Logo


Firma Celuch Consulting założona przez Krzysztofa Celucha rozpoczęła oficjalnie działalność. Nowo powstała firma pomaga klientom w obszarach realizacji celów biznesowych i rozwoju biznesu, tworzy strategie, prowadzi badania.

Celuch Consulting działa w obszarze badań i współpracy przy budowaniu edukacji przyszłości w oparciu o trzy filary: wiedzę, produkt i motywacje. Oferta firmy to m.in. budowanie strategii obiektów i hoteli, biur marketingu miejsc, jednostek odpowiedzialnych za promocję miast i regionów, stowarzyszeń oraz firm działających w obszarze przemysłu spotkań, badania i analizy w zakresie przemysłu spotkań czy opracowywanie raportów statystycznych i badanie wpływu ekonomicznego. W zakresie działań Celuch Consulting znajdują się także szkolenia dotyczące m.in. motywacji, modeli współpracy czy zarządzania organizacją wydarzeń, konsultacje biznesowe oraz prezentacje i wykłady. – Badania naukowe, szkolenia i wystąpienia opieram na wiedzy z zakresu, ekonomii, psychologii biznesu, socjologii, marketingu i kulturoznawstwa – mówi Krzysztof Celuch, założyciel Celuch Consulting. – Merytoryka jest nadrzędną wartością naszych działań, którą wspieramy kreacją i logistyką – podkreśla.

– Jestem mówcą, trenerem, konsultantem biznesowym, wykładowcą akademickim i przedsiębiorcą. Specjalizuje się w przemyśle spotkań, event marketingu i zarządzaniu wydarzeniami. Do lipca tego roku był kierownikiem Poland Convention Bureau. Doświadczenie zawodowe zdobywał, pracując w biurach marketingu miejsc, działając w międzynarodowych stowarzyszeniach i organizacjach oraz prowadząc działalność naukową. Jako wykładowca współpracuje m.in. z San Diego State University, Skema Business School, Szkołą Główną Turystyki i Rekreacji (Grupa Uczelni Vistula), Uniwersytetem Warszawskim, Uniwersytetem Mikołaja Kopernika w Toruniu. Jest autorem artykułów i książek z obszaru przemysłu spotkań, raportów i projektów badawczych, w tym pierwszego w Polsce, a ósmego na świecie raportu „Wpływ ekonomiczny przemysłu spotkań na gospodarkę” (Poland Meetings Impact). Występuje jako keynote speaker na kongresach naukowych i branżowych, konferencjach biznesowych czy spotkaniach typu kick-off. Posiada międzynarodowe uprawnienia trenerskie w zakresie certyfikacji MPI Global Training, Sustainability in Tourism, Certificate Incentive Specialist, EventCanvas. Laureat wielu międzynarodowych nagród i wyróżnień, m.in. MPI Rise Award Young Professional Achievement 2009/2010, CIC Young Pacesetter Award 2012, honorowej odznaki „Za zasługi dla turystyki”, Meeting Architects: 40 Under 40”. – mówi Krzysztof Celuch.

Jest absolwentem turystyki i rekreacji na AWF w Warszawie oraz doktor nauk humanistycznych w zakresie nauk o polityce Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego.

MW

 

27 stycznia 2018 roku Polska Orkiestra Radiowa oraz Chór Akademicki Politechniki Warszawskiej pod dyrekcją Macieja Sztora wykonają w Hali Spodek w Katowicach wyjątkowy koncert poświęcony twórczości wielkiego Hansa Zimmera – jednego z najbardziej rozpoznawalnych twórców muzyki filmowej ostatnich lat. Zaprezentowane zostaną oryginalne suity orkiestrowe z takich kinowych hitów jak: „Gladiator”, „Incepcja”, „Batman”, „Król lew” i „Piraci z Karaibów”.

Hans Zimmer to twórca współczesnego brzmienia muzyki filmowej, inicjator trendów i prawdziwy człowiek-orkiestra. To również pierwszy w historii kina kompozytor, który osiągnął status międzynarodowej gwiazdy. Na muzykę Hansa Zimmera chodzi się do kina tak, jak na nowe role Leonarda DiCaprio czy Angeliny Jolie. Jego prace ceni również Amerykańska Akademia Filmowa – niedawna nominacja do Oscara za muzykę do blockbustera „Interstellar” jest już dziesiątą w karierze Zimmera.

[galeria=”1″]

Przełomami w twórczości Hansa Zimmera były trzy głośne tytuły: „Karmazynowy przypływ”, „Król lew” oraz „Gladiator” – podczas koncertu będzie można usłyszeć m.in. wspaniałe suity właśnie z tych filmów. W programie znalazły się utwory wcześniej w Polsce nie wykonywane przez orkiestry symfoniczne: „Cienka czerwona linia” oraz „Twierdza”.

Widowiskową oprawę koncertu zapewni świetlna iluminacja, projekcja na ekranie kinowym fragmentów filmów oraz najsłynniejszych filmowych kadrów.

www.koncertfilmowy.pl

KL

W nowej kolekcji Jesień/ Zima 2017 Falk&Ross przygotował pełen wachlarz produktów, które idealnie zdają egzamin podczas złotej, polskiej jesieni.

Za nami koniec lata i początek kalendarzowej jesieni. Czas, w którym musimy pożegnać się z sandałami czy krótkimi spodenkami i zastąpić je cieplejszą odzieżą, która będzie nas chronić przed jesienno- zimową, niejednokrotnie kapryśną pogodą. 

Wśród nowości znajdziemy nową kolekcję marki Regatta – Original. Kolekcja nawiązuje mody lat 80. w Wielkiej Brytanii. Znajdziemy w niej 9 zupełnie nowych produktów m.in. kurtkę 3 w 1 Deansgate wykonanej z poliestru,  wodo- i wiatroodporną, kamizelkę Longsight z dużymi kieszeniami czy bardzo modną od wielu sezonów wodo- i wiatroodporną  parkę Ardwick.

Zobacz więcej: TUTAJ.

Wśród nowości nie zabrakło również okryć głowy. Będąca od lat w ofercie Falk&Ross marka Beechfield przygotowała z tej okazji aż 16 produktów. M.in. dostępną w 4 kolorach czapkę ombre z pomponem z modnym wzorem warkocza, wykonaną z 50% wełny i 50% poliakrylu czapkę Active Beanie dostępną aż w 7 kolorach, czy miękki w dotyku elegancki szal z poliakrylu.

Nie można również nie wspomnieć o nowościach marki Tee Jays oraz Result.

W portfolio firmy odnajdziemy wodoodporną kurtkę Crossover Aspen Tee Jays, dostępną w wersji damskiej i męskiej. Kurtka jest dopasowana do sylwetki, ma dwie wygodne kieszenie z przodu oraz elastyczne lamówki.

Produkt jest już dostępny w sprzedaży: ZOBACZ TUTAJ.  

Marka Result przygotowała 2 propozycje: klasyczną wiatroodporną i oddychającą kurtkę Denim Softshell wykonaną z 60% bawełny, 40% poliestru oraz nowoczesną kurtkę z zamkami w kontrastowych kolorach. Produkty dostępne będą w sprzedaży już pod koniec września.

Z ofertą firmy Falk&Ross można było się zapoznać podczas wrześniowych targów reklamy FestiwalMarketingu.pl.

www.falk-ross.eu/pl

 

JK

Trzeci konkurs branżowy w tym roku i kolejne wyróżnienia. ATS Display zdobywa 2 nagrody główne w organizowanym w Warszawie przez OOH magazine konkursie branżowym POS Stars!

9. edycja konkursu była rekordowa pod względem zgłoszeń, których było ponad 40. Zgłoszone produkty poddano ocenie jury złożonego z ekspertów z branży podczas wrześniowych targów reklamy przeprowadzonych w EXPO XXI w Warszawie.

W kategorii napoje, bezkonkurencyjny okazał się zaprojektowany i wyprodukowany przez ATS Display dla Coca-Coli Recipe & Mixing Stand.  Jury doceniło kompaktowość i interaktywność standu, który prezentuje produkty komplementarne takie jak alkohol, napoje Coca-Cola, przyprawy, limonki. Dodatkowo na ekranie wyświetlane są przepisy na drinki, które można przygotować wykorzystując zatowarowanie standu.

Drugą nagrodę firma oferująca kompleksową usługę projektowania i produkcji materiałów POS zdobyła za Zestaw Standów Honda – solidnie wykonanych regałów prezentujących elektronarzędzia i osprzęt japońskiego producenta z wyraźną komunikacja marki i sloganu reklamowego.

ATS Display po raz siódmy z rzędu zdobyła wyróżnienia w konkursie POS Stars, łącznie firma ma już na swoim koncie ponad 75 nagród branżowych oraz wyróżnienia dla najszybciej rozwijających się przedsiębiorstw w kraju – Diament Forbesa i Gazele Biznesu.

MW

W dedykowanym na sezon jesień/zima katalogu odzieżowych marek firmy TEXET można znaleźć dużo nowości, które zainteresują szerokie grono odbiorców.

TEXET, prócz uzupełnienia o modne parki oferty marek James Harvest i Printer Sportswear, do swojej portfolio włączył produkty nowych marek: Hurricane oraz MacOne, które doskonale uzupełniają dostępną już bazę produktów odzieży wierzchniej ze średniej półki cenowej, o doskonałych parametrach technicznych i jakości wykończenia.

Obie nowe marki należą do szwedzkiego koncernu New Wave Group, którego członkiem jest również TEXET Poland.

Zobacz więcej: TUTAJ.

Z ofertą firmy TEXET można było się zapoznać podczas wrześniowych targów reklamy FestiwalMarketingu.pl.

JK

Ile razy każdemu z nas zdarzyło się wejść do sklepu, który oczarował nas wyeksponowanym na wystawie asortymentem, w którym zauroczeni jego wyjątkową atmosferą – delikatnym podmuchem powietrza, przyjemnym zapachem, przytulnym wystrojem, miłą dla ucha muzyką, zdecydowaliśmy się na zakup produktów, których wcale nie planowaliśmy zakupić? Daliśmy się uwieść marketerom, którzy wykorzystali kilka technik marketingowych w celu zwiększania sprzedaży.

Marketingowcy mają do dyspozycji wiele sposobów wpływu na klienta w miejscu sprzedaży i coraz częściej sięgają po nie, skutecznie wpływając na decyzje zakupowe konsumentów.  Głównym celem Visual Merchandisingu, Merchandisingu, Aroma Marketingu i Sound Marketingu, jest doprowadzenie klienta do dokonania impulsywnego zakupu. Najwięcej możliwości, ze względu na szeroki wachlarz narzędzi, daje aktualnie merchandising. Warto zatem przyjrzeć mu się bliżej i przekonać się, czy faktycznie cała ta „sztuka” komunikacji jest w stanie urzec klienta na tyle, by dokonał zakupu?   

Merchandising oparty jest na prostej i banalnej prawdzie – ludzie lubią robić zakupy. Lubią, choć bardzo często by ich dokonać potrzebują wsparcia, niewidocznego przewodnika, który przeprowadzi ich przez sklep i subtelnie wskaże, które produkty powinni nabyć. I właśnie wtedy z pomocą przychodzą merchandisingowe „muzy” takie jak: mapy półek, poziom wzroku, efekt obfitości czy zasada prawej strony albo środka.

Merchandising a visual merchandising – bliskie pokrewieństwo, WIDOCZNA różnica

Merchandising to atrakcyjne, zrozumiałe i przekonujące informowanie klientów o istnieniu i lokalizacji sklepu, oferowanym asortymencie, poszczególnych produktach godnych uwagi oraz rozmieszczeniu stoisk[1]. To szereg metod wpływania na zachowania klientów poprzez wystrój sklepu i sposób prezentacji w nim oferowanych produktów. Mają one na celu: zainteresowanie klientów ofertą, wzrost sprzedaży i zysków, zwiększanie subiektywnej wartości towaru w oczach kupującego, budowanie wizerunku marki i ugruntowywanie jej pozycji, właściwą ekspozycję produktów w punktach handlowych, utrzymywanie i zdobywanie klientów czy niedopuszczanie do występowania braków na półkach.

Visual merchandising to natomiast wszelkie działania związane z wywoływaniem wrażeń wzrokowych w sklepie, obejmujących takie elementy jak otoczenie czy system komunikacji wizualnej, czyli wszystko co klient widzi w sklepie, a co ma wpływ na jego decyzje zakupowe. Już definicje wskazują, że pojęcia te są sobie bardzo bliskie, a wyznaczenie jasnej granicy jest niezwykle trudne. Właśnie dlatego od lat są ze sobą mylnie utożsamiane przez stosujących ich techniki marketerów.

Muzy Merchandisingu

Grono muz merchandisingu jest szerokie, jednak niektóre z nich mają większe znaczenie dla marketerów i są przez nich najczęściej wykorzystywane. Czas zatem przyjrzeć im się bliżej, szczególnie tym, które można zastosować wobec klienta stojącego przy sklepowej półce.

Muza 1 – Stopa w drzwi

Ta metoda wpływania na decyzje zakupowe klientów oparta jest na sekwencji próśb, w której mniejsza prośba skłania do spełnienia większej. Przyświeca jej założenie dotyczące uległości oparte na stwierdzeniu, że gdy raz udaje się nakłonić daną osobę do zrealizowania małej prośby, to prawdopodobieństwo wykonania zadania o wyższym poziomie trudności i zaangażowania jest znacznie większe. Technika ta była wykorzystywana przez sprzedawców już w czasach popularności sprzedaży „door to door”, gdy domokrążcy dosłownie wkładali nogę w drzwi klientów, by doprowadzić do sprzedaży.

Technika gradacji, od małej prośby do prośby o zakup, z powodzeniem stosowana jest aktualnie w punktach stacjonarnych na przykład poprzez sampling (rozdawanie próbek) czy degustacje. Warto jednak pamiętać, że w przypadku tej metody łatwo przekroczyć granicę zachowań etycznych, zatem marketerzy powinni stosować ją z umiarem.[2] 

Idealnym przykładem są próbki rozdawane przez perfumerie np. sieć perfumerii Sephora.

 

Muza 2 – Mapa półki

Metoda mapy półki polega na przemyślanym budowaniu ekspozycji, czyli podziale towarów na grupy (segmenty) i odpowiednim ich rozmieszczeniu względem siebie oraz porządkowaniu ekspozycji tak, by ułatwić kupującemu wybór. W ramach tej metody możemy wyróżnić kilka podstawowych zasad, które najlepiej oddziałują na nabywców. Na najwyższych półkach powinny być eksponowane artykuły o niewielkich rozmiarach oraz o wysokiej jakości i cenie. Na niższych półkach znaleźć się powinny natomiast towary duże i ciężkie (łatwość zdejmowania), w atrakcyjnych i kolorowych opakowaniach (przyciągające wzrok), szybko rotujące (ograniczenie wykładania towaru na inne półki).

Podczas rozmieszczania produktów na półce należy uwzględniać również pokrewieństwo handlowe, logiczność powiązań pomiędzy produktami (cross merchandising), zgodność z programem promocji oraz strefowy układ asortymentu. Pamiętać należy również o umieszczaniu kilku opakowań tego samego produktu obok siebie niż na przykład mieszaniu podobnych produktów różnych marek. Działanie takie pozwala klientom na szybsze odnalezienie produktu danej marki.[3] Niedopuszczalne jest pozostawianie na półkach wolnych miejsc, dlatego gdy dany asortyment zostanie wyprzedany jego miejsce powinny szybko zająć inne produkty[4].

Bardzo dobrym przykładem są półki w sklepach oferujących AGD oraz RTV.

Wnętrze sklepu Partner AGD RTV

Muza 3 – Poziom wzroku

Zasada ta dotyczy umieszczania produktów na takiej wysokości na półkach, by były one widoczne dla wszystkich nabywców. Jak się bowiem okazuje to na jakiej wysokości ułożony jest towar ma ogromne znaczenie dla wielkości sprzedaży. Towary eksponowane w strefie wzroku – czyli na wysokości 120-160 centymetrów – odnotowują znacznie lepsze poziomy sprzedaży. Powierzchnie te zazwyczaj powinno przeznaczać się na towary atrakcyjne z punktu widzenia sprzedawcy – towary wysokomarżowe, końcówki serii czy zalegające w magazynach lub z krótką datą przydatności.

Dobrym miejscem jest również strefa zasięgu ręki – czyli wysokość od 80 do 120 centymetrów. Nadal jest to dobra przestrzeń na eksponowanie towarów, gdyż znajdują się one w zasięgu zarówno wzroku jak i rąk klientów, również tych młodszych. Dlatego na tych półkach warto umieszczać towary kierowane do dzieci, które robiąc zakupy wraz z rodzicami mogą samodzielnie zdejmować produkty z półki. Najmniej atrakcyjnym miejscem ekspozycji są oczywiście najniższe półki, zarezerwowane dla najcięższych, najmniej popularnych lub najtańszych towarów. Inaczej jednak należy rozpatrywać strefę wzroku w przypadku półek w sklepach samoobsługowych, a inaczej w sklepach ladowych.

Zasada ta jest najczęściej stosowana w sklepach wielkopowierzchniowych.

W przypadku sklepów samoobsługowych strefa ta występuje pomiędzy 120 a 160 centymetrem, zaś w przypadku sklepów ladowych od nawet 80 do 180 centymetrów.

Warto również pamiętać nie tylko o poszczególnych poziomach na półkach, ale również o przenoszeniu produktów z głębi półek na przód, by nie dopuszczać do przeterminowania asortymentu.[5]

Muza 4 – Efekt czystej ekspozycji

Zjawisko czystej ekspozycji, oparte jest na sile powtórek i polega na tym, że im częściej jakiś produkt jest eksponowany, tym bardziej jest lubiany.

W przypadku produktów są to obiekty na tyle neutralne, że kupujący szybko przyzwyczają się do ich obecności na półce i przez to zaczynają je lubić. Muszą być jednak one eksponowane z zachowaniem przerw, by nie doprowadzić do znudzenia nabywców, co ma miejsce częściej w przypadku prostych produktów. Efekt czystej ekspozycji przynosi najlepsze rezultaty w przypadku produktów o małej rozpoznawalności.

Muza 5 – Wolne plecy

Zasada wolnych pleców stosowana jest w celu wyeliminowania występowania uczucia dyskomfortu u kupujących, w sklepach, w których w alejkach mogą spotykać się i stykać plecami z innymi klientami.

U ludzi robiących zakupy występuje podświadomy odruch, który powoduje odejście od ekspozycji, która znajduje się w ciasnym miejscu, gdzie za plecami nie ma wolnej przestrzeni lub gdy za kupującym poruszają się inni klienci. Sytuacje takie wywołują u nabywców niepokój i sprawiają, że towary wystawione w takich miejscach nie cieszą się dużym zainteresowaniem. Warto zatem zadbać o odpowiednią szerokość pomiędzy półkami, ale także głównych ciągów komunikacyjnych, po których poruszają się kupujący, natomiast dodatkowe ekspozycje oraz standy promocyjne powinny być ustawiane w szerokich przejściach.[6]

Stosowanie zasady wolnych pleców widoczne jest już na planach sklepów wielkopowierzchniowych, które od wielu lat stosują ją w praktyce.

Plan sklepu E.Leclerc w Kielcach

Muza 6 – Zasada środka

Najczęściej wykorzystywana jest w sklepach samoobsługowych, w których kupujący odruchowo zatrzymują się pośrodku ekspozycji, by umożliwić sobie najlepsze warunki do dokonania wyboru. Produkty umieszczane w centralnej części regału (gorącej strefie środka) są bardziej zauważalne, ponieważ kupujący niemal nie zwracają uwagi na krawędzie ekspozycji (zimnej strefie krawędzi).

Właśnie dlatego najbardziej istotne z punktu widzenia sprzedawcy produkty, powinny znajdować się w centralnej części ekspozycji. Warto pamiętać, że zasada środka dotyczy strefy asortymentowej, nie zaś całego ciągu regałów, dlatego w jednej alejce może znajdować się wiele stref środkowych.[7]

Wykorzystanie zasady środka jest dobrze widoczne w drogeriach.

Wnętrze sklepu Rossmann

Muza 7 – Zasada prawej strony

Zgodnie z tą zasadą produkty eksponowane po prawej stronie cieszą się lepszą zauważalnością wśród klientów. Kategorie produktów kupowanych zazwyczaj pod wpływem emocji lub kupowanych impulsywnie, powinny zatem być eksponowane na obrzeżach w głównym ciągu komunikacyjnym, a produktów pierwszej potrzeby umieszczane powinny być w środkowej części alejek.Klienci wchodząc do sklepu kierują się zwykle na prawą stronę powierzchni handlowej i poruszają się po jej obrzeżach w kierunku odwrotnym do ruchu wskazówek zegara. Co ciekawe niemal zawsze kieruje swój wzrok również w prawą stronę, poruszają się z różną prędkością w różnych częściach sklepu, unikają wyższych kondygnacji i ślepych zaułków. Nie warto zatem projektować powierzchni handlowej, do której wejście znajduje się po lewej stronie.[8]

Muza 8 – Efekt obfitości

Dzięki efektowi obfitości możliwe jest wizualne odziaływanie na nabywców poprzez atrakcyjną i większą ekspozycję produktów. Wypełnianie półek i powierzchni sprzedażowej największą możliwą ilością towaru, jego regularne uzupełnianie i planowanie zapasów wpływa pozytywnie na kupujących i wywołuje u nich chęć do dokonania zakupów.

Brak całkowitego wypełnienia czy chaotyczność ekspozycji oraz dopuszczanie do długotrwałych braków asortymentowych sprawiają, że klienci odnoszą się do sklepu mniej przychylnie i są bardziej skłonni do wyrażania o nim niepochlebnych opinii. Produkty powinny być ponadto układane bez przerw, na półkach nie powinno być pustych miejsc, a ich powierzchnia powinna być maksymalnie wykorzystana. Ważne jest również eksponowanie towarów w oryginalnych opakowaniach i w dużej, ale rozsądnej ilości.[9]

Dobrym przykładem stosowania efektu obfitości jest eksponowanie warzyw i owoców w sklepach samoobsługowych.

Dział warzywa w sklepie samoobsługowym

Muza 9 – POSM – materiały wspierające sprzedaż

Do POSM-ów, czyli materiałów wspierających sprzedaż, zalicza się między innymi: plakaty, wywieszki, ulotki, wlepki, listwy, naklejki czy katalogi. Pełnią one funkcję „cichego sprzedawcy” i przyciągają uwagę do towarów, eksponują jego cechy i zalety, wyróżniają i przypominają o promocji. Ich nadrzędnym celem jest komunikacja oferty, promocji, informowania o cenie, wskazywania lokalizacji poszczególnych produktów oraz budowania wizerunku. Ich rozmieszczanie w powierzchni handlowej powinno odbywać się w sposób przemyślany, a same materiały zawsze powinny być aktualne i niezniszczone. W ten sposób retailer jest w stanie uniknąć chaosu informacyjnego, a materiały niezwiązane z ofertą nie wprowadzają klientów w błąd.

Materiały wspierające sprzedaż zawsze powinny być umieszczane etykietą do klienta.[10]

Przykłady materiałów POSM wykorzystywanych przez markę Milka

Merchandising posiada oczywiście znacznie więcej muz-technik, które pozwalają marketerom na przyciąganie nabywców do konkretnego asortymentu poprzez optymalne wykorzystanie powierzchni sprzedaży i umiejętne wykorzystanie różnego rodzaju komunikatów, które pomagają wpłynąć na decyzje zakupowe różnego typu klientów.

Bez nich retailerzy nie byliby w stanie skutecznie wpływać na zachowania i decyzje zakupowe klientów. Wykorzystanie merchandisingu nie należy do najtańszych i łatwo mierzalnych metod wsparcia sprzedaży jest jednak jednym z najskuteczniejszych narzędzi wykorzystywanych aktualnie przez sprzedawców tradycyjnych oraz sklepy wielkopowierzchniowe, w których sprawdza się najlepiej, i w których możliwe jest stosowanie wielu jego zasad.

Czy możliwe jest przyciąganie uwagi nabywców do oferty danego punktu w inny sposób. Oczywiście, że jest możliwe, choć handel tradycyjny nadal czeka na narzędzie, które obok wykorzystywanych dotychczas, pozwoli na pozyskiwanie klientów i zwiększanie wolumenów sprzedaży bez konieczności angażowania dużych środków w postaci budżetu i zaangażowania pracowników, a dodatkowo będzie łatwo mierzalne i rozliczane tylko za efekty, czyli za faktyczną sprzedaż. Narzędzie takie będzie również idealnym wsparciem dla merchandisingu, gdyż będzie pomagać w przyciąganiu potencjalnych klientów do danego punktu. 

[1] W. Szymecki, Merchandising w praktyce, Poznań 2010, str. 7

[2] http://psychologiasprzedazy.biz/stopa-w-drzwiach-czyli-o-uleglosci-bez-nacisku/

[3] W. Szymecki, Merchandising w praktyce, Poznań 2010, str. 8-9

[4] http://www.terazbiznes.pl/news/3133/merchandising-i-zasady-merchandisingu

[5] W. Szymecki, Merchandising w praktyce, Poznań 2010, str. 10-11

[6] Tamże, str. 12

[7] Tamże, str. 16-17

[8] W. Szymecki, Merchandising w praktyce, Poznań 2010, str. 18-19

[9] Tamże, str. 22

[10] Tamże, str. 26

Autor: Patrycja Ogrodnik – Brand Manager Agencji Freebee.Odpowiedzialna za opracowanie strategii komunikacji marek w portfolio New Media Ventures. Z wykształcenia marketingowiec i psycholog biznesu. Pasjonatka zachowań konsumenckich oraz warunkowania decyzji zakupowych. Praktyk marketingu komunikacji, od początku pracy zawodowej, związana z rynkiem e-commerce, w którym widzi olbrzymi potencjał sprzedaży na kolejne lata. Doświadczenia zdobywała m.in. w portalach horyzontalnych, platformach e-commerce koordynując wszystkie działania marketingowe w digital i offline.

Materiał opracowany na wyłączność dla OOH magazine.

 

MW

Dystrybutor gadżetów elektronicznych, parasoli i odzieży reklamowej, firma JettStudio zmienia swoją stronę internetową.

Zmienia się nie tylko szata graficzna witryny, ale również jej funkcjonalność. Od teraz każdy zarejestrowany klient ma możliwość weryfikacji dostępności oraz cen produktów bezpośrednio na stronie importera, jak również złożenia zamówienia online. Przygotowanie oferty ułatwić mają filtry wyszukiwania produktów, narzędzia produktowe (specyfikacje i zdjęcia produktów w wysokiej rozdzielczości) a także generator oferty.

Na stronie znajdziemy również wszelkie aktualne promocje, nowości produktowe a także informacje o produktach w wyprzedaży. JettStudio zaprasza do rejestracji.

Z ofertą dystrybutora artykułów promocyjnych można było się zapoznać w trakcie wrześniowych targów reklamy FestiwalMarketingu.pl.

Strona dystrybutora: www.jettstudio.pl

JK

85 kampanii otrzymało nominacje do nagród w tegorocznej edycji SAR Effie Awards. Tradycyjnie jury oceniało efektywność działań komunikacyjnych przekładających się na wyniki biznesowe projektów.

Do  konkursu SAR Effie Awards 2017 zostało zgłoszonych 219 prac w 24 kategoriach,  co oznacza o 11.5 % więcej w porównaniu z zeszłym rokiem. Spośród zgłoszonych kampanii jury przyznało 85 nominacji w 22 kategoriach. Najwięcej, bo aż  po 7 nominacji, jury przyznało w kategoriach Branded content i Dobra konsumenckie, a po 6 nominacji w kategoriach: Finanse, Launch/relaunch, Uroda i pielęgnacja. W kategoriach Limited budget oraz Turystyka i podróże jury nie wyróżniło żadnych kampanii.

Najwięcej nominacji otrzymały agencje mediowe: Zenith (11), Mediacom Warszawa i MEC (9), a spośród agencji reklamowych: Ogilvy & Mather (7), Saatchi & Saatchi IS (6) oraz GONG, JUST i Grey Worldwide Warszawa (po 5). Ze strony klientów najwięcej nominacji otrzymała Grupa Żywiec (4).

Kampanie zgłoszone w tegorocznej edycji konkursu oceniało 104 osobowe jury pod przewodnictwem Adama Pieńkowskiego, Dyrektora Generalnego McDonald’s Polska. Najlepsze pod kątem skuteczności działań komunikacyjnych kampanie poznamy podczas uroczystej Gali Effie 23 października w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej w Warszawie.

Organizator: Stowarzyszenie Komunikacji Marketingowej SAR

Doradca Prawny: Firma prawnicza LSW Leśnodorski Ślusarek i Wspólnicy

Konkurs wspierają:

  • Sponsorzy Strategiczni: Radio Zet, TVN, New Age Media,
  • Sponsorzy Wspierający:  Facebook, AMS, YouTube,
  • Partnerzy Merytoryczni: Premium TV, IMS Sensory Media, Wirtualna Polska,
  • Partnerzy: Kukbuk, Jura
  • Partnerzy Technologiczni: LG, Siskin
  • Patron Główny: Konfederacja Lewiatan

Lista nominowanych: ZOBACZ TUTAJ.

www.skmsar.org

JK

Visa (NYSE:V) ogłosiła dziś skład międzynarodowego zespołu Team Visa na Zimowe Igrzyska Olimpijskie i Paraolimpijskie PyeongChang 2018, w którym znalazło się ponad 40 zawodników z 17 krajów, między innymi Kamil Stoch. Ten zespół kandydatów do medali olimpijskich i paraolimpijskich stanowi różnorodną grupę sportowców z szeregu dyscyplin, od snowboardingu i łyżwiarstwa szybkiego po skoki narciarskie i łyżwiarstwo figurowe.

Visa, globalny partner igrzysk olimpijskich od ponad 30 lat i paraolimpijskich od 2003 r., uruchomiła program Team Visa w 2000 r., mając na celu zapewnienie sportowcom narzędzi, zasobów i wsparcia niezbędnych do tego, by spełniać życiowe marzenia, zarówno w obszarze danej dyscypliny, jaki i poza nim, niezależnie od miejsca urodzenia czy sytuacji życiowej. Tym, co łączy dziś Team Visa, są uosabiane przez sportowców wartości Visa, takie jak akceptacja, partnerstwo i brak dyskryminacji, a także talent sportowy idący w parze z cechami charakteru.

– Z radością witamy w Team Visa wszystkich olimpijczyków i paraolimpijczyków. Jesteśmy przekonani, że skład naszego zespołu doskonale uosabia wartości, które reprezentuje marka Visa, gdyż ci sportowcy codziennie przekraczają granice we wszystkim, co robią. Zawodnicy Team Visa są w centrum naszej uwagi i cieszymy się z możliwości dopingowania ich podczas rywalizacji o złote medale olimpijskie i paraolimpijskie w PyeongChang – powiedział Jakub Kiwior, dyrektor ds. rozwoju biznesu i marketingu w regionie Europy Środkowo-Wschodniej, Visa.

Przed igrzyskami PyeongChang 2018 do Team Visa oficjalnie dołączył Kamil Stoch.

  •        Kamil Stoch (Polska, skoki narciarskie): urodzony w Zakopanem, nauczył się jeździć na nartach, gdy miał trzy lata, a już rok później zaczął skakać. W wieku 16 lat Stoch zadebiutował w Pucharze Świata, a dwa lata później po raz pierwszy wystartował na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich. Na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich Soczi 2014 Stoch zdobył złote medale w obu indywidualnych konkursach skoków – wyczynu tego dokonał jako trzeci skoczek w historii.

Inni sportowcy z całego świata wchodzący w skład Team Visa to:

  •        Ameryka Północna: Mikaela Shiffrin (Stany Zjednoczone, narciarstwo alpejskie), Chloe Kim (Stany Zjednoczone, snowboarding – halfpipe), Gus Kenworthy (Stany Zjednoczone, narciarstwo dowolne – slopestyle i halfpipe), Hilary Knight (Stany Zjednoczone, hokej na lodzie), Sarah Hendrickson (Stany Zjednoczone, skoki narciarskie), Maggie Voisin (Stany Zjednoczone, narciarstwo dowolne – slopestyle), David Wise (Stany Zjednoczone, narciarstwo dowolne – halfpipe), Jamie Anderson (Stany Zjednoczone, snowboarding – slopestyle i big air), Oksana Masters (Stany Zjednoczone, paraolimpijskie biegi narciarskie i paraolimpijski biathlon), Mark McMorris (Kanada, snowboarding – slopestyle i big air), Travis Gerrits (Kanada, narciarstwo dowolne – skoki akrobatyczne), Charles Hamelin (Kanada, łyżwiarstwo szybkie na torze krótkim), Mac Marcoux (Kanada, paraolimpijskie narciarstwo alpejskie), Scott Moir (Kanada, łyżwiarstwo figurowe), Spencer O’Brien (Kanada, snowboarding – slopestyle i big air), Tessa Virtue (Kanada, łyżwiarstwo figurowe)
  •        Azja: Lee Sang-hwa (Korea Południowa, łyżwiarstwo szybkie), Park Seung-hi (Korea Południowa, łyżwiarstwo szybkie), Beibei Chu (Chiny, paraolimpijskie biegi narciarskie), Han Cong (Chiny, łyżwiarstwo figurowe), Sui Wenjing (Chiny, łyżwiarstwo figurowe), Han Tianyu (Chiny, łyżwiarstwo szybkie na torze krótkim), Zhang Yiwei (Chiny, snowboarding – halfpipe), Sara Takanashi (Japonia, skoki narciarskie), Noriaki Kasai (Japonia, skoki narciarskie), Caroline Park (Korea Południowa, hokej na lodzie), Lee Sang-ho (Korea Południowa, snowboarding – slalom równoległy), Lim Hyo-jun (Korea Południowa, łyżwiarstwo szybkie na torze krótkim), Jung Seung-hwan (Korea Południowa, paraolimpijski hokej na lodzie) , Michael Christian Martinez (Filipiny, łyżwiarstwo figurowe)
  •        Europa: Ester Ledecka (Czechy, narciarstwo alpejskie i snowboarding – slalom równoległy), Roope Tonteri (Finlandia, snowboarding – slopestyle i big air), Elise Christie (Wielka Brytania, łyżwiarstwo szybkie na torze krótkim), Billy Morgan (Wielka Brytania, snowboarding – slopestyle i big air), Peter Fill (Włochy, narciarstwo alpejskie), Marcus Kleveland (Norwegia, snowboarding – slopestyle i big air), Maxim Trankov (Rosja, łyżwiarstwo figurowe), Tatiana Volosozhar (Rosja, łyżwiarstwo figurowe), Stina Nilsson (Szwecja, biegi narciarskie), Patrick Burgener (Szwajcaria, snowboarding – halfpipe)
  •        Afryka: Brolin Mawejje (Uganda, snowboarding – slopestyle i big air)
  •        Ameryka Południowa: Dominique Ohaco (Chile, narciarstwo dowolne – slopestyle)

Mieszkańcy Korei Południowej (w tym zamieszkali tam i zarejestrowani obywatele innych państw) mogą obecnie kupić bilety bezpośrednio na specjalnej stronie organizatora igrzysk PyeongChang 2018, natomiast mieszkańcy innych krajów – u autoryzowanych dystrybutorów. Od listopada bilety będą też dostępne w centrach i punktach sprzedaży w Korei.

Więcej szczegółów dotyczących biletów na igrzyska PyeongChang 2018 dostępnych jest na stronie: https://tickets.pyeongchang2018.com.

www.visa.pl

JK

O wytrwałości i góralskiej zawziętości w budowaniu biznesu, współpracy z Piłkarską Reprezentacją Polski oraz Kamilem Glikiem, a także o ekspansji zagranicznej mówi Rafał Michalski, prezes firmy Blachotrapez.

Firma Blachotrapez oficjalnie powstała w 1995 roku, jednak jej początki sięgają roku 1970, gdy małżeństwo Jan i Teresa Luberda założyli małą firmę dekarską w Rabce-Zdroju?
Blachotrapez to firma rodzinna. W latach siedemdziesiątych, kiedy Jan Luberda wraz z żoną Teresą założyli małą firmę dekarską, głównym profilem jej działalności był montaż pokryć dachowych, rynien i obróbki, wykonywane we własnym warsztacie. Państwo Luberdowie doskonale znali się na swoim fachu i wykazywali się przy tym góralskim samozaparciem i wytrwałością. Dzięki temu nasza firma dynamicznie się rozwijała, systematycznie powiększając liczbę zatrudnionych pracowników. Upór i odwaga pomogły właścicielom odnieść sukces. Jako pierwsi nawiązali współpracę z renomowaną hutą thyssenkrupp Steel Europe, międzynarodową grupą przemysłową, która prowadzi działalność w 80 krajach świata i jest jednym z największych producentów stali na świecie. Ta współpraca trwa do dzisiaj. Obecnie jesteśmy certyfikowanym dystrybutorem powlekanych blach płaskich tego producenta oraz jednym z największych w Polsce odbiorców blach powlekanych w ogóle. W portfolio Blachotrapezu można znaleźć produkty klasy premium na wyłączność od huty thyssenkrupp. Dzięki temu dziś oferujemy naszym klientom stal najwyższej jakości, a także szeroką gamę produktów do wyboru.

Mówicie, że Wasz sukces ma swoje podwaliny w wytrwałości i góralskiej zawziętości. Jakie były kluczowe momenty (kamienie milowe) w rozwoju firmy na przestrzeni tych lat?
Na przestrzeni lat Blachotrapez z małego przedsiębiorstwa stawał się coraz bardziej znaczącym graczem. Czas transformacji ustrojowej sprzyjał rozwojowi prywatnych przedsiębiorstw. Dzięki temu z impetem zaczęliśmy zdobywać rynek. Głównym obszarem działania stał się hurtowy handel blachą oraz produkcja pokryć dachowych. Na lata 90. przypada prężny rozwój przedsiębiorstwa – momentem przełomowym było powstanie pierwszego zakładu w Ponicach w 1992 roku. Już po roku w Sękocinie otwarto pierwszą placówkę sprzedaży detalicznej, trzy lata później w Krakowie powstała kolejna. W 1995 roku nasza firma zaczęła oficjalnie funkcjonować pod nazwą Blachotrapez. Jan Luberda trafił w idealny moment, ponieważ pod koniec lat 90. znacznie wzrósł popyt na pokrycia dachowe. W efekcie powstał kolejny zakład produkcyjny w Rabce-Zaborni. Wprowadziliśmy również na rynek innowacyjny materiał do produkcji pokryć dachowych – alucynk. W 2003 roku otworzyliśmy dział sprzedaży, a nasze produkty można było kupić już w 40 placówkach. Sukcesywnie prowadzimy także ekspansję na rynki zagraniczne. Współpracujemy z najlepszymi hutami na całym świecie. Z powodzeniem wykorzystujemy w produkcji surowce, dostarczane przez huty: thyssenkrupp Steel Europe i TATA Steel oraz US Steel.

Jak zmieniało się podejście firmy do marketingu na przestrzeni tego czasu?
W latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych pojęcie marketingu praktycznie nie było nikomu znane. Zmianę przyniosła transformacja – na początku lat dziewięćdziesiątych polski rynek uległ maksymalnemu otwarciu. Zaczął rozwijać się prywatny biznes. Wówczas powoli tworzyły się podwaliny strategii marketingowej. Wolny rynek rządził się swoimi prawami, z jednej strony stwarzając prywatnym przedsiębiorcom sporą szansę na rozwój, a z drugiej zakładając ciągłą rywalizację z konkurencją. Naturalnie więc strategią, którą na początku obrała nasza firma było nieustanne doskonalenie produktów. Wszystko musiało być wykonane absolutnie perfekcyjnie i wciąż zastanawiano się, co zrobić, aby było jeszcze lepsze? Najbardziej wytrzymałe, najlepsze, najtrwalsze, najładniejsze. Będąc uważnymi obserwatorami rynku uzupełnialiśmy tę strategię o dodatkowe elementy. Zaczęliśmy świadomie budować własną markę i jej rozpoznawalność. Dziś ta strategia dojrzała i wyklarowała się. Nasze działania opieramy na trzech głównych filarach: innowacyjności, wysokiej jakości produktach i ekspansji.

Jako firma mamy świadomość, że w naszej branży innowacyjność jest kluczowym aspektem rozwoju. U nas można ją zaobserwować na kilku płaszczyznach: począwszy od wdrażania nowych technologii, poprzez ciągłe poszukiwanie – często nowatorskich rozwiązań, po kreowanie nowych wzorów użytkowych. Wszystko po to, aby końcowy produkt, który trafia do klienta jeszcze lepiej spełniał jego oczekiwania. Każdy wyrób przechodzi szereg testów. Dzięki temu mamy pewność, że oferujemy najlepsze, najbardziej optymalne rozwiązania na rynku. Blachotrapez obecnie posiada największą własną sieć sprzedaży detalicznej – 128 oddziałów firmowych na terenie całego kraju. Sukcesywnie rozwijamy ten sektor, zwiększając dostępność naszych produktów w Polsce, można je kupić w 450 punktach hurtowych. Ważnym punktem na mapie rozwoju firmy jest także eksport. Nasze wyroby zdobyły silną pozycję i uznanie klientów, m.in. w Czechach, Rumunii i Słowacji. Bardzo istotny jest dla nas design i świeże spojrzenie na produkt. Staramy się wyznaczać trendy w branży. Blachotrapez niejednokrotnie wygrywał na rynku nowym produktem, np. oryginalną Germanią Simetric czy gontem blaszanym Janosik. Wiemy, że odważne kreowanie trendów przynosi duże efekty i wymierne korzyści. Naszym celem jest tworzenie materiałów pokryciowych o najlepszych parametrach i jednocześnie estetycznych. Takich, które zagwarantują klientowi nie tylko bezpieczny, ale również wyjątkowo estetyczny dach.

Wspomniał Pan o eksporcie. 2004 rok to dla firmy początek ekspansji zagranicznej. Na jakich rynkach aktualnie działacie? Jak wyglądają działania marketingowe w tych krajach?
Nasza firma posiada spółki handlowe na Słowacji oraz w Czechach, gdzie jesteśmy zdecydowanym liderem w dystrybucji pokryć dachowych i elewacyjnych. Ponadto posiadamy zakład produkcyjny w Rumunii w Baia Mare. Poza tymi bardzo konkretnymi działaniami, jesteśmy obecni jako silny polski eksporter w wielu krajach UE oraz na praktycznie wszystkich kontynentach, no może poza Antarktydą. Nasza strategia marketingowa jest w tych wszystkich miejscach bardzo spójna. Staramy się dostarczać nasze produkty klientom poprzez doradztwo. Może to przekorne, ale nas nie interesuje sama sprzedaż. Dla nas najważniejsze jest to, co ją poprzedza. Czujemy, że mamy misję, aby przekonać zarówno Polaków, jak i mieszkańców innych krajów, że powinni świadomie wybierać „dach nad głową”, a nie kryć czym się tylko da. Myślę, że ta troskliwość i dbałość w podejściu do klienta jest podstawą niewątpliwego sukcesu, jaki odniosła nasza firma. Krótko mówiąc uważamy, że dla nas ważne jest to „CO” będzie u klienta na dachu, a nie tylko „ZA ILE”. Kiedy podróżuję po świecie, lubię oglądać realizacje wykonane z naszych wyrobów. To bardzo miłe i budujące.

Jakie obecnie są dla Państwa kluczowe kanały komunikacji?
Kluczowymi kanałami komunikacji w najbliższych miesiącach na pewno będą: telewizja, Internet, w tym platforma społecznościowa Facebook, a także radio. Z racji tego, że jesteśmy oficjalnym partnerem Piłkarskiej Reprezentacji Polski i trwających właśnie eliminacji do Mistrzostw Świata w Rosji, głównym kanałem komunikacji stanie się telewizja. Nasz logotyp pojawi się na reklamach podczas meczów drużyny narodowej rozgrywanych w Polsce, a także na tablicach sponsorskich w czasie konferencji prasowych, na stronie internetowej PZPN, jak również zaproszeniach, biletach oraz programach meczowych. Równolegle będzie trwała reklamowa kampania telewizyjna pod hasłem „Dachy wielu pokoleń”, w której wystąpi ambasador naszej marki – Kamil Glik, wspierający nas w działaniach wizerunkowych. Ponadto cyklicznie przed każdym meczem będziemy z piłkarskimi konkursami na antenie radia ZET i Antyradia. Dodatkowo na antenach obu kanałów radiowych będą emitowane 30-sekundowe spoty reklamowe. W ramach kompleksowej kampanii wizerunkowej będzie można zobaczyć nas również w wybranych portalach internetowych. Działania prowadzone są również na naszym profilu na Facebooku, gdzie staramy się stale angażować fanów dostarczając im ciekawy content w postaci ciekawostek ze świata sportu (związanych z faktem wspierania sportu) oraz newsów dotyczących firmy i produktów, a także konkursów. Cyklicznie dystrybuujemy także dwa newslettery do naszych pracowników i partnerów handlowych – jeden stricte sportowy pod patronatem portalu www.laczynaspilka.pl i drugi informujący o ważnych wydarzeniach w firmie. Nie rezygnujemy także z bardziej standardowych form komunikacji, jak np. custom publishing. Wydajemy własny kwartalnik „Pod Jednym Dachem”, który skierowany jest do naszych partnerów handlowych i dekarzy.

No właśnie – mocno angażujecie się w sponsoring sportowy. Skąd decyzja o współpracy z Piłkarską Reprezentacją Polski i jakie oczekiwania z nią wiążecie?
Od dłuższego czasu poszukiwaliśmy możliwości zmaterializowania naszej tożsamości w wymiarze wizerunkowym. Jest w nas bardzo wiele emocji zbliżonych do tych, które pojawiają się w sporcie. Jesteśmy na pewno firmą uczciwą i grającą fair. Jesteśmy ambitni i waleczni. Nie wystarczy nam nigdy to, co jest dziś. Zawsze myślimy o tym, co będzie jutro, pojutrze, za rok… Chcemy być najlepsi i chcemy, żeby to inni starali się nam dorównać, a nie na odwrót. To wszystko to cechy dobrego sportowca. To cechy mistrza. Zrozumieliśmy zatem, że również w przestrzeni marketingowej i na płaszczyźnie wizerunkowej, powinniśmy wykorzystywać „instytucje”, które łączą w sobie te wszystkie wartości. Takim rozwiązaniem okazał się szeroko pojęty sport. Szeroko pojęty, gdyż nasze zaangażowanie to nie tylko Reprezentacja Polski w Piłce Nożnej. Wspieramy także drużynę siatkarską BLACHOTRAPEZ BV AZS UJ, ekstremalną biegaczkę Małgorzatę Szarugę – wielokrotną zwyciężczynię wyścigów Runmageddon, drużynę hokejową Tatry Ski Podhale, drużynę ATV JANOSIK – laureata wielu nagród w wyścigach off road 4×4, oraz wiele innych mniejszych inicjatyw sportowych. Mamy w sobie ducha sportu i ducha walki, ale zawsze jest to gra fair. Jest to dla nas niezmiernie ważne i kształtuje naszą postawę na rynku, którą nasi klienci – co widać po wynikach naszej firmy – bardzo doceniają.

Wspomniał Pan o współpracy z Kamilem Glikiem – Reprezentantem Polski i piłkarzem AS Monaco. Dlaczego właśnie ten sportowiec został oficjalnym ambasadorem firmy Blachotrapez?
Kamil Glik to Mistrz – w tych słowach zawiera się chyba wszystko, co można wyrazić. Język polski jest niezwykle bogaty, ale to właśnie w prostocie i skromności tkwi siła, bo prostota daje szansę skupić się na celu, a skromność pozwala uświadomić sobie, że jeszcze wiele przed nami. Kamil to niezwykły facet, który łączy właśnie w sobie niesamowitą skromność, pogodę ducha i olbrzymią wytrwałość w dążeniu do celu. Te cechy idealnie odpowiadają naszej filozofii i podejściu do życia. Jako ambasador naszej marki będzie nam towarzyszył w bardzo wielu akcjach medialnych. Myślę, że czytelnicy, którzy interesują się sportem, przekonają się w najbliższym czasie jak dokładnie to zaangażowanie będzie wyglądać. Jednak z uwagi na fakt, iż dopiero ruszamy z całym projektem, wolałbym tę niespodziankę pozostawić w tajemnicy.

Kamil Glik, Reprezentatnt Polski i piłkarz AS monaco, został w maju br. oficjalnym ambasadorem firmy Blachotrapez. To kolejna, na podpisanej w lutym umowie z Reprezentacją Polski, inwestycja firmy w polski sport.

Wystawiacie się na licznych imprezach targowych branży budowlanej. Jaki potencjał marketingowy mają według Was imprezy wystawiennicze w dobie cyfrowej komunikacji?
Przyznam, że faktycznie wciąż wystawiamy się na imprezach targowych, jakkolwiek staram się ograniczać aktywność w tym zakresie. Nie do końca zasadne wydaje mi się spotykanie na kilka dni w dusznej choć klimatyzowanej hali, tylko po to żeby popatrzeć, co wystawia konkurencja czy z kim się spotyka. Wychodzę z założenia, że każdy powinien realizować swoje cele i na tym się skupić. Myślę, że czasy targów odchodzą trochę w przeszłość. W Blachotrapezie zatrudniamy 250 handlowców w terenie i docieramy do każdego klienta, do jakiego tylko zechcemy. Nas nie trzeba odwiedzać na targach. To my odwiedzamy klienta, a jeśli klient jeszcze o nas nie wie, to z pewnością się dowie. Dzięki temu jesteśmy skuteczni.

Czy używacie artykułów promocyjnych i gadżetów reklamowych w działaniach marketingowych?
Oczywiście jak każda firma korzystamy z takich rzeczy, jednak zastanawiam się nad efektywnością takich działań. Teraz może powiem coś może mało popularnego: więcej szkoleń, a mniej gadżeciarstwa. Czasy zasypywania biurek klientów długopisami, ołówkami, smyczami, pojemnikami na karteczki i innymi tego typu rekwizytami, już zdecydowanie minęły. Ja wolę pozostawić po sobie wiedzę, pozytywne wrażenie i silne emocje, a nie uchwyt na pióro czy przycisk do papieru.

Rozmawiała Katarzyna Lipska-Konieczko

Rafał Michalski – Prezes zarządu Blachotrapez Sp. z o.o. Specjalizuje się w zagadnieniach z zakresu zarządzania sprzedażą, rozwoju marki, strategii ekspansji na nowe rynki oraz kontrolingu. Jego doświadczenie potwierdza wieloletnia praktyka – od 16 lat bierze aktywny udział w zarządzaniu operacyjnym oraz budowaniu i realizacji strategii w spółkach z branży budowlanej i przemysłowej. Jest absolwentem filozofii na Uniwersytecie Wrocławskim oraz studiów MBA na Franklin University w Columbus w USA. 

Artykuł ukazał się OOH magazine nr 3/2017. Pobierz wersję online TUTAJ