opinia o sobie stają się bardziej pozytywne i pewne Twoje zachowania i działania zyskują spójność i skuteczność.
szacunek dla siebie – szacunek do siebie zależy od poczucia własnej wartości (stopień w jakim lubisz i akceptujesz siebie jako dobrego człowieka). To niezależne od czynników zewnętrznych.
Drugi czynnik to poczucie własnej skuteczności, kompetencji i zdolności w dowolnej dziedzinie. Te dwa czynniki wspierają się wzajemnie – kiedy dobrze o sobie myślisz, masz lepsze wyniki. Kiedy masz dobre wyniki, dobrze o sobie myślisz. Im bardziej lubisz siebie, tym lepiej Ci wszystko wychodzi.
Każde z przedsiębiorstw posiada samokoncept – jest to misja, wizja firmy, która przekłada się na plany strategiczne w ujęciu trzy, pięcio lub dzięsiecio letnim… Do tego planu strategicznego tworzone są wskaźniki, które są mierzone, nadzorowane, weryfikowane i omawiane. Tak samo jest z nami, postąpmy ze sobą jak z przedsiębiorstwem popatrzmy w przyszłość i ustalmy cele. Zgodnie z metodą zdefiniowaną przez Briana Tracy mówimy o 7-etapowej metodzie, metoda ta jest sprawdzona i wypróbowana. Metoda ta wspiera osiąganie celów, poprzez systematyczne codzienne działania.
Jak zacząć? Proponuje Tobie Podróż do przyszłości – pomyśl gdzie chcesz być za trzy, pięć, dziesięć lat… pomyśl gdzie chciałbyś być, a teraz powróć z przyszłości i zobacz gdzie jesteś.
„Zanim zaczniesz się wspinać po drabinie sukcesu, upewnij się że drabina jest wsparta o odpowiedni budynek” – Stephen Covey.
Kiedy zobaczymy, gdzie jesteśmy i zdefiniujmy gdzie chcemy być oraz porównamy, tak jak na GPS, początek trasy z końcem trasy może pojawić się komunikat: brak możliwości dotarcia do celu…
Aby myśleć o celach, należy o nich myśleć w następujących aspektach:
kariera – jakie stanowisko chciałbyś zajmować w przyszłości – czego Ci brakuje jakich kompetencji, umiejętności, kwalifikacji?
rodzina, relacje z bliskimi – w jakim związku chciałabyś być… jak mają wyglądać Twoje relacje z bliskimi?
finanse – ile chcesz zarabiać, jak chcesz zbudować Twoją przyszłość finansową?
zdrowie, wygląd – odpowiedz sobie na pytanie, czy siebie lubisz czy dobrze się czujesz z tym jak wyglądasz, czy jesteś zdrowy – kiedy ostatni raz robiłeś badania?
Zdefiniuj cele w wyżej wymienionych obszarach tak, aby mieć w pełni zdefiniowany samokoncept. Brian Tracy porównuje cel do mechanizmu samonaprowadzania rakiety. Gdy pocisk nie ma wyznaczonego celu – stoi w miejscu. Jednak gdy wprowadzone zostaną dokładne parametry celu, wtedy wznosi się w powietrze i leci tak długo, aż trafi w wyznaczone miejsce. Z ludźmi jest podobnie. Gdy mają jasną wizję tego co chcą osiągnąć, dużo łatwiej wziąć się do pracy i w niej wytrwać. Cele powinny być proste, zrozumiałe dla Ciebie i konkretne. Powinny dać się zmierzyć, być realne i osiągalne i być określone w czasie.
Jestem zwolenniczką używania metody GROW, która sprawdza się niezawodnie, którą możemy stosować w życiu zawodowym i prywatnym. GROW to akronim słów:
G – goal – główny cel, który chcesz osiągnąć.
R – reality – rzeczywistość, w której się znajdujesz, twoja aktualna sytuacja.
O – options – opcje, możliwości, jakie posiadasz.
W – will – wola, wszystkie decyzje, które możesz podjąć.
Przy definiowaniu celów, popełniamy również często błędy: realizowanie stereotypów zamiast własnych planów życiowych, stawianie zbyt niskiej poprzeczki, błąd zaniechania – zniechęcenie i wpadnięcie w rutynę, nie planowanie działań. Definiowanie celów to fascynująca podróż, w którą możemy się wybrać lub nie…. Skutki decyzji o tej podróży zobaczymy na pewno, tylko od nas zależy co zrobimy…
Karolina Karolczak – Merchants Director, Sodexo Benefits nad Rewards Services Polska Sp. z o.o. Posiada 15-letnie doświadczenie, pracowała dla międzynarodowych korporacji oraz polskich liderów rynku, odpowiadała za tworzenie i implementowanie strategii marketingowej 360°, wspieranie i organizowanie zadań działu sprzedaży, współtworzenie strategii przedsiębiorstwa m.in. na rynkach wschodnich. Pracowała dla: Sephora, Levis, BIC, FoodCare, Tchibo, Agros Nova, Maspex. Prelegentka na konferencjach marketingowych i sprzedażowych, wykładowca, autorka publikacji branżowych poświęconych strategiom sprzedaży, wysokim standardom obsługi klienta oraz o budowaniu silnych marek. Stworzyła autorski system budowania i realizowania celów o nazwie #celomania – dzięki którym wiele osób osiąga swoje cele.
Artykuł ukazał się OOH magazine nr 3/2017. Pobierz wersję online TUTAJ.
6 000 uczestników z 30 krajów. Ponad 100 wystawców i 100 wydarzeń. Globalne marki i lokalne biznesy. W środę w Katowicach rozpocznie się VII edycja Europejskiego Kongresu Małych i Średnich Przedsiębiorstw. Hasło przewodnie: „uwolnić biznes!”. Głównym współorganizatorem wydarzenia jest Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego.
Volkswagen, Pekao, Google, Facebook. To najwięksi partnerzy rozpoczynającego się 18 października Europejskiego Kongresu Małych i Średnich Przedsiębiorstw. Przez trzy dni w Międzynarodowym Centrum Kongresowym w Katowicach pod hasłem „Uwolnić biznes!” obok gospodarczych tuzów o praktycznym wymiarze biznesu rozmawiać będzie kilka tysięcy małych i średnich przedsiębiorców.
– Europejski Kongres Małych i Średnich Przedsiębiorstw to festiwal wiedzy praktyków biznesu. Spotykamy się po raz siódmy w formule, która stawia nacisk na pozyskanie realnych kompetencji, nawiązanie biznesowych kontaktów, ale też wypracowanie rozwiązań, które wpłyną na otaczającą nas rzeczywistość – mówi Tadeusz Donocik, prezes Regionalnej Izby Gospodarczej w Katowicach organizującej EKMŚP.
To, co wyróżnia katowicką imprezę to konsekwentne realizowanie merytorycznej triady „nauka – biznes – samorząd”. W oparciu o nią opracowano 10 ścieżek tematycznych (m.in. „Firmy rodzinne”, „Innowacyjność w zarządzaniu” czy „Współpraca międzynarodowa”), po których mogą poruszać się uczestnicy kongresu.
– Każdy z zarejestrowanych uczestników może wybrać dowolne wydarzenie kongresowe, w którym może wziąć aktywnie udział. Są to sesje panelowe, warsztaty, business mixery czy też wydarzenia towarzyszące Kongresowi. To realna wiedza z dziesięciu obszarów – dodaje Tadeusz Donocik.
Największym wydarzeniem towarzyszącym Kongresowi są Targi Biznes Expo. Ponad 100 wystawców w przestrzeni Międzynarodowego Centrum Kongresowego zaprezentuje swoje produkty, usługi czy pomysły na biznes. W ramach Targów będzie funkcjonowała Strefa Prezentacji, gdzie w formie otwartych wystąpień swoją wiedzą podzielą się specjaliści z dziedziny marketingu i umiejętności miękkich.
Z kolei Strefa Eksperta to przestrzeń zarezerwowana dla przedstawicieli urzędów. Obecni będą pracownicy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, Głównego Urzędu Statystycznego, a także Ministerstwa Rozwoju.
– Wspieranie sektora MŚP to jeden z podstawowych filarów, na których opieramy rozwój lokalnej przedsiębiorczości Aby miasto rozwijało się w sposób zrównoważony, powinno być magnesem nie tylko dla dużych inwestycji, ale także dla mniejszych firm lokalnych, często rodzinnych, doceniając ich wkład w rozwój miasta i w tworzenie marek będących ikoną regionu – mówi Marcin Krupa, Prezydent Miasta Katowice, które jest współgospodarzem EKMŚP.
Efektem końcowym debat prowadzonych w ramach każdej edycji Europejskiego Kongresu Małych i Średnich Przedsiębiorstw są zgłaszane postulaty uczestników dyskusji, opracowywane w formie Rekomendacji. Corocznie rekomendacje są przekazywane Przedstawicielom Komisji Europejskiej, Parlamentu Europejskiego, Parlamentowi RP, Rządowi RP, samorządu terytorialnego, środowisk naukowo-twórczych, samorządu gospodarczego oraz przedsiębiorcom.
Udział w kongresie jest bezpłatny. Obowiązuje rejestracja on-line via https://rejestracja.ekmsp.eu/. System zostanie zamknięty 17 października o 23.59.
Organizator: Regionalna Izba Gospodarcza w Katowicach
Współgospodarze: Miasto Katowice, Urząd Marszałkowski Województwa Śląskiego, Górnośląski Związek Metropolitalny, Wojewoda Śląski
Główny Współorganizator: Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego
Współorganizatorzy: Politechnika Śląska, Urząd Marszałkowski Województwa Małopolskiego, Krajowa Izba Gospodarcza
Główni Partnerzy Merytoryczni: Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości, Uniwersytet Śląski
Patronat Honorowy: Ministerstwo Rozwoju, Wojewoda Śląski, Wojewoda Małopolski
Wydarzenie odbywa się pod Wysokim Patronatem Parlamentu Europejskiego.
OOH magazine jest patronem medialnym wydarzenia.
JK
Celebrity endorsement to z języka angielskiego wykorzystywanie w reklamie wizerunku znanych osób. Firmy od lat wybierają to narzędzie do promocji swoich marek, od jednorazowych kampanii po wieloletnie, a nawet dożywotnie, opiewające na miliony dolarów kontrakty.
Choć boom na celebrytów w przekazach reklamowych może wydawać się znakiem obecnych czasów, historia wykorzystywania w reklamie wizerunku znanych osób sięga już lat 70. i 80. ubiegłego stulecia. Jak czytamy w publikacji „Perswazyjne wykorzystanie wizerunku osób znanych” pod red. A. Grzegorczyka, „…w tamtym czasie w około 20% reklam, które były emitowane w godzinach najwyższej oglądalności, wykorzystywno celebrity endorsers, a więc osobistości wspierające swoim wizerunkiem dany produkt”. Korzystanie z popularności osób znanych możemy rozdzielić na dwa podstawowe działania: gdy dana osoba użytkuje dany produkt lub gdy jej rola jest bardziej ograniczona, do np. rekomendacji danej marki, produktu czy usługi. Warto podkreślić, że tego typu osoby to nie jedynie gwiazdy kina czy sportu, ale także dziennikarze, artyści, postacie z kreskówek czy też osoby nieżyjące – jak Audrey Hepburn (reklama czekolady Galaxy, w której wystąpiła komputerowa wersja słynnej aktorki), Marylin Monroe (reklama Chanel No 5 z 2012 roku) czy pop-artowa grafika bazująca na słynnym zdjęciu Alberta Einsteina z wystawionym językiem, którą wykorzystał w swojej promocji m. in. Deutsche Bank.
Czy to naprawdę działa?
„Konsument jest racjonalny i wybiera produkty kierując się ich jakością i ceną”. – To największa bzdura marketingowa – mówi Maciej Szaroleta, Dyrektor Strategii w Albedo Marketing i zaznacza, że sami kupujący mają o sobie bardzo dobre zdanie i „żaden celebryta, np. miła blondynka z reklamy, nie namówi ich do tego, by przenieść numer do Play”. – Wedle badań przytoczonych przez M. Lindstroma w książce „Brandwashed”, 80% ludzi wierzy, że celebryci nie mają żadnego wpływu na ich decyzje sklepowe. Cóż, mylą się – dodaje Maciej Szaroleta.
Dlaczego? Działają tu zasady perswazji Roberta Cialdiniego, szczególnie „lubienia i sympatii” oraz „zasada autorytetu”. Pierwsza odwołuje się do tego, że jesteśmy skłonni spełniać prośby czy też reagować na sugestie osób, które darzymy sympatią, druga – wiąże się z naszą skłonnością do ulegania autorytetom, osobom z wysoką pozycją społeczną czy wysokimi kompetencjami. Jeśli nasza ulubiona aktorka reklamuje nowe kosmetyki, samochód czy linię ubrań – jesteśmy skłonni „jej posłuchać”, jeśli aktor, który w popularnym serialu gra lekarza, reklamuje jakiś lek, albo nawet jeśli aktor w reklamie występuje w kitlu lekarskim – wzrasta nasze zaufanie do takiego przekazu. – Wykorzystanie sławnych postaci w reklamie to potężna broń. Tym silniejsza, że opierająca się o zakorzenioną w naszej biologii potrzebę bycia podziwianym i dominacji oraz archetypy „wgrane” w nas podczas procesu socjalizacji. Gdy słynna aktorka reklamuje legendarne perfumy, to nie chce nam powiedzieć: „Wybierz tę markę. Skoro ja jej używam, to musi być dobra”, lecz raczej „Wybierz tę markę, by na chwilę poczuć się mną”. Dobrze dobrany celebryta uderza konsumenta w sam splot słoneczny jego aspiracji, niespełnionych marzeń i kompleksów – dodaje Maciej Szaroleta.
Zatem, na pytanie „czy to naprawdę działa?” odpowiedź jest prosta. Tak. – Z naszych badań jednoznacznie wynika, że obecność znanych osób w reklamie to naprawdę dobry sposób na podniesienie jej efektywności. Znana twarz działa na wyższą zauważalność oraz zapamiętywalność kreacji, jest też dobrym sposobem na budowanie bądź zmianę wizerunku marki. Rzecz jasna, dobór znanej osoby do reklamy musi wynikać z charakterystyki ludzi, do których chcemy dotrzeć oraz specyfiki, czyli segmentu, kategorii, wizerunku i celów marki. Im lepsze zrozumienie tych elementów będziemy mieli, tym większa będzie efektywność współpracy marki ze znaną osobą, czy to celebrytą czy influencerem – tłumaczy Anna Kuropatwa, Data and Insights Director w Havas Media Group.
Przepis na sukces z celebrytą w tle?
No właśnie, celebryta celebrycie nierówny, nie każdy bowiem pasuje do naszego wizerunku, kampanii czy produktu, który chcemy sprzedać. Nie wystarczy rozpoznawalność i „fajność”. – Trzeba dobrać osobę tak, by reprezentowała aspiracje i fantazje naszego konsumenta. Jeśli zatrudniamy do reklamy Scarlett Johansson, zwracamy się do takiej grupy docelowej, która myśli, np. „Och, jakbym chciała wyglądać i poczuć się choć przez chwilę jak Scarlett Johansson!” i przekonujemy, że teraz to możliwe, wystarczy kropla „The One” od Dolce & Gabbana i zmysłowy świat wyrafinowanej kobiecości stoi przed nami otworem – wyrokuje Maciej Szaroleta. Oczywiście jest to swojego rodzaju uproszczenie, ale w głównej mierze – tak to działa. Chcemy być, jak „oni”.

Cristiano Ronaldo, który jest od kilkunastu lat ambasadorem marki odzieży sportowej Nike, podpisał pod koniec ubiegłego roku nowy kontrakt z tą firmą. Będzie promował ją dożywotnio, a umowa opiewać ma na 20 mln euro rocznie. Źródło: nike.com.
Są takie postacie, które łatwo skojarzyć z daną marką. Marek Kondrat, jest twarzą kampanii reklamowych grupy ING w Polsce od blisko 20 lat – podpisał kontrakt w 1998r. Jak podaje Jacek Frączyk, analityk Money.pl, „jego postać tak mocno utkwiła w świadomości klientów, że jest nawet bardziej kojarzona z tym bankiem niż jego graficzny symbol – lew. Sam aktor nawet mówił o sobie wiele razy, że jest ‘etatowym pracownikiem’ banku.” Cristiano Ronaldo, który jest od kilkunastu lat ambasadorem marki odzieży sportowej Nike, podpisał pod koniec ubiegłego roku nowy kontrakt z tą firmą. Będzie promował ją dożywotnio.
Celebryci pokolenia Millenials
Ale czy Marek Kondrat dotarłby do współczesnego Millenialsa? Niekoniecznie. Dzisiejsze autorytety to influencerzy, osoby aktywne w social mediach: blogerzy, youtuberzy czy vlogerzy. Wedle raportu Natalii Hatalskiej i T-Mobile z ubiegłego roku na temat tego, jak blogerów i youtuberów postrzegają osoby zainteresowane ich twórczością, 33 procent internautów, czyli 1/3 badanych deklaruje, że czyta blogi (największą grupę odbiorców stanowią osoby w przedziale 15-18 lat). Co ciekawe, wedle raportu prawie 60% respondentów wskazało, że influencerzy mają wpływ na otoczenie, a zaraz po forach internetowych, mają największą siłę rekomendacji, jeśli chodzi o decyzje zakupowe.
Dla wątpiących jeszcze w efektywność tego typu działań, warto znów spojrzeć na liczby. Platforma WWD zajmująca się branżą fashion opublikowała w styczniu br. zestawienie stworzone przez agencję digital marketingu Tribe Dynamics, wedle której polska bogerka modowa Julia Kuczyńska (Maffashion) znalazła się na 1 miejscu rankingu najbardziej wpływowych blogerów na świecie. Wynik ten został podany w oparciu o ekwiwalent reklamowy, który wylicza się na podstawie szacowanego zysku, jaki przyniosły markom publikacje w magazynach, serwisach i blogach (lokowanie produktu itp.). Agencja szacuje, że marki, które współpracowały z Maffashion zarobiły 64,8 miliona dolarów. Należą do nich m. in. Versus Versace, Louis Vuitton, Guess, Adidas czy Coca-Cola.
Marek Kondrat podpisał kontrakt reklamowy z ING w 1998 r. Jego postać jest niezwykle silnie kojarzona z tą marką. Kampania Otwartego Konta Oszczędnościowego (OKO) z 2014 roku. Źródło: xfinanse.pl
Dla wielu produktów korzystanie ze wsparcia wydawców contentowych, a takimi są blogerzy, jest najlepszym rozwiązaniem. – Trzeba jednak umiejętnie nawiązywać tę współpracę, pamiętając, że bloger powinien być dobrym reprezentantem grupy docelowej. Jeśli zależy nam na dotarciu do młodych rodziców, powinniśmy skierować się do blogerów parentingowych, a jeśli naszym produktem jest nowy gamingowy sprzęt, najlepiej, aby mówił o nim youtuber na stałe zajmujący się grami – wyjaśnia Patrycja Ścisłowska, Head of Business Development w sieci reklamy efektywnościowej Awin.
W 2014 roku Play na cele promocyjne przeznaczył 170,1 mln zł, w 2015 roku – 181 mln zł (czyli o 6,4 proc. więcej), a w ub.r. – 198,1 mln zł (po wzroście o 9,4 proc. w skali roku). Na zdjęciu kampania z piosenkarką Agnieszką Chylińską z 2016 roku. Źródło: wirtualnemedia.pl
Casus sieci Play
Jakkolwiek celebrity endorsement by się nie sprawdzało, celebryci w reklamie nie są już żadną nowością i trzeba dobrze przemyśleć kampanię, żeby ich udział miał jakikolwiek sens. – Stwierdzenie, że celebryci w reklamach sprzedają, jest moim zdaniem nie do końca uprawnione. Na pewno mają mniejszy lub większy wpływ na wizerunek lub rozpoznawalność marki, ale jednorazowa umowa z kimś znanym nie powinna być główną osią komunikacji nastawionej na sprzedaż. Dlatego czapki z głów przed Playem, który zasypał rynek celebrytami przechodzącymi do ich sieci i robi to na tyle długo, konsekwentnie i z tak zróżnicowanym gronem osób, że tutaj już możemy mówić o efektywności działań – tłumaczy Aleksandra Marciniak, General Director Havas Sports & Entertainment w Havas Media Group. I faktycznie, Play prowadzi tę „grę z gwiazdami” już tak długo, że stworzył na jej kanwie, konsekwentną, długofalową strategię reklamową. Dobrze podkreśliła to Katarzyna Dębek w Forbes, pisząc: „Co jest lepsze od jednej gwiazdy w reklamie? Dwadzieścia gwiazd”. Tyle wystąpiło w reklamach Play w zaledwie półtora roku.
Play’owi należy się ukłon także za uważne śledzenie trendów. Kto jest na topie w danym momencie w show biznesie – trafia na fioletowe billboardy tej sieci komórkowej. W połowie 2016 r. sieć promowali Agnieszka Dygant, Piotr Adamczyk, Pascal Brodnicki i Kuba Wojewódzki. Wiosną Wojewódzki i Agnieszka Chylińska, a pod koniec ub.r. Play, idąc z duchem czasu, postawił m.in. na youtuberów. I jeszcze liczby. Wedle danych z prospektu emisyjnego spółki Play Communications, w 2014 r. Play na cele promocyjne przeznaczył 170,1 mln zł, w 2015 roku – 181 mln zł (czyli o 6,4 proc. więcej), a w ub.r. – 198,1 mln zł (po wzroście o 9,4 proc. w skali roku). Można rzec: „na bogato”.
Co się nie sprawdza?
Jak podkreśla Aleksandra Marciniak, kampaniom z celebrytami najbardziej szkodzi brak kreatywności i konsekwencji w ich prowadzeniu. – Spoty z udziałem Roberta Lewandowskiego latem zeszłego roku wypełniały wszystkie bloki reklamowe, ale mało kto jest w stanie wymienić wszystkie marki, z którymi współpracował – tłumaczy. I faktycznie, Lewandowskiego mogliśmy zobaczyć w roku ubiegłym w reklamach Huawei P9, T-Mobile, Vistuli, Lotos, szamponów Head&Shoulders, Nike, apartamentów Złota 44, wcześniej promował również maszynki Gillette. Tworzy to swoisty szum komunikacyjny – konsumenci ciągle na niego trafiają, ale już nie wiedzą, których marek jest reprezentantem.
Robert Lewandowski w kampaniach dla Huawei. Źródło: Huawei – luxway.pl, materiały prasowe Złota 44.
– Wykorzystanie znanej osoby w reklamie to nie zawsze „przepis na sukces”. Nierzadko wręcz przeciwnie – działanie takie (czasem bez winy reklamodawcy, z różnych przyczyn) może się obrócić przeciw niemu. – W przypadku wykorzystania sportowców w swoich kampaniach, problemem jest ryzyko kontuzji, dopingu czy słabszej formy. Odczuły to wszystkie marki współpracujące z Lancem Armstrongiem czy chociażby na polskim rynku Acer, przez jakiś czas kojarzony z Marcinem Dołęgą. Obu sportowcom zostało udowodnione korzystanie z substancji niedopuszczalnych – dodaje Aleksandra Marciniak. Na sportowcach aż trzy razy „przejechało” się Nike – firma zerwała kontrakty z Marion Jones, lekkoatletką oskarżoną o doping, wspomnianym Lancem Armstrongiem oraz niepełnosprawnym sprinterem Oscarem Pistoriusem. Szczególnie ostatni przypadek działań reklamowych był bardzo niefortunny – kampania o wymownym tytule „Pocisk w komorze” pojawiła się w mediach tuż przed oskarżeniem biegacza o zastrzelenie swojej partnerki. Kuriozalną sytuacją było też to, że przed Mistrzostwami Świata w Siatkówce w 2014 roku jedyni siatkarze ze znaczącymi indywidualnymi kontraktami reklamowymi, czyli Bartosz Kurek i Zbigniew Bartman, finalnie w kadrze na turniej się nie znaleźli, co na etapie podpisywania kontraktu przez firmy było trudne do przewidzenia.
Nike po 6 latach współpracy zerwał w 2013 roku kontrakt reklamowy z oskarżonym o morderstwo południowoafrykańskim lekkoatletą – Oscarem Pistoriusem. Ostatnia kampania sportowca dla marki odbyła się pod znamiennym hasłem „I am the bullet in the chamber” – „Jestem pociskiem w komorze”. Źródło: businessinsider.com.
Kampanie reklamowe, w których występują znane osoby mają ogromny potencjał kreowania świadomości marki. Dobrze dobrane postacie, odpowiednie do promowanego produktu i wizerunku organizacji, przemyślana strategia i spójna komunikacja to szansa na reklamowy sukces i wielokrotny zwrot z inwestycji. Bo dobrze dobrani celebryci sprzedają, nawet jeśli konsumenci uważają, że kompletnie to na nich „nie działa”.
Katarzyna Lipska-Konieczko
Artykuł ukazał się OOH magazine nr 3/2017. Pobierz wersję online TUTAJ.
Biegają i skaczą; zabierają, ale i dają; uczą i przypominają. W tak nietypowy sposób Butelkoman – nowa postać na rynku Superbohaterów wraz z Bartkiem Jędrzejakiem – dziennikarzem i prezenterem TVN, zachęcają do segregacji opakowań szklanych w ramach międzynarodowej kampanii edukacyjnej organizacji non-profit Friends of Glass (Przyjaciele Szkła – facebook.com/friendsofglasspolska) której działania w Polsce koordynuje Ardagh Group – producent opakowań szklanych. Partnerem tego wydarzenia jest firma Rekopol Organizacja Odzysku Opakowań S.A.
Większość opakowań, które kupujemy w sklepach, można ponownie wykorzystać. Posegregowane opakowania szklane, są jednak jedynymi wykonanymi z surowców naturalnych, które w całości można w nieskończoność poddawać recyklingowi bez utraty ich naturalnych własności. Niestety, świadomość tego co, jak i gdzie segregować, zwłaszcza wśród millenialsów (osoby urodzone między 1980 a 1995 rokiem) jest wciąż niska.

– Razem z Butelkomanem postanowiliśmy to zmienić i przejść od słów do czynów” „W 2016 roku jako ‘mówiąca butelka’ w nietypowy sposób zachęcałem do segregacji. W tym roku poszliśmy o krok dalej i nie tylko pokazywaliśmy JAK segregować, ale wraz z Butelkomanem dosłownie zabieraliśmy ludziom butelki i wrzucaliśmy je do odpowiedniego pojemnika. Reakcje były różne. Jednakże za każdym razem, gdy Butelkoman porywał komuś butelkę, wręczaliśmy mu w zamian pełną z taką samą zawartością oraz ogromny szklany słój wypełniony łakociami. Wyjaśnialiśmy też, dlaczego warto podarować butelkom i słoikom ‘drugie życie’ – mówi Bartek Jędrzejak, który już po raz drugi został ambasadorem kampanii Friends of Glass.
Zobacz dowód: TUTAJ.
– A skąd pomysł? Od lipca br. zaczęły obowiązywać nowe zasady segregacji, mówi się także dużo o automatach do opakowań, a wciąż niewiele się robi , aby rozmawiać z ludźmi o tym, jak segregować prawidłowo. Okazało się, że sporo osób nie wie, że do recyklingu nadają się tylko szklane butelki i słoiki, a nie przykładowo szklanki lub talerze, które wyrzucamy do odpadów zmieszanych. Dlategopostanowiliśmy – szczególnie młodym ludziom – osobiście z Butelkomanem przekazać kilka istotnych wskazówek – dodaje Bartek Jędrzejak.
Polska kampania edukacyjna jest realizowana w ramach programu „Szkło jest wiecznie żywe”, którego celem jest uświadomienie, że wybór opakowań szklanych w codziennym życiu jest naszym wkładem w zrównoważony rozwój całego środowiska. Oznacza bowiem mniej odpadów i zanieczyszczeń, a więcej surowców naturalnych i zaoszczędzonej energii. W międzynarodowej odsłonie projektu wystąpił niezwykle popularny w mediach społecznościowych duński zespół „The Bottle Boys”, grający wyłącznie na instrumentach wykonanych z butelek po piwie oraz brytyjski raper Ben Bailey Smith, znany bardziej jako Doc Brown
– Z każdym rokiem staramy się stawiać sobie coraz większe wymagania. Dlatego też, tym razem skupiliśmy się nie tylko na samym segregowaniu, ale także na tym, jak prawidłowo je realizować, aby stłuczka szklana faktycznie nadawała się do ponownego przetworzenia, a nie do powtórnej selekcji. Cieszymy się, że po raz kolejny był z nami Bartek Jędrzejak, a dodatkowa pomoc Butelkomana była nie tylko efektywna, ale i efektowna – informuje Barbara Maciałczyk z Ardagh Group, reprezentująca Friends of Glass w Polsce.
Partnerami polskiej kampanii, w ramach której powstał film viralowy i dwa teasery, oprócz Ardagh Group i Rekopol Organizacja Odzysku Opakowań S.A., był Stary Browar, GOAP i Remodnis.
Kreacja kampanii oraz nadzór nad nią: KOMUcom. Scenariusz virala: Mucha. Produkcja i reżyseria virala i teaserów: Mishka.Planowanie i zakup mediów: KOMUcom (Internet)
JK
Nowa nazwa – thyssenkrupp Materials Poland S.A. – zaczęła obowiązywać wraz z wpisem do KRS z dniem 16 października br.
Społeczność koncernu thyssenkrupp to ponad 156 000 osób pracujących w 80 krajach świata. Reprezentują one dużą liczbę przedsiębiorstw o różnorodnych profilach biznesowych, których nazwy często nie wskazują na powiązanie z koncernem thyssenkrupp. Spowodowane jest to faktem, że w ponad 200 letniej historii koncernu przyłączano wiele nowych przedsiębiorstw, zachowując czasem ich nazwę (markę) w niezmienionej postaci.
W ramach strategii rozwoju koncern thyssenkrupp podjął się budowy spójnej marki i wzmocnienia tożsamości całej grupy na wszystkich światowych rynkach. Pierwszym krokiem była definicja wspólnych wartości MY jesteśmy thyssenkrupp. Krótko po tym zmieniono identyfikację wizualną (logo, brand blue). W ślad za tym zdecydowano o standaryzacji nazewnictwa, aby przedstawić klientom spójny obraz spółek reprezentujących podobny profil biznesowy.
W działania te wpisuje się również ThyssenKrupp Energostal i pozostałe spółki europejskie należące do grupy Materials Services (MX). Zgodnie z założeniami mają one przyjąć nazwę thyssenkrupp Materials z dopiskiem nazwy kraju, który reprezentują. Potocznie używana nazwa thyssenkrupp Materials ma być jednolita dla klientów w Polsce, Czechach, na Węgrzech oraz pozostałych krajach Europy. Koncern thyssenkrupp uznał, że nazwa ta lepiej odzwierciedla przedmiot naszej działalności oraz przybliża naszym klientom szeroką ofertę materiałów i usług.
JK